Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 926 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



HOOPER - PANTS ON THE GROUND

środa, 17 marca 2010 22:43

Piotr Makulec


Hooper, maskotka Detroit Pistons, parodiuje amerykańskiego Idola w hip-hopowym kawałku...

 

 



Podziel się:

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

CO TYREKE ZROBIŁ ARTESTOWI

środa, 17 marca 2010 21:13
Maciej Kwiatkowski

Ron Artest najlepszym obrońcą w NBA? Raczej nie. Być może kiedyś był, ale nie jest już tak szybki jak kiedyś, by kryć rozgrywających. Zobaczcie co wczoraj zrobił na nim Tyreke Evans. Pisałem o tej akcji w day-to-day:


 



Podziel się:

komentarze (33) | zaloguj się, aby dodać komentarz

RON ARTEST NAJLEPSZYM OBROŃCĄ W NBA?

środa, 17 marca 2010 18:09

źródło: turner.com

 

Piotr Makulec

 

Sports Illustrated przyszykował kolejną sondę, pytając tym razem 173 zawodników z NBA, kto ich zdaniem jest najtwardszym defensorem w lidze. Ogólnie na pierwszą piątkę nie ma co narzekać, choć moim skromnym (subiektywnym) zdaniem brakuje w czołówce Chauncey'a Billupsa z Denver Nuggets. A Wy zgadzacie się z wynikami głosowania?

 

 

Ron Artest, Los Angeles Lakers 42%

Kobe Bryant, Los Angeles Lakers 13%

Dwight Howard, Orlando Magic 12%

Kevin Garnett, Boston Celtics 6%

Shane Battier, Houston Rockets 4%

 

 



Podziel się:

komentarze (30) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DAY-TO-DAY: GDZIE MIAMI HEAT MAJĄ INNE PLANY

środa, 17 marca 2010 15:14

Maciej Kwiatkowski


SAN ANTONIO 88, MIAMI 76


Miami Heat mają jedenastu graczy, którzy po tym sezonie staną się wolnymi agentami. I jeśliby tak wziąć pod uwagę, że każdy z nich ma swoje oczekiwania względem czasu gry, swoje oczekiwania względem swoich własnych statystyk, to i tak Erik Spoelstra zasługuje na delikatne oklaski za to, że trzyma ten zespół cały czas razem ze sobą.

Czekałem na ten mecz jednak z ciekawością, bo zarówno El Heat, jak i Los Spurs wygrali do wczoraj trzy mecze z rzędu. Jedni i drudzy preferują atak pozycyjny i jedni i drudzy mają niezłą, rozsądną obronę. Trochę koszykarskich szachów na niezłym poziomie. Tymczasem El Heat zostali w blokach. Przez pierwsze 16 minut tego meczu gospodarze trafiali 20% z gry, a Richard Jefferson (15 pkt, 8 zb, 5/8) i Tim Duncan (12 pkt, 11 zb) rządzili na deskach. Jeffersona ewidentnie zrewitalizowała kontuzja Tony'ego Parkera i jak sam przyznaje - uwielbia grać obok Manu Ginobiliego (22 pkt, 5 zb, 7/14) i jak jeszcze wyczytałem wczoraj w San Antonio Express-News - prosił nawet Gregga Popovicha o możliwość jak najczęstszego grania obok Manu.

Ginobili bowiem jest w tych dniach jednym z najlepszych graczy w lidze. Odzyskał motorykę (pewnie dunk-in-the-traffic z 3q znalazł się w top10) i gra w zasadzie jako rozgrywający, notując w tym sezonie najwięcej asyst w karierze (4.7 as.). George Hill (16 pkt, 4 as, 5 str) w zasadzie jest tylko tym nominalnym playmakerem, który wyprowadza piłkę, ale już zaraz za połową  czeka na niego kreator Manu i wygląda to trochę podobnie jak wstęp do trójkątów w wykonaniu Lakers, gdy obydwaj obrońcy zaczynają akcję ustawieni praktycznie w jednej linii.

Spurs rozbijali Heat przez 30 minut tego meczu. Tim Duncan nie miał punktów w pierwszej połowie? Co z tego - 55:37. Co dalej? Tim Duncan po 10 minutach trzeciej kwarty prowadził z El Heat, 10:7. Wtedy gospodarze zaczęli swój "run" 20-2 (punkty ze strat Spurs, 12 w pierwsze 14 min 2 poł.), nagle się obudzili, trafiali Dwyane Wade (28 pkt, 11/26, 5 as) i Udonis Haslem (10 pkt, 12 zb), ale gdy już z 26 punktów strat udało im się zejść do pięciu - Ginobili trafił dwie trójki w dwóch kolejnych akcjach i było po meczu.

Los Spurs wygrali czwarty mecz z rzędu. Dobrze się to znowu ogląda. Jefferson odrodził się w ostatnim tygodniu, zaczął grać agresywniej na deskach i w pięciu ostatnich meczach notuje ponad 8 zbiórek. Dzisiaj Spurs grają w Orlando i jedno czego mogą żałować z wczorajszego spotkania to ten "run" Miami, przez który zarówno Hill (41), Jefferson (39) i Ginobili (36) musieli grać wczoraj duże minuty, podczas gdy Roger Mason grał 6, Matt Bonner 13 i DeJuan Blair 14.

Nie wiem natomiast czy Heat czegoś żałują.


LA LAKERS 106, SACRAMENTO 99

Biedny Spencer Hawes (13 pkt, 3 zb, i niepasujące 5 bloków). Chciałbym myśleć, że Hawes i Andrea Bargnani utrzymują ze sobą kontakt, bo Andrew Bynum (21 pkt, 12 zb, 2 blk) był w ostatnich dniach w bliskim kontakcie z jednym i drugim. To co zrobił Bynum Hawesowi w pierwszej połowie wczorajszego meczu... 17 punktów, 10 zbiórek, 7 wsadów, jeden lay-up. Do tego Carl Landry (15 pkt, 10 zb, 7/15), nieznany dotychczas z dobrej obrony i o głowę wyższy od niego Pau Gasol (28 pkt, 14 zb, 4 as, 12/14) ?

Jeśli game-planem Lakers było ogrywanie wysokich w pierwszej połowie, to w trzeciej kwarcie już 85% akcji szło do Gasola lub Bynuma, a do tego gdzieś cały czas krążył sobie Kobe Bryant (30 pkt, 9 zb, 7 as, 10/26, 3 str), tym razem nie tracący piłek jak w dwóch poprzednich meczach (łącznie 16), choć też aż czterokrotnie dający się zablokować.

Lakers zaczęli od 28-17, a łysy Bynum wyglądał prawie jak Shaquille O'Neal. Choć raczej to Hawes nie wyglądał nawet jak Rik Smits. Jednak gdy na boisku pojawili się rezerwowi, Kings błyskawicznie odrobili straty, robiąc run 20-4. Omri Casspi (10 pkt), Andres Nocioni (9 pkt), wsparci przez znakomitego przez cały mecz Tyreke'a Evansa (25 pkt, 11 zb, 9 as, 1 str, 1/5 za 3). Casspi wdał się nawet w pyskówkę z Bryantem, co nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale dla przeciwwagi Evans w jednej akcji miał taki spin-move na Ronie Arteście (37 min, 2 pkt, 7 zb, 4 as), że ten mógłby zejść na ławkę i na niej pozostać.

Evans kreował w tym meczu całą grę Kings i jeśli za rok będzie to tak nadal wyglądać  i nie będzie mieć należytego wsparcia, to takie sytuacje jak jego niedawna scysja z Nocionim mogą być znacznie częstsze. Ten chłopak nie przyszedł do ligi, by przez 5 lat koczować wokół granicy 30 zwycięstw w sezonie, czekając na swój czas. Ostatnio Nocioniemu zrobił awanturę przy ławce w ARCO Arena za złą selekcję rzutową. Evans potem przepraszał Argentyńczyka w radio, ale Nocioni wcześniej zdążył przyznać, że rookie faktycznie miał rację.

Rezerwowi Lakers do przerwy mieli ledwie jeden punkt i to obok dominacji Bynuma było główną historią pierwszej połowy. Lakers prowadzili 50:48. Po przerwie zagrali jednak lepiej w obronie, zaczęli trafiać osobiste, kilka trójek (b2b Bryanta i Odoma na 67:57), a potem weszli rezerwowi i tym razem nie dali się zdominować przez ławkę Kings. Sasza Vujacić dał świetną zmianę, zdobywając 6 punktów w 3/4 kwarcie, tak samo Lamar Odom, ale już Jordan Farmar po przerwie nie pojawił się na boisku w ógole. Nic zresztą w tym dziwnego. Wydawał się być równie poza systemem, co Francisco Garcia, którego nigdy nie widzałem grającego tak niepewnie. Lakers byli 84:68 na starcie 4q i choć Kings zmniejszyli jeszcze straty, to tematem ostatnich pięciu minut było doprowadzenie Evansa do triple-double. Brakowało mu raptem dwóch asyst i było to równie (nie)zabawne co "We Want Tacos" w Staples Center. Stało się więc to szybko dosyć żenujące, gdy raz po razie Kings nie trafiali rzutów po jego podaniach.

Dobry mecz Lakers, egzekucja planu, ale też rywal nie mający zupełnie interior-defense. Mam nadzieję, że to ostatni sezon Hawesa w pierwszej piątce Kings. Powinien być. Evans może być fizycznie silniejszy niż Hawes i Thompson razem wzięci. A już na pewno ma więcej tam gdzie trzeba, by nie spuszczać głowy w dół w obronie. Tyreke potrzebuje pomocy.


Mamy marzec - to samo co rok w rok - od tygodnia wściekam się, gdy patrzę w terminarz każdego następnego dnia. Mamy prawdziwy wyścig jeśli chodzi o tankowanie przez najgorsze zespoły (Tankapalooza) i mnóstwo match-upów, gdzie można w ciemno obstawiać kto wygra. I nawet jeśli dojdzie do jakiejś niespodzianki, to lepiej nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków, bo te najlepsze drużyny powoli dopada nie zmęczenie fizyczne, ale psychiczne, dłużącym się sezonem. Pamiętam marzec/kwiecień rok temu, gdy oglądałem mecze, o których wiedziałem, że nie mają większej wartości. Potem pisałem o nich na blogu i też wiedziałem, że większej wartości to niestety nie ma. Dlatego od kilku lat marzę o tym, by sezon regularny został skrócony o te 7-8 spotkań (2-3 tygodnie), przez co uniknęlibyśmy degrengolady na jaką zanosi się choćby przynajmniej do końca tego miesiąca.

W każdym razie, by pomóc sobie i Wam tego uniknąć - przygotowaliśmy na jutro małe, ale istotne ogłoszenie.



Podziel się:

komentarze (15) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 16 MARCA 2010

środa, 17 marca 2010 9:10

Licznik odwiedzin:  15 103 787

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u