Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 927 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



PODPISZ ZDJĘCIE: "HEJ, ERYK SPÓJRZ! CZY TO NIE SZEF WSZYSTKICH SZEFÓW?"

środa, 03 marca 2010 21:08

 

 

- Pomachajmy mu!


Dzisiaj wyjątkowo zdjęcie jedynie z arbitrami NBA. Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to łatwe zadanie, ale jeśli poruszycie szare komórki, choć trochę, to macie szansę stworzyć świetny podpis. Good luck my friends! [Marek: w miarę możliwości postaram się kontrolować komentarze, Poczucie humoru jest względne, dlatego wyrozumiałości. Zbędne narzekania będą znikać nie bez powodu. Nie chcesz, nie bierz udziału w zabawie. Proste.. ]



         

Levyy: Tim: Jak zobaczycie nietoperza to natychmiast zwabcie go w stronę Manu, on bedzie wiedział co robić... Bogans: Chłopaki nie chce wam przerywać, ale on tu leci!

Tony Parker: Tim do Richarda: To jest Manu, trzeci z Gasolów. Ginobili: Ke? Ballon? Me
scoresos?

krs: TD: Chlopaki no poważnie, jak nie będziecie grać do mnie to zapomnijcie ze Was wezmę na Wyspy Dziewicze.

Trolik: Duncan: Rysiu, tak własnie wygląda literka PE... PEEEEEEEEEE.... Powtórz...



Podziel się:

komentarze (100) | zaloguj się, aby dodać komentarz

NCAA: BIG GAME TIME!

środa, 03 marca 2010 20:03

Sebastian Hetman

Niecałe dwa tygodnie pozostały do Selection Sunday. Tak kochani, March Madness nadchodzi wielkimi krokami i już wczoraj rozpoczęły się Turnieje Konferencji. Do 14 marca mnóstwo dobrego grania i emocji, które rok temu wyrzuciły mnie z fotela. Przedstawiam także najświeższy Ranking Top 25 AP oraz rozkład jazdy po wszystkich Conference Tournament.

Jeśli chodzi o Top 25 to po raz pierwszy w tym sezonie numerem jeden są gracze Syracuse. Orangeman przegrali tylko dwa spotkania, w sobotę pokonali bardzo wysoko mocną Villanovę. Przy okazji został pobity rekord widowni na meczu NCAA. Na meczu Cuse stawiło się dokładnie 34 616 widzów. Bardzo imponujące, biorąc pod uwagę fakt, iż mecz odbywał się o godzinie 21:00, zaś fani stawili się przed halą około godziny 11:00 w celu zajęcia miejsc.

Bardzo wysoko w Top 25 stoją gracze Ohio State na czele z Evanem Turnerem (kandydat do Big Ten POTY), którzy z meczu na mecz grają coraz lepiej i wczoraj zapewnili sobie tytuł konferencji Big Ten w rundzie zasadniczej. Skoro piszę o Big Ten to warto wspomnieć o Purdue. Boilermakers wypadli z Top 5, stracili także do końca sezonu Robbie'ego Hummela (ACL) i według mnie są najbardziej poszkodowanym zespołem przed najważniejszym szczeblem rozgrywek.

Największą niespodzianką są jednak gracze Kansas State. Wildcats szturmem wbili się do pierwszej piątki i są wspólnie z Kansas Jayhawks faworytem do gry w finale Turnieju Konferencji Big 12. Emocji z pewnością nie zabraknie.


TOP 25 RANKING AP - 02.03.2010:


źródło: CBS

Jak już wcześniej wspominałem, wczoraj ruszyły Turnieje Konferencji, konkretnie dotyczące takich konferencji jak Big South, OVC i Horizon League. Dzisiaj z kolei swoje zmagania rozpoczynają drużyny z konferencji Atlantic Sun i Patriot League. Poniżej rozkład poszczególnych konferencji.

Co i kogo warto zobaczyć?

Ja osobiście polecam Turnieje Konferencji ACC, Big Ten, Big 12, Big East, SEC, PAC-10 oraz Atlantic 10 i WAC. Szczególnie pierwsze sześć trzeba koniecznie obejrzeć. A dlaczego? O tym już niedługo.

Stay tuned! It's game time!!!

Poniżej "rozkład jazdy" poszczególnych konferencji:


źródło: rushthecourt.net



Podziel się:

komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KTO "NAJBRUDNIEJSZYM" GRACZEM W NBA?

środa, 03 marca 2010 16:14


Marek Dziuba

Sport Illustraded przeprowadził ankietę na największego [obecnie] dirty-playera w lidze.
Udział wzięło w niej 173 zawodników. I przypuszczam, że gdyby nie zdjęcie u góry nie byłoby Wam łatwo zgadnąć na kogo padło - w końcu tym razem nie można wskazać Bruce'a Bowena. Wyniki sondy wykazały, że pałeczkę po nim przejął Reggie Evans. Dziki Podkoszowy Raptors otrzymał 21% głosów. 13% aniektowanych graczy za zawodnika grającego najbardziej nieczysto uznało Rona Artesta (Los Angeles Lakers), 6% Andresa Niocioniego (Sacramento Kings), a 5% Andersona Varejao (Cleveland). Najciekawsze w tym wszystkim jest piąte miejsce.. Kobe'go Bryanta. Zaza Pachulia uplasował tuż za nim.

A kto króluje w Waszym rankingu?



Podziel się:

komentarze (36) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DAY-TO-DAY: GDZIE NATE W KOŃCU WYGRAŁ COŚ ...POWAŻNEGO

środa, 03 marca 2010 13:55

Maciej Kwiatkowski


BOSTON 105, DETROIT 100

Nate Robinson po raz pierwszy w nowych barwach pokazał co potrafi i zdobył 14 punktów w 16 minut. Trafił trójki w dwóch kolejnych akcjach na siedem minut przed końcem, które dały Celtics prowadzenie 89:81. Był to koniec kluczowego runu w tym meczu, który rozstrzygnął się przez pierwsze 5 minut czwartej kwarty, gdy Robinson i Glen Davis (12 pkt.) rzucili wszystkie 17 punktów w "runie" 17-6.


Mecz trochę bez historii. Obawiam się, że wkroczyliśmy w tą porę sezonu, gdy takich będzie coraz więcej, ale dobrze było widzieć Tayshauna Prince'a (15 pkt, 6 zb, 2 prz, 2 blk), któremu nadal jeszcze zależało. Nawet jego 7 strat w tym wypadku coś o tym mówi. Prince brał na siebie ciężar organizowania ataku pozycyjnego częściej niż Rodney Stuckey (5/15, 13 pkt, 6 as). Celtics grali bez Kendricka Perkinsa (grypa) pod koszami, więc dla nich tutaj nie mógł się liczyć styl, co po prostu zwycięstwo po blamażu w sobotę przeciwko New Jersey Nets.

Ray Allen nadal w formie, 18 punktów. Kevin Garnett (14 pkt, 9 zb) wyglądał nieźle. Paul Pierce w pierwszym meczu po kontuzji znajdywał prawie same ciężkie rzuty (2/6). Celtics popełnili tylko (jak na nich to doprawdy "tylko") 12 strat, przegrali deski 34-46 (Big Ben 12 zb, Jerebko 10, Maxiell 5 w ataku), ale trafili 9/18 trójek (Robinson 4, Allen 2, Wallace 2), podczas gdy Pistons nie mogli się przez cały mecz wstrzelić na dystansie (3/20) i przez to właśnie przegrali. Rip Hamilton, Stuckey, Ben Gordon, Charlie Villanueva - razem 0/11. Do tego Austin Daye 0/3, trafiał tylko Prince (3/6).

Rajon Rondo (15 pkt, 11 as) pobił rekord Celtics w ilości meczów z dwucyfrowym dorobkiem asyst z rzędu (7), ale miał też połowę z 12 strat Bostonu. W czwartej kwarcie przez pierwsze dziewięć minut grał jednak Robinson, a Rondo po powrocie zamroził mecz trafiając 4 z 4 osobistych w ostatniej minucie.

Taki tam mecz. Chyba mogłem jednak wybrać Thunder/Kings. Jedno co podobało mi się bardzo to bezkompromisowość mojego ulubionego Szweda tuż po Stefanie Edbergu, Thomasie Ravelli'm, księżniczce Madeleine i Embee'm. Jonas Jerebko w dzień swoich 23 urodzin trafił 5 z 9 rzutów, 6/6 osobistych - na 16 punktów. Drugie to wyborna gra Rasheeda Wallace'a w obronie na wysokości metra, choć miał też 2 bloki. Sheed zaliczył 2 przechwyty, ale miał też przynajmniej 3 czy 4 wybicia piłki za linię końcową, gdy któryś z Pistons chciał skończyć akcje spod kosza.


INDIANA 99, LA LAKERS 122

Jeśli Phil Jackson wystawia do gry Adama Morrisona (15 min, 6 pkt, 2 as, 3 str) już w drugiej kwarcie, to wiadomo, że niewiele sobie robi z Indiana Pacers. Niestety Pacers też niewiele sobie robią w tym sezonie z tradycji Indiana Pacers. Lakers zaczęli od dominacji Andrew "proszę podaj mi tylko piłkę na 5-10 cm nad obręczą, a skończę" Bynuma (16 pkt, 8 zb), który wykorzystywał fakt, że "Wielki ptak" Hibbert (12 pkt, 6 zb, większość w 4q) nie przejawiał większej ochoty na grę i trzeci faul złapał już po 10 sekundach od powrotu na boisko w drugiej kwarcie.

Kobe  (24 pkt, 5/14) spudłował pierwsze 5 rzutów, ale był też dziewięć razy na linii w pierwszej połowie (14/15 w meczu). Prócz tego Lakers grali wszystko do kosza, przez co Derek Fisher miał mnóstwo czystych pozycji do rzutów za trzy punkty i trafił 3 z 6. Pacers przyjechali do L.A. bez rezerwowego centra, Solomona Jonesa, więc niewiele mogli zrobić pod tablicami, gdy Hibbert złapał w 3q czwarty faul, tym razem już w 31 sekundzie.

Troy Murphy (17 pkt, 13 zb) rzucił 15 punktów do przerwy i byli z Bynumem dla siebie match-up problemem. Murphy mógł tylko podnieść głowę, gdy Bynum kończył akcje z góry. Ale już po chwili Bynum wracał się do obrony za głęboko pod kosz, gdy Murphy dreptał sobie do linii rzutów za trzy, albo trochę za i pach - zdobywał punkty.

W trzeciej kwarcie Lakers totalnie zdominowali Pacers, 38:17 (+5 do przerwy). Jordan Farmar (19 pkt w 23 min) był najlepszym graczem na boisku, Ron Artest  (11 pkt, 4 as, 5 prz) podawał piłkę w tempo, grał kolejny bardzo dobry all-around game i zabierał piłkę bezradnemu Danny'emu Grangerowi (2/9, 4 str), Congo Cash był nawet go-to-guy w kilku akcjach czwartej kwarty. Pacers pękli przy pierwszej okazji, ale czego się spodziewaliście? Reggie Miller i Dale Davis już nie przechodzą przez drzwi ich szatni.



Podziel się:

komentarze (15) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KOSZULKA TYGODNIA: PORADNIK DLA MIŁOŚCIWIE NAM KUPUJĄCYCH

środa, 03 marca 2010 9:25
Rafał Niewiadomski

jerseye

Z reguły na weekend daję radę napisać Koszulkę Tygodnia. Niestety, w ten który minął, to mi się nie udało. Z różnych powodów. Brak czasu, brak weny, brak chęci. Wbrew temu co niektórzy wypisują czasami w komentarzach, to co robimy na tym blogu wynika tylko i wyłącznie z naszej miłości do koszykówki, szczególnie jej wersji zza oceanu. Nie robimy tego dla kasy. Bardzo cieszy nas pozycja jaką sobie wypracowaliśmy, cieszą nas Wasze komentarze, to że nas dostrzeżono w Blogu Roku. Ale bez jaj. Większość z nas ma normalną pracę, a pisanie tutaj to czysto społeczne zajęcie. Dlatego... spójrzcie czasem na to wszystko z drugiej strony. Ok., koniec prywaty.


Chciałem napisać KT o Penny'm ale zdając sobie sprawę z tego jaki to ciężar gatunkowy, odkładam to na półkę „gdy będzie odpowiednia wena". Obiecuję, że wkrótce ten temat podejmę ale nie chce tego zrobić na odwal, bo wtedy wielka rzesza jego fanów zje mnie w komentarzach. To jest swoją drogą ewenement ile fanów miał i miał Grosik...


Dzisiejsza Koszulka będzie poświęcona nie graczowi, czy zespołowi tylko... koszulce - jerseyowi. To będzie taki mini poradnik dla tych, którzy zamierzają zakupić sobie wkrótce jakiś jersey, bądź już zakupili albo właśnie kupują.


Wyróżniamy obecnie 3 rodzaje oryginalnych koszulek koszykarskich, na rynku amerykańskim. Bo trzeba rozróżnić jeszcze, że koszulki, które są w oficjalnej sprzedaży w USA to trochę inne koszulki niż te dostępne w Europie, a raczej na zachodzie Europy. A więc: Replica (replika), swingman i authentic (autentyk). Różnica po między tymi 3 rodzajami koszulek jest prosta. Im niższa cena, tym koszulka jest prościej wykonana i mniej przypomina koszulkę, w której grają zawodnicy NBA.


Replika. Replika kosztuje oficjalnie 45$, swingman kosztuje od 65 do 99$ a autentyk +179$. Oczywiście mówimy tu o oficjalnych cenach, na aukcjach internetowych, autentyki można wyrwać nawet po 10$...


Jaka jest różnica po między tymi jerseyami? Oczywiście w wykonaniu. Najtańsze (repliki) są koszulkami robionymi masowo. Kształtem nie przypominają w ogóle koszulek meczowych, mają szerokie ramiączka, numery i nazwiska są naklejane. Jeżeli koszulka jest bardziej skomplikowana, to replika zawiera tylko główne elementy. Jakościowo nie jest źle ale nie jest też fajnie. Ściągacze, siateczkowy materiał czy same naklejki nie są najwyższej jakości. Na zdjęciu widzicie replikę koszulki Andrew Boguta z Bucks.

bogur teplica jersey

W zasadzie tylko  rodzaj czcionki przypomina tu to co noszą kozły. Wyszywane jest jedynie logo NBA i Adidasa. Sprzedawane są w rozmiarówce s-xxxxl. Trzeba jednak nadmienić, że to nie jedyny rodzaj replik. Na aukcjach internetowych często natraficie na repliki z lat '90, które różnią się od tych dzisiejszych replik tym, że były robione przez Championa i mają tradycyjny wzór koszulki. Oczywiście gdy dana koszulka była bardziej skomplikowana, brakowało jej kilku elementów (np. pasków na koszulkach Magic czy półkola w innym kolorze na koszulkach Sonics z pierwszej połowy lat '90) niemniej tamte koszulki były chyba dużo fajniejsze od tych dzisiejszych. Inna sprawa, że ówczesne stroje były często dużo prostsze od tych dzisiejszych no i były ciut lepiej wykonane. Rozmiarówka na metce tamtych koszulek to 40-52, gdzie 40 to s 44 m, 48 xl a 52 xxl.


Jest jeszcze coś takiego jak europejska replika. To z taką koszulką rozpocząłem moje przygody z jerseyami tak naprawdę. Te jerseye charakteryzowały i charakteryzują się tym, że wszystkie numery, napisy i wzory nie są ani naklejane ani wyszywane tylko... zafarbowane. Materiał w jakiś sposób jest farbowany i dzięki temu te repliki z daleka wyglądały dużo lepiej. Koszulki Magic miały paski, koszulki Hawks, te słynne ze skrzydłami Jastrzębia i zmianą kolorów (na górze czerwone, na dole czarne) a jerseye Sonics miały to półkole, których amerykańskie koszulki już nie miały. Rozmiarówka na metkach była europejska s-xxl, i tylko nieliczne jerseye były pozbawione jakichś szczególików ale generalnie starano się odzwierciedlić jak najlepiej wszystkie koszulki. To tyle apropos replik. Są praktycznie niepodrabiane, więc w tej kwestii nie ma o czym pisać.


swingman nashaSwingman. Swingmany weszły do sprzedaży mniej więcej około roku 2002? Do tego momentu, w sprzedaży były tylko repliki, które robił Champion i autentyki, które robiła firma, z którą podpisany kontrakt miała dana ekipa (np. Puma-Knicks, Champion-Jazz, Nike-Lakers czy Reebok-Rockets). Jako pierwszy wprowadziła swingmany firma Nike. Swingmany miały być czymś po między replikami a autentykami. Uszyte są z dużo lepszych materiałów niż repliki, niemal idealnie odzwierciedlają wzory koszulek, w których grają zawodnicy. Nawet tak skomplikowane koszulki jak dzisiejsze Hawks czy Bucks są dość dobrze zrobione i nie brakuje im żadnych szczególików. To czemu skoro jest tak dobrze jest tak źle? Ano po pierwsze swingmany są wykonane tylko z jednego rodzaju materiału. To jest siateczka, przy czym koszulki meczowe są już robione z Dri-Fitów czy innych ślizgach materiałów. Inaczej są też wyszyte. Koszulki meczowe są w 100% wyszywane. Wszystko jest wyszyte. Jeżeli napis na koszulce składa się np. z 4 różnych kolorów (swego czasu np. Sixers) to wszystko jest wyszyte. W swingmanach naszyta jest płachta, na której namalowane są pozostałe elementy. Namalowane są nawet... nici imitujące wyszycie innych elementów. Z daleka swingman wygląda zatem świetnie ale z bliska już nie jest tak różowo. Swingmany są sprzedawane w rozmiarówce s-xxxxl przy czym niemal zawsze doszyta jest metka „+2 inseam" ma oznaczać przedłużenie koszulki. Koszulki, w których grają zawodnicy są z reguły przedłużane. Po co? Głównie dlatego, że zawodnicy są często wysocy i szczupli, do tego lubią gdy koszulka nie wypada im ze spodenek. Modę na takie większe koszulki wprowadził AI, którego jerseye po wyciągnięciu ze spodenek sięgały często za kolana. Dziś to już jest standard. Co jeszcze o swingmanach? Posiadają wyszyte logo NBA oraz po przeciwnej stronie koszulki, na ramiączku, logo firmy, które wykonała koszulkę. Za czasów Nike, logotyp mieścił się pod znaczkiem NBA. Dzisiejszy swingmany posiadają również wszytą w bok koszulki metkę NBA. Obecnie swingmany produkuje tylko Adidas, który jeszcze przez 9 lat będzie miał wyłączność na produkcję strojów dla całej NBA. Wcześniej przez pewien okres robił je jeszcze Reebok, na aukcjach internetowych można często natrafić na takie koszulki. Tak jak i na podróbki.


Ten wątek zasługuje na osobny rozdział. Ale o tym zaraz. Napiszę jeszcze tylko, że oprócz standardowych swingmanów można jeszcze natrafić na swingmany Soul(Rbk,Adidas), bądź Rewind(Nike) czyli koszulki retro.


Swingmany są podrabiane (także spodenki). Są bardzo często podrabiane i nawet 90% takich koszulek (i spodenek) dostępnych na allegro czy ebayu to podróbki. Z reguły są robione w Chinach i innych azjatyckich krajach. Jeżeli widzicie na aukcji swingmana za 20-30$, bądź za 100-150zł to jest to niemal na 99% podróbka. Jakie są największe grzechy podróbek?


1.Krój koszulki. Poniżej macie przykład dwóch różnych podróbek koszulki Dennisa Rodmana z Lakers. W pierwszej widać jak ramiączka na górze się rozłażą na zewnątrz przez co koszulka dziwnie wygląda. Podobnie jersey po prawej, gdzie ramiączka są strasznie szerokie i choć wokół szyi ściągacz wygląda ok, o tyle zewnętrzny przy ramionach ma kształt księżyca i też zbyt do zew. Wychodzi na górze.

rodman fake jersey

2. Zła czcionka i nieprawidłowe emblematy. Poniżej przyjrzyjcie się tym 2 fotkom. Po lewej stronie napis wygląda świetnie. Problem w tym, że czcionka, jakiej używali wtedy Lakers nie była zaokrąglana. Była kanciasta. Różnicę widać na literkach „R", „O" czy „D", po prawej stronie naszyty jest aktualny logotyp „Lakers", który sprzedawca starał się zatuszować poprzez ułożenie koszulki. Logotyp używany w tamtych koszulkach był bardziej... trójkątny. Wkleiłem wam poniżej dla porównania. Ten retro miał inne zakończenie „L" szczególnie na dole, wchodził wręcz w literę „A". Literka „K" na górze miała trójkątne zakończenia, podobnie jak „L" oraz „S", które oryginalnie było ciut wyżej od reszty. W ogóle cały napis „Lakers" był w koszulkach z lat '80 przkerzywiony. Wyprostowano go dopiero w latach '90. Gdybyśmy mieli się trzymać prawdy, to oryginalny jersey Rodmana z Lakers jest źle zrobiony...


3.Metki. One też dość szybko zdradzają  podróbki. O ile papierowe, jeszcze są czasami ok., bardzo ok., o tyle te naszyte już nie zawsze. Zresztą tutaj nawet ta papierowa nie jest ok., bo ktoś nakleił białą naklejkę z ceną/numerem. Jeżeli zobaczycie coś takiego to bankowo jest podróbka, bo takich amerykanie nie używają. Po prawej stronie bardzo słabo wykonane logo Lakersów. Piłka jest pomarańczowa a powinna być żółta, do tego  litera „M" w rozmiarówce nie powinna mieć pionowych boków tylko ukośne.


Dla porównania, tak wygląda oryginalny jersey, u sprzedawcy, który ma bankowo oryginalny towar:

oryginalny jerseyTo tyle o swingmanach. Moja przygoda zaczęła się i skończyła na jednej koszulce tego typu. Generalnie ich nie polecam. Kosztują nawet na aukcjach całkiem sporo, a przez to, że nie są w całości wyszywane, tak jak autentyki, mają krótszą żywotność. Mnie po pewnym okresie prania zaczęła schodzić farba z napisów. Widziałem też koszulki, gdzie farba wyblakła. Zatem warto zainwestować w swingmana pod jednym warunkiem, że piorąc go będziesz bardzo uważał, choć to się dotyczy również autentyków... Chyba, że kupisz swingmana Celtics albo innego, gdzie naszywane napisy i numery składają się tylko z 1 koloru. A właśnie. W oryginalnych koszulka czy to na metkach papierowych czy naszytych przy logo NBA jest napis „Authentics". Kiedyś był on zarezerwowany tylko dla autentyków, teraz jest dorzucany do swingmanów. Chyba tylko po to by zmylić kupującego.


Authentic. Autentyki są rzadziej podrabiane niż swingmany, ponieważ ich podrobienie wymaga więcej wysiłku. Nie oznacza to jednak, że nie są podrabiane. Dużo łatwiej jest jednak rozpoznać podróbki. Generalnie te koszulki reklamowane były od zawsze, szczególnie przez Nike, jako rzeczy zrobione tak samo, jak te w których grają zawodnicy. O ile w latach '90 faktycznie te koszulki były tak samo wyszyte, o tyle po roku 2000 już nie. Wtedy to kilka ekip głównie od Nike'a (m.in. Lakers, Raptors, Heat,) zmieniło swoje stroje i od tego momentu, autentyki już nie były tak samo wykonane jak meczówki. Głównie dlatego, że zrobienie tych koszulek było bardzo skomplikowane, używano różnych materiałów ale i zmieniono sposób wyszywania. Pisałem o tym apropos Koszulki Tygodnia poświęconej Derikowi Fisherowi swego czasu.


Wciąż jednak można kupić dobrze odzwierciedlone autentyki, jak te Celtics, ale to są już wyjątki. Nie będę rozpisywał z fotkami jak rozpoznać podróbkę, bo w życiu spotkałem tak wiele podróbek, że nie wiedziałbym od czego zacząć. Najważniejsze to rozmiarówka. Autentyki są w rozmiarówce 40-60 gdzie 40 to S a 60 to xxxxl. Rozmiarówka zwiększa się co 4, czyli 40-44-48-52-56-60 i w takiej rozmiarówce możecie kupić jedynie oryginalne autentyki. Jak zobaczycie na aukcjach rozmiary 50 czy 54 to na dzień dobry odrzucacie. Jak zobaczycie w pełni wyszywaną koszulkę a na metce xl to też odpuszczacie. Druga sprawa to niedokładne wyszywania. Bardzo często podróbki wyszyte są niechlujnie, do tego często nie są wyszyte z tych kolorów, z których powinny być. Autentyki nie mają metek „+2 inseam" bądź „+2 lenght", takie metki mają tylko koszulki stricte meczowe bądź tzw. Pro-Cuty ale jest ich bardzo mało na rynku a jak są to idą za dużą kasę. Pro-Cuty to koszulki dostępne w sprzedaży, w rozmiarze, w którym grał dany zawodnik. Produkował je głównie Nike. Można spotkać np. koszulkę Shaqa z Lakers w rozmiarze 56+6 czy Jordana z Bulls i Wizards w rozmiarze... 52+4 bądź 50+4. To jest jeden z niewielu wyjątków, gdzie oryginalna koszulka przeznaczona do sprzedaży ma rozmiar 50. Ale to wyjątek i Pro-Cut...


Autentyki charakteryzują się tym, że logo firmy, która wykonywała koszulka nie jest wyszyte na ramiączku, jak w pozostałych wersjach koszulek. Produkowane były swego czasu także autentyki retro, głównie przez Nike i Reeboka. Adidas w tej kwestii postawił już głównie na swingmany a szkoda... Autentyki polecam wszystkim, bo są dużo trwalsze niż swingmany. Tu Wam nic w praniu nie zejdzie, choć trzeba też uważać przy praniu, żeby nie popsuć tego materiału, z którego zrobiony jest napis. Można go łatwo... „złamać" i wtedy pozostanie na zawsze ślad na numerze/napisie.


Autentyki obecnie szyje Adidas. Ale wcześniej produkowały je także Champion, Nike, Puma, Starter czy Reebok. Champion produkował je przez lata '90. Starter produkował tylko przez pewien okres niektóre koszulku. Po lokaucie umowy z niektórymi klubami podpisała Puma. Następnie większość tych klubów (np. Knicks, Rockers czy Timberwlves) około roku 2002  podpisała umowy z Reebokiem, który w roku 2004 przejął kluby Nike'a (Lakers, Bulls, Celtics, Spurs,Raptors, Pistons). Nike przejął te kluby od Championa w 1997 roku. Tak to mniej więcej wyglądało. Ciężko znaleźć mi materiały źródłowe na ten temat ale wiem to z autopsji, spotykając meczówki różnych klubów z różnych czasów na aukcjach internetowych.


W Europie mamy do czynienia z europejskimi autentykami Championa. Nie polecam ich jednak nikomu. Niby są wyszywane ale bardzo często wyglądają jak chińska podróbka. Generalnie wyłączność Europie na stroje NBA ma wciąż Champion. Nie wiem czemu. Miałem nadzieję, że wraz z podpisaniem umowy z NBA przez Adidasa to ulegnie zmianie. Poza butami z logiem NBA czy pojedynczych klubów próżno jednak szukać ich stuffu u nas i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pewnego dnia to się jednak zmieni. Choć z drugiej strony mamy ebaya...


Mam nadzieję, że ta lektura trochę Wam pomoże. Kwestię podróbek wśród butów podejmę innym razem. Póki co, tych którzy chcieliby uzyskać jakąś pomoc przy zakupie odsyłam na jedno z koszykarskich forów internetowych, gdzie jest odpowiedni temat poświęcony koszulkom.



Podziel się:

komentarze (35) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 5 ZAGRAŃ: 2 MARCA

środa, 03 marca 2010 8:47

ZP-1 EXPRESS

środa, 03 marca 2010 1:10

 

 


Co tam, że za kilka godzin czas wstać do szkoły. Nie zasnę, jeśli nie przekażę Wam kilku wiadomości  [z przymrużeniem oka] w formie "Teleexpressu": 1 w nocy, zaczynamy czuć powiew wiosny, Marek Dziuba zapraszam na ZP-1 Express.

Gilbert Arenas wspomniał na łamach AP, że w następnym sezonie nadal będzie reprezentował barwy Wizards. Tylko czy oni będą chcieli go z powrotem? Po tej całej aferze z bronią, która zapoczątkowała przebudowę, wydaje się, że najchętniej by się go pozbyli. Trudno jednak powiedzieć jak potoczy się sprawa i czy dojdzie np. do zerwania umowy. Tak sobie myślę.. o czym zarząd Wizz w ogóle myślał, oferując Arenasowi maksymalny kontrakt?! OK, to świetny gracz, ale zdecydowanie nie zasłużył. Po tym sezonie będzie miał wciąż 4 lata umowy do wypełnienia. Chętnych do wymiany latem być nie powinno, więc można zakładać, że Gil wróci do Waszyngtonu i będzie pełnił rolę weterana w młodym zespole. Oby tylko nie brał sobie znów zbyt dosłownie słowa "shoot". A jako, że jesteśmy przy Wizards: Czy Andray Blatche na naszych oczach staje się właśnie nową podporą klubu ze stolicy?

Denver Nuggets desperacko poszukują podkoszowego. Polowanie na Zydrunasa Ilgauskasa okazało się nieudane. Ten zmierza z powrotem do Cleveland. Bryłki mimo to zdają sobie sprawę, że potrzebują kolejnego wysokiego, jeśli chcą pokonać Lakers z Pau Ga solem i Bynumem pod koszem, ale na miłość boską.. Mikki Moore? Mark Blount? Rozumiem, trudno w tym momencie wyciągnąć z rynku coś ciekawszego, ale może trzeba było atakować przed deadline? [Haywood] Powątpiewam czy jakiś z wyżej wspomnianych graczy sprawi różnicę.. a szczególnie ten pierwszy, choć sprób ować zawsze można.

Tymczasem trwa spór o to, czy Glen Davis celowo atakował kciuk Shaqa. O'Neal może już nie pojawić się na parkiecie w sezonie zasadniczym. Przeszedł na szczęście udaną operację i czeka go do ośmiu tygodni przerwy. Eksperci nie sądzą, że jego absencja bardzo mocno odbije się na Cavaliers. Niektórzy twierdzą nawet, że na tym etapie będą sobie radzić lepiej bez niego. Nie zaprzeczają jednak, że Shaq jest im niezbędny w Playoffs, jeśli marzą o pierwszym tytule.

Dobra wiadomość dla kibiców Thunder. Młoda , perspektywiczna i świetnie spisująca się w tym sezonie nie zamierza podnosić cen biletów w następnym sezonie. Tym bardziej przyciąga do siebie zrzeszę nowych wielbicieli. Fani Lakers z kolei muszą jakoś przełknąć fakt, że ich zespół podniesie je jeszcze w tych rozgrywkach o ponad 300%, ale co to dla nich za różnica. New Jersey Nets zazdroszczą.

Andres Niocioni nie zagra w dwóch najbliższych meczach Kings. Zawieszenie otrzymał za incydent z 5 listopada, kiedy to został aresztowany w Sacramento za jazdę pod wpływem alkoholu.

Kojarzycie może Patricka Ewinga Jr.? Na pewno. Tak, syna słynnego środkowego Knicks, który miał krótki etap w Nowym Jorku i stał się nawet ulubieńcem miejscowych kibiców, lecz ostatecznie nie zagrzał tam miejsca na dłużej. Ewing Jr. chce grać w rozgrywkach międzynarodowych. Urodził się w Bostonie, ale nie ma co szukać miejsca w przepełnionej gwiazdami kadrze amerykańskiej. W efekcie zdecydował się przyjąć obywatelstwo polskie i reprezentować naszą kadrę. Dobra, żartowałem. Chodziło o obywatelstwo jamajskie. Zawodnik jest obecnie kontuzjowany, ale przed urazem notował prawie 17 punktów i 9 zbiórek n/m dla Reno Bighorns (D-League). Pierwszy sprawdzian w składzie Jamajki c zeka go 7 lipca. Będzie miał szansę pograć z Royem Hibbertem.

Adam Małysz zdobył dwa srebrne medale olimpijskie na ubiegłych IO. Kto wie, czy jego nazwiska nie kojarzy Chris Bosh, który jeszcze podczas trwania Igrzysk w Vancouver przyznał, że gdyby miał uczestniczyć w jakieś dyscyplinie to wybrałby właśnie skoki narciarskie. Czarnoskóry dwumetrowiec w takich zawodach to byłoby coś, czego wcześniej świat nie widział. Niestety, o ile kilka s ezonów temu może byłyby na to jakieś szanse, tak obecnie nie ma mowy. Bosh przybrał na masie i daleko by nie pofrunął.

Michael Jordan pojawił się na poniedziałkowym treningu świeżo-nabytej drużyny i przegrał partyjkę w popularnego "konia". MJ w swoich ulubionych jeansach pudłował podobno rzut za rzutem i dwukrotnie przegrał z.. żółtodziobem Bobcats, Geraldem Hendersonem, który w tym sezonie trafia tylko 34% swoich rzutów. Co gorsza, Henderson jest absolwentem Duke co czyni porażkę tym boleśniejszą dla byłego studenta uczelni North Carolina. Lecz trash talk Mike'a ciągle jest na mistrzowskim poziomie. Debiutant wspomniał do niego: "musisz w końcu spudłować!" Na co Jordan odpowiedział, odnosząc się do swojego słynnego "The Shot" z 1989 roku: "To samo mówili mi w Cleveland." Auć. Mike wracaj do formy, chcemy Cię jeszcze zobaczyć na parkiecie w wieku 50 lat.

48 lat temu, niejaki Wilt Chamberlain zdobył 100 punktów w meczu. Czy ktoś kiedykolwiek jeszcze czegoś takiego dokona?

W poniedziałek w Philadelphi odbył się mecz w ramach "Elton Brand Night". I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że bohater.. w nim nie zagrał. To tak jakby w filmie "Spiderman" nie zagrał Spiderman. Sixers dostali ostro po tyłku od Magic (105:126) i przegrali piąty mecz, gdy w składzie brakowało Eltona. Na pocieszenie kibicie otrzymali sporo gadżetów związanych z zawodnikiem. Nie da się jednak ukryć, że zarząd "Szóstek" będzie się jeszcze przez trzy najbliższe lata męczył z kontrakt em Eltona.. i ciągle nie wiem, dlaczego pamiętnego lata 08', gdy go podpisywali, tak łatwo odpuścili Josha Smitha, choć mieli na niego chrapkę. A teraz.. wyniki są fatalne, Allen Iverson odchodzi, trener jest sfrustrowany.. jednym słowem nie jest najciekawiej.

Czy wiedzieliście, że Lamar Odom uwielbia czekoladę ? Od dzisiaj już wiecie. Dwyane Wade natomiast znalazł nowe powołanie. Zwątpił w swój zespół, rozwiązał kontrakt z Heat i zatrudnił się w miejscowej restauracji [klik]

Kevin Martin, nowy nabytek Rockets już jest pod ogromnym wrażeniem umiejętności Aarona "trafię do kosza, zanim się obejrzysz" Brooksa. Kevin chwalił Aarona w wyw iadzie dla Houston Chronicle: "Wiedziałem, że jest świetny, lecz nigdy tak naprawdę nie miałem okazji przyjrzeć się jego grze. Jest niesamowity. To punktujący point guard. Większości rzucających obrońców się to nie podoba, ale ja to uwielbiam. Będzie jednym z najlepszych wśród graczy mierzących niewiele ponad 180cm."

Scootie Pippen uznał LeBrona za aktualnie najlepszego zawodnika w lidze i to od niego rozpocząłby budowanie zespołu, ale bądź co bądź nie widzi go w Chicago. Nie jest przekonany, czy LBJ tam pasuje i martwi się o to, że lider Kawalerzystów zabrałby piłkę i SHOW z rąk wschodzącego supergwiazdora Byków, Derricka Rose'a. Uważa, że trzeba dokonywać odpowiednich ruchów. Niekoniecznie od razu sprowadzać najlepszego gracza. Jak twierdzi należy tworzyć odpowiednią chemię. Hmm.. ten argument z chemią wydaje się akurat nietrafiony. Każdy wie, że James to funny guy. Potrafił dogadać się z Shaqiem, co budziło wątpliwości, to chyba dogada się z każdym. Przy okazji: od nowego sezonu pobiega z innym numerem na koszulce.

Baron Davis handluje brodą. Ktoś chętny? Ja mam jeszcze na podwórku odrobinę śniegu, więc chętnie sprzedam.

Na koniec słówko o Michaelu Finley'u. 3546 zawodnik, który miał być następcą Michaela Jordana poczuł się niedoceniony w San Antonio i po tym jak przebąkiwał o tym od kilku tygodni kolegom z szatni, poprosił ostatecznie Spurs o wykupienie kontraktu. Więc jeśli myśleliście, że to oni go zwolnili to byliście w błędzie. Gregg Popovich był zdziwiony decyzją swojego byłego już obrońcy i przyznał, że nie zamierzał się z nim żegnać. Wstępne zainteresowanie Finleyem wyrazili Boston Celtics. Byłby to całkiem dobry ruch, ale nie chcę nawet spoglądać na średnią wieku klubu z "miasta fasoli".

To tyle na dziś. Do zobaczenia w kolejnych wydaniach, jeśli takowe nastąpią :)



Podziel się:

komentarze (7) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KUP PAN BRODĘ

środa, 03 marca 2010 0:48
Przemek Kujawiński

Dzisiejszy zestaw spotkań zmusza mnie do oglądania takich rzeczy.



Tak na marginesie w obozie Clippers nie jest chyba tak wesoło jak u Suns skoro Baron musiał prosić o występ gościnny Derona Williamsa. A przecież broda Chrisa Kamana niesie ze sobą tyle możliwości...


Podziel się:

komentarze (5) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Licznik odwiedzin:  15 103 787

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u