Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 926 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



ZŁOTE USTA ZNÓW PRZEMÓWIŁY

sobota, 04 września 2010 23:39
Przemek Kujawiński

W ciągu 18 lat w lidze Shaquille O'Neal dorobił się rzeszy fanów wśród kibiców. I prawdopodobnie rzeszy wrogów wśród zawodników. Trudno, żeby było inaczej, jeśli po każdej kolejnej przygodzie z nowym klubie Shaq pali mosty za sobą. Po kolejnej przeprowadzce znów więc słyszymy zapowiedzi o tym, jakim to Boston jest fantastycznym miejscem podczas, gdy w Cleveland... Zresztą przeczytajcie sami:

"Lubię to, że grają razem i nikt nie dba o ilość rzutów. Kiedy byłem w Cleveland, nawet goście, którzy nie potrafili grać martwili się o ilość rzutów. Dlaczego Mo miał 15 rzutów, a ja tylko 4? Jeśli LeBron oddaje 20, to jest w porządku."

Mówiąc kolokwialnie komuś Shaq pojechał. Na pierwszy rzut oka Mo Williamsowi, ale to może być tylko złudzenie, bo tę wypowiedź można zrozumieć na dwa sposoby i musiałbym ją usłyszeć, aby być pewnym. W każdym razie jeśli nie był to policzek wymierzony Mo, to dostało się innym zawodnikom Cavs, bo najwyraźniej w opinii Shaqa część z jego kolegów zwyczajnie nie potrafiła grać w koszykówkę...

W każdym razie pan złotousty opowiedział też ostatnio o kilku innych sprawach:

"Jestem w tym punkcie mojej kariery, kiedy nie mogę już dźwigać zespołu na moich barkach, ale mogę być fragmentem drużyny, która już jest dobra. Celtics są dobrzy ze mną i beze mnie. Wielu ludzi pyta: 'Jak mogę być jedynie uzupełnieniem'. W wieku 38 lat to jest proste. Gdybym miał 28 to byłby problem. (...) Mimo że grałem 18 lat, moje ciało tego tak nie odczuwa, ponieważ opuściłem 260 spotkań z powodu kontuzji. Jeśli wciąż miał 20 rzutów w meczu, to wciąż miałbym te Shaqowe statystyki, ale bywałem w sytuacjach, gdzie byli młodsi i lepsi gracze, więc można było im oddać te rzuty."

Ciągle mam mieszane uczucia na temat Shaqa w Bostonie (nie wspominając już o powrocie Delonte Westa). Z jednej strony, nawet stary Shaq jest wciąż game-changerem i dobry trener powinien umieć go wykorzystać. Z drugiej strony naprawdę trudno mi uwierzyć, że Shaq potrafi się zmienić i z łatwością zaakceptuję fakt, że będzie drugoplanowym zawodnikiem. Mówicie, że LeBron James ma wielkie ego. Nic bardziej mylnego. LeBron ze swoim ego ma problemy. Wielkie ego ma Shaq. Równie wielkie jak swoje ciało i bardzo interesuję mnie ,jak będą wyglądały jego relację z Rajonem Rondo. Mam wątpliwości, czy Shaq łatwo przełknie fakt, że jakiś tam młokos, który nie jest nawet wielką gwiazdą, będzie mógł rozstawiać go po kątach. A będzie mógł rozstawiać go po kątach, w to nie powinniście wątpić. Rondo, to nie jest ktoś, kto ma pokorę wobec wielkich gwiazd. Nie przejmie się tym, że koleś, który zajmuje pół jego szatni to legendarny Shaq... bo prawdopodobnie nigdy nawet go nie oglądał.

Oczywiście przed każdą zmianą drużyny przez Shaqa zastanawialiśmy się nad podobnymi kwestiami. Mam wrażenie, że tym razem będzie jednak nieco inaczej, bo Boston to nie jest zwyczajny zespół. W gruncie rzeczy to jedna z niewielu drużyn w NBA, o której faktycznie można powiedzieć, że ma swój charakter. Shaq to nie jest zwyczajny koszykarz, ale jego charakter nie do końca jest chyba jednak zielony.


Podziel się:

komentarze (16) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: SACRAMENTO KINGS 2009-10

sobota, 04 września 2010 18:42

JUŻ ZA CHWILECZKĘ, JUŻ ZA MOMENCIK...

sobota, 04 września 2010 18:33


źródło: linezofblow.com


Sławek Mróz

Dość leniuchowania! Sezon zbliża się wielkimi krokami, także ten w wersji fantasy. Pora odkurzyć arkusze kalkulacyjne, poodwiedzać ulubione miejsca w sieci, uporządkować sobie wszystkie te bardziej i mniej spektakularne newsy z offseason. Innymi słowy - zacząć przygotowania do draftów.

Jeżeli nie wiesz, od czego zacząć - przypomnij sobie ranking za miniony sezon, w formacie, w jakim gra Twoja liga. Najwygodniej oczywiście wygenerować sobie wersje rankingu szytą na miarę za pomocą narzędzia typu www.basketballmonster.com, choć oczywiście nikt nie zabrania Tobie tworzyć własne analizy. Ba, wręcz zachęcam! Swoją drogą, analiz i tak nie unikniesz, bo przecież układ sił wśród graczy NBA zmienia się niemal z każdym dniem, więc ubiegłoroczne dane, choć stanowią dobry punkt wyjścia, w żaden sposób nie mogą Tobie służyć jako ostateczna wyrocznia.

Co się zmieniło latem? Ano sporo. Zawodnicy zmieniali kluby, na własne życzenie lub też wysyłani w wymianach przez menedżerów. Do NBA trafili rookies i mogą sporo namieszać, jak co roku zresztą. Część graczy solidnie przepracowuje lato, by stawić się na obóz przedsezonowy w jak najlepszej dyspozycji. Inni - wręcz przeciwnie. Wielu właśnie bierze udział w mistrzostwach świata, prezentując swoją aktualną dyspozycję. Kilku leczy urazy, czasem błahe, czasem poważniejsze, wykluczające z udziału w pierwszych meczach sezonu.

Wszystkie te wydarzenia musisz wziąć pod uwagę, dorzucić trochę własnych spostrzeżeń, opinii na temat spodziewanego progresu, zdrowia... Dodaj też trochę tak zwanego "dobrego nosa" i stwórz ranking, na podstawie którego wybierzesz już niedługo drużynę marzeń, zwycięską w Twojej lidze. Zbyt wiele roboty? Tu też można prościej. W sieci aż roi się od analiz i rankingów, choćby na yahoo, gdzie znajduje się też jedna z najpopularniejszych platform oferujących ligi fantasy. Nie ufaj jednak takim zestawieniom bezkrytycznie! Tym bardziej, że rankingi mogą znacząco się różnić w zależności od tego czy Twoja liga grać będzie systemem roto, fantasy points czy H2H.

Ja też postaram się dać Tobie kilka wskazówek. Już niebawem opublikuję tu serię krótkich analiz najważniejszych wydarzeń z punktu widzenia roszad w rankingach fantasy. Liczę na Twój komentarz!

Nie przegap też okazji do draftowania "na sucho", z wykorzystaniem tzw. mock drafts! Świetna to okazja, by oswoić się z atmosferą i wymogami towarzyszącymi temu kluczowemu dla całego sezonu wydarzeniu. Okazja też, by podpatrzeć strategie wyborów i preferencje konkurentów z całego świata.

A tych, którzy dopiero chcą poznać, na czym polega fantasy basketball - zapraszam do archiwum działu.

Do dzieła!



Podziel się:

komentarze (21) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: PORTLAND TRAIL BLAZERS 2009-10

sobota, 04 września 2010 18:31

MISTRZOSTWA CZAS ZACZĄĆ!

sobota, 04 września 2010 10:51
Rafał Niewiadomski


Tak wiemy. W Turcji trwają Mistrzostwa Świata w koszykówce mężczyzn. Niestety z wielu przyczyn (głównie urlopy i przeprowadzki) wpisów na ten temat na naszym blogu jak na lekarstwo. Do tego absencja wielu gwiazd, nie tylko amerykańskich, spowodowała że ten turniej nie ma takiej rangi jaką mógł by mieć, a wręcz powinien. Kolejny powód, dla którego tak potraktowaliśmy pierwszą fazę tych mistrzostw był taki, że w tej fazie nic strasznego się nie stało. Owszem doszło do kilku niespodzianek (po 2 porazki Hiszpanii, Grecji i Francji, 5-0 Litwy) ale generalnie awansowali dalej ci, którzy awansować mieli i co pokazał turniej w Polsce, zabawa tak naprawdę zaczyna się dopiero dzisiaj. Bo czy za niespodzianki można uznać fakt, że nie awansowali Niemcy grający bez Dirka Nowitzkiego, czy Puerto Rico gdzie liderem jest JJ Barea? Swoją drogą wiedzieliście, że Renaldo Balkman z Nuggets jest Portorykańczykiem?

Najwiekszą niespodzianką jak dla mnie jest postawa Litwy, która jako jedyna po Teamie USA i Turcji przeszła przez pierwszą część turnieju bez porażki. Zabawne jest to, że Litwini w porównaniu z turniejem w Polsce, dokonali w zasadzie kosmetycznych zmian w składzie i zmienili trenera. W Polsce byli niemal chłopcami do bicia i gdy oglądałem ich mecze w Łodzi zastanawiałem się, jak długo potrwa ich powrót do wielkiej koszykówki. Pukałem się w czoło gdy FIBA przyznawała im dziką kartę (m.in. naszym kosztem) a tu proszę, wielka Lietuva powróciła. Co jeszce wiemy po tej pierwszej fazie turnieju? Wiemy, że Turcy są w tym momencie takim faworytem tej imprezy, jakim byli Hiszpanie przed jego rozpoczeciem. Turcy fajnie grali w Polsce. Spodziewałem się, że przed własną publicznością wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności, jednak forma Hedo Turkoglu (32% z gry) i brak Mehmeta Okura miały zadecydowac o tym, że ten zespół gdzieś po drodze przepadnie. Tak się jednak nie stanie i jeżeli Turcja awansuje do wielkiego finału, to mogą wygrać dosłownie z każdym.


Nawet Team USA im nie powinien być straszny. Do Mike'a Krzyżewskiego można mieć sporo pretensji za styl w jakim zespół osiagnął o 5-0 w fazie grupowej ale z drugiej strony doskonale wiedzieliśmy w jakim składzie Amerykanie przyjechali do Turcji, doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z ich atutów i wad, zatem ich postawa nie powinna nikogo dziwić. Amerykanie wciąż są głównym faworytem do wygrania złota i nie zmienia tego fakt, że przybyli z drugim składem. Każdy inny wynik będzie porażką. Mnie zastanawia natomiast, kto będzie w składzie  tej drużyny za 2 lata, kiedy każdy będzie chciał polecieć na Olimpiadę do Londynu i kto będzie jej liderem? Jeżeli Durant poprowadzi ten zespół do złota... zresztą nie ma co gdybać. Za dwa lata to Kevin Durant będzie najlepszym koszykarzem NBA, więc naturalnie będzie liderem olimpijskiej kadry USA.

Co z resztą? Grecja, Hiszpania i Francja mnie osobiście zawiodły najbardziej. Argentyna i Serbia i Rosja grają na swoim wysokim poziomie. Wciąż zadziwiaja Słoweńcy, którzy bez swojego MVP Erazma Lorbeka pokonali wszystkich na swojej drodze z wyjąkiem USA. To wszystko co jednak miało miejsce do tej pory odchodzi w niepamięć. Teraz liczy się to co zespoły pokażą. Można pisac, że ktoś skomplikował sobie sprawę bo ma w swojej drabince do finału Amerykanów itd. jednak prawda jest taka, że na tym etapie turnieju nie ma słabych ekip i nie zdziwi mnie jeżeli na 8 par, wygra np. 6 zespołów z niższego roztsawienia.

Pary 1/8 finału:
4 września:
Serbia - Chorwacja 17.00 (TVP Sport, retransmisja, sobota 23.50)
Hiszpania - Grecja 20.00
5 września:
Słowenia - Australia 17.00 (TVP Sport, retransmisja, niedziela 20.00)
Turcja - Francja 20.00
6 września:
USA - Angola 17.00 (TVP Sport, na żywo)
Rosja - Nowa Zelandia 20.00 (TVP Sport, na żywo)
7 września:
Litwa - Chiny 17.00 (TVP Sport, na żywo)
Argentyna - Brazylia 20.00 (TVP Sport, retransmisja, 23.15)

Prawie wszystkie mecze rundy pucharowej będzie można obejrzeć zarówno w TVP Sport jak i na stronie internetowej sport.tvp.pl. Świetnie zapwiada się szczególnie dzisiejszy dzień, gdzie o awans powalczą ze sobą drużyny Serbii i Chorwacji (bałkański kocioł!) oraz Hiszpanii i Grecji (rewanż za ostatni finał MŚ i półfinał ME). Niestety nie dziś, przez co niepokazane zostanie fantastycznie zapowiadające się spotkanie Hiszpanii i Grecji. O 23:50 obejrzeć będzie natomiast retransmisję starcia Serbów i Chorwatów.

Niedziela również niczego sobie pod tym względem. Turcja - Francja może przebić dwa pierwsze mecze a Słowenia - Australia za sprawą Śłoweńców i ich spotkań w fazie pucharowej zeszłorocznych mistrzostw to jest must see game. W poniedziałek i wtorek już nie powinno być tak ciekawie, choć ostatnie spotkanie Argentyna - Brazylia powinno przynieść nie tylko wiele emocji na parkiecie (Scola vs. Splitter!) ale powinno być też obejrzane ze względu na odwieczną rywalizację tych państw.
Pozostałe pary nie powinny przynieść niespodzianek ale kto wie...

Mam przeczucie, że do wielkiego finału awansują Amerykanie i Turcy. Ostry finał, na trybunach atmosfera święta. 15 sekund przed koncem spotkania Turcy odrabiają ostatecznie 20 punktową stratę z 1. połowy i po niesamowitym rzucie Ilyasowy po podaniu Hedo wychodzą na 1- punktowe prowadzenie. Kibice szaleją, nic oprócz ich przyśpiewek nie słychać. Czas dla Coacha K, piłka w rękach Kevina Duranta...


Od dziś zaczniemy oglądanie tych mistrzostw na serio, więc powinno pojawić się więcej wpisów na ten temat.


Podziel się:

komentarze (31) | zaloguj się, aby dodać komentarz

RON ARTEST PROMUJE ZDROWIE PSYCHICZNE

sobota, 04 września 2010 3:14
Przemek Kujawiński

Bez żartów.

Kongreswoman z Los Angeles Grace Napolitano poprosiła ponoć Rona Artesta, by wspomógł ją w promocji jej projektu wdrożenia do szkół programów przeciwdziałających chorobom psychicznym. W ten czwartek Artest i Napolitano gościć będą w jednej ze szkół w Montabello. Ron ma rozmawiać z młodzieżą o piętnie jakim są choroby psychiczne i zachęcić do szukania pomocy i dzielenia się swoimi problemami.

Co tu dużo mówić nie jest to najgorszy pomysł. Kto jak kto, ale Artest może pokazać swój mistrzowski pierścień i powiedzieć: Hej, to po części dzięki mojemu psychiatrze! Myślę, że to fajna sprawa, że Rona postanowił się zaangażować w ten sposób. Jestem jedynie ciekawy, czy pani Napolitano zapozna się najpierw z jego przemową, czy po prostu pozwoli mu improwizować. Jeśli zdarzy się ten drugi przypadek, to mocno liczę, że któryś z uczniów da radę uwiecznić wyczyny RonRona i my też będziemy mieli możliwość posłuchać kilku złotych myśli.

Serio. Bez cienia ironii. Lubię Rona Artesta i fakt, że tak otwarcie mówi o swoich problemach i o tym jak sobie z nimi radzi sprawia, że moja sympatia do niego rośnie jeszcze bardziej. Wydaje się dzięki temu bardziej człowiekiem niż jego koledzy z ligi.

A przy okazji. Słyszeliście najlepszy dowcip o Ronie?

Why did Ron Artest leave the game early?
He had to beat the crowd.



Podziel się:

komentarze (6) | zaloguj się, aby dodać komentarz

BOOZER MIERZY W MISTRZOSTWO

sobota, 04 września 2010 2:09

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

"Myślę, że mistrzostwo jest dla nas realnym celem."

Kto to powiedział? Wade? Bryant? Garnett? Nic z tych rzeczy. Takie cele dla swojego zespołu wyznacza Carlos Boozer. Nowy nabytek Bulls jest przekonany, że zespół z Chicago będzie w stanie w przyszłym sezonie walczyć o wygranie ligi.

"Z kombinacją tego, co mamy w naszym zespole, ze mną pod koszem, Derrickiem Rose jako rozgrywającym, Joakimem zapełniającym środek, wszechstronnym Luolem Dengiem na skrzydle, myślę, że mamy drużynę, która może mierzyć się z każdym. Jesteśmy w stanie rywalizować z każdym zespołem w tej lidze. (...) Jestem bardzo podekscytowany byciem częścią tej drużyny. Nie mogę się doczekać gry. Nie mogę się tego doczekać widząc jak dobrzy możemy być. Musimy to sobie udowodnić. Myślę, że na papierze wyglądamy fantastycznie. Myślę, że musimy to przełożyć to, co mamy na papierze na parkiet."

Przed sezonem w każdym zespole znajdzie się ktoś, kto postawi poprzeczkę wysoko. Ostatecznie rację ma tylko jeden. Na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić, by Bulls mieli jakąkolwiek szansę na mistrzostwo. Zresztą niespodzianką byłoby zwycięstwo którejkolwiek drużyny spoza grona Lakers, Heat, Celtics. Nie da się jednak ukryć, że Chicago dokonało sporych wzmocnień, które, co ważniejsze, przed sezonem wyglądają na jak najbardziej trafione. W sezonie regularnym powinni być w stanie walczyć o wysokie miejsca na Wschodzie, z pierwszą czwórką włącznie.

Pytanie brzmi, czy Tomowi Thibodeau wystarczy niecały rok, by uczynić z nich coś więcej niż zespół na sezon regularny. Możemy chyba z góry założyć, że będą dużo lepiej bronić. Obecność Boozera z pewnością rozszerzy zakres zagrywek ofensywnych zespołu. Boozer, Noah, Gibson i Deng mają potencjał by być jednym z najlepiej zbierających frontcourtów w lidze. Kyle Korver zapełni lukę na pozycji strzelby z dystansu. Wszystko w tej drużynie musi się jednak zaczynać od Derricka Rose'a. Jeśli Byki mają osiągnąć coś więcej, Rose musi z gwiazdy przekształcić się w supergwiazdę. I musi zrobić to teraz.

Nie było w historii wielu mistrzów, którzy wygrywali nie mając choćby jednego gracza z najwyższej półki. Ostatnimi czasy tylko Detroit w 2004 roku potrafiło dokonać tej sztuki, ale to był wyjątkowy zespół (przez duże Z) i nie wygląda na to, żeby Byki miały podzielić jego los. Dlatego właśnie, jeśli to Chicago ma kiedyś walczyć o pierścienie, to wszystko to leży w jumpshocie i pewności siebie Rose'a. Sky is the limit.


Podziel się:

komentarze (24) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Licznik odwiedzin:  15 104 095

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u