Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 926 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS



MVP BASKETBALL MAGAZYN #5 W SPRZEDAŻY OD 8 MARCA

piątek, 05 marca 2010 20:56

 

 

Już w poniedziałek 8 marca w sprzedaży ukaże się 5 numer MVP Basketball Magazynu. Tym razem przygotowaliśmy dla Was m.in. obszerną relację z Weekendu Gwiazd w Dallas, Trade Deadline 2010 czyli podsumowanie okienka transferowego w NBA, Chris Bosh - Perfekcjonista do potęgi, Marcowe Szaleństwo NCAA, obszerne podsumowanie sezonu (m.in. transferowe niewypały i ranking debiutantów) oraz pierwszą część opowieści o "Bad Boys" z Detroit. Nie zabraknie również ciekawostek i newsów, korespondencji od Marcina Gortata, stałych rubryk autorskich i dwustronnego plakatu (Vince Carter/Kadour Ziani).


Magazynu szukajcie w kioskach Ruchu i EMPiK-ach.

 

Więcej informacji znajdziecie na stronie www.mvp-magazyn.pl

 

 

 



Podziel się:

komentarze (18) | zaloguj się, aby dodać komentarz

PRZERWA NA ŻĄDANIE (04.03.2010)

piątek, 05 marca 2010 11:41

DAY-TO-DAY: GDZIE PAU GASOL NIE KOŃCZY

piątek, 05 marca 2010 9:53
Maciej Kwiatkowski

LA LAKERS 111, MIAMI 114 (OT)


Kiedy Miami straciło osiem punktów przewagi, które miało jeszcze na 3.5 minuty przed końcem i kiedy Lakers doprowadzili do dogrywki byłem przekonany, że Heat przegrają to spotkanie.

Wtedy mógłbym dokładnie krok po kroku opisać cztery z ich ostatnich sześciu pozycji w ataku pozycyjnym, które kończyły się stratami Dwyane'a Wade'a (27 pkt, 14 as, 5 zb, 6 str, 9/21) czy próbą daggera z ośmiu metrów w pierwszych sekundach akcji. Do tego dopisałbym pewnie - i w gruncie rzeczy nadal to robię - brak pułapek na Kobe'm Bryancie (39 pkt, 4 as, 2 zb, 15/28), brak podwojeń, by zabrać mu piłkę z rąk. W tym czasie Lakers mając najlepszego obrońcę na parkiecie (Ron Artest - 10 pkt, 5 prz) nie bali się robić tego samego z Wade'm.


Tymczasem w ostatnich dwóch minutach dogrywki, gdy wyglądało, że Kobe vs Wade potrwa do ostatnich sekund, Jermaine O'Neal (13 pkt, 4 zb) i Udonis Haslem (12 pkt, 11 zb) (albo Ha$lem...) wkroczyli do akcji po obydwu stronach boiska. Najpierw O'Neal wykończył podanie pod kosz od Wade'a, potem Haslem zrobił to samo, ale trafiając z lewego rogu z 5-6 metra. Dlatego "Ha$lem", bo - jak już pisałem w tym sezonie, a od tego czasu zupełnie nic się nie zmieniło - Haslem nadal trafia znakomite 49% swoich rzutów z tej odległości, oddając ich przecież aż 4.3 w meczu.

Money = Ha$lem.


Z kolei po drugiej stronie boiska najpierw Haslem wybrał piłkę Pau Gasolowi (10 pkt, 9 zb, 4/11), gdy ten próbował zdobyć łatwe punkty pod kosza, a potem O'Neal złapał Bryanta na faul ofensywny. Kontrowersyjny? Raczej nie, skoro nawet komentatorzy KCAL zgodzili się z miejsca z decyzją sędziów.

Heat trafili w dogrywce wszystkie cztery rzuty z gry i byli 7/8 z osobistych.

Szkoda, że Miami Heat motywują się tylko na te kilka spotkań w sezonie, gdy grają z przeciwnikami z najwyższej półki. Walczyli na deskach (38-39), Lakers nie mieli widocznej przewagi wzrostu, bo piłkę tracił Andrew Bynum (12 pkt, 10 zb, 5 str), a znowu niepewnie w ataku grał Gasol. Zrodzi się z tego myślę kilka artykułów w stanie Kalifornia.

Gasol od czasu powrotu po kontuzji, a to już będzie półtora miesiąca, nie kończy pewnie akcji 1-na-1. Nie ma ich zbyt dużo co prawda, ale pudłuje też nie zawsze łatwe rzuty, które jednak miał w zwyczaju wcześniej trafiać. Może to zmęczenie ciągłą grą przez dwa ostatnie sezony? Może to kontuzje w trakcie sezonu, ale to już 50 dni od powrotu po ostatniej. Gasol gra obecnie zbyt miękko (tak było też w meczu z Denver), gdy kończy spod kosza, zatracił swój swagger i kolejny raz Phil Jackson posadził go na ławce w crunch-time, zastępując Bynumem (tym razem na starcie dogrywki). Zresztą spójrzcie na jego skuteczność:


listopad 59%
grudzien 53%
styczen 51%
luty 49%

2007/08: 59%
2008/09: 57%
2009/10: 52%

Skut. pod samym koszem

2007/08: 74%
2008/09: 68%
2009/10: 63%

Jak dobrze grał Wade, tak Artest i Lakers zrobili na nim naprawdę niezłą robotę. Wade miał jednak bonus od jednego z weteranów. Z pomocą przyszło aż 7 trójek "Kukurydza" Richardsona (25 pkt, 7/11 za 3, season-high), który choć od 17 lutego tylko dwa razy rzucił więcej niż 9 punktów, to imponujące - mając w pamięci poprzednie sezony - jak ograniczył 'body-fat' i jak dobrze wygląda. To po prostu musi być sznyt znanej wszem i wobec dyktatury Pata Riley'a w kwestiach przygotowania fizycznego.

Prowadzenie w tym meczu zmieniało się aż 31 razy - rekord sezonu. Bryant zdobył 12 punktów z rzędu na przełomie 4q i dogrywki, w której Lakers stracili Dereka Fishera (14 pkt, 5/8) - też kluczowe, bo Fish byłby świetną bronią z lewego rogu, gdy Heat JEDNAK zastosowali trzy pułapki na Kobe'm w dogrywce.

Był to pierwszy mecz Lakers na wyjeździe, bo przed nimi długi miesiąc (10 z kolejnych 14 poza Staples Center). Potrzebują Gasola w wysokiej formie - Bynum nie umie jeszcze kończyć spotkań równie dobrze jak je zaczyna. To przyjdzie z wiekiem.

Miami? Staram się unikać od grudnia, poza meczami z drużynami z czołówki. Pisałem jeszcze w listopadzie sporo o ich zaskakująco dobrej defensywie, ale ostatecznie okazało się, że teamy, które wtedy pokonali nie stały się z biegiem sezonu orłami w ataku. Tymczasem Wade wrócił do swojej formy, O'Neal po cichu ma bardzo dobry sezon. I gdyby tylko Erik Spoelstra nie miał takiej awersji do szybszej gry i kilku kontrataków więcej - mielibyśmy team dbający o fundamentalne zasady w koszykówce, a przy tym przyjemny dla oka, bo nie bojący się ryzyka. Oczywiście to w dużej mierze kwestia tego kto jest PG w Miami. Ani Carlos Arroyo (6/7 z gry, 17 pkt), ani Mario Chalmers, ani tym bardziej Rafer Alston nie są stworzeni do up-and-down game, więc pozostaje tylko czekać na przyszły sezon.

O ile taki dla Miami nadejdzie - skandowanie "MVP! MVP!", gdy Kobe rzuca osobiste prawie posłużyło mi za puentę recapu przy ewentualnej porażce. Trzeba jednak na Heat spojrzeć w szerszej perspektywie. Przyszły sezon może być dla Miami przełomowy ('2010!' '2010!'), ale nie musi być, jeśli kibice Heat 'postarają się' jeszcze bardziej nie przychodząc na mecze albo zachowując się jak wyżej. Całe szczęście, że Kobe przyjeżdża tylko raz i Heat wygrali to spotkanie. Wade nie jedno już przeszedł, może zapomni i o tym.

Przemek Kujawiński

UTAH 116, PHOENIX 108

Kto wie, czy nie był to kolejny przedsmak playoffs. Mam cichą nadzieję, że oba zespoły natkną się na siebie w pierwszej rundzie. Oglądania na Utah i Phoenix jednocześnie to po prostu sama przyjemność. No dobrze, sama przyjemność dla tych, którzy w koszykówce cenią przede wszystkim szybkie ataki, hustle na tablicach i efektowne podania. Duuużo podań. Dzisiaj było wszystko. Plus Amar'e Stoudemire, Jason Richardson i Grant Hill w konkursie wsadów. Nie przejęzyczyłem się. Grant Hill (17 punktów, 7 zbiórek) włożył dzisiaj z góry tak, że sam potem przyznał, że tak wysoko nie był od 1997... Marynarka Craiga Sagera, która przeprowadzała wywiad z Hillem sprawiła, że miałem wrażenie, że było to nawet 20 lat wcześniej.

Suns nie będą wspominać tego-sezonowych spotkań z Jazz zbyt miło. Drugi raz już dali się pożreć Jazzmanom w czwartej kwarcie, pomimo pewne prowadzenia przez większość spotkania. Dziś Suns wyglądali po prostu za dobrze, żeby to spotkanie przegrać a jednak je przegrali. Udało się odsunąć Utah od kosza, udało się zatrzymywać szybkie ataki, Amar'e udało się nawet ograniczyć Carlosa Boozera. Wierzcie lub nie ale Suns naprawdę dobrze bronili w tym meczu. Do tego rzucali ze skutecznością 57,5%. Stoudemire (30 punktów) był nie do zatrzymania dla Boozera. Starczyło, że dostawał piłkę z lewej strony kosza i po chwili albo kończył wsadem albo wędrował na linię. Grant Hill musiał sfałszować swój akt urodzenia i przyjść do ligi w wieku 15 lat. Inaczej nie umiem wytłumaczyć tego w jakiej formie fizycznej się znajduje. Jason Richardson przekroczył magiczną granicę 20 punktów i jeśli nie dobra gra, to choćby to powinno pozwolić Suns wygrać ten mecz.

Wszystko to było za mało na Jazz, którzy mają ostatnio tendencję do długich rozgrzewek. Dzisiaj nie byli w stanie grać swojej koszykówki. Carlos Boozer (15 punktów, 15 zbiórek), który pomimo swoich statystyk przespał 3/4 tego spotkania. Tak słabo grającego Paula Millsapa (4 punkty) nie widziałem już dawno. Obecność Andreia Kirilenko (12 punktów) na boisku zauważyłem dopiero po pół godzinie gry. Suns zmuszali Jazz do rzucania jumperów i nie pozwalali im rozwinąć skrzydeł w szybkim ataku (swoją drogą to działało w obie strony, te zespoły po prostu dużo biegają, cytując klasyków: all the time running). Wydawało się, że ten mimo wszystko, interesujący mecz zostanie tylko i jedynie interesującym meczem i Suns spokojnie dociągną zwycięstwo do końca.

Deron Williams (27 punktów, 9 asyst) miał inne zdanie na ten temat. Deron rzucił pierwsze 10 punktów dla Jazz w 4 kwarcie. Natchnieni jego przykładem trafiać zaczęli Miles (15 punktów), Boozer i Okur (24 punkty). Utah trafiło w ostatniej odsłonie 7 trójek. Tą najważniejszą nie kto inny a właśnie Williams, który zrehabilitował się za nieszczęsne osobiste z Clippers. W obronie szalał Andrei Kirilenko, który kiedy chce potrafi być jednoosobową armią pod własną tablicą. Po jednym z przechwytów był już sam na sam z koszem, gdy Robin Lopez postanowił upomnieć się o głosy w ankiecie na najbrudniejszego zawodnika. Brzydko to wyglądało i wydaje mi się, ze Grant Hill będzie miał rozmowę w szatni ze swoim centrem na temat dobrych manier.

Suns 'ukradli' dziś koszykówkę Jazz i nastawili się na granie pod kosz. Niestety w tym samym czasie nie upilnowali swojej koszykówki. Utah wygrało nietypowo zdobywając mało punktów z trumny w zamian zasypując rywali trójkami. Do tego ograniczyli faule, które są w tym sezonie ich zmorą i sami częściej wędrowali na linię niż rywale. Do tego wymuszali więcej strat i grali agresywnie na atakowanej tablicy. W ten właśnie sposób można wygrać mając o 12% niższą skuteczność z gry od rywali. Gdyby jednak ktoś pokazał mi same statystyki i zasłonił nazwy zespołów to zamieniłbym je miejscami.

Suns powinni muszą postarać się zapomnieć o tej porażce bo kto wie, czy czas na rewanż nie przyjdzie niebawem w pierwszej rundzie playoffs. Przystępowanie o takiej rywalizacji z kompleksem rywala nie będzie z pewnością dobrą wróżbą. Poza tym fani Suns nie powinni mieć wielkich powodów do niepokoju po tym spotkaniu. Phoenix naprawdę gra bardzo dobrze. Dzisiaj po prostu dobrej gry starczyło tylko na 45 minut.


Podziel się:

komentarze (29) | zaloguj się, aby dodać komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 4 MARCA 2010

piątek, 05 marca 2010 9:21

JOAKIM NOAH SIADA NA TRZY TYGODNIE

piątek, 05 marca 2010 1:08
Michał Górny


 
 Joakim Noah wreszcie został wysłany na listę zawodników kontuzjowanych. Center Bulls został odsunięty od gry na trzy tygodnie z powodu zapalenia rozcięgna podeszwowego w lewej stopie. Noah już odpoczywał przez siedem spotkań starająć się podleczyć uraz. Po czterech spotkaniach Vinny Del Negro musiał pogodzić się z tym, iż najlepszy zbierający Bulls będzie podziwiał spotkania ubrany w garnitur.

 Chicago Bulls zajmują obecnie siódme miejsce w bardzo "ruchomej" Konferencji Wschodniej. Po Weekendzie Gwiazd Bulls zdołali wygrać 6 z 10 spotkań. Bez ponad 11 zbiórek oraz ponad 1,5 bloku w każdym spotkaniu "bykom" będzie ciężko utrzymać tą pozycję. A trzeba dodać, że terminarz w miesiącu marcu nie jest zbyt łaskawy dla podopiecznych Vinny'ego Del Negro. Bulls zagrają przeciwko m.in. Jazz, Magic, dwukrotnie Mavs (obecnie notujący 9 zwycięstw w 10 ostatnich spotkaniach, licząc od ASW), Cavs, Phoenix. Nawet spotkanie z New Jersey Nets może brzmieć groźnie. Nie widzę Brada Millera ogrywającego Brooka Loopeza. Po prostu tego nie widzę!

 Pesymistycznym akcentem jest fakt, iż na ostatnim treningu zabrakło Derricka Rose'a, Brada Millera oraz Luola Denga. Całą "trójca" narzeka na urazy kolan.

 Dziś Bulls zagrają z Grizzlies, którzy będą goścmi w United Center. Grizzlies wygrali ostatnie cztery wyjazdowe spotkania, będzie piąte ?

EDIT: Bulls przegrali 96:105, tracąc 17 punktów przewagi z drugiej kwarty. A co istotne przegrali też deski aż 31-46




Podziel się:

komentarze (8) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Licznik odwiedzin:  15 104 095

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Piotr Makulec

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Rafał Niewiadomski

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u