Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 588 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




RETURN OF THE MAC

wtorek, 03 stycznia 2012 9:21

Maciej Kwiatkowski

 

 

“It feels good. It’s been a long time since I’ve had that feeling. My legs feel fresh. Everything just feels good. It feels right. That’s a good sign. I haven’t felt this good in a long time, probably since the beginning of my knee injury.”


To będzie już jakieś pięć lat od czasu, gdy Tracy McGrady ostatni raz był gwiazdą NBA.

 

Osiem lat, jeśli liczyć od wtedy, gdy w Orlando Magic był jednym z najbardziej wszechstronnych strzelców w historii tej gry.

 

Atletyzm zostawił w gabinetach lekarskich w Houston i Kolorado, a wspomnienia lat chwały za sobą. Po trzech latach, w trakcie których rozegrał tylko 65 spotkań, przestał żyć tym kim był wcześniej, zmienił swoją grę na bardziej efektywną i szczerze mówiąc - "gimme some new T-Mac".  

 

Trudno było śledzić jego udany sezon w Detroit, skoro nawet gracze Pistons mieli dość siebie i swojego trenera, ale pierwszy, niemal pełny sezon "T-Maca" był jedną z najbardziej pozytywnych historii roku 2011 w NBA.

 

Nigdy nie byłem tifosi McGrady'ego - dla tych oczu w Houston zawsze rzucał za dużo, a z czasem, gdy stracił z pierwszego kroku minięcia, robił to zbyt często z trudnych pozycji. Jego rozwój od 1997 do 2003 roku był jednym z najbardziej spektakularnych w ostatnich 20 latach. W pierwszych sześciu sezonach pięciokrotnie trafiał powyżej 45% z gry, aby od 2003 roku ani razu nie przekroczyć tego pułapu. 

 

Od jesieni 2005 roku nie był już nigdy tym samym McGrady'm. W wieku dopiero 26 lat, gdy Rockets mieli być może najbardziej perspektywiczny duet w tamtej NBA, po raz pierwszy poważnie dały znać o sobie plecy. Znacie historię - a jeśli nie - jeszcze latem 1997 roku Chicago Bulls zastanawiali się bardzo poważnie nad przechwyceniem McGrady'ego w drafcie w zamian za Scottiego Pippena. Bulls mieli oddać Pippena do Vancouver Grizzlies za #4 Draftu i z nim wybrać gwiazdę Mount Zion Christian Academy. Michael Jordan zagroził jednak, że w takiej sytuacji zakończy karierę, a zaniechaniu decyzji Jerry'emu Krausemu pomogło też to, że lekarze Bulls zdiagnozowali u McGrady'ego mały defekt w budowie ciała, który w dalszej karierze miał się przerodzić w uporczywe bóle pleców.  



Lata 2008-2010 były najcięższe. Wtedy umarł tamten "T-Mac", a narodził się nowy, bardziej rozsądny charakter,. Ktoś kto chce przekazać swoje doświadczenie młodszym i któremu gra znów zaczęła sprawiać przyjemność. Koniec walki z demonami. Takie sprawia wrażenie, nawet gdy mówi brzmiąc bardziej jak 39-letni weteran niż gracz, który w marcu skończy "dopiero" 33 lata.  

 

To nie jest jeszcze koszykarska śmierć przecież.... i po 72 meczach jako point-forward w Detroit (8.0 pkt, 3.5 as., 3.5 zb., 44% z gry) podjął decyzję, która miała nas do tego przekonać. Tak to przynajmniej wtedy odebrałem. Być może Dallas Mavericks czy Chicago Bulls byliby mu skłonni dać jednoroczny kontrakt, ale nie byliby mu w stanie zagwarantować tych minut jakie dostaje w Atlancie Hawks. A jeśli będą chcieli to zrobić, to kontenderzy będą mieć okazję zgłosić się w 2012 roku po być może jeszcze lepszego McGrady'ego niż ten z grudnia 2011.

 

W Atlancie rozpoczął sezon, grając po 22 minuty i byłoby ich nawet o kilka więcej, gdyby nie fakt, że Hawks w trzech meczach wygrywali różnicą 20.3 punktów. 10.5 punktów na mecz, aż 52% z gry przed wczorajszą wizytą Miami plus rola lidera jednej z najlepszych ławek początku sezonu. 

 

Możemy nie lubić Atlanty Hawks, ale czyżby nie znalazł się powód, aby w tym tygodniu dwa razy zobaczyć ich np w Canal Plus Sport? Przyzwyczailiśmy się do Hawks z Joe Johnsonem, Joshem Smithem, Alem Horfordem i Jamalem Crawfordem. Ten team nigdy jednak nie miał tak naprawdę czegoś takiego jak rezerwowy skład, a że grał bez kontuzji, zawsze widzieliśmy tych samych 6-7 twarzy. W grudniu Hawks dodali przedziwny zestaw graczy, których łączy to, że potrafią zdobywać punkty: McGrady, Vlad Radmanovic, Willie Green i Jannero Pargo. Ten kwartet był w poniedziałek na parkiecie, gdy Hawks odjeżdżali pierwszej piątce Miami. 

 

Minionej nocy T-Mac był na boisku przez całą czwartą kwartę i zdobył w niej 13 punktów, trafiając trzy trójki i rzucając jednego alley-oopa do Josha Smitha w kluczowych posiadaniach. Spotkanie zostało rozstrzygnięte, gdy na 2.5 minuty przed końcem trafił za trzy i za chwilę zrobił to raz jeszcze. Nawet Miami Heat potrafili być zmęczeni w czwartej kwarcie graniem back-2-back, ale dla niektórych nie było to usprawiedliwieniem. Po meczu Dwyane Wade tylko przeszedł obok McGrady'ego i zamiast przybić sobie piątki, przedziwnie się ni to zderzyli, ni to uderzyli. Wade nie mógł być szczęśliwy, że stary "T-Mac", który był "gubernatorem" Florydy, zanim Wade nim został, zabrał mu wieczór po tym jak ponad rok temu powiedział to co większość wtedy myślała.

 

Czasem potrzeba czasu aby pogodzić się z tym jak przewrotna bywa kariera sportowa. Być może nawet wtedy w listopadzie, gdy McGrady pochopnie krytykował Wade'a i Jamesa, miał jeszcze w sobie chęć udowodnienia czegoś wszystkim. Od 32.1 w wieku 24 lat do 3.2 punktu na mecz jako dopiero 30-latek - obyśmy nie zobaczyli już tego nigdy.

 

Mam wrażenie, że po doświadczeniu w Detroit "T-Mac" wziął przykład z Granta Hilla i chce wrócić z klasą. A ma dla kogo wracać - zresztą pokaże to pewnie najbliższe głosowanie do Meczu Gwiazd. Jego ciała po tylu urazach pleców i operacjach kolan nie da się raczej przerobić na te, które mają Hill, Ray Allen czy nawet Jason Kidd, ale ...kto wie? Dopóki gra na tak wysokiej skuteczności, nie forsuje rzutów, wciąż świetnie podaje i pełni rolę kapitana rezerwowego unitu Hawks, jest mi dużo łatwiej kibicować "T-Macowi". Teraz, gdy zrozumiał już, że nigdy nie będzie tym samym graczem jakim był pięć lat temu, ale wciąż może jeszcze być najlepiej podającym i najlepszym strzelcem w czwartej kwarcie w meczu, w którym grają też Wade i LeBron James.

 

Wybaczcie jakość. Może kilka lat temu zadbano by o lepszą - dziś T-Mac wystarczy w takiej:


 

 

http://youtu.be/qEjOQuE57rQ
Podziel się




Licznik odwiedzin:  18 725 409  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18725409

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0