Maciej Kwiatkowski
John Hollinger użył w poprzednim sezonie określenia "Little 9" dla nazwania pozostałej dziewiątki rotacji Miami Heat. W lipcu 2010 roku słyszałem głównie od fanów Los Angeles Lakers, że w zdobyciu mistrzostwa ważniejszy będzie zgrany kolektyw niż Big 3... I w zasadzie mieli rację.
Wczorajszy mecz Lakers rozstrzygnęły nie tylko pojedynki Kobe Bryant vs Shane Battier i LeBron James vs No One, ale różnica w role-players. Ci zawsze wypadają lepiej na własnym parkiecie, ale Battier, Udonis Haslem, Joel Anthony, Mario Chalmers nie muszą chyba już nikomu udowodniać, że pasują do Big 3. Inaczej jest z "Little 9" Lakers, która stała się nią po odejściu Lamara Odoma.
Mecz był tak jednostronny, że Lakers musieli oglądać jak LeBron popisowo pudłował layupy w czwartej kwarcie, bo czuł się tak dobrze przy prowadzeniu 20 punktami. Miami Heat są po prostu lepszym teamem niż Los Angeles Lakers w tym momencie.
Heat grali bez Dwyane'a Wade'a, ale wiecie co? Heat są 5-0 w tym sezonie bez Wade'a i poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale James wygląda lepiej gdy jest nr 1 przez cały mecz, a Chris Bosh jako opcja nr 2 przypomina, że może jesteśmy czasem zbyt wymagający oczekując od kogoś czegoś zbyt szybko.
Być może robię to właśnie teraz, ale martwię się o to czy Lakers mają wystarczająco z tyłu, aby przód mógł działać jak należy.
Jest wiele niedociągnięć w tym jak zbudowani są Lakers i pisałem o tym już w trakcie serii czterech meczów +40 Kobe'go, które były tak samo imponujące, jak i nic nieznaczące dla samych Lakers jako zespołu. W cieniu tego co stało się z niedoszłym trade'm Chrisa Paula i w cieniu odejścia Lamara Odoma, Lakers nie poprawili dwóch istotnych minusów, które dotychczas byli w stanie przykryć talentem czterech All-Stars i triangle offense Phila Jacksona.
Lakers trafiają 25% rzutów za trzy.
To nic innego, a najgorszy wynik w NBA na przestrzeni ostatnich 20 lat. Mike Brown zapowiadał przed sezonem, że będzie chciał uczynić z Lakers drużynę na podobieństwo mistrzowskich San Antonio Spurs z 2003 roku, gdy był tam asystentem Gregga Popovicha. Pau Gasol i Andrew Bynum mieli być używani tak jak Popovich robił to z Timem Duncanem i Davidem Robinsonem, ale Brown nie wziął pod uwagę, że Kobe Bryant co by się nie działo musi oddać te 20 rzutów na mecz. Nawet jednak gdyby chciał traktować Bryanta jako trzeciego post-up player, którym przecież technicznie jest - Lakers potrzebują strzelców z dystansu, aby zapewnić wszystkiemu spacing i sprawić, że sam Brown będzie lepiej wyglądał.
Miami Heat pokazali wczoraj jak zatrzymać Lakers - podwajając nie tylko Bryanta za każdym razem, gdy nie krył go Battier, ale dochodząc z pomocą do Andrew Bynuma, który spudłował kilka rzutów pod presją tyłem do kosza. W przykładowej akcji drugiej połowy Gasol dostał piłkę na prawym post-up i Mike Miller mógł zejść z prawego rogu do pomocy, zostawiając bez krycia Mettę World Peace'a, bo ten do wczoraj trafiał tylko 6% rzutów za trzy. Ja nawet nie wiedziałem, że to się da tak podzielić, żeby wyszło 6% z trójek...
Lakers nie poprawią się na dystansie dlatego, że zaczną lepiej rzucać na treningach. Nie od dziś mają przecież z tym problem. Wczoraj Bryant trafił 3 z 6, ale pozostali tylko 3 z 14. Barnes jest nadaktywnym niskim skrzydłowym i jedyną szansą w pierwszej piątce na łatwe punkty w kontrze, ale po prostu nie potrafi regularnie trafiać z dystansu. Miał bardzo dobre mecze tydzień temu w serii strzeleckich nocy Bryanta, ale z już z Clippers i Mavericks nie było go widać. Wczoraj rzucił 1 z 6 rzutów z gry i nie wyglądało jakby coś utrudnił Jamesowi. Derek Fisher rzuca w tym sezonie 21% za trzy i 4.7 pkt na mecz, Peace 13% z dystansu i 5.5 punktu.
Pudła za trzy i stagnacja stają się jeszcze większym problemem, gdy brakuje drugiego gracza, który w koźle rozerwie pierwszą linię obrony i dostanie się w pole trzech sekund. Dlatego mam problem z ocenianiem postawy Lakers jako "dobrej" czy "złej", porównywanie jej z sezonem poprzednim lub roztrząsania tego czy Bryant oddaje za dużo rzutów, czy za mało. Są stare, dobrze nam znane niedociągnięcia w rosterze Lakers, których nie przykryje już zasięg ramion i talent Odoma. Oczywiście Bryant będzie miał mecze, w których rzucać będzie lepiej niż wczoraj, ale jeśli Lakers chcą sprawić, aby ich wersja Big 3 miała większe szanse na mistrzostwo, potrzebują stworzyć lepsze ku temu warunki. Nawet tacy ludzie jak Ramon Sessions czy Channing Frye byliby wzmocnieniem, ale to wymagać będzie kilku trików Mitcha Kupchaka, włącznie z pozbyciem się Devina Ebanksa, picków w drafcie czy przyjęcia innego, wysokiego kontraktu.
W użyciu może też być pirotechnika czyli wysadzenie aktualnego Big 3, włącznie z tym, że Bryant miałby dzielić "Ball" z Hedo Turkoglu, ale czy trio Kobe-Turkoglu-Howard jest lepsze niż Kobe-Gasol-Bynum? Nie jest, nie może być.
Są jeszcze aż dwa miesiące do deadline'u i im więcej Lakers będą przegrywać, tym częściej słyszeć będziemy o dużych wymianach. Nie wiem tylko czy w tym momencie lepsze nie byłoby dokonanie tych mniejszych i odświeżenie rotacji. To nie jest tak, że oferenci czekają pod drzwiami, aby tylko pomóc Lakers, ale do 15. marca jest jeszcze sporo czasu.
Bryant, Gasol i Bynum są w Top3 najlepszych ofensywnie graczy na swoich pozycjach i mimo tego Lakers mają 15. ofensywę w NBA. Wczoraj to nie Miami Heat wyglądali jak team grający ze sobą dopiero od roku i przyczyn tego moim zdaniem należy szukać na dole, a nie u góry.
pełna zgoda Maćku! Heat grają lepiej bez Wade'a. Ale poczekajmy też aż Dwane będzie w pełni zdrowy, bo wiadomo że on tylko wtedy jest prawdziwym flashem. LeBron ceglił w q4 nie dlatego, że było juz pozamiatane, tylko dlatego, że to dla niego to jest oczywista oczywistość ;) Co nie przeszkodziło mu byc najlepszym na boisku i zdominować spotkanie. FENOMEN. Przyznaję to szczerze. Odnoszę też wrażenie, że LBJ się trochę zmienił. Przynajmniej zachowuje się dużo powazniej i widać jak "sfokusowany" jest na "targecie". A Lakers? Spokojnie. Poczekajmy aż wypalą Kapono, Morris i MWP, heh.
autor profesor_ciekawski
Dokładnie tez tak uważam Miami bez Wade wyglądają newet momentami lepiej niż Flashem na boisku, są wtedy zmutowaną wersją Cavs ze za ery Lebrona ze Boshem zamaist Hicksona i lepszymi role-playerami. Lebron wreszcie jest Kingiem a nie jakas hybrydą.W zasadzie zeby oszcędzać zrowie Wade mógłby grać ostatnie 18 minut każdego meczu - powiedzy od połowy trzecie kwarty zeby się wstrzelił i 4 kwarcie żeby Miami miało wiecej opcji 1-on-1 i ich clutch-playera w najwazniejszych chwilach na parkeicie.
autor BB
Licznik odwiedzin: 15 410 808




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Jego przygoda z NBA rozpoczęła się na początku lat 90-tych, kiedy to po raz pierwszy zobaczył mecz Detroit Pistons z Chicago Bulls, sławnych "Bad Boys" rywalizujących z Michaelem Jordanem. Od tego momentu stał się wielkim fanem "Jego Powietrzności" i Pistons, z którymi jest na dobre i na złe od 1994 roku. Od kwietnia 2007 roku pisze w Probasket.pl, a od 11. lipca 2008 roku także w ZawszePoPierwsze, który założył z Maciejem Kwiatkowskim. Kontrowersyjny i konserwatywny, interesujący się bardziej NBA od kuchni niż opisywaniem meczów (czego nie lubi). Jego marzeniem jest spotkanie się kiedyś z jego koszykarskimi idolami Michaelem Jordanem i Grantem Hillem. twitter

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

Liczą się dla niego 3 rzeczy: Jeziorowcy, stroje NBA i rodzina. To właśnie pomiędzy te 3 rzeczy próbuje rozdzielić wolny czas po pracy. W żyłach płynie mu prawdopodobnie żółto - fioletowa substancja zamiast krwi, a zegar biologiczny, w dniu meczu Lakersów, przestawiony jest na czas kalifornijski. O Jeziorowcach i koszulkach NBA mógłby gadać godzinami. Swoją miłość do drużyny z Miasta Aniołów przelewa na lakers.com.pl, o koszulkach czasami pisze na jerseye.bloog.pl. Ulubione zajęcie: przeczesywanie ebaya w poszukiwaniu perełek (jakkolwiek to brzmi). Pierwszy jersey wypłakał w 1995 roku mając 11 lat, obecnie nie wie ile posiada koszulek. Na ZP1 od października 2008. Głównie pisze o koszulkach i butach, czasami przemyci coś o Jeziorowcach. Nie uznaje podróbek. Koszulki koszykarskie, ciuchy czy buty: NIE dla podróbek! twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: