Sebastian Hetman
(9)FLORIDA GATORS @ (1)KENTUCKY WILDCATS 58:78 (26:38)
Kandydaci do Draftu 2012 wg ESPN Top 100:
PF/C Anthony Davis (1): 16 punktów, 6 zbiórek, 4 bloki, 2 przechwyty, 8/13 z gry
SF Michael Kidd-Gilchrist (5): 13 punktów, 13 zbiórek, 3 asysty, 4/8 z gry
SG Bradley Beal (8): 14 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty, przechwyt, 1/7 za trzy
PF/SF Terrence Jones (16): 4 punkty, 7 zbiórek, blok, 2/7 z gry
PF/C Patric Young (17): 12 punktów, 4 zbiórki, 2 bloki, 5/10 z gry
PG Marquis Teague (30): 12 punktów, 10 asyst, 3 zbiórki, 5 strat, 4/6 z gry
SG Doron Lamb (37): 18 punktów, 3 zbiórki, 4/5 za trzy
SG/PG Kenny Boynton Jr. (60): 18 punktów, 2 asysty, 4/8 za trzy
Nie będę oszukiwał. Po pierwszej połowie zasnąłem, a kubek herbaty i rogalik nie pozwolił na obejrzenie Anthony’ego Davisa, który zjada aligatora. Drugą część spotkania nadrobiłem w pracy na małym okienku, ale to się liczy, prawda?
Świętej Pamięci Hanka Mostowiak chciałaby obejrzeć takie spotkanie, w którym niespełna 19-letni chłopak wyglądający jak pająk (o zasięgu 224 cm) robi w defensywie wszystko. Od A do Z... Dlatego z miejsca polecam artykuł Krzyśka Kosidowskiego, w którym przedstawia murowany numer 1 Draftu 2011.
Anthony Davis (16 pkt., 4 blk.) po raz kolejny był cichym game-changerem parkietu w Lexington, a Gators zgodnie z oczekiwaniami nie mieli na niego odpowiedzi. Oficjalnie Davis mierzy 208 cm, ale wygląda jak chłop pokroju 211/213. Przez pierwsze dwa miesiące nie podniecałem się aż nadto jego umiejętnościami, ale psia mać! Gość większość swoich wczorajszych punktów zdobył wsadami, a na dzień dzisiejszy ma koncie 127 wsadów i aż 212 bloków! Taki żart Andy'ego Katza z ESPN, ale w tym momencie Davis ma w swoim dorobku 249 zbiórek, 120 bloków i 38 przechwytów. Dla porównania odsyłam do świetnej analizy na HoopSpeak.com. Co najlepsze, sezon potrwa co najmniej do marca, zaś Kentucky są faworytem do gry w Final Four. Davis swoimi długimi susami przedostaje się błyskawicznie pod kosz, a potwierdza to chociażby ten dunk poniżej, po którym oczywiście z moich ust wydobyło się streetballowskie „Łooooooooooo!”. Poza tym Davis nabił kilka asyst swoich kolegom, a korzystał z tego głównie Marquis Teague (12 pkt., 10 ast.), który dorzucił do tego niestety 5 strat.
Przez pierwsze pięć minut ciężko oglądało mi się popełniających straty (w sumie 13 w całym meczu) Wildcats, może dlatego, że nie przywykłem do takich początków w ich wykonaniu, ale malutki, malusieńki run 6-0 w wykonaniu Gators dawał nadzieje na świetne spotkanie. Mój człowiek Terrencce Jones nie był sobą w ofensywie i wypadł słabo na tle pozostałych grajków, ale dawał radę na przekazach i uwielbiam w nim to zaangażowanie. Poza tym, od czego Kokainowy Cal ma swojego point forwarda?
Michael Kidd-Gilchrist (13 pkt., 13 zb., 3 ast.) z meczu na mecz umacnia swoją pozycje w Top 5 Draftu 2012. Nadal gra aktywnie na atakowanej desce (wczoraj 4 zbiórki ofensywne) i był głównym powodem, dlaczego Bradley Beal wypadł tak słabo w tym szlagierowym pojedynku. Momentami zmieniał obraz gry, kompletnie. Gilchrist przylepił się do niego jak sztuczna szczęka do podniebienia po użyciu kremu, który reklamowała niegdyś „mama Marka Mostowiaka”. Co ja mam z tym serialem! Wybaczcie, ale dwie osoby u mnie w domu są zapalonymi fanami tego ścierwa.
Kiedy Patric Young dostawał piłkę w polu trzech sekund, momentalnie dwóch graczy z góry schodziło na popularną pomoc. I cholera, Wildcats grali w tych fragmentach rewelację, dlatego Young nie wykorzystał kilku sytuacji 1-na-1 w low post bezpośrednio z Anthonym Davisem. Inna sprawa, że aktywni obrońcy zatrzymali super tercet Gators. No może poza Kenny Boyntonem (18 pkt., 4/8 za trzy), ale pozostała dwójka nie poradziła sobie z presją:
Erving Walker – 0/7 z gry (0/4 za trzy)
Bradley Beal – 5/15 z gry (1/7 za trzy)
W sumie dlatego od stanu 20:17 Wildcats dojechali do 38:26, a w drugiej połowie dołożyli jeszcze 40 punktów. Szalał wtedy Doron Lamb (18 pkt., 4/5 za trzy), który po zasłonach gra jak mało kto w SEC Conference. Jego cztery trójki dołożyły kolejne asysty do dorobku Kentucky (w sumie 18 przy 29 trafionych rzutach) i było w zasadzie po wszystkim, a Erik Murphy, który miał być czarnym koniem tego meczu, miał raptem 3/15 z gry i wyglądał jak Benjamin Button na środku boiska Rucker Park w nowojorskim Harlemie.
Wildcats obok Missouri Tigers są najgorętszą ekipą w lidze i z meczu na mecz uzmysławiam sobie, ile jest w tej drużynie talentu. Ilu graczy może kiedyś zaistnieć w NBA. Na trenerze Caliparim można wieszać psy, ale gość od ładnych paru lat rok w rok dostarcza solidnych grajków na parkiety ligi zawodowej. Touché John, touché!
Aha... Nie mówiłem? Purdue postawili twarde warunki Ohio State i gdyby nie William Bufford, bylibyśmy świadkami sporej niespodzianki.
Brak komentarzy
Licznik odwiedzin: 17 043 467 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: