
Maciej Kwiatkowski
Wczoraj rano wspominając kolejny wielki wieczór Jeremy'ego Lina napisałem w ostatnim zdaniu: "Bogowie koszykówki: dziękuję". Poniosło mnie, bo Washington Wizards, z którymi Knicks wygrali w środę 107:93 nadal pozostają imitacją teamu ABA, ale z drugiej strony miałem przede wszystkim na myśli to, że New York Knicks zaczęli wygrywać mecze dzięki rozwiązaniu swojej głównej bolączki w tym sezonie jaką był brak rozgrywającego, który wie cokolwiek o akcjach pick&roll.
Lin pokazuje póki co, że wie więcej niż cokolwiek o pick/rollu, w trzech ostatnich meczach zaliczając średnio 25.3 punktów i 8.3 asysty. Lin-sanity, Lin-go, Lin-apalooza - jest tego jeszcze więcej, ale innym powodem mojego wyniosłego stwierdzenia jest to, że Knicks zaczęli wygrywać mecze, radząc sobie bez 40 mln dolarów na parkiecie, które płacą Carmelo Anthony'emu i Amare Stoudemire'owi, a których gra pasuje do siebie jak Rajon Rondo i World Metta Peace rzucający do kosza zza ośmiu metrów kałuż. Jeśliby zapomnieć o Tysonie Chandlerze, to Knicks grają obecnie składem, który jest wart tylko trochę więcej niż pełny mid-level: Lin ma w kontrakcie 0.7 mln dolarów, Landry Fields 0.8, Steve Novak 0.9, Bill Walker 0.9, Jared Jeffries 1.3, Toney Douglas 1.1, a Iman Shumpert 1.6. Wystarczył jednak jeden mądry i efektywny, losowo wybrany amerykański Azjata , który w parze z Chandlerem może tworzyć duet pick/roll, aby Knicks zaczęli dzielić się piłką, wyglądać mądrze (minus fryzura Walkera) i po prostu wygrywać.
Melo i Amare nie zagrają wieczorem w meczu, który wyraźnie jawi się jako dzisiejsze spotkanie wieczoru, może nawet wekendu. Cóż za szkoda... Wyraźnie, bo normalnie byłoby nim z racji na przyjazd Kobe'go Bryanta do Madison Square Garden, ale przed meczem z Knicks nawet Kobe musi zrobić miejsce z przodu 23-letniemu synowi imigranta z Tajwanu.
Kobe jednak nic jeszcze nie wie, bo i po co ma wiedzieć. To Kobe - jego się informuje. Tzn teraz pewnie już wie, jeśli nie miał co robić w samolocie z Bostonu do NY, ale jeszcze wczoraj niewiele wiedział o tym wszystkim co dzieje się obecnie wokół Knicks. Gethin Coolbaugh z bostońskiego SB Nation rozmawiał wczoraj z Bryantem po zwycięstwie 88:87 w Bostonie.
"What? I have no idea, I mean I know who he is, but I don't really know what's going on too much with that"
"I don't even know what he's done, like I have no idea what you guys are talking about. I'll take a look at it tonight, though."
Przed Lakers piąty mecz trasy wyjazdowej. W poniedziałek grali w Filadelfii, wczoraj w Bostonie. Nic dziwnego, że Bryant ma ważniejsze rzeczy na głowie. Na głowie albo prędzej na każdej części swojego ciała której działanie musi utrzymać dla sukcesu tej ciężkiej trasy.
Oczywiście na neutralnym parkiecie, z dwoma dniami przerwy wcześniej, Knicks nie mieliby w takim składzie najpewniej większych szans, ale będzie to back-2-back Lakers na wyjeździe po dogrywce w Bostonie, w której obydwa teamy w drugiej połowie wyglądały nieco staro. I choćby z tego powodu szansa na to, że cała ta Linmania się przedłuży jest zupełnie realna. Zaczepcie się więc dziś przy jakimś odbiorniku, czy to przed telewizorem (Canal Plus Sport, 2) czy monitorem i sami zobaczcie czy Jeremy Lin is for real.
PS. Kobe już wie. Uslyszał :)
autor znykajacy
blog: www.nyk.blox.pl
Licznik odwiedzin: 17 043 314 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: