Sebastian Hetman
(12)GEORGETOWN HOYAS @ (2)SYRACUSE ORANGE 61:64 OT (31:27)
Kandydaci do Draftu 2012 wg ESPN Top 100:
SG Dion Waiters (25): 9 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, 3/12 z gry
C Fab Melo (42): 11 punktów, 7 zbiórek, 6 bloków, 5/8 z gry
C Henry Sims (71): 6 punktów, 8 zbiórek, 1/12 z gry
SF Kris Joseph (85): 29 punktów, 5 zbiórek, 3 przechwyty, 6/11 za trzy
SF Otto Porter (89): 14 punktów, 13 zbiórek, 3 asysty, 5/9 z gry
PF Rakeem Christmas (94): zagrał tylko 3 minuty
Od pamiętnego meczu Duke z North Carolina nie mogę zapomnieć o córce Doca Riversa, którą od dzisiejszego popołudnia śledzę na twisterze i jestem jej jedynym polskim fanem.
W piątek po pracy postanowiłem nadrobić środowe starcie Georgetown z Syracuse, bo jakby nie patrzeć, jest to kolejna rywalizacja, która ma jakąś tam większą historię. Wszystko ładnie, pięknie, ale zamiast ładować w siebie Citrona w piątkowy wieczór, piszę dla Was kolejny recap, który pewnie i tak będziecie mieli gdzieś. Co zrobić, taka moja pasja. To blog, zatem 75% czytających nie ma bladego pojęcia, o czym tak naprawdę pisze ten zakichany fan NCAA.
A no piszę o dość ciężkim do oglądania meczu, w którym było aż 15 remisów i 18 zmian prowadzenia. Nie było tak pięknie jak na kampusie w Chapel Hill, kiedy ulizany syn Doca trafił game-winnera, a piersi jego siostry prawie wyleciały z radości na parkiet. Spokojnie, jestem ustatkowany…
Tak czy owak, pierwsza połowa nie była łaskawa dla Syracuse, którzy grali na fatalnym procencie. Może dlatego, że Hoyas wyszli naprawdę twardą strefą i odgryzali się tym samym? Zauważyłem, że drużynom bardzo dobrze broniącym w tzw. „zonie” ciężko jest grać przeciwko niej. Jest to swego rodzaju paradoks, ale tak bywa. Gracze G-Town po kilku udanych akcjach zaliczyli dwa małe runy (7-0 i 9-2), a przede wszystkim opanowali doszczętnie deskę (48-30). W samej pierwszej połowie mieli aż 11 zbiórek w ataku i zatrzymali Orange na 29% z gry. W tych fragmentach tylko Kris Joseph (29 pkt., 3 prz., 6/11 za trzy) dawał jakiekolwiek oznaki życia i dostawał świetne podania od Brandona Triche’a lub Scoopa Jardine’a (8 ast.), z którym wykombinował ostatnią akcję dającą zwycięstwo w dogrywce. Jardine po swoich penetracjach rozciągał strefę jak mało kto, po czym oddawał piłkę z powrotem na obwód. Joseph był tego wieczoru gorący, szczególnie w doliczonym czasie, kiedy zdobył 5 z 9 punktów ‘Cuse i na początku pierwszej części spotkania (10 z 17 pierwszych oczek).
Hoyas bronili się jak mogli. Byli upierdliwi do bólu, a freshman Otto Porter (14 pkt., 13 zb.) grał jedno z najlepszych spotkań w swoim pierwszym roku w barwach Georgetown. Porter siłował się nieco bliżej kosza, szczególnie kiedy Hollis Thompson (10 pkt., 10 zb.) siedział na ławce z czterema faulami, a w dogrywce po ostatnim czasie trener Hoyas zapomniał zgłosić jego zmianę i kto wie? Może wtedy lider gości trafiłby rzut dający zwycięstwo? Jeszcze w drugiej połowie pod nieobecność Thompsona wynik trzymał Jason Clark (12 pkt., 5-8 z gry), który trafił dwie trójki z odległości jakiś dwóch kilometrów. A tak na poważnie, były to rzuty spod szyldu NBA range i dobrze wiedzieć, że w Big East są jeszcze ludzie drugiego planu, którzy nie boją się rzucać.
Mimo rewelacyjnej gry na deskach, Hoyas nie mieli odpowiedzi na Faba Melo (11 pkt., 7 zb., 6 blk.), który znowu był x-factorem całego zamieszania w pomarańczowej piaskownicy. Melo pierwsze 8 punktów zdobył po wsadach, w tym miał jeden naprawdę spory dunk w akcji „2+1”, a ja do takiej gry będę namawiał Maćka Kwiatkowskiego na MPD w Szczyrku. C’mon Kwiatson! Sześć bloków Brazylijczyka, bodajże dwa (lub trzy) wymuszone faule ofensywne + pomoc przy w zasadzie każdym zagraniu rywala. Rzadko kiedy jakakolwiek drużyna otrzymuje tyle wsparcia od 7-footera, który pod względem mobilności jest tuż za Tylerem Zellerem z Tar Heels. Jestem nim podekscytowany, tym jak pracował w lato, jak zrzucił kilkanaście kilogramów. Melo imponuje nie tylko mi, a jeszcze na początku sezonu nie było go w pierwszej setce kandydatów do Draftu. Dzisiaj łapie się spokojnie na drugą rundę, zaś ja będę męczył Rafała Niewiadomskiego, żeby chłopina znalazł mi gdzieś na necie jego koszulkę.
Orange wygrali ten mecz dzięki solidnym dwóm minutom dogrywki, w których grali rewelację w defensywie i wymusili kluczową stratę na ok. 5 sekund przed końcem, po tym jak Joseph trafił decydującą trójkę i pod nosem śpiewał pewnie hymn Kanady, albo myślami był z Waynem Gretzkim gdzieś na zamarzniętym jeziorze w Vancouver. Chociaż cholera wie, czy są tam jakieś jeziora…
Pospolity fan koszykówki nie zadowoliłby się takim meczem, ale ja uwielbiam Konferencję Big Eeast i solidną obronę, zaś z ciekawostek historycznych powiem tyle, że Hoyas nie wygrali dwa razy z rzędu w Carrier Dome od 1988 roku. Z kolei Syracuse byli górą w pięciu z ostatnich siedmiu spotkań.
Siedzący na trybunach Derrick Coleman (Cookie Monster!) mógł się wspólnie cieszyć z Jimem Boeheimem, który zanotował 880 zwycięstwo w karierze i tym samym wyprzedził legendarnego Deana Smitha. Obecnie jest trzeci na liście All-Time i do drugiego Boba Knighta brakuje mu 22 wygranych.
Jest piątek, dajcie spokój. Wiecie co robić!
Pozdrawiam serdecznie,
Ambasador C…
Odwieź mojego bloczka.
autor alexa1_puszek_lady_olcia2
Odwiedz mojego bloga i skomentuj go :D
autor alexa1_puszek_lady_olcia2
Licznik odwiedzin: 17 043 467 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: