Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 717 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




TAK NBA ROBIĆ NIE WOLNO

środa, 07 marca 2012 13:55


Michał Kajzerek


Odkąd na jerseyach zespołu WNBA pojawiła się reklama jednej z wyszukiwarek internetowych, zaczęto dyskutować, czy ze względów stricte marketingowych tejże ideologii reklamowej nie wdrożyć również na poletko NBA. To zdanie już brzmi jak herezja i jeżeli z czasem ta szalbiercza i obrazoburcza idea zacznie nabierać sensu, powinniśmy usłyszeć zarówno od fanów, jak i zespołów – konserwatywne – NIE!

 

Celtics, Lakers, Bulls… od dekad identyfikowane są przez pryzmat tradycji, jakie budowały poprzez chęć utrwalenia pewnych wzorców ze sobą powiązanych. Teraz NBA planuje rzekomo te wzorce sprowadzić do poziomu potrzeb gospodarczych wielkich korporacji. Proces ten jest praktykowany na całym świecie i jak mówią - był dalszym etapem tego, o czym pisał Darwin. Niech zabrzmią dzwony i trąbią na alarm – w istocie zabrać chcą nam więcej za mocnego dolara…

 

Zabrać więcej, znaczy okraść – nie tylko organizacje. W okrutnym dla tradycji XXI wieku znaczenie - na rzecz globalnego zaspokajana finansowych potrzeb – traci każdy element życia wokół nas. Nikt już nawet nie stara się ukrywać, że ilość ma w tych czasach palmę pierwszeństwa przed jakością. Pozostały jednak sfery niedotknięte ani nieprzerobione przez tę bezwzględną i zautomatyzowaną maszynkę. Jedną z nich są utarte nba-owskie tradycje, bez których każdy kolejny dzień na tym padole dla wielu z nas po prostu byłby ciągła ucieczką od bezbarwnych myśli podsuwanych przez społeczeństwo.

 

Konkrety panie dyrektorze, konkrety… Plan zatem jest taki, by za większe pieniądze - reklamodawcom, sponsorom i innym zabójcom obyczajów pozwolić wtargnąć na jerseye zespołów NBA. Wyjdź na Madison Street w Chicago i powiedz przechodniom, że od dziś dzień zamiast krwistego napisu Bulls na klatkach piersiowych zawodników – swoje usługi oferował będzie Caterpillar. To samo zrób w Bostonie.

 

Świat z oburzenia zatrząsłby się u posad, a podniesione larum przyspieszyłoby emeryturę Davida Sterna o dwa lata.

 

Kolejne spotkanie zarządu ligi odbędzie się w kwietniu bieżącego roku i jak donosi SportsBusiness Journal – jednym z poruszanych wątków będą reklamy na koszulkach zespołów NBA. Tylko spokój nas uratuje. Oficjele jednak mieliby posunąć się nawet dalej – oddając ten pomysł pod głosowanie. Zdajecie sobie sprawę, jak ciężko jest w tych czasach utrzymać nerwy na wodzy? Wiem, że tak. Nie róbmy na razie z igły widły, bowiem albo temat umrze śmiercią naturalną, albo z przedawkowania absurdu, albo z kolejnymi tygodniami będzie coraz częstszym gościem monitorów Waszych komputerów.

 

Rick Welts – właściciel Golden State Warriors przetarł drogę takim działaniom podpisując umowę z LifeLock, amerykańską firmą zabezpieczającą przed kradzieżą. Wówczas ich logo znalazło się na koszulkach Phoenix Mercury – żeńskiego zespołu WNBA. Znajduje się ono tam nadal, ale Welts w odniesieniu już do NBA zadaje pytanie – czy warto? „Nie sugeruję, że to kwestia łatwa do rozwiązania, ale mam przeczucie, że to jest nieuchronne. Musimy tylko ustalić, jaka jest tego cena i jak to będzie wyglądać”- mówi. Panowie John Lombardo i Terry Lefton poruszają w swojej publikacji sporo spraw związanych bezpośrednio z profitami będącymi konsekwencją takiego działania. Padają liczby w dziesiątkach milionów, lecz nie w tym sęk.

 

NBA to ostatnia wyspa nie zdobyta przez rozwijający się marketingowy rynek, oczywiście traktując cały czas o reklamach na jerseyach. „Cały czas z tym walczymy”- mówi anonimowy właściciel jednej wysoko-dochodowych ekip. „To jest pewnego rodzaju wyzwanie i podstawowe pytanie – to czy da się to zrobić w jakiś inny sposób”- kontynuuje. Nie przez przypadek podkreśliłem status zespołu. Nikomu już nie chce się o tym mówić, ale problemy finansowe ciągnące się od połowy poprzedniej dekady mocno spustoszyły konta bankowe zarówno zespołów, które rozumiemy poprzez mały rynek, jak i zespołów znacznie bogatszych. Reklamy broń boże nie miałyby być kaprysem właścicieli z dużego rynku. Stanowiłyby pewien finansowy bufor bezpieczeństwa na wypadek kolejnych strat i ten marketingowy bełkot ma być odpowiedzią na pytanie – dlaczego.

 

Argumenty świata biznesu nie trafiają mimo wszystko do społeczności zjednoczonej przez tradycje i myślę, że taka pointa nie wymaga kolejnych tuzinów słów sygnalizujących, że TAK NIE WOLNO!

 


Podziel się


Licznik odwiedzin:  18 779 691  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18779691

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0