Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 190 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




JAK KONTUZJA POMOGŁA DERRICKOWI

niedziela, 08 kwietnia 2012 13:22

Michał Kajzerek

 

Tom Thibodeau z pewnością nie będzie oszczędzał Derricka, gdy ten już wróci do gry. Wcześniej w tym roku trener Byków zdążył określić, jak rozpatruje kwestię kontuzjowanych graczy. Jednak sprawa Mr. Rose’a musi być dla niego wyjątkowo frustrująca. Bulls traktują swoją gwiazdę niczym świąteczne jajko, bo nie chcą ryzykować pogłębienia się urazu bądź utraty pewności siebie przez Derricka. Jako młody zawodnik osiągnął bardzo wiele i niezwykle łatwo na tym etapie zgubić właściwą ścieżkę. Nic jednak nie wskazuje na to, jakoby Rose miał ulec czemukolwiek.

 

Widocznie sfrustrowany, lekko przygarbiony z zafrasowaną miną siedzi na końcu ławki rezerwowych nie mając możliwości wywarcia jakiegokolwiek wpływu na to, co dzieje się na parkiecie. Mówią, że przez ten okres, gdy Derrick nie grał – zawodnicy Chicago Bulls nauczyli się wydajniej grać w ataku, poprzez wzmożony team-work. Mieliby także skuteczniej egzekwować założenia defensywne Thibodeau, które notabene w statucie tego zespołu zapisane są już w pierwszym punkcie. W sezonie 2009/2010, bez Rose’a w składzie zespół ten miał serię dziesięciu porażek z rzędu, gdy trenerem był jeszcze raczej mało kochany w Chicago – Vinny Del Negro. Dużo się zmieniło.

 

Porażki z Thunder i Rockets były pierwszymi przegranymi w dwóch meczach z rzędu Bulls od lutego 2011. Derrick rozegrał w tym sezonie trzydzieści cztery mecze, a w pozostałych leczył kontuzję pachwiny i dużego palca u nogi. Bulls mieli nie liczyć się w walce o prymat na wschodzie, niektórzy sądzili nawet, że to prezent dla Miami Heat. 14 marca LeBron James, Dwyane Wade i Chris Bosh postawili swoje nogi na parkiecie United Center i zostali pokonani przez Johna Lucasa III i żelazną defensywę Bulls. W międzyczasie Rose uśmiechając się kącikami ust analizował poszczególnych graczy Heat – rozkładał ich na czynniki pierwsze i wyciągał wnioski, na których podstawie uczył się gry patrząc na nią z perspektywy linii bocznej boiska.

 

Od tej pory, a może nawet już wcześniej - nikomu nie trzeba dogłębnie wyjaśniać, na czym polegają sztuczki Toma Thibodeau i dlaczego Bulls wygrywają bez Derricka Rose’a. Według Synergy mają na ten moment trzecią obronę w lidze – pozwalają sobie rzucić średnio 0,86 punktu w posiadaniu oraz jedenastą ofensywę – zdobywając na jedno posiadanie 0,92 punktu. Jest to trend rozpoczęty w Chicago już w minionym sezonie i kontynuowany w przekroju obecnych rozgrywek. Thibodeau całkowicie zmienił kulturę gry w United Center, nauczył tych młodych grajków pokory, dzięki czemu łatwo przyswoili nowe nawyki po obu stronach parkietu.

 

Adaptacji do nowych warunków potrzebował także Rose. W kluczowych momentach zawsze był go-to-guyem, ale Thibs nie przez to rozumie pojęcie MVP. W bieżących rozgrywkach jedynka Byków rzuca mniej, bo w Chicago chcą wydobyć więcej z jego duszy playmakera. Nie chodzi już o pierwszy krok jeden kozioł dwutakt pomiędzy trzema rywalami i ekwilibrystyczny Houdini lay-up, po którym musimy podnosić szczękę z podłogi. Obowiązki lidera wymagają od niego znacznie więcej, dlatego też przerwa w grze mogła przydarzyć się Derrickowi w najbardziej odpowiednim momencie - kiedy zaczyna rozumieć i czytać grę opierając się nie tylko na swoich możliwościach, lecz także wykorzystując słabostki przeciwnika. Jest to sztuka zapisana w genach największych mistrzów.

 

Podobnych doświadczeń doznał Kobe Bryant dwanaście lat temu. Wówczas kontuzja nadgarstka wykluczyła zawodnika Lakers z gry na piętnaście spotkań. Młody, nieokrzesany Bryant starał się mimo to nie zasłaniać sobie oczu na grę przez frustrację, czy zdenerwowanie absencją. Siedząc bezradnie na ławce rezerwowych swoim analitycznym okiem obserwował to, co dzieje się na parkiecie i jak zachowują się jego rywale łącznie z trenerem przeciwnej drużyny. Wracając na parkiet rozumiał więcej, był tym samym graczem, lecz patrzył na grę z różnych perspektyw niejednokrotnie rozpracowując założenia taktyczne przeciwnika i uderzając w jego najsłabszy punkt.

 

„Udało mi się dostrzec wiele zależności w grze; zobaczyć jaką grę preferują poszczególni gracze, a co im nie odpowiada” – mówi Derrick Rose. „Obserwowałem także pracę trenerów i stosowane przez nich zagrywki –  które działa, a które nie. Jako rozgrywający z pewnością tego potrzebowałem. Byłem w stanie dokonać analizy różnych elementów, zamiast tylko grać i reagować”- dodaje. „Myślę, że na dłuższą metę to bardzo mi pomoże”- kończy. Wczoraj na swoim twitterze insider Bulls - K.C. Johnson informował o powrocie Derricka na mecz przeciwko Knicks. Przytoczył lapidarna wypowiedź zawodnika, który swój występ w tym meczu określił jako: „Bardzo prawdopodobny”.

 

Podziel się




Licznik odwiedzin:  18 758 846  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18758846

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0