Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 714 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS




KCIUKI W DÓŁ ZOSTAŁY ZABLOKOWANE PRZEZ LEBRONA JAMESA

piątek, 08 czerwca 2012 6:43

 

 

Maciej Kwiatkowski

 

LeBron James (45 punktów, 15 zbiórek, 5 asyst, 19/26 z gry) znowu zniknął w ostatnich minutach czwartej kwarty. Siedział na ławce, kamery na nim. Miami Heat dowozili do końca dominujące zwycięstwo, a Sean Williams i Greg Stiemsma tworzyli duet pod koszami, którego na pewno nie spodziewali się kibice w Bostonie w meczu nr 6.

 

Moment, w którym LeBron James zdał sobie sprawę, że Miami Heat nie wygrają, jeśli pozostali będą rzucać 36 procent z gry? W którym zorientował się, że Boston Celtics będą nadal podwajać Dwyane'a Wade'a w pick&rollach, albo we dwóch zachodzić mu drogę do penetracji po izolacjach? 

 

Moment, w którym zobaczyliśmy na ekranie, że Wade rzuca w tej serii do przerwy mniej punktów niż Brandon Bass? (5.8) 

 

To było praktycznie to. Nawet skuteczność ofensywna Celtics związana była bezpośrednio z jego skutecznością rzutów z półdystansu, które trafiał regularnie ponad każdym. To było jak w latach 2008-2010, gdy ciągnął za sobą cały team, złożony głównie z role-players, a drugim strzelcem był gracz, który zakończył playoffy jako czwarty guard w Los Angeles Clippers. 

 

Możemy mówić o jego braku pełnej świadomości tego jak kształtował wizerunek w 2010 roku i potyczkach młodego człowieka z niesamowitą ilością uwagi w tych trudnych czasach dla idoli. Głównie jednak chodzi o samą grę i apetyt, który zaszczepia styczniowym meczem w Denver czy dowolnie wybranym występem w Toronto. Potem szturchasz kumpla, albo zaczepiasz w sieci i pytasz się go czy widział to. 

 

Z jednej strony jest to wciąż frapujące jak daleko od siebie, jako zespół, są Miami Heat na tym etapie sezonu. Wszystko zależy od Jamesa i zwykle, gdy schodził z boiska w tej serii, Heat wyglądali jak Bobcats. Możesz usiąść, obejrzeć każdy mecz z tej serii i zacząć się naprawdę zastanawiać czy Rajon Rondo nie jest przypadkiem lepszym graczem niż Wade. 

 

Ostatniej nocy już w trakcie przerwy - mając 30 z 55 punktów Heat - powiedział, że planuje grać w drugiej połowie. Można było wyczytać z jego zachowania jak niekomfortowo czuje się mówiąc właśnie to. W jego sercu wszystko ma się kręcić wokół teamu - w tym roku, w tych wyjątkowych okolicznościach po kontuzji Chrisa Bosha, musi wrócić do tamtych czasów, gdy musiał ciągnąć za sobą cały zespół.

 

I jest to dokładnie to czego od niego oczekujemy. To jego najlepsza wersja, nawet jeśli przyszedł do Miami, żeby właśnie nie musieć tego robić.

 

Wczoraj właśnie to zrobił i nie możemy powiedzieć nic, tylko być świadkami. Zaakceptować to, że wyszedł z siebie, aby zamknąć usta. Niektórzy może nawet znajdą sposób, by przekonać się trochę do LeBrona Jamesa, bo takie występy są dla niego najlepszą drogą.

 

Czekamy na mecz nr 7, bo to dopiero połowa drogi i możemy być pewni, że Celtics przegrupują się i będą gotowi na sobotę. James będzie natomiast oczekiwał trochę pomocy - co najmniej na początku meczu, ma to w DNA. Nikt nigdy nie napisał, że James nie gra zespołowo - ten element konwersacji mogliśmy zupełnie pominąć, podczas gdy dyskusja na ten temat zwykle tyczyła się tego czy najlepszy zawodnik ligi będzie w stanie sprawiać, że pozostali gracze wokół niego grać będą lepiej.

 

Najważniejsze od trzech lat jest to czy w trakcie drugiej połowy, na bieżąco zrozumie, czego najbardziej oczekuje od niego zespół i czy w końcówkach będzie w stanie wznieść swoją grę na jeszcze wyższy poziom (@#^$^#@#^ - taki poziom). Wykonuje gigantyczną pracę, grając mecz w mecz powyżej 40 minut w playoffach od pięciu lat. Wyznaczył standard, na którym pozostał sam. Oczekiwanie są ogromne, obietnice wciąż bez pokrycia.

 

Ostatniej nocy wyszedł ze skóry, by dać odpowiedź i był to jeden z najlepszych indywidualnych występów jakie widzieliśmy. Kciuk w górę.

 

 

Podziel się




Licznik odwiedzin:  18 779 718  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     






[ Copy this | Start New | Full Size ]






















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 18779718

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u

Wyniki ankiety

Czy Golden State Warriors awansują do playoffów?

Tak : 0%
Nie: 0%

Łączna liczba głosów: 0