Pięć meczów, cztery dogrywki. Choć mam wątpliwości czy faktycznie najlepsza seria pierwszej rundy play-offs, to z pewnością najbardziej emocjonująca, a mecz rozegrany ubiegłej nocy był najlepszy o tyle, że obydwa zespoły pokazały w końcu troszeczkę defensywy.
To jednak Boston Celtics mieli z tym większe problemy przez pierwsze trzy kwarty. Pod koszem oglądaliśmy świetną doprawdy walkę Joakima Noaha (12/17 zb.) i Kendricka Perkinsa (16/19zb/7blk), ale jak zwykle wszystko decydowało się na obwodzie. O ile jednak Bulls szukali szansy na dystansie, tak Rajon Rondo raz po raz zdobywał punkty wjazdami pod kosz.
Ciężko streścić to co wydarzyło się później, przez ostatnie 10 minut meczu, ale jeszcze na początku czwartej kwarty Celtics przegrywali 66-77.
PRZERWA: Czy "show" w NBA TV, którego goścmi są C-Webb i Gary Payton jest skierowane do 12-13 latków? Nie słucham ich zbyt często, bo zawsze gdy na nich trafiam to nie potrafią powiedzieć o meczu nic czego nie pokazują statystyki. Przoduje w tym Payton, ale i tak go pewnie nie zwolnią.
Paul Pierce nie pomylił się przy żadnym z pięciu ostatnich rzutów. Trafiał swoje rzuty z prawego łokcia z wiszącym nad nim Johnem Salmonsem. Trzy z takich rzutów trafił przez ostatnie 75 sekund dogrywki, ale wcześniej na 10 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry Pierce trafił w podobny sposób - fade-away tym razem z lewego "łokcia".
Pierce po prostu przejął ten mecz, tak jak oczekiwali od niego wszyscy, gdy w zabrakło na parkiecie Ray'a Allena (wyfaulowany na ponad 5 minut przed końcem 4tej kwarty po dwóch dosyć problematycznych gwizdkach). Można śmiało powiedzieć, że o zwycięstwie w meczach tej serii kolejny raz zadecydowała egzekucja w ofensywie.
Dla Bulls niezawodny był znowu Ben Gordon, a pod koszami aż wrzało od fizycznej gry jednego i drugiego zespołu. Fantastyczna końcówka, kosz za kosz i w gruncie rzeczy musiałbym opisywać 'play-by-play' by oddać to co dokładnie działo się w dogrywce i w ostatnich minutach.
Nie było to jednak nic czego wcześniej nie widzieliśmy. Rajon Rondo gra już nie rewelacyjnie - gra fe-no-me-nal-nie. Tym razem trafiając ważne rzuty po penetracjach, atakując cały czas kosz w ostatnich minutach czwartej kwarty - 28 punktów, 11 asyst, 8 zbiórek i 2/2 za 3. Amazing.
Świetnie przez większość meczu spisywał się też Kirk Hinrich, zwłaszcza w pierwszej połowie, w której zdobył 13 punktów.
Po rzucie Pierce'a na 106-104, Bulls mieli 3 sekundy na rozegranie akcji i piłkę z boku. Kendrick Perkins poszedł by podwoić Bena Gordona i zostawił niepilnowanego Brada Millera, który ruszył w kierunku kosza, ale został sfaulowany przez Rondo, który trafił go po prostu w głowę. Równie dobrze sędziowie mogli odgwizdać tutaj faul umyślny i kibice Bulls z pewnością mogą mieć o to pretensje, ale tak po prawdzie lżejszy o 30 kilogramów Rondo nie bardzo miał jak inaczej sfaulować Millera niż po prostu zrobić to mocno. Ile razy słuchamy w play-offs o zasadzie "no easy lay-ups"?
Miller spudłował pierwszy rzut wolny (2 sekundy do końca), a drugi chciał przestrzelić umyślnie, ale rzucił o deskę i piłka nie dotknęła obręczy. Piłka z boku dla Celtics.
Uderzenie Rondo może być rozpatrywane różnie. Co innego Dwight Howard, który w pierwszej kwarcie uderzył łokciem w twarz Samuela Dalemberta, po tym jak ta dwójka przepychała się w walce o zbiórkę. Howard zaliczył 24 zbiórek i zdobył 24 punkty - Magic wygrali, choć z tego co czytałem nie było tak łatwo. Niestety ubiegłej nocy szwankował mi jak na złość internet i nie mogłem oglądać kilku spotkań na raz, toteż niewiele widziałem z drugiej połowy, bo końcówka Bulls/Celtics dłużyła się i dłużyła.
Magic wygrali 91-78. 24 punkty zdobył Rashard Lewis, zaczynając już w pierwszej kwarcie, gdy to jego trójki i trójka J.J'a Redicka dała Magic pierwsze kilkupunktowe (19-13) prowadzenie w tym meczu. Potem jednak Sixers odrobili straty do 35-35, dzięki świetnej grze "Billa Greena" (12 pkt. do tego momentu). Dobrą zmianę dał (przynajmniej w pierwszej połowie) Marcin Gortat, który wykończył lewą ręką jedną z lepszych akcji Magic, których dobry 'ball-movement' w pierwszej połowie otworzył kilka czystych pozycji. Magic prowadzili 45-39 do przerwy. I chwilę przed tym miała miejsce kuriozalna sytuacja, gdy Tony DiLeo wziął time-out, ale Andre Miller nie wrócił się na ławkę rezerwowych, tylko pozostał na boisku. Miller to jeden z bardziej niedocenianych graczy, ale tutaj zachował się tak, że niestety szkoda gadać. Nie powinien tego robić. Drugiej połowy już niestety nie widziałem...
Co do faulu Howarda, pytany po meczu...
PRZERWA: Jason Kidd trafil czwartą trójkę i Dallas prowadzą ze Spurs po trzeciej kwarcie 82-67. Są wyraźnie lepsi przez całe spotkanie. Świetna pierwsza połowa Dirka Nowitzkiego, który nie wiem czemu był w pierwszej kwarcie kilkukrotnie niepilnowany i trafiał oczywiście prawie wszystko. Trail Blazers kontrolują mecz z Rockets po pierwszej połowie, 50-43. Skuteczny jest L.Aldridge (15 pkt), a Rockets w meczu trzyma fantastyczna gra Luisa Scoli (17 pkt. do połowy).
Co do faulu Howarda, to gdy zapytano go po meczu na konferencji prasowej o to czy myśli, że zostanie zdyskwalifikowany - odpowiedział po prostu, że ma nadzieję, żę tak się nie stanie. Charles Barkley i Kenny Smith byli w studio TNT zdania, że Howard nie tylko powinien być wyrzucony z meczu w pierwszej kwarcie, ale i zdyskwalifikowany na kolejne spotkanie. I tutaj kibice Sixers mogą mieć swoje pretensje o to, że sędzia "podarował" Howardowi tylko techniczny.
Takie rzeczy nie powinny zdarzać się na boisku, bo mogłyby tylko rozpętać większą awanturę. Szukałem na youtube, ale nikt tego jeszcze nie wrzucił. Zagranie było ewidentnie umyślne i nie zdziwi mnie jeśli Stu Jackson wyeliminuje z kolejnego meczu nawet taką gwiazdę jak Howarda. Powinien to zrobić.
Pech dla Magic. Courtney Lee doznał kontuzji barku i opuścił parkiet w pierwszej połowie, gdy spadł na niego Howard blokując rzut już nie pamiętam kogo. Musiało być boleśnie, bo Howard skoczył najwyżej jak tylko mógł i spadając uderzył Lee w prawy bark.
PRZERWA: Jason Terry trafił dwie trójki z rzędu. Dallas-Spurs 88-73, 9 min. do końca czwartej kwarty. Ciężko skupić się na tym meczu - Mavs prowadzą już od dawna (45-31 w drugiej kwarcie) i tylko pod koniec pierwszej połowy Spurs udało się zmniejszyć straty do jednocyfrowej różnicy. Natomiast w Portland mecz nabiera rumieńców. 64-62 po kolejnym rzucie LaMarcusa Aldridege'a, tuż przed końcem trzeciej kwarty. 25 punktów Aldridge'a do tego momentu. Jego zdecydowanie najlepszy mecz w tej serii. Blazers, podobnie jak i Bulls pokazują mnóstwo serca. Barkley mówił w studio, że jedynym sposobem, by Blazers pokonali Rockets jest przyspieszenie przez nich tempa gry. Cóż... Blazers są najwolniej grającym zespołem w lidze, więc nie będzie to aż takie pstryk i jest.
Ciekawostka, którą wyłapałem na Twitterze jednego z dziennikarzy z Orlando:
"There's a Magic fan in an autographed Marcin Gortat jersey a few rows ahead of the media setion giving the refs hell."
96-85 w San Antonio dla Dallas, ponad 2 minuty do końca. Nie widzę jednak by kibice opuszczali trybuny przedwcześnie. Stay classy San Antonio!
Brandon Roy przejął mecz w Portland. WOW. Najpierw Travis Outlaw trafił trójkę, chwilę potem zrobił to Roy, a za chwilę dorzucił kolejne punkty. 78-69 Trail Blazers, 4 minuty do końca.
106-92 Dallas, 20 sekund do końca. Czy Spurs mają rozwalić drużynę czy nie reagować przesadnie i pamiętać, że grali bez Manu ?
UPDATE: Już przeniosłem się na kanapę, ustawiłem komputer na tryb "wyłącz się za 20 minut", ale wstałem specjalnie o aż muszę to napisać w kontekście Dniówki: Steve Blake podjął znakomitą decyzję i ograł Yao Minga, wjechał pod kosz. A w kolejnej akcji trafił dwa osobiste. 84-75, minuta do końća i już raczej nic nie odbierze Blazers tego naprawdę wielkiego zwycięstwa. Nie skreślałbym ich absolutnie w szóstym meczu!
Brak komentarzy
Licznik odwiedzin: 17 043 613 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: