Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 297 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


KTO SPALIŁ KUKIEŁKI?

niedziela, 31 maja 2009 15:04
Skocz do komentarzy


Maciej Kwiatkowski

"Dwa lata temu powiedziałem kolegom z zespołu, że nasi Orlando Magic kiedyś zdobędą mistrzostwo NBA... Wszyscy się ze mnie śmiali." Dzisiaj nie ma się już z czego śmiać. Dwight Howard zdobył 40 punktów i poprowadził Orlando Magic do drugiego w historii klubu awansu do Finałów NBA.


Gdy Howard przybywał do zespołu - Magic sezon wcześniej (2003/04) zaliczyli słabiutki bilans 21-61. Kolejne lata przynosiły jednak progres, a ubiegłej nocy inwestycja w Dwighta Howarda i Rasharda Lewisa w końcu się spłaciła - Magic są w Finale NBA, choć sam Howard zastrzega, że to jeszcze nie koniec podróży.

- Mistrzostwo Konferencji Wschodniej nie było naszym jedynym celem, nie chcieliśmy na nim poprzestać. Mierzymy w główne trofeum.

Póki co jednak Magic mają dwa dni przerwy od treningów i cztery dni do pierwszego meczu finałowego, czas by celebrować wygraną na Wschodzie. Czy byli faworytem przed sezonem ? Nie. Czy byli nim w połowie sezonu ? Mimo znakomitej gry w styczniu, pozostawali niedoceniani. To samo miało miejsce w play-offs, gdy Magic walczyli, by zatrzymać widmo szeroko reklamowanego pojedynku LeBron James vs Kobe Bryant w Finale NBA.

- Mówicie nam dziennikarze o presji, a to jest tylko gra - koszykówka. Zrobili taki system, w którym trzeba rywalizować, by zdobyć główną nagrodę. Każdy mecz jest więc walką - mówił jeden z najważniejszych graczy we wczorajszym zwycięstwie, Francuz Mickael Pietrus. I dodawał po chwili - Gdybyście powiedzieli mi, że jutro mam polecieć do Iraku - to byłaby presja. Z pewnością byłbym pod presją. Koszykówka to zabawa.

O presji mówił jeszcze w trakcie sezonu regularnego Shaquille O'Neal - ten, który doprowadził Orlando Magic do poprzedniego awansu do Finałów w 1995 roku. O'Neal sugerował, że Stan Van Gundy to "mistrz paniki" i nie będzie w stanie utrzymać zespołu w ryzach w sytuacjach podbramkowych.

Tymczasem Van Gundy przebrnął ze swoim zespołem przez siódmy mecz w Bostonie, przez cztery mecze zakończone niepomyślnie dla Magic w ostatnich sekundach, czy też w końcu pokonując najlepszy zespół sezonu regularnego, Cleveland Cavaliers. Nawet przegrywając 2-3 z Celtics, Dwight Howard mówił o zwycięstwie w tamtej serii. Wczoraj ostatecznie zaprowadził swój zespół na szczyt Konferencji Wschodniej, zdobywając rekordowe 40 punktów i zaliczając 14 zbiórek.

- Nie wiem co jeszcze mógł dla nas zrobić. Był niesamowity. Nie do zatrzymania - komplementował swojego najlepszego gracza trener Van Gundy.

To jeszcze nie koniec Orlando Magic w tym sezonie. Po tym jak poradzili sobie z LeBronem Jamesem, w nagrodę za jego pokonanie otrzymują rywalizację z Kobe'm Bryantem i jego kolegami, którzy obiektywnie uchodzą za lepszą kastę pomocniczą niż Mo Williams, Zydrunas Ilgauskas i reszta Cavaliers.

- Seria z Cleveland zaczęła się 11 dni temu. W jej trakcie spałem 11 godzin - mówi Van Gundy, po czym daje swojemu zespołowi dwa dni odpoczynku. Orlando Magic pokonali już obrońców tytułu, najlepszy zespół sezonu regularnego. Teraz pora na drużynę uznawaną za głównego faworyta sezonu, jeszcze przed jego startem. Magic nie mają się jednak czego bać - w sezonie regularnym pokonali Lakers w obydwu meczach między tymi zespołami.

- Jeszcze na ostatnich igrzyskach mówiłem kolegom z reprezentacji, że będziemy w Finale... Śmiali się i mówili 'Tak, jasne'.


PS. Luv Mickael Pietrus. 13, 10, 16, 17, 13, 14 - Pietrus jedną ręką rzucił więcej punktów niż cała ławka rezerwowych Cavs razem wzięta. To fatalnie świadczy o ławce Cavaliers, ale też te liczby powyżej pokazują z jaką niesamowitą regularnością grał w tej serii brat innego koszykarza, Florenta Pietrusa. Jeśli Howard był MVP tej serii, James jej najlepszym zawodnikiem, to Pietrus był "czynnikiem X" i zastanawiałem się często czy aby na pewno jest jeszcze "French" przed "Jordan".

I nie chodziło tylko o ofensywę... Obecność Pietrusa zdejmowała ciężar krycia Jamesa z Hedo Turkoglu czy Rasharda Lewisa, przez co ta dwójka miała dużo więcej sił w ataku. Więcej nawet niż LeBron James... Teraz czas na Kobe'go Bryanta, ale ten w przeciwieństwie do Jamesa ma obok siebie kilku skrzydłowych (Lamar Odom, Trevor Ariza, Luke Walton), którzy naprawdę mogą zająć się duetem Turkoglu - Lewis.

MUCHA (z komentarzy):
Jeszcze Lamara Odoma i Trevora Ariza jestem w stanie rozumieć, ale proszę nie Luka Waltona.

ODP. Moim zdaniem, i tak więcej znaczyć będzie wzrost i mobilność Lakers przy dochodzeniu do trójkarzy. Tacy Ariza, Odom, Brown (zasięg ramion), Walton to nadwyżka w tym względzie nad niższymi Szczerbiakiem, Gibsonem, Mo czy Westem.

Zwykła róznica wzrostu pozwoli Lakers na częstsze kontestowanie rzutów za trzy Orlando, a mobilność i atltetyczność Arizy będzie problemem dla Turkoglu, tak jak problemem była dla niego defensywa Andre'go Iguodali. Dodatkowo przy Weście czy Williamsie, Turkoglu mógł podnosić do góry każdy rzut i być pewnym, że obrońcy Cavs nie sięgną z ręką. Tutaj przydadzą się centymetry Waltona, co odbierze Turkowi na pewno trochę luzu, który osiągnął w serii z Cavs.

Nie wiem natomiast co Lakers zrobią z Dwightem Howardem. Andrew Bynum nie ma najmniejszych szans na przetrwanie na parkiecie więcej niż 25 minut.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 czerwca 2009 16:33

    Ciekawe kto będzie krył Bryanta,?

    autor Masertiger

    blog: www.sportowiec.og

  • dodano: 31 maja 2009 20:44

    trzeciego w historii klubu awansy do finału NBA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    autor aaaa

  • dodano: 31 maja 2009 18:41

    Fhjull
    To słabo wystarcza na wszystkich centrów z nawiązka:)

    autor Ko1

  • dodano: 31 maja 2009 18:34

    Ja zrobię może małego off-topa i przypomnę tylko, że w bezpośrednich konfrontacjach Yao robił z Howarda swoją dziwkę, więc ta koronacja na najlepszego centra/podkoszowego ligi jest chyba trochę na wyrost ;) defensywnie Howard to pół-bóg, ale w ofensywnie oprócz power moves to słabo...

    autor Fhjull

  • dodano: 31 maja 2009 18:15

    mi$hu... Ariza powinien dziękować Orlando za to, że go przehandlowali!!!! A nie odgryzać się.
    1.Trafił do rodzinnego miasta
    2.Trafił pod oko Jacksona, a lepiej trafić nie można
    3.A ponad wszystko gra!

    W orlando mógł mieć cięte minuty. W orlando jeżeli chodzi o pozycje 2-3 jest najlepiej obsadzona ze wszystkich zespołów.

    Orlando oddając Arize nie stracili nic... Mają o wiele lepszych graczy niż Trevor.

    Co do Howarda w serii z Lakers. Spójrzmy prawdzie w oczy. Howard stał się najbardziej dominującym graczem pod koszami. Nie ma się już co oszukiwać. Shaq i Yao są lata świetlne za supermanem. Andrew Bynum to nie ta liga. Szczerze wątpię czy kiedykolwiek osiągnie pułap który na tą chwilę prezentuje gwiazdor Orlando.
    Orlando mają kosmiczną przewagę pod koszem, swój udział ma też w tym gortat. Jeżeli jest gdzieś szansa na pokonanie Lakers to jest to dominacja przez duże D pod koszem

    autor brk

  • dodano: 31 maja 2009 17:33

    Trevor Ariza jest w stanie spokojnie pokryć i wyłączyć Turkoglu. Wszystko w finałach zależeć będzie od poziomu krycia Howarda. Ale LAL i tak nie powinni mieć tak wielkich problemów jak Varejao czy Ilgauskas.

    autor waden14

  • dodano: 31 maja 2009 17:23

    Tomik, jemu chodzilo o to ze przez 20-25 min Bynum złapie 6 fauli ;0

    autor Aksen

  • dodano: 31 maja 2009 17:16

    di Mi$hu-nie wiem czemu nazywasz Arize Pippenem dla ubogich ? Rzuca ? rzuca! zdobywa punkty ? zdobywa! zbiera ? zbiera! kończy efektownie i efektywnie akcje ? kończy.

    Ten zawodnik pod skrzydłami Jacksona bardzo się rozwinął i poprawił swoje umiejętności. Zresztą zobaczysz to w serii z ORL jaki będzie miał wpływ na wyniki Jeziorowców.

    I co do samego tekstu to jedynie nie zgadzam się z tym że Bynam wytrzyma na parkiecie max 20-25 min. Jest podobnych gabarytów co Howard(poza oczywiście muskulaturą) ale wagowo nie ustępuje Dwightowi i ma plus w postaci Jabbara który na bank podpowie mu jak zachowywać się przeciwko niemu aby uwidocznić braki- czytaj rzut z półdystansu. Wiem że Howard ma Ewinga ale Jabbarowi Ewing może sznurówki wiązać.

    autor Tomik

  • dodano: 31 maja 2009 17:00

    Przeciwko Howardowi będą musieli bronić i Bynym, i Powell i nawet Mbenga. Bynum szybko załapie sporo fauli i usiądzie na ławce. Możliwe, że Howard będzie często faulowany i choć pokazał, że jak trzeba to umie wykonywać wolne to na dłuższa metę może to LAL przynieść pewne korzyści bo nie sądzę by DH rzucał wolne z 80% skutecznością w całej serii. Najlepszą obroną na Howarda będzie jednak atak. Bynum choć jest bez formy to ciągle dysponuję większym wachlarzem zagrań w ofensywie niż Howard i LAL powinni go mimo wszystko wykorzystywać w ataku choćby te 15-20 minut. Pozostały czas zagospodaruje Gasol który grając przodem do kosza sprawi Howardowi spore problemy.

    autor bon3s

  • dodano: 31 maja 2009 15:47

    Jeszcze Lamara Odoma i Trevora Ariza jestem w stanie rozumieć, ale proszę nie Luka Waltona.

    autor Mucha

  • dodano: 31 maja 2009 15:44

    A ja uważam, że Ariza się teraz odgryzie Orlando za to, że go przehandlowali =p
    Co więcej jeżeli Kobe chce być tym kolejnym Jordanem to Ariza jest dobrym kandydatem na "Pippena dla ubogich" =p

    autor mi$hu

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 043 762 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u