
Mój dobry kolega Piotrek uważa, że wszystkim co złe w Detroit to trade Billups <-> Iverson. Oczywiście pomysł nie był z rzędu tych najlepszych, bo dużo lepiej byłoby pozyskać za Billupsa kogoś pod sam kosz. Jakiegoś centra pokroju Marcusa Camby'ego czy Emeki Okafora - rzemieślnika od czarnej roboty pod koszem i w defensywie. Kogoś kto zastąpiłby Big Bena Wallace'a, którego tak bardzo brakowało Pistons w ostatnich sezonach. Z tym się zgadzamy.
Oglądam koszykówkę, bardzo dużo koszykówki i obserwuję naprawdę świetnych trenerów, którzy mają wpływ na to jak grają ich zespoły w różny sposób. Czasem robią to w trakcie meczów. W NBA nie jest to aż tak widoczne, co w NCAA na przykład. Tam szkoleniowcy biegają wśród linii bocznych niczym Avery Johnson i dyrygują defensywą albo wybierają zagrywki w ataku. Są tego i dobre i złe strony, ale uważam, że dużo więcej jest tych dobrych. NBA to natomiast "Liga graczy", nie "Liga trenerów". Phil Jackson, jego przysypianie na ławce czy słynne nie-branie czasów w trudnych momentach, by pozwolić zespołowi samodzielnie znaleźć rozwiązanie. Rick Adelman tak rzadko podnoszący się z ławki rezerwowych, ale i wiecznie gestykulujący Pat Riley czy Doc Rivers. Walczący z sędziami Gregg Popovich czy notorycznie sprawiający wrażenie wkurzonego gościa, Jerry Sloan.
Czy Byron Scott musi robić wiele w NO Hornets? Pozornie nie - oddaje piłkę w ręce Chrisa Paula i mówi 'rób swoje', ale ten sam Scott potrafi ustawić bardzo dobrze zagrywki ofensywne, by wykorzystać spacing, który dają drużynie świetni strzelcy za 3, tacy jak Peja, James Posey czy Rasual Butler.
Czy Mike Brown w Cleveland musi robić coś więcej niż oddać piłkę w ręce LeBrona Jamesa? W defensywie zrobił bardzo dużo i będzie kiedyś wielkim specjalistą od tej strony boiska. Natomiast w ofensywie niewiele. Wystarczyło wstawić Ilgauskasa do rogu, ustawić po drugiej stronie dwóch strzelców za 3 i dać Jamesowi wysokiego na pick&rolla, co jest bardzo podobnym rozwiązaniem do tych z Nowego Orleanu.
Co jednak gdy mamy zespół, w którym nie ma zawodnika ewidentnie wybijającego się ponad resztę. Zobaczcie jaką pozycję spełnia w Los Angeles, Kobe Bryant. Nie taką jak Paul, nie taką jak James. Jego gra nie wybija się na pierwszy plan. Nie dominuje piłki. Bryant wybiera akcje, wybiera pozycje, gdy może wcisnąć na pedał gazu. Wynika to jednak z faktu, że wokół siebie ma więcej niż Paul i James zawodników, którzy są w stanie samoistnie kreować sobie pozycje rzutowe.
No i najwięcej takich zawodników mamy obecnie gdzie? W Detroit Pistons. Plejada All-Stars. Rasheed Wallace - nadal nie do zatrzymania, gdy rzuca z odchylenia, Rip Hamilton - nadal nie do zatrzymania gdy chce zdobyć punkty, Tayshaun Prince - All-Star, Rodney Stuckey - przyszły All-Star, jeden z lepszych w lidze graczy 1-na-1 po dryblingu, Allen Iverson - przyszły Hall-of-Famer, Antonio McDyess - w każdym zespole bylby zmiennikiem nr 1 pod koszem, młodzi i skoczni blokujący Jason Maxiell i Amir Johnson, były nr 1 draftu, Kwame Brown.
Samego talentu mamy w tym zespole mnóstwo. Dodając do tego jeszcze solidne grono rezerwowych: Will Bynum, Arron Afflalo, Walter Herrmann - otrzymujemy glinę, z której ulepić można spokojnie jeden z najlepszych teamów Konf. Wschodniej.
Allen Iverson nie przyszedł do Pistons, by być liderem tego zespołu i nawet bez Iversona w składzie - Pistons powinni mieć bilans 24-12, a nie 24-19.
Tymczasem gdy oglądam Pistons - a oglądałem ostatnio b.często, w tym ich dwa ostatnie mecze z Dallas i Houston - to nie dostrzegam myśli taktycznej czy ręki Michaela Curry'ego położonej na stylu gry tego zespołu. Łatwo powiedzieć - Iverson, ale Iverson w ostatnich trzech czwartych kwartach spędził na parkiecie łącznie ...6 minut. Wczoraj gdy ważyły się losy meczu z Rockets, Iverson był pierwszą cheerleaderką drużyny - i piszę to bez ironii.
W ataku są to rozwiązanie 1-na-1 lub early offense, która jest tylko i wyłącznie wypadkową talentu i szybkości graczy obwodowych. O obronie już nic nie mówię. 39 punktów stracone w pierwszej kwarcie przeciwko Houston Rockets bez Yao Minga mówi samo za siebie.
Wczoraj zalała mnie jednak krew, gdy na 5 sekund przed końcem meczu Pistons przegrywali trzema punktami i wzięli czas. Było 5 sekund do końca spotkania - przypomnę: Iverson na ławce - time-out dla Pistons i co się dzieje? Kamera skierowana na Sheeda, Prince'a, Ripa, którzy siedzą rozłożeni na krzesełkach i NIKT DO NICH NIE MÓWI !!! A mowa ich ciała sprawia jednoznaczne wrażenie.
Akcja zostaje wznowiona na połowie rywala, 5 sekund, wyrzut z autu, Rasheed wychodzi za trójkę, obraca się i rzuca - metr obok obręczy. Koniec. 5 sekund na rozegranie akcji, nie jedna czy dwie, ale pięć. Jeszcze Arron Afflalo bodajże zdołał zebrać piłkę i rzucić za trzy - półtora metra obok obręczy. Zamiast wykonać jedną dobrze rozrysowaną akcję - zobaczyłem poddanie meczu bez walki do końca.
Nie będzie tu puenty. Po prostu widziałem te spotkania i widziałem zawodników o wielkich talentach poruszających się na boisku bez większego pomysłu.
8 z 11 porażek w ostatnich meczach w tym porażki u siebie z Charlotte, Dallas, Houston, Nowym Orleanem, oraz przegrane na wyjeździe z Indianą i Oklahoma City.
Czy to wina obecności w drużynie Allena Iversona? Nie sądzę. Iverson nie pchał się wcale w tych meczach na permanentne szukanie rozwiązań jeden-na-jeden, ale też nie bardzo miał komu i jak oddać piłkę. To samo zresztą robił Rip i to samo robił Stuckey. Ofensywa stoi, defensywy nie ma. FIRE CURRY
Varejao odstąpił i to jest mała niespodzianka
autor zawszepopierwsze
http://www.youtube.com/watch?v=CaPPvQEVECU
bylo?
autor Obi
a bryant został w lakers :P to jest dopiero sensacja :P
autor adasz
blog: cavs.e-nba.pl
Czyli Millsap i Gordon w Detroit i może Gortat na mid- level tam. Powoli moje życzenia począwszy od zwolnienia Curry'ego zaczęły się spełniać
autor waden14
i news na ktory wszyscy czekaliśmy ( ja napewno)
http://www.nba.com/2009/news/06/30/bobcats.iverson.ap/index.html
autor Baku
Boozer zostający w Utah jeszcze na jeden sezon to spore zaskoczenie.
autor KaMaz87
boozer poszczekal a i tak zostal w utah :P
autor adasz
blog: cavs.e-nba.pl
o właśnie ! ja też czekam na '23' ... :)
autor Qba
NIC nie ma z wiesci mialo byc po 23??
autor Bydgoszczanin
Nie uważam że Curry to dobry trener bo sam pisałem że jest do zwolnienia ale jego bilans z Billups'em był bardzo dobry. Teraz to można sie zastanawiać kto jest lepszym trenerem Billups czy Curry, Billups czy Karl który też teraz ma super wyniki a rok temu uważano go za trenera który nie ma wpływu na zespół. Widać żeby być wielkim trenerem trzeba mieć wielkich zawodników.
autor dan
Ciekawe czy bedzie A.J. Howlong - zapraszam na filmy do siebie
autor woitekski
blog: enbiej.blox.pl
howlong - niebawem pojawią się u nas na blogu. Pozdrawiam.
autor zawszepopierwsze
Avery Johnson by pasowal
autor aaaa
bogu dzieki!!
autor Baca
SORRY ŻE Z INNEJ BECZKI ALE NURTUJE MNIE JEDNO...KIEDY BĘDĄ (MOŻE JUŻ SĄ) FILMIKI PODSUMOWUJĄCE POPRZEDNI SEZON CHODZI MI O NAJLEPSZE AKCJE, WSADY, BLOKI ITP...??
autor howlong
Małego Generała powinni brać i to natychmiast, idealnie się nadaje do Pistons. Laimbeer to raczej za duże ryzyko
autor Kuba8
Licznik odwiedzin: 17 043 908 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: