Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 299 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


RON ARTEST: I LOVE YOU KOBE BRYANT / ARIZA ZAGRA W HOUSTON

piątek, 03 lipca 2009 1:07
Skocz do komentarzy


Maciej Kwiatkowski


Kolejny wolny agent wymyka się z rąk Cleveland Cavaliers. Ron Artest powiedział Kenowi Bergerowi z CBS, że podpisze kontrakt z Los Angeles Lakers. Pomyślcie o tym tak: Artest jest raperem, ma swoją własną małą wytwórnię, uwielbia być w świetle reflektorów, gdzie mu będzie lepiej niż w Los Angeles?

 

"I'm definitely going to L.A. -- to sign, yeah," mówił Ron-Ron przez telefon. "Lakers, Lakers, Lakers. I'm in L.A. right now."


Phil Jackson natomiast w końcu miałby swojego Dennisa Rodmana. Jeśli ta informacja się potwierdzi, oznaczać to będzie, że Trevor Ariza nie wróci do Lakers, a Ci podpiszą prawdopodobnie umowę z Lamarem Odomem. Ariza natomiast trafić może tam gdzie dadzą mu więcej niż 'mid-level', czyli raczej nie do Cleveland czy Orlando, ale prawdopodobnie do Portland lub Toronto. W zależności od tego, która z tych drużyn podpisze Hedo Turkoglu. Dziś trochę cicho o Turku, ale przebywał w Portland i decyzja w sprawie kontraktu może być spodziewana lada moment.


Wiem, że kibice Lakers mogą mieć obiekcje, ale przyznam, że nie mogę doczekać się dwóch rzeczy i nie wiem, której bardziej: Bryant i Artest w jednym teamie; Garnett i Rasheed Wallace w jednej drużynie. Na to po cichu liczyłem przed tym off-season.


PS Ale muszę to napisać... Nauczenie się ruchu piłką w trójkątnej ofensywie Lakers będzie dla Rona Artesta równie wielkim wyzwaniem co dotychczas bronienie przeciwko Kobe'mu Bryantowi. W Rockets już mu szło lepiej niż rok wcześniej w Sacramento, ale nadal stosował jakże często opcję: złapanie podania - kozioł - głowa do góry. Będzie musiał się jeszcze poprawić, ale lubię go, wierzę, że to zrobi i będzie grzeczny jak baranek. Czemu? Nazwa tego wpisu jest nieprzypadkowa. Jak to się mówi "If you can't beat them - Join 'em". Mam wrażenie, że dzień podpisania umowy Artesta z Lakers będzie najszczęśliwszym dniem w jego życiu. A tam wrażenie - jestem tego pewien.



Kelly Dwyer z Ball Don't Lie, którego opinie - choć ktoś powie, że BDL to tylko przecież blog - bardzo szanuję,  rozwinął trochę to co napisałem w akapicie powyżej. "Ron Artest w LA Lakers" brzmi efektownie, baa seksownie, już czytamy o kolejnych dynastiach itd., ale czy faktycznie Artest będzie lepszym graczem w Lakers niż mógłby nim być w przyszłym sezonie Trevor Ariza? Co wniesie takiego Artest do gry Lakers czego nie mógł wnieść dużo młodszy Ariza? Rzuty za trzy? Dużo lepszą obronę? Lepszy ruch piłką? Będzie szybciej biegał do kontr? Imprezki do rana ze swoimi kumplami? Krótki, dobitny i bardzo przystępny nawet niespecjalnie rozumiejącym angielski tekst pod hasłem "Lakers nie potrzebują Artesta". Nie zrozumcie źle, jestem 'za', bo chcę to z czystej ciekawości zobaczyć. To fakt - Bryant i Artest w jednej drużynie to świetny temat dla nas bloggerów. Tak jak chcę zobaczyć i usłyszeć klnących na lewo i prawo Garnetta, Wallace'a i Perkinsa albo około-boiskowy show LeBrona i Shaqa. Ot tak po prostu, bo nie oglądam tej koszykówki do obiadu, a siedzę do późna w nocy i czasem chcę zobaczyć 'trochę akcji'. Jakby jednak odjąć te bulwarowe elementy - czy Dwyer nie ma trochę racji w tym co pisze?


"I talked to Coach Phil, and I was happy to talk to him," powiedział Artetst "Big fan of Coach Phil. My agent talked to Kupchak, and I met with Dr. Buss. I'm very, very excited."


UPDATE, 03:20:

 "I understand that they did sign Ron Artest They did what they had to do."



Trevor Ariza jest bliski podjęcia oferty od Houston Rockets, którzy prowadzą w wyścigu po niego oczywiście przed Cavaliers, którzy spóźniliby się nawet na ... a zresztą - wg mnie Cavs wystarczy podpisać Andy'ego Varejao i znaleźć jakiegoś weterana na ławkę na pozycję 2/3, a spokojnie mogą zrobić taki wynik w sezonie regularnym jak przed rokiem. Blazers są na trzecim miejscu (aczkolwiek jeśli nie podpiszą Turkoglu to mogą dać Arizie najwięcej). Ja muszę się przespać. I dziwi mnie trochę fakt, że Ariza ma iść za pełny MLE do Houston, a nie chciał się zgodzić na tyle samo z Lakers. Czegoś tu do końca nie rozumiem, ale może już jest zbyt późno. Jutro wracamy z giełdą na górę bloga. Stay tuned.

PS. Ricky Rubio raczej wróci do Hiszpanii na dwa lata, aczkolwiek nie uwierzę hiszpańskim mediom jeszcze tak prędko.

UPDATE: Trevor Ariza dołączy do Houston Rockets. Za takie same pieniędze (pełny MLE), jakie mogli mu dać LA Lakers. Nie bardzo teraz to wszystko rozumiem. Agent Arizy jeszcze wczoraj rano domagał się dla niego 7-8 mln. dol., ale ..Lakers chyba w ogóle nie chcieli go zostawić. Analogicznie można to porównać do szoku w jakim musiał być Courtney Lee, gdy zasypiał w koszulce Orlando, a obudził się w stroju New Jersey.

Mam też mały problem z Arizą w Houston. Na trójce jest tam cały czas Shane Battier, no chyba, że Ariza zamierza stać się tam 'All-Star', go-to-guy itd, w co szczerze wątpię i to kolejna rzecz, której nie rozumiem - tym razem jeśli chodzi o Houston.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 04 lipca 2009 14:18

    wldk-> czy Twoje komentarze ograniczają się tylko do tego, że Ariza i Odom nie zagrają W LA? Faktycznie Ariza nie zagra bo jest Artest, ale Odoma pewnie zostanie. I Artest nie jest zawodnikiem grającym "obydwa skrzydła" jak Odom, jest wszechstronny, ale to jednak inny typ gracza. W Houston grał teraz (pod nieobecność T-Maca) jako SG (a Battier SF), więc Artest to raczej SF-SG, a Odom PF-SF.

    autor bon3s

  • dodano: 03 lipca 2009 17:06

    też polubiłem Arize, lecz redaktorzy tego bloga przekonali mnie co do Artesta w LA...dobry rzut za trzy i bardzo dobry zawodnik defenzywny. Może być ciekawie...czekam na podpisanie kontraktu i na zdjęcie Artesta w koszulce Lakers. :-)

    autor KobeLukis

  • dodano: 03 lipca 2009 16:50

    ron ron to bestia, i w obronie i w ataku, potrafi kreowac własne okazje do zdobywania punktów a ariza tak naprawde tylko liczył na podania kobego ,jezeli bedzie zdrowy bynum ( ile mozna) to 3 odom gasol bynum by sie meczyla jax nie gral tym za duzo w po a gdzie tu by sie wpasowal artest ,z ławki ?zdecydowanie zamało byoł w tym roku andrew bo wiadomo powolny powrot po kontuzji jednak teraz zdrowy powinien grac nawet i 35 min. wiec artest na 3 wyglada lepiej i w obronie i w ataku . kidd , kobe , artest, gasol , bynum to była by najlepsza 5 nba ever tak jedna z naj

    autor playmaker

  • dodano: 03 lipca 2009 12:57

    odom zostaje

    autor p

  • dodano: 03 lipca 2009 12:18

    Ariza ma duże perspektywy przed sobą , a Artest już chyba najlepsze lata za sobą. Zresztą znając jego i zarozumiałego Kobasa to w szatni będzie gorąco. Tak jak twierdziłem, że nie ma szans na podpisanie Odoma i Arizy to teraz już jestem pewien, że Odom odejdzie. Artest gra głównie oba skrzydła podobnie jak Odom, a z 13 mln ponad progiem podatkowym nie ma takiej możliwości żeby zapłacili kolejne 10(20) za Odoma. Teraz bedą szukali wzmocnień wśród gości znikąd bo nie wiem czy będą chcieli podpisywac kogokolwiek powyżej 2mln za sezon.

    autor wldk

  • dodano: 03 lipca 2009 12:11

    Kobe…Don’t You Know You’re Hitting Ron Artest? YEAH zajebista wiadomość :D uwielbiam tego gościa.. w przyszłym roku i tak chyba nie będzie obrony tytułu ale Bynum - Gasol - Odom - Artest - Bryant (nie chodzi razem na boisku) to jest to :D

    autor RickyRubio

  • dodano: 03 lipca 2009 11:19

    Ariza moze nigdy nieosiagnac poziomu Artesta... za te kase to jest swietne info dla fanów LA. Moim zdaniem Artest mogl zarzadac takiej umowy jak Turkoglu:) z tym ze on jest 'bad boy' i nigdy nie wiadomo czy jakiejs szopki nieodstawi.
    DREAM TEAM!!!

    autor Ko1

  • dodano: 03 lipca 2009 10:49

    Lakers właśnie mają najlepszy duet obrońców SG - SF w NBA. Ja jednak wolałbym pozostawić Arizę - jest młodszy perspektywiczny, Artest na wyższy poziom już się nie wniesie na dobrą sprawę patrząć. Ja jednak nie przesadzałbym z tymi zachwytami bo nawet najlepszy roster nie budujedrużyny.

    autor waden14

  • dodano: 03 lipca 2009 9:58

    kolego wez tego newsa usun i sie nie kompromituj :)

    autor buhahaha!

    blog: ad

  • dodano: 03 lipca 2009 9:51

    zegnaj Trevor...a tak polubilem chlopaka. jednak trza poczekac do nastepnego sezonu co i jak bedzie w LA z artestem

    autor mucha8

  • dodano: 03 lipca 2009 9:21

    wow! Lakers pozyskując Artesta mimo wszystko lepszego od Arizy, wznoszą się jeszcze o pułap do góry. Skoro wszyscy się zbroją wokół to i mistrzowie muszą tą konieczność podjąć.Ron-Ron to twardy, doświadczony gracz uznany za najlepszego obrońcę, więc bardzo się przyda zespołowi Lakers by zająć się groźnymi dwójkami i trójkami zespołów przeciwnych i tym samym odciążyć Bryanta, który też sie starzeje przecież. To dobry ruch a i w ataku gdy nauczy się trójkątów będzie groźny bo przecież umie rzucić te 15-20 pkt nawet gdy inni zawodzą.Aha i jeszcze jedno: Artest przy D.Rodmanie to grzeczny chłopak jest porównując ich obu

    autor Ktosio z wawy

  • dodano: 03 lipca 2009 8:58

    Nie dobrze dla Pierca, bo taki Ron waży 120 kg świetnie się rusza w obronie i Pierce go nie przepchnie ani nie minie (w kontekście przyszlorocznego finału). Ostatnio tak mocny skład mieli chyba Boston w latach 60

    autor BB

  • dodano: 03 lipca 2009 8:43

    Szkoda, że Trevor odchodzi z LA. Wnosił dużo żywiołowości, gdy wchodził na boisko, wygrał Lakers parę meczy w po, dobrze odnajdywał się w trójkątach. Artest to jednak Artest, marka wyrobiona, jak się dopasuje do stylu Jeziorowców to nie będzie nikogo mocnego na tą drużynę, niezależnie czy Bynum będzie w formie czy nie.

    Ps. Ariza jeżeli przejdzie do Houston, to chyba z miejsca staje się jednym z głównych kandydatów do nagrody gracza, który poczynił największe postępy.

    autor kuba1809

  • dodano: 03 lipca 2009 8:39

    Ariza jest lepszy niz Ron Artest...wystarczy % porownac z tych POs
    Ron: FG% - 39.4, 3PTFG% - 27.7
    Ariza: FG% - 49.7, 3PTFG% - 47.6!!!
    Poza tym LA to zespol Kobe'go...nie ma miejsca na druga wybujałą osobowość....

    autor PK

  • dodano: 03 lipca 2009 8:32

    Ludzie ale właściciel Lakersów będzie musiał rzygnąc kasy. oni już teraz są ponad salary a gdzie jeszcze kontrakt Artesta i Odoma. A sprzedać nie bardzo jest kogo bo reszta to cieniaki.

    autor Kasyx

    blog: zawszepopierwsze

  • dodano: 03 lipca 2009 8:19

    Jeszcze Kidd albo A.Miller i gnieciemy;>

    autor kobik

  • dodano: 03 lipca 2009 7:59

    Kelly Dwyer jednak nie jest kobietą :) sorry za zamieszanie

    autor nosooo

  • dodano: 03 lipca 2009 7:57

    A ja tam wole Arize, bardzo mi pasuje styl gry tego goscia (szybkosc, dynamika, coraz lepszy rzut, przechwyty, kontry, wsady), jest mlody i trzeba zuwazyc jaki postep robi, a Artest faktycznie dobry gracz, ale jest starszy od Trevora i miewa wybryki boiskowe...

    autor DaroKobe

  • dodano: 03 lipca 2009 7:53

    Myślę, że ten duet może trochę namieszać :)

    P.S. Kelly Dwyer to kobieta

    autor nosooo

  • dodano: 03 lipca 2009 4:14

    BÓJCIE SIE CHAMY!!!!!!!!!

    autor DYNASTIA

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 043 908 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u