Marek Dziuba

royalservants.com
Koszykówka to tylko gra. Podajesz. Rzucasz. Punktujesz. To proste, prawda? To tylko gra
Ale czasami to coś więcej..
Znacznie więcej
Gra w koszykówkę, sprawia, że czuję się silniejsza/y. Dodaje mi więcej pewności siebie
Sprawia, że chce stać się w życiu kimś. Dzięki niej czuje się zdrowo
Kiedy gram w kosza, łatwiej poznać mi nowych kolegów. I kocham być częścią drużyny
Koszykówka zbiera nas razem.. łączy nas
I nie ważne skąd przychodzimy. Jesteśmy na parkiecie
Wszyscy mówimy w tym samym języku
Wierzymy mocniej. Mierzymy wyżej
Czasami wygrywamy
czasami nie
Ale niezależnie od tego zawsze musisz ciężko pracować [- mi osobiście bardziej podoba się: ale niezależnie od tego zawsze musimy się szanować.]
Koszykówka uczy nas
Uczy nas, że nawet, kiedy nie ma szans na zwycięstwo
Wciąż jest szansa na to by być bohaterem
Wymaga wysiłku. Musisz trenować
Trenować naprawdę ciężko. Musisz ćwiczyć z poświęceniem
Praca zespołowa. Sprawność fizyczna. Cierpliwość. Jedność i Miłość
I jeśli możemy ćwiczyć te rzeczy, aby poprawić naszą grę
Możemy ćwiczyć je, aby czynić nasz świat lepszym
Koszykówka to tylko gra, ale czasami to coś więcej
Znacznie więcej... [tłum. maredbor]
Świetna reklama.
Być może większość z Was widziała ją już nie raz, ale ona nigdy nie powinna stracić 'terminu ważności' - oczywiście w słowach - bo one mówią same za.. koszykówkę. We love this game, right?
[wszyscy mają swoje gusta, i są oczywiście ludzie, którym kosz pozostaje objętny są też i tacy, którzy go nie trawią. - to normalne. Zawsze trzeba jednak uszanować każdą dyscyplinę sportową, tak.. nawet szachy. A kiedy ktoś mówi, że kosz to du-pa - trzeba się z nim zgodzić: duma - pasja. :)]
Jednak, żeby nie było tak "sucho", zachęcam wszystkich do podzielenia się swoją historią. Kto lub co - jak i kiedy - sprawiło, że pokochaliście koszykówkę?
elo
kto ma link do filmiku Dwayn Wade Love Letter to Basketball
autor szczepanik97
Moja historia z koszykówką zaczęła się w 4 kl. podstawowej.Ale na razie jak się to rozpoczęło:
w 3 kl. szkoły podst. przyszedł pan,który chciał poprowadzić klub piłkarski.Oczywiście na niego poszedłem, gdyż byłem dość utalentowany i bardzo lubiłem sport.Po pierwszych treningach trener powiedział:,,Jesteś najlepszy i możesz być bardzo dobry,nie przestawaj grać''.Bardzo mnie to zmotywowało.Pod koniec roku szkolnego został zorganizowany turniej,w którym wypadłem najsłabiej ponieważ miałem gorączkę,a to że byłem mały i trener na mnie krzyczał bardzo mnie stresowało.Miałem od tamtej pory ogromny stres przed jak i podczas meczu aż zaciskało mnie w klatce piersiowej i nie mogłem oddychać...Ale na treningu jak zwykle najlepszy a potem na meczu klapa!!!W między czasie w mojej szkole została wywieszona kartka o SKS w koszykówkę.Obojętne mi było czy na to pójdę, ale mój przyjaciel mnie przekonał.Po pierwszym treningu zobaczyłem, że to naprawdę fajny sport(ale dalej grałem w piłkę nożną).W końcu przyszedł czas na turniej w kosza dla 4 kl.Obiecałem sobie przed meczem, że wyluzuje.Zagrałem dobry pierwszy mecz dzięki,któremu wynik skończył się 7:7(tak wiem...żałosny).Kolejne mecze zaczęliśmy wygrywać, w których najwięcej punktowałem i asystowałem.Czas na rozdanie nagród...Nagrody były rozdawane(srebrne)za najlepszego z drużyny i (złote) trzech najlepszych zawodników całego turnieju.Dostałem jedną z nich:Z,,Za najskuteczniejszego zawodnika całego turnieju''po zaledwie 3 miesiącach treningów.Na drugi dzięń był turniej w nogę,w który strzeliłem swoje 2 pierwsze gole(przez rok...).Miałem ciężką decyzje ale w końcu wybrałem kosza;)Tata nie mógł pogodzić się z tą decyzją ale na mówiłem go w końcu aby zobaczył mój mecz kosza i powiedział,że jestem ,,fenomenem''.I tak w 5 kl. na 10 meczy rzuciłem 204pkt.(teraz zdaje do 1 gim.)
autor BaSKeCik1910
blog: rosaradom@wp.pl
Moja historia z koszykówką zaczęła się w 4 kl. podstawowej.Ale na razie jak się to rozpoczęło:
w 3 kl. szkoły podst. przyszedł pan,który chciał poprowadzić klub piłkarski.Oczywiście na niego poszedłem, gdyż byłem dość utalentowany i bardzo lubiłem sport.Po pierwszych treningach trener powiedział:,,Jesteś najlepszy i możesz być bardzo dobry,nie przestawaj grać''.Bardzo mnie to zmotywowało.Pod koniec roku szkolnego został zorganizowany turniej,w którym wypadłem najsłabiej ponieważ miałem gorączkę,a to że byłem mały i trener na mnie krzyczał bardzo mnie stresowało.Miałem od tamtej pory ogromny stres przed jak i podczas meczu aż zaciskało mnie w klatce piersiowej i nie mogłem oddychać...Ale na treningu jak zwykle najlepszy a potem na meczu klapa!!!W między czasie w mojej szkole została wywieszona kartka o SKS w koszykówkę.Obojętne mi było czy na to pójdę, ale mój przyjaciel mnie przekonał.Po pierwszym treningu zobaczyłem, że to naprawdę fajny sport(ale dalej grałem w piłkę nożną).W końcu przyszedł czas na turniej w kosza dla 4 kl.Obiecałem sobie przed meczem, że wyluzuje.Zagrałem dobry pierwszy mecz dzięki,któremu wynik skończył się 7:7(tak wiem...żałosny).Kolejne mecze zaczęliśmy wygrywać, w których najwięcej punktowałem i asystowałem.Czas na rozdanie nagród...Nagrody były rozdawane(srebrne)za najlepszego z drużyny i (złote) trzech najlepszych zawodników całego turnieju.Dostałem jedną z nich:Z,,Za najskuteczniejszego zawodnika całego turnieju''po zaledwie 3 miesiącach treningów.Na drugi dzięń był turniej w nogę,w który strzeliłem swoje 2 pierwsze gole(przez rok...).Miałem ciężką decyzje ale w końcu wybrałem kosza;)Tata nie mógł pogodzić się z tą decyzją ale na mówiłem go w końcu aby zobaczył mój mecz kosza i powiedział,że jestem ,,fenomenem''.I tak w 5 kl. na 10 meczy rzuciłem 204pkt.(teraz zdaje do 1 gim.)
autor BaSKeCik1910
Raczej nie ale jutro może sie udać
autor dsffddsf
NBA zawsze było obecne w moim sportowym życiu,częściej lub rzadziej oglądałem i w latach 90-tych,gdy miałem 10,11 lat,plakaty były obecne w moim pokoju.Oczywiście AirJordan,Barkley,Ewing,Shaq.Mistrzostwo świata.Później przyszedł spadek zainteresowania,ale zawsze byłem na bieżąco.Od półtora roku wszystko się zmieniło.W raz z zakupem X360,w moje ręce trafiło NBA 2K9.Ciśniemy z chłopakami do dzisiaj,znamy składy,statystyki,wspólnie oglądamy mecze,pasja wróciła dzięki konmsoli,swoją drogą gra mało popularna w PL,a naprawdę,świetna pasjonująca gra.Pozdro i dzięki za bloga!!
autor Felipe
ja zacząłem przygodę z koszem od.. NBA live 2001 . grałem grałem ... poznawałem zawodników , znalem z 90% nazwisk zaczalem ogladac na dsf , to byly lata 02-03 cos takiego no i tak sie wciagnalem , gramw siatkówke cale zycie wiec niegram w kosza jedynie na wydzialowce na AgH-u :P aleod 2 lat wchodze na wyzszy poziom wtajemniczenia przez e-basket a teraz tylko ZP-1 ;)) w tym sezonuie juz nie raz zarywalem noce chodzac spac o 5,6 po przegladnieciu wszystkich meczy wieczoru ;D mozna nazwac to pasja :P nawet na bwinie cos wygram stawiajac na NBA . pozdrawiam
autor kamis089
mając 8 lat, kopiąc gałe na pobliskim boisku szkolnym z betonu znlazłem starą piłkę do kosza, zaniosłem ją do domu i na pompowałem, na początku technika "z pod jaj" hahaha później z klatki piersiowej, teraz nadgarstek jak Allen :P choć mam jedynie 175 cm wzrostu powiedzieli mi że nie mam szans dostać się do gimnazjum sportowego czy liceum gdyż nie mam wzrostu, moja miłość z koszykówką trwa już ponad dekade a tą starą piłkę mam jeszcze na szafie z autografami zawodników Śląska Wrocław (jeszcze z czasów kiedy Euroliga była w Hali Ludowej :(( )
autor abc
Reklama jest po prostu piekna i na lata juz cale powinna sie zapisac :) i tak jak poprzednicy nie ma co gadac po prostu AJ LOFF DISS GEJM!!!!!!!!!!
autor pnH
Po prostu : I LOVE THIS GAME !!!!! 
autor Nando
ja zacząłem dzięki tacie -> najpierw próbował mnie zainteresować dream teamem z barcelony (teraz żałuję że jakoś oglądałem to jednym okiem) potem kupował "magic basketball" i w końcu zabrał mnie na trening ze swoimi kolesiami - od chłopca do podawania piłek zostałem zostałem ich "katem" ;D dzięki tato!
teraz jak 3 dni nie popykam to juz czuję "lekkie" swędzenie i poddenerwowanie...
a jeszcze 2 miechy i startuje kolejny sezon amatorskeij w Zielonej... kiedyś największej w kraju :)
ps. dobry temat mared ;)
autor KC
Ponadczasowy filmik i mysle, ze to moze sie odniesc to kazdej dyscypliny. A jezeli chodzi o mnie to nie bede wyjatkiem, jak na ludzi w moim wieku (19), zaczelo sie od ery Jordana a raczej juz przy jej koncowce, potem przyszedl mundial France '98 i zakochalem sie w noznej, ale ciagle podziwialem nowa gwiazde czyli Kobasa, jednak w pierwszej gimnazjum ('02) przyszedlem na pierwszy trening i trener powiedzial, ze walcze, ze jak bede trenowal to cos osiagne, tak mijaly dni i lata, chcialem przeskoczyc tych ktorzy byli lepsi ode mnie, jak w nalogu nie robilem nic innego procz szkoly i koszykowki, uczylem sie ogladajac w tv i internecie najlepszych, moze przeroslo to w manie ale cale moje zycie podporzadkowalem koszykowce, ucze sie i tak gospodaruje czas aby byc wypoczetym i miec czas na trening( w ostatnim roku przegapilem 6 treningow z czego raz chorowalem a raz mialem kostke skrecona), chce byc lepszy i lepszy, pokonac przeciwnika i pokazac ze jestem najlepszy, czasami marze, zeby grac na naprwde wysokim levelu, ale to tylko dodaje mi wiary i skrzydel do gry moze kiedys sie uda dzieki ciezkiej pracy, niepowodzenia powoduja, ze nastepnego dnia mam jeszcze wieksza motywacje, ale najwazniejsze jest by czerpac z tego radosc, a nie meczyc sie jak chlop przy lopacie, biore koszykowke bardzo osbiscie, kocham to jak bliska osobe i dziekuje Bogu, ze moglem sie nauczyc grac i mam zdrowie, aby grac, to z pewnoscia wiecej niz gra...
autor DaroKobe
Dla nieusatysfakcjonowanych Top 10 dunks sezonu 2008-2009 wrzucam link do Top 100 dunks sezonu 2008-2009 :)
autor EDS
zawsze bylem pilkarzem, od dzieciaka. ale denerwowal mnie kumpel ktory mowil ze nigdy nie bede koszykarzem. ambicja wziela gore, trenowalem sam, w szkole, gdzie sie dalo.
po 9 miesiacach...
mistrz poznania niezrzeszonych liceum:-) pierwsza piatka tueniju.
autor gianizola
kiedy zaczalem? 6 klasa, kumpel dzwoni, czy nie chcialbym troche pobiegac na boisku do kosza, mysle "co mi szkodzi?" pierwszy trening, trafilem na kondycyjny, 2 dni zakwasow, ostre nadrabianie zaleglosci, 5h dziennie w wakacje na boisku, pozniej sezon, mecze w weekendy, w tygodniu treningi, w nocy mecze nba, godzinka snu i do szkoly.
I to wszystko jakos samo przyszlo:)
autor tracy
maredbor: @bluu właśnie szykuję wpis krążący wokół tej tematyki, ale dokładniej LBJ-MJ. Stay tuned. Powinien pojawić się niebawem (jutro, pojutrze..). Mam nadzieję, że nikogo tym nie zirytuje, choć przecież to blog :} Pozdrawiam :)
autor zawszepopierwsze
Kiedy się zabujałem? U mnie to był proces. A wszystko przez zbieg okoliczności. I didn't choose to ball, ballin' chose me - lubie tak o tym myśleć:) Młodszy brat poszedł do szkoły sportowej w Gdynii - gdzie chciał zostać piłkarzem. Klasę piłkarską zlikwidowano - szkoła przeprofilowała się na koszykówkę (Trefl). Mój brat pomimo warunków i talentu nie miał serca do basketu. Ale dzięki niemu - JA - zakochałem się w tym sporcie. Wszystkiego nauczył mnie On i jego rośli koledzy (dziś część gra zawodowo). Szkoda, że to nie ja poszedłem do szkoły sportowej - dziś pewnie bym gdzieś grał - a tak pozostało mi półamatorskie skręcanie kostek w najniższych klasach rozgrywek :)
autor zoomkobe1
Podczas oglądania reklamy z D-Wadem oddałem sie krótkiej refleksji... Pomyślałem kto z draftu '03 ma największe szanse na powalczenie o miano Jordana ver. 2 (3?Kobe Bryant?).
Moim zdaniem to Wade i nei dlatego ze jest z Chicago tylko dlatego że nie ejst wcale dużo gorszy od LBJ'a, a mentalność lidera jest jego przewagą. Umiejętnościami odbiega od Bryanta ale tylko aptrzeć jak an przestrzeni dwóch sezonów to D-Wade jeśli ominą go poważniejsze kontuzje będzie tym naj w oebcnej NBA a nie LBJ. To mi przyszło na myśl...
A keidy zacząłem z koszem? 4 klasa treningi u trenera, któy uczył w mojej szkole, potem nabór do grupy młodzieżowej Turowa. Pierwszy wygrany mecz z Chrobrym Głogów przy 'własnej publiczności' heh fajne wspomnienia...
autor bluu
Nie widzialem tej reklamy z DWadem. Fajna. Dzieki za linka ;)
autor imq
http://www.youtube.com/watch?v=exHsfZidJ9U
Dwyane Wade Commercial
To my first love - the game of basketball - I love you
autor zoomkobe1
'' Koszykówka to nie tylko miłość - To styl życia. Kiedy to wszystko się zaczęło...Pierwszy trening...Pierwsze buty, spodenki nie takie jak trzeba...Potem lata, najpierw zabawa, żadnych planów, zwykłe zagospodarowanie wolnego czasu taką a nie inną formą wysiłku fizycznego. Nie wiem kiedy ta zabawa zamieniała się w chęć udowodnienia czegoś, w ambicje, ciężką pracę a przede wszystkim w miłość. Tak to właśnie ona tak głęboko połączyła mnie-piłkę-kosz i parkiet...To ona stała się jednym, wielkim, życiowym celem...Nie ważne, że czasem nie wychodzi, trzeba walczyć...Koszykówka to nie tylko miłość, to styl życia...Nie uczy jedynie świetnie opanować pewnego rodzaju boiskowe zachowania, ona uczy żyć, uczy pokory...Kiedy myślisz, że osiągnąłeś już wszystko pokazuje jak wiele ci jeszcze brakuje...Parkiet stał się drugim domem, ona (piłka) najlepszą przyjaciółką, nawet kiedy chciałbyś to wszystko rzucić, jesteś od niej uzależniony...Ona się nie obraża, przecież wie, ze któregoś dnia powrócisz, bo ją kochasz...kochasz wszystko. Dźwięk piłki odbijanej o parkiet...Szum siatki przy celnym koszu...Tych klaskających i wygwizdujących kibiców...kochasz to życie którego cię nauczyła...I ten charakter walki który w ciebie wpoiła !!! ''
--------
Kilka prawd na temat koszykówki:
=> W koszykówce nic nie ma za darmo, na wszystko musisz sobie zapracować.
=> Najlepszym objawem zmęczenia podczas treningu są wymioty.
=> Idź na całość albo idź do domu.
=> Zamknij się, słuchaj trenera, a zajdziesz daleko.
=> Koszykówka - dla innych jest zabawą i rekreacją - dla nas jest pasją.
=> Kosz nie buduje charakteru, koszykówka sprawdza go.
=> Koszykówka to nauka kochania bólu.
=> Jeść - grać - spać.
=> Koszykarza bolą nogi, ręce, barki i wszystkie inne mięśnie, lecz najbardziej boli, kiedy gratulujesz zwycięzcy.
=> Po pierwsze będę najlepszy, po drugie będę pierwszy.
=> Piękny jest wschód słońca widziany z boiska.
=> Nigdy nie denerwuj trenera.
=> Graj dopóki cię zaboli.
=> Koszykarze to mili ludzie.
=> Koszykówka to ciężki sport.
=> Gdyby nie był ciężki to każdy by trenował basket.
=> Gramy dla śmiechu, gramy ze łzami, gramy dla szaleństwa, gramy dla strachu, gramy z nadzieją, gramy dla krzyku, gramy dlatego że jesteśmy koszykarzami - tworzymy marzenia !!!
-------
===> Wygrywa nie ten kto silniejszy, ale ten kto wiecej ciosow dostanie i nie upadnie na ring !!! <===
===> "You don't play against opponents, you play against the game of basketball..." <===
===> Moim największym lękiem nie jest to ze jestem zbyt słaby, lecz to ze jestem zbyt POTĘŻNY !!! <===
autor Carmelo#23
Licznik odwiedzin: 17 044 065 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: