

Ten jersey kojarzy mi się z młodym Kobe’m. Z ASG ’98, z konkursem wsadów w 97 roku, z porażkami z Jazz w playoffs, z Denisem Rodmanem i z… meczem z 31 marca 1999 roku.
Myślałem ostatnio dużo o jego karierze. O tym jak się potoczyła, jak się toczy. Pamiętam jego początki, kiedy był tylko rezerwowym i znany był tylko z reklamówek Adidasa. Bo grał mało, a jak grał to głównie dunkował. Wygrał przecież nawet konkurs wsadów w 97 roku. Pamiętam jego airballe, które przybiły ostatecznie gwoździe do trumny podczas serii z Jazz. To wszystko to trochę inny obraz Kobego, jaki znamy dzisiaj.
Zastanawiało mnie kiedy to był ten moment, kiedy KB wskoczył na ten wyższy poziom, przejął mecz, pokazał, że może stać się kimś, kim jest dzisiaj. I znalazłem taki mecz. Baa. Nawet go oglądałem na DSF-ie. Prawie na żywo, bo puścili to chyba z poślizgiem. Ale dokładnie pamiętam, że to była niedziela. Na drugi dzień miałem iść do szkoły, ale mecz obejrzałem choć trwał chyba do 2 w nocy. I nie zawiodłem się, choć okupiłem to ostrymi nerwami.

żródło: orlandosentinel.com
Isaac Austin, jeszcze w miarę zdrowy Penny Hardaway, weterani Horace Grant i Nick Anderson, Dearell Armstrong, który zjadał przed meczami kilka Snickersów i wypijał 3 kawy. Swoją drogą nie było szybszego gracza od Darrella wówczas. Byli też biali pierwszoroczniacy, Matt Harpring i Michael Doleac, był też fighter Derek Strong. Naprawdę bardzo miło się oglądało ówczesnych Magików, choć mieli już nowe, lekkie stroje z materiałów, w których grały kobitki WNBA. Swoją drogą bardzo te stroje zawodnicy sobie chwalili.
Lakers wówczas to była ekipa w trakcie budowy. Zwolniono trenera Dela Harrisa, coachem został Kurt Rambis. Do Lakersów dołączył Dennis Rodman, który naprawdę fajnie się uzupełniał w Jeziorowcach. Gdyby tylko wtedy na miejscu był Phil… W składzie był pozyskany chyba z Magic weteran Derek Harper, za Eddiego Jonesa i Eldena Cambella ściągnięto Glena Rice’a. Pozyskano także Roberta Horry’ego. Młokos Derek Fisher, Rick Fox czy Travis Knight(!) uzupełniali ten zespół.
Generalnie to był moment, w którym i jedni i drudzy się liczyli. Ci drudzy (Lakers) nieco bardziej, ale tak czy siak spotkanie zapowiadało się bardzo fajnie. W tamtym okresie powrót Shaqa do Orlando to coś jak… powrót Shaqa do Staples Center dwa- trzy lata temu. Mimo, iż obie ekipy miały wówczas zbliżony bilans ok. 18-8, szukały jeszcze swojego rytmu. Szczególnie Lakers, gdzie ciężko było wykrystalizować rotację i sposób gry.
W pierwszej połowie, Magicy zniszczyli Lakersów. Pick&rolle Penny’ego nawet z Doleac’iem rozjeżdżały defensywę Lakers. Armstrong trójkami zrobił swoje w 2 kwarcie i zapowiadało się na 3 porażkę Lakers w tej serii wyjazdowej. Do przerwy Magic prowadzili 63-43. W zasadzie było po meczu, kibice myślami byli już przy następnym meczu. Nawet odpuścili buczenie Shaqowi.
Wtedy jednak do pracy wziął się Kobe Bryant. To było pierwsze takie jego spotkanie, w którym przejął je do końca. I to nie wjeżdżając, tylko rzucając głównie z półdystansu. Tak jak to robi często dzisiaj, ale wówczas obrona rywali często odpuszczała go na dystansie, bo nie był w tym elemencie pewny. Bądź postrzegali go jeszcze przez pryzmat serii z Jazz. Jednak Kobe z tego sezonu to już zupełnie inny Kobe. Lepiej zbudowany i nie bojący się rzucania z półdystansu.
Na koniec box score z meczu
W sumie nic specjalnego. 38 punktów Kobe zdobywał od tamtego czasu nie raz, nie dwa i w niemniej spektakularny sposób ale ten mecz będzie dla mnie szczególny. Raz, że serce było jeszcze wtedy mocno rozdarte pomiędzy Magic a Lakers a dwa, że ten zespół z młodym Kobe’m i Rodmanem w składzie miał naprawdę spore szanse na mistrzostwo NBA. Nawet bez Phila...
W ogóle nie wiem ile spotkań mieliście okazję obejrzeć z tego epizodu Rodmana w Lakers. Ale ja oglądając niedawno kilka z tych spotkań, otworzyłem sobie dopiero klapki na oczach, jak mądrym graczem stał się Rodman po graniu w Bulls. W zasadzie nie dostawał piłek w ataku, a swoimi zasłonami, zbiórkami w ataku, czy asystami, jak już miał piłkę bardzo często otwierał drogę na kosz swoim kolegom z zespołu. Gorąco zachęcam do analizy tamtych spotkań, jeśli je macie.
ogladalem to jeszcze kiedys jak nba lecialo na tvn ;)
autor mk
lubie twoje opisy . Tak trzymaj
autor Szaj
Pamiętam ten mecz, jakby leciał miesiąc temu. mam około 60 lub więcej kaset VHS 240 minutowych z lat 90- tych. Ale tego meczu akurat brak w mej kolekcji. Jeśli ma ktoś link do ściągnięcia go , to bardzo poproszę
autor dawidmajkel
Też oglądałem na tvn :)
autor Fallco
blog: www.pro-angielski.pl
chyba przespaliscie lata Robaka w Detroit, madrosc po graniu w Bulls...dobre sobie
autor r
Też oglądałam te mecz, mam go do dziś na kasecie wideo. Mecz był dokładnie 21 marca 1999 roku, transmisja na TVNie. Te 38 punktów to był wtedy jego rekrd kariery.
autor lakie :)
Rodmana wywalili bardzo szybko i do dzis nie mogę zrozumiec tej decyzji. Taką mieli ekipe...
autor mj
jak ja się ciesze ze urodzilem sie w 81, wszystko to pamietam hehe nba poznalem po finalach lakers- bulls 91 ehh tylko lezka sie w oku kreci szkoda ze te czasy nie wroca, wtedy koszykówka była CZYMŚ, mam tylko nadzieje ze po Eurobaskecie boom takei jakie bylo w tych latach wroci, kosze na kazdym slupie..... :) to bylo coś.....
pozdrawiam
autor estejot
chętnie bym zobaczył ten mecz, Kalin jak możesz to go faktycznie wrzuć:)
autor Sławek
Pochwalmy też kaktusa za 31 pkt;)
autor Sławek
Jeśli był na TVN, to był na TVN. Pamięć płata figle.
Pamiętam, że oglądałem skrót na polskiej tv.
autor zewsi
MI z tego okresu (rambic coach, rodman) przypomina sie tylko mecz na wyjezdzie z suns (kidd cliff robinson) swietna koncowka, w ktorej bryant sie ciagle mylil ... kidd swietna akcja 2+1 i na koniec game winner rice'a ... mecz byl na tvn :) http://www.basketball-reference.com/boxscores/199904020PHO.html
Jezeli ktos chciałby to moge ten mecz wrzucic do sciagniecia :D
i szkoda vmi gracza #73 / jeden z moich ulubionych :)
autor KaLiN
Tez ogladalem ten mecz na TVN... Nawet mialem nagrany na VHS i pozniej kilkakrotnie do niego wracalem :)
autor szczottie
Na tym zdjęciu nie ma Armstronga, jest Bo Outlaw :)
autor markylipek
super notka, zupelnie zapomnialem o zwyczajnym kobim, teraz od niego bije taka pewnosc siebie, wiara w umiejetnosci, a nawet na tym filmiku widac ze kiedys rzut byl mniej pewny, nie tylko procentowo ale w ogole, niektore sa jakby rwane, koordynacja tez jesce nie ta...... a od 00, jak ja GO NIE LUBILEM:D, w sumie teraz go lubie z koniecznosci, od konca t-mac'a, bo nie mozna nie lubic najlepszego gracza, nawet jesli bije Pau'a po glowie i kopie recznikiem w kobiete;]
autor ł
Hehe, Ruben Patterson motywator :)
autor topgunna
Pamiętam jeszcze te reklamówki z Kobem w Magic Basketballu z taką stopą jakby, czarno-białe, wtedy Kobe jawił mi się jako młody cwaniaczek, który myśli że wszystko już umie, a Jordan mu wtedy w ASG pokazał to i owo no i ta seria z Jazz. Pamiętam, że cieszyłem się wtedy z tych airballi, niekoniecznie dlatego, że lubiłem Jazz, ale dlatego, że pomyślałem sobie, że to będzie ładny psztyczek w nos dla Kobelasa i nauczka na przyszłość.
Co do transmisji jeszcze rację ma zdaje się lucek, i druga rzecz, młokos to był wtedy Kobe a Fisher jednak troszkę od Bryanta starszy jest.
autor gunner39
mecz był na bank na TVN i komentował Michałowicz. Oglądałem go
autor woitekski
blog: enbiej.blox.pl
Jakim cudem był skrót na dwójce jak w tamtym sezonie prawa do transmisji miał TVN?
autor lucek
Oglądałem ten mecz na żywo. Nagrywałem go nawet. Ale zniechęcony porażką do przerwy wyłączyłem magnetowid i poszedłem spać.
Następnego dnia rano nie mogłem uwierzyć własnym oczom oglądając końcowy wynik w telegazecie.
Tego samego dnia był puszczany skrót na 2. Nagrałem go na video.
Mam go do dziś.
Świetny mecz!
autor zewsi
Licznik odwiedzin: 17 043 908 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: