Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 306 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


SZYMON SZEWCZYK: GRAM W BUTACH MOJEGO OJCA, NIE SCOTTIEGO PIPPENA

sobota, 29 sierpnia 2009 15:56
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski


Szymon Szewczyk przyjechał dzisiaj do swojego rodzinnego Szczecina, by promować EuroBasket i w okolicach Wałów Chrobrego poprowadzić warsztaty podczas kolejnej edycji turnieju Streetball Challenge Vestas. Jako, że to tylko dwa kroki ode mnie skorzystałem z sytuacji, by zadać trochę pytań graczowi, którego kiedyś w rozgrywkach juniorskich zatrzymałem na 13 punktach (wierzę do dziś, że był to jego najgorszy mecz na drodze PKK Szczecin do Mistrzostwa Polski Juniorów w 2000 roku), no ale który też przeleciał mi nad głową i wsadził z góry w ostatnich sekundach tego spotkania, a potem wziął ślub z moją "szkolną miłością" ze Słupska. Miałem więc na pewno kilka powodów, by tam nie iść.


Ostatni mecz reprezentacji rozbudził apetyty kibiców przed EuroBasketem. Niektórzy gracze po spotkaniu nie chcieli rozmawiać z prasą, co można wytłumaczyć sportową złością po przegranej w ostatnich minutach. Jaka była atmosfera w szatni?

Szymon Szewczyk: Na pewno było kilka spraw, które wyniknęły i przesądziły o tym, że przegraliśmy ten mecz. Tak naprawdę w szatni kilku z nas było nieźle wkurzonych na tą porażkę. Przesądziły tak naprawdę dwie akcje, w obronie, w ataku. Wynik końcowy był naprawdę sprawą otwartą. Choć wynik o tym nie świadczy, my czuliśmy się po spotkaniu jak lepszy zespół.

Brałeś w lipcu kolejny raz udział w rozgrywkach Ligi Letniej - nie udało się dostać do NBA. Czy to Cię nie zniechęciło? Czy zamierzasz spróbować jeszcze raz?

To sprawa otwarta. Nie mówię tak, nie mówię nie. Te dwa tygodnie, gdy tam jadę są dla mnie wielkim wydarzeniem. Skauci Milwaukee Bucks obserwują wielu zawodników na świecie i mi po prostu przysłali taką propozycję. Nie mogli mi jednak obiecać, że będę dużo grał. I tak było. Kto wie.. Zawsze będę mógł jednak pomyśleć w przyszłości, że byłem i spróbowałem.

Czy są zawodnicy z NBA, na których grze starasz się wzorować?

Nie, nie ma takich graczy. Od zawsze powtarzam, że jedynym zawodnikiem, na którym naprawdę się wzorowałem jest mój ojciec (Mirosław Szewczyk, rzucający obrońca, były reprezentant Polski przez 24 lata związany z Pogonią Szczecin - przyp. red.). Oczywiście były ważne w moim życiu takie postacie jak Michael Jordan. Miałem kiedyś też koszulkę Scottie'go Pippena, ale w ich butach nie grałem. W mojego taty butach tak.

7 września starciem z Bułgarią zainaugurujecie Wasz występ w rozgrywkach EuroBasket 2009. Czy mieliście już jakieś spotkania z trenerem, na których oglądaliście mecze Waszego pierwszego rywala?

Nie, nic jeszcze nie oglądaliśmy. Z trenerem jeszcze nic nie robiliśmy w tym kierunku, ale sami za to staramy się śledzić jak spisują się nasi rywale w sparingach. Mamy dostęp do internetu, mamy ich mecze na płytach. Trener się z tego bardzo cieszy, że sami wychodzimy z taką inicjatywą. Mecz z Turcją, jednym z naszych przeciwników w grupie, pokazał też, że musimy się skupić na końcowych minutach meczów.

No właśnie. W meczach z Turcją, Hiszpanią i w pierwszym meczu z Chorwacją przegrywaliście spotkania dopiero w ostatnich minutach. Czy wykrystalizował się już w kadrze zawodnik, któremu możecie ze spokojem oddać piłkę w decydujących akcjach?

Nie, wydaje mi się, że nie. Musimy grać zespołowo i tylko zespołowo możemy wygrać. W jednym meczu szansę może dostać jeden zawodnik, a w innym drugi. Nie jest powiedziane, że akurat konkretna osoba ma decydować o naszych losach i wykańczać akcje. Nie ma takiego gracza.

Czy macie więc jakieś specjalne zagrywki na ostatnią minutę meczu?

Mamy, ale nie będę o nich mówił, bo na pewno nas podsłuchują (śmiech).

A czy były one już wykorzystywane?

Były i niekoniecznie tylko w końcówkach meczów, ale też i na koniec kwart, na koniec akcji. Nie będę jednak zdradzał szczegółów, bo czyhają tylko na to skauci innych zespołów.

Szymon, wydaje się, że Maciej Lampe i Marcin Gortat stanowić będą duet zawodników zaczynających mecze w pierwszej piątce. Czy ma dla Ciebie znaczenie czy zaczynasz spotkania w piątce czy na ławce?

Nie ma to dla mnie znaczenia i nie robi mi to żadnej różnicy. Mówi się przecież, że koszykówka to męski sport. Mimo tego, że kobiety też pięknie potrafią grać w koszykówkę. Mówi się też jednak jeszcze jedną rzecz: Nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Nieważne więc czy zacznę w piątce, ważne dla mnie czy będę na boisku w decydujących momentach.

Szymon, czy zdarza Ci się oglądać rozgrywki NBA?

Jak najbardziej! Kiedy tylko mam na to możliwość.

A gdybyś miał powiedzieć kto jest najlepszym koszykarzem na świecie: Kobe Bryant czy LeBron James?

Jakbym miał wybrać tylko jednego? Zawsze lubię filozofować, czasem obraca się to oczywiście przeciwko mnie. Kobe i LeBron to są dwaj rózni zawodnicy, mimo że grają na podobnych pozycjach. Jeden jest szybszy, drugi jest silniejszy. Jeden lepiej rzuca za trzy, drugi ma lepszą penetrację pod kosz, ale... według mnie... Dobra niech będzie - Kobe Bryant.

Mimo swojego pokaźnego wzrostu częściej w meczach rzucasz za trzy, niż wsadzasz piłkę z góry. Co wolisz oglądać podczas Weekendów Gwiazd w NBA: konkurs wsadów czy konkurs trójek?

Konkurs trójek... Opowiem o takiej jednej sytuacji. Trener Saso Filipovski (trenował Szewczyka w zeszłym sezonie w Lokomotiwie Rostów - przyp. red.), który pracował zresztą w Polsce powiedział mi kiedyś: "Szymon, jesteś jedynym graczem jakiego znam, który ma 210 cm, gra na pozycji centra i który non-stop doskonali rzut za trzy. Ja cały czas widzę Ciebie za trójką". Ja mówię, że dzieje się tak przez mojego ojca, który zawsze grał na dwójce. Zresztą ja sam jeszcze za czasów juniora w Szczecinie grałem czasem nawet i jako rozgrywający. Bardziej pewnie czuję się po prostu w grze przodem do kosza.

Czy więc próbowaliście na treningach wariantu, w którym Ty i też lubiący rzucać za trzy Maciej Lampe gracie w jednym ustawieniu z Marcinem Gortatem?

Tego akurat nie. Zostawiam dobór koncepcji trenerowi.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 31 sierpnia 2009 13:25

    KP a nie przyszło ci do głowy że koleś po prostu zna swoje możliwości?? Był widział ,wymiękł , jego prawo nie każdy chce sie szarpać i tak osiągnął wiecej niż 95% naszych ligowych grajków.

    autor pawcio

  • dodano: 31 sierpnia 2009 12:21

    Wywiad ten znakomicie tłumaczy, dlaczego Szewczyk nigdy do NBA nie trafi...

    autor PK

  • dodano: 30 sierpnia 2009 13:56

    no jezeli chodzi o zwinnosc to sie zgodze <ok>

    autor pfff

  • dodano: 30 sierpnia 2009 13:01

    bo tu chyba nie chodzi o sama szybkosc biegu tylko szybkosc dryblingu, szybkosc skladania sie do rzutu itp. a w tych elementach kobe goruje nad Lebronem

    autor drum

  • dodano: 30 sierpnia 2009 10:06

    kobe szybszy od lebrona? to chyba jakas kpina

    autor pffff

  • dodano: 29 sierpnia 2009 17:25

    Trójki Szewczyka zawsze mnie zadziwiają. Niby wiem, że lubi i potrafi to robić, ale za każdym razem jak oglądam spotkanie i on składa się do rzutu zza 6,25 to zadaję sobie pytanie: co jest? :)

    autor dar3ckiii

    blog: Kosz24.pl

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 177 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u