
24 coś tam po angielsku. Pokazywałem jak wygląda 7 lat tłustych w wykonaniu Bostonu, a jak 7 lat tłustych w wykonaniu Lakers za panowania wielce miłościwego Kobe Bryanta, dlatego nie zmieściły się 3 MVPs Shaquille O'Neal'a. Zresztą tamci Lakers to już remote history.Ty mi NIE będziesz mówić [przerobiony cytat z jednego z największych fanów LA] co mam pisać. Nota bene w filmie na NBA.com z godziny 7.00 Lakers wygrali z Mavericks 13:9, w rzeczywistości było 94:80 dla Dallas. Jeszcze będzie przepięknie. Jeszcze będzie normalnie.
autor timdan21
Ta bajka raczej nie dotyczy Ciebie, za chwilę mi napiszesz, że istnienie Lal to też widoczny znak działania niewidzialnej ręki Sterna? Chłopie zejdź na ziemie. Każdy tytuł był mocno wywalczony, zapomniałeś dodać kto zdobył tytuły w latach 2000, 2001, 2002. A na koniec, przestan ujadać:D
autor 24life
Lukostro, nie tak ostro. Mam wrażenie, że są dwie NBA jedna widziana przeze mnie i druga postrzegana oczyma Kenny Smitha - to taki ichni Piotr Pacewicz i Piotr Stasiński w jednym. Według niego Lakers dowodzeni przez Kobe Bryanta nałogowo kolekcjonują Tytuły Mistrzowskie [nazywane niekiedy dla dodania powagi - o zgrozo - Misiami, dobrze że nie Myszami, choć kto wie, które lepsze]. Tymczasem od kiedy Kobe stał się tym mega wymiataczem Tytuły Mistrzowskie zdobywano jak następuje: 2003 San Antonio Spurs, 2004 Detroit Pistons, 2005 San Antonio, 2006 Miami, 2007 San Antonio, 2008 Boston Celtics, 2009 Los Angeles Lakers. Widząc pełne buty i wyższości wobec myślących inaczej wpisy fanów Lakers możnaby odnieść wrażenie że oto mamy ostatnio powtórkę z lat 60-tych: 1960 - Boston Celtics, 1961 - Boston Celtics, 1962 - Boston Celtics, 1963 - Boston Celtics, 1964 - Boston Celtics. 1965 - Boston Celtics, 1966 - Boston Celtics. Za wszystkimi tymi Tytułami stał jeden człowiek Bill Russell. Tymczasem Kobe and his merry men wybiedzili jednego Misia [tu akurat dobra nazwa], z pomocą Davida Sterna, Stu Jacksona, sędziów NBA i mediów, które składając się z pyskatych ignorantów zawsze popierają drużynę z 'krainy snów' w konfrontacji z zespołem z prowincji. Opinia mediów to element presji na sędziów, którzy jak trzeba się pomylić to nie maja wątpliwości na czyją korzyść. Nie wiem czy Ezop napisał kiedyś bajkę o wróblu, który udaje pawia, ale wiem że taka bajka pisana jest na naszych oczach.
autor timdan21
Melo szaleje, ale z tak krotka lawka to chlopaki nie powalcza oj szkoda ich szkoda...
autor melolukis
rowniez jestem zdania ze porazka San Antonio to nic wielkiego , panuje generalnie teraz w pretendentach do tytuły nieco haosu...a co do RIP'a Hamiltona to kiepski żart.
autor ams
timdan21 ma rację, zastawiać się tyłkiem też trzeba umieć. Ja wzrost formy u Melo widzę właśnie w tym, że nauczył się w pełni korzystać ze swoich warunków fizycznych (siły), poza tym przy Billupsie dorósł;p
Takie porażki u Spurs to norma na początku sezonu, jak będą mieli po 10 meczach bilans 5-5 to też będzie nic wielkiego i tak skończą z +50 zwycięstw:)
Ps. Nie jestem ich fanem
autor Raptor
Blair to nr 37 draftu. Wypadłby pewnie dużo lepiej, ale nie grał tych 12 minut w jednym wejściu tylko na raty. Pop na razie zachowuje się jak dziecko które dostało za dużo nowych zabawek i nie bardzo wie która jest jego ulubioną. Gdy ważyły się losy meczu to sięgnął najpierw po to co ma najlepsze: Tony Parker, Manu Ginobili, Richard Jefferson, DeJuan Blair, Tim Duncan, by za chwilę mieć second thoughts: postawił na najbardziej zgranych z kolegami, wycofał Jeffersona i Blaira i wpuścił za nich Finleya i Bonnera. W Spurs zawiódł potłuczuny dzień wcześniej Parker + na spory minus zagrali wszyscy nowi. Manu też będzie grać lepiej, a co do DeJuwana, to Mr Kolaszusza is for one hell of a shock. To że Blair umie się rozpychać kością ogonową to prawda, ale niepełna. Będzie to gracz formatu Sir Charlesa i nie mam na myśli wyłącznie rozmiaru spodenek.W Spurs na wysokim poziomie zagrał jedynie Duncan. Aby wygrywać z drużynami play-off caliber w SA nie wystarczy jeden gracz. Na razie w San Antonio jest tak jak śpiewa Andrzej Grabowski: "Ja wam mówię jest dobrze, jest dobrze, ale nie najgorzej jest." Bon3s, Kobe Lukis jest tu na specjalnych prawach, coś jak żółte papiery. A swoją drogą to wyprzystojniał w tym nowym nicku. jeszcze chłopak udaje, że to nie on. Go LA!!!
autor timdan21
@24life - wiesz ORL może zrobić reapeat porażki w finale, CLE może przegrać konferenecje, Shaq może w kółko powtarzać jaki to jest dominujący, AI być może zrobić kolejny repeat słowa practise... Kandydatów jest sporo, także zależy w jakim znaczeniu pytasz :P
autor lukostro
lukostro...a jest jakikowliek inny pretendent do repeatu??? buhahahahahahahahhaahahahahahahha
autor 24life
Podobała mi się reakcja Byków, mieli w dupie zakaz i sobie wstawali z ławki i dobrze bo takie debilizmy trzeba zwalczać/
autor Pepis
Jeferson w SAS tak samo zawodzi jak Szak w CAVS, czyli póki co wcale. Co najwyżej obydwaj graję nieco poniżej oczekiwań, ale podejrzewam że to tylko kwestia czasu. Obaj zagrali dopiero dwa mecze ciężko więc wnioskować, jak gra będzie dalej się układać. Jeśli przy 10-15 rozegranych spotkaniach nic się nie zmieni, będzie można wyciągać jakieś dalej idące wnioski. TimD wczoraj zagrał dobre spotkanie, ale to co mnie "martwi" to fakt, że bardzo mało odrywa się od ziemi. Prawie wogóle nie skacze, czy to do rzutu czy do bloków w obronie. Wiem, że trochę poczyścił wczoraj tablicę, jednak to co napisałem to takie moje subiektywne odczucie. Mam nadzieję, że do końca wszyscy w SAS i BOS będą w pełni zdrowi i wzniosą się na szczyty swoich możliwości, a następnie LAL będą mogli pokonać najpierw SAS w Finale Konferencji a później BOS w Finale Ligi. Wtedy nikt nie powie, że wygrali misia bo ktoś był kontuzjowany a ktoś nie w formie. Niech wszystkie ekipy celujące w tym sezonie w misia trzymają się jak najlepiej i przystąpią do walki o trofeum w szczytowej formie. Przynajmniej uda się uniknąć polemik w przyszłości, że ktoś tam wygrał misia bo ktoś inny miał chory palec a kogoś bolała główka. Jak dla mnie LA to w dalszym ciągu murowany faworyt do repeatu w tym sezonie - dziś nieco poważniejszy mecz niż ostatnio, ale powinno być ok. :)
autor lukostro
Tak w ogóle to Jefferson zawodzi na początku sezonu. W San Antonio na pewno liczą na więcej z jego strony. Ci którzy go mają w fantasy na pewno też (ja nie). Black[24]Mamba vel KobeLukis na czum opierasz swoje przeświadczenie, że Spurs to drewniacy? Na tym, że Duncan rzuca dużo o tablice? Zastanawiam się czemu nie uważasz, że Bryant to drewniak? Kiedyś to był bardzo dynamiczny i efektowny zawodnik, kończący wiele akcji pięknymi dunkami, a teraz większość swoich punktów zdobywa po rzutach z półdystansu, czyli co drewniak?!
autor bon3s
Jak zwykle Black[24]Mamba vel KobeLukis uzmyslowil mi jakim to motywatorem i wyznacznikiem jakosci gry sa wystepy w all-star. Faktycznie zdejmujac klapki z oczu da sie zauwazyc ze dla Melo nie liczy sie ostateczny wynik druzyny, nie liczy sie mistrzostwo - jedynym celem jest wsytep w ALL-STAR. Msci sie za to ze go skreslono, malo brakowałoby a skreslono by go ze strony nba.com/players. Dziekuje CI moj bohaterze postaów ze zdekonspirowanie jego priorytetowego celu.
autor Fan KobeLukisa #2
DeJuan Blair nie był bestią ?! 3-3 6pkt 4zb w 12 min ! to nowy Charles Barkley który za 3 nie ciska:)
autor fox23
poczatek sezonu a wy juz piszecie ze SAS zmeczeni hehe no prze ciekawa teza to na koniec sezonu pewnie beda na wozkach jezdzic tak ich sezon zniszczy ... co do meczu w Chicago to gdyby nie zbiorki w ofensywie to by byki dostaly i to ladnie wcale nie widze u nich jakies ciekawej gry SAS wczoraj dali dupy no i tyle co do Bleira to jeszcze pokaze na co go stac ogladalem go w NCAA jest gosciu ciekawy i nie wiem czemu tak daleko mial nr draftu
autor wariot
poczatek sezonu a wy juz piszecie ze SAS zmeczeni hehe no prze ciekawa teza to na koniec sezonu pewnie beda na wozkach jezdzic tak ich sezon zniszczy ... co do meczu w Chicago to gdyby nie zbiorki w ofensywie to by byki dostaly i to ladnie wcale nie widze u nich jakies ciekawej gry SAS wczoraj dali dupy no i tyle co do Bleira to jeszcze pokaze na co go stac ogladalem go w NCAA jest gosciu ciekawy i nie wiem czemu tak daleko mial nr draftu
autor wariot
@ red-maras Melo ma duże szanse na MVP ale już na mistrzostwo niewielkie.
autor bon3s
Kola masz rację , dopiero zaczynaja sie prawdziwe mecze , na granie optymalne przyjdzie czas za kilka m-cy , młodziaki bardzo chcą udowodnić jak duzo potrafia więc grają na maxa , stare wygi daja tylko tyle żeby wstydu nie było;) a i tak z młodych pióra lecą;)
autor pawcio
Oglądałem mecz NOH. Blair ma takie statsy bo go lekceważą, po prostu jest strasznie silny i dupskiem robi sobie miejsce pod dziurą. Jak zaczną go traktować z szacunkiem tzn. wyznaczać do jego krycia porządnych defensorów takich jak np do Duncana to nie polata. W obronie z kolei jest straszną ciapą, Emeka jechał po nim jak po burej suce. Gdyby nie duża przewaga to Poppovich by go posadził na ławie i nie wypuszczał przez 3 kolejne mecze. Wszyscy szukamy sensacji ale ten gość nią nie jest. To samo z Morrowem. Walił po 30pkt a w pierwszym meczu ile 7?
autor kolaszusza
blog: kolaszusza.bloog.pl
Mela skreślano np. nieuczestniczenie w Meczach Gwiazd, dlatego teraz wszystkim pokazuje na co go stać.
autor Black[24]Mamba
Licznik odwiedzin: 17 044 351 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: