Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 313 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


MATRIX REAKTYWACJA

sobota, 31 października 2009 4:25
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski


(1-1) DALLAS MAVERICKS @ (1-1) LOS ANGELES LAKERS 94:80



Gilbert Arenas wrócił. Andrzej Gołota nie wrócił od lat. Kevin Garnett wraca. Ale jest jeszcze ktoś kogo też trochę nie było, jakiś rok i dwa kwartały. To "Matrix" - reaktywacja. Mark Cuban przybił z dziesięć piątek z Shawnem Marionem i przytulił go jak Carrie Anne Moss, gdy ten schodził z parkietu na koniec czwartej kwarty. Jason Kidd jako quarterback, Marion jako kończący akcje. Ten duet jest skazany na powodzenie. Jeden i drugi potrzebują siebie nawzajem, żywili się tym, że grali obok siebie. Grając z Chrisem Quinnem, Mario Chalmersem, a potem z Jose Calderonem Marion nie mógł liczyć na to, że piłka sama wpadać mu będzie w ręce za każdym razem, gdy urwie się obrońcy i zetnie pod kosz. Kidd zaliczył około 6-7 asyst do samego Mariona i w czwartej kwarcie były to punkty z pomalowanego, które raz po raz uciszały Staples Center.


Lakers zagrali bardzo słaby mecz. Jeśli Kobe Bryant wchodzi pod kosz cztery razy w drugiej połowie, traci piłkę dwukrotnie, raz jest blokowany, a raz piłka odbija się od obręczy i wypada za linię końcową, to coś tu jest nie tak. I nie chodzi wcale o nowy ceremoniał ławki na starcie meczu, na który cały czas szukam jeszcze odpowiedniego słowa. Ale nie tylko Bryant, który przynajmniej cały czas grał agresywnie. Ron Artest rozegrał drugie słabe spotkanie w żółtej koszulce. Andrew Bynum nie kończył piłek pod koszem, zapominał o bronieniu swojej tablicy w pierwszej połowie, a ławka rezerwowych prócz Shannona Browna nie istniała. Lamar Odom? Starał się, ale mu nie szło i tracił dużo piłek.

To nie był tylko frustrujący dzień LA - to bardzo przytomnie rozegrane spotkanie przez Ricka Carlisle i Mavericks. Tak dobrze broniących Mavs nie widziałem od czasu, gdy w Dallas grał jeszcze Devin Harris. Mnóstwo wybijanych piłek przy penetracjach, aktywne ręce podkoszowych w trumnie i Dirk Nowitzki na pozycji centra w niskim ustawieniu, które miało być groźne i było - przynajmniej jak narazie wczoraj w Staples Center.

Lakers spudłowali pierwsze 17 z 24 rzutów w niespotykanie wolnej jak na te dwie drużyny pierwszej połowie. Po przerwie zaczął się festiwal strat Lakers, kolejnych pudeł (zaczęli od 4/17), a gra Kidda i Mariona nabierała rozpędu w bardzo wydawałoby się prostych wrzutkach w pole trzech sekund.. 73-54 w trzeciej kwarcie i gdy Lakers rzucili się w ostatnią pogoń - Kidd rzucił jeszcze raz do Mariona, a zaraz po tym wyjął z kieszeni alley-oopa - do Matrixa oczywiście, a podkoszowi Lakers stali i patrzyli. Andrew Bynum nie zaliczył nawet bloku, nie był nawet blisko.

"Jeziorowcy" bez dyscypliny, bez Pau'a Gasola (brakowało jego wzrostu), ale Mavericks z powracającym Matrixem,  który dodatkowo znowu bronił na parkiecie wszystkich, a najlepiej? Bryanta.


DIRK NOWITZKI 21 punktów, 10 zbiórek
SHAWN MARION 18 punktów, 6 zbiórek
JASON TERRY 16 punktów, 3x3
JASON KIDD 2 pkt., 11 asyst
ERICK DAMPIER 8 pkt., 10 zbiórek

KOBE BRYANT 20 pkt., 6/19
ANDREW BYNUM 14 pkt., 10 zbiórek, 0 bloków
SHANNON BROWN 12 pkt (jeden wsad z czołem na wysokości obręczy)
LAMAR ODOM 10 pkt., 6 zbiórek, 7 asyst, 5 strat
RON ARTEST 3 pkt., 1/6, 4 straty




źródło: AP


(1-1) CHICAGO BULLS @ (3-0) BOSTON CELTICS 90:118


Pamiętacie pierwszą rundę play-offów z kwietnia/maja. Boston Celtics zrobili minionej nocy wszystko, by wymazać ją z pamięci graczy Chicago Bulls. Celtics są dobrzy, momentami przerażająco dobrzy jak na początek sezonu. Można było się spodziewać lepszej defensywy z powrotem Kevina Garnetta i pozyskaniem Rasheeda Wallace'a i Marquisa Danielsa, ale tych dwóch ostatnich tak dobrze wkomponowało się w zespół, że nawet gdy grali rezerwowi piłka krążyła jak po sznurku. To powinna i jest ofensywnie lepsza ławka od tej z mistrzowskiego sezonu. Znakomity ruch piłką, zawsze trzy-cztery różne opcje strzeleckie i Rajon Rondo mógł nawet oddać 2 rzuty, bo zaliczył 16 asyst (12.3 w sezonie)


Tylko w pierwszej kwarcie Bulls pokazali defensywę z czwartkowego meczu przeciwko Spurs (17-21). Potem Celtics zabrali "Byki" z atakowanej przez nich deski, uruchomili szybszą ofensywę, a Rondo łatwo znajdował Ray'a Allena. Dodatkowo Bulls bili głową w mur ustawiany na pomocy przez wysokich Bostonu, zdobywając zaledwie 6 punktów z trumny w pierwszej połowie. Gdyby Celtics lepiej wykańczali swoje akcje, to już w pierwszej połowie mogła być powtórka z meczu przeciwko Charlotte Bobcats, czyli trzydziestopunktowe prowadzenie.

Trzecia kwarta to koncertowa gra Rondo (9 asyst), Paula Pierce'a (20 punkty) i szybki blowout (81:51) Celtics jak narazie wyglądają najmocniej spośród drużyn, które dotychczas widziałem. Ewidentnie działa na ich korzyść fakt, że pierwsza piątka gra ze sobą od dwóch lat. Piłka krąży z ręki do ręki, mało kto podaje między sobą tak dobrze pod samym koszem i nie jest to już ten sam zespół Celtics, którego problemem w 07/08 była duża liczba strat.

Kevin Garnett jeszcze bez pełnej siły w kolanie, ale nawet będąc w 80% sprawnym jego wiedza o grze defensywnej i przesuwanie się na pomocy to wiedza książkowa. To zupełnie inny zespół z nim na parkiecie. To jak bardzo inny nie pokazują nawet jego przywoite indywidualne statystyki. Rondo znów może ryzykować krycie rozgrywających na 3/4 parkietu, bo wie, że jeśli nawet da się zgubić - jak wczoraj kilka razy Derrickowi Rose'owi - to z tyłu jest Garnett, albo Rasheed Wallace, albo Kendrick Perkins, dla których takie sytuacje wyglądają jak czysta przyjemność. Przez 48 minut meczu Celtics mają wzrost pod tablicami. Za czasów rezerwowych, Leona Powe'a i Glena Davisa wszystko zależało od ich agresji i nieustępliwej ławki z najczęściej wyższymi od nich środkowymi. Ani jeden, ani drugi nie był i nie jest shot-blockerem. Teraz Celtics mają na parkiecie zawsze jednego z w.w. trójki, a przez 3/4 meczu takich dwóch na raz - nie mieli tego luksusu przez dwa poprzednie sezony.



PAUL PIERCE 22 pkt., 8 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty, 5x3
EDDIE HOUSE 22 pkt., 4x3
RAY ALLEN 20 pkt., 7/9
KEVIN GARNETT 16 pkt., 7/13
SHELDEN WILLIAMS 10 pkt., 10 zbiórek
RAJON RONDO 2 pkt., 16 asyst, 8 zbiórek

JOAKIM NOAH 16 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty, 2 bloki
JANNERO PARGO 13 punktów
DERRICK ROSE 10 punktów, 2 asysty
LUOL DENG 4 punkty
JOHN SALMONS 8 punktów, 2/14 (5/29 w dwóch ostatnich meczach)


                                                                                                                                                                     źródło: Getty Images


Marek Dziuba


(1-1) MINNESOTA TIMBERWOLVES @ (1-2) CLEVELAND CAVALIERS 87:104

Mike Brown może na chwilę odetchnąć. Tym razem prowadzeni przez niego Cleveland Cavaliers nie sprawili  swoim kibicom wyjącym o upargniony pierwszy win - niczym wilki z zasłyszanego podkładu dźwiękowego w hali Target Center  - zawodu. Niespodzianki nie było, nawiększą okazała się chyba duża dostępność transmisji tegóż meczu w sieci. To właśnie w mroźnym Minneapolis w starciu z młodymi  aczkolwiek ambitnymi Timberwolves - "Kawalerzyści", którzy w dwóch pierwszych meczach sezonu musieli uznać wyższość odpowiednio Celtics i Raptors, odnieśli swoją pierwszą wygraną w nowych rozgrywkach.

Minnesota jak równy z równym grała z wiele wyżej notowanymi Muszkieterami przez pierwsze ok. 15/18 minut potem powietrze wywiało z niej jak z balona. Cavaliers wypracowali sobie kilkupunktowe prowadzenie w pierwszej odsłonie,  które w drugiej podczas odpoczynku LBJ'a roztrwonili (dziwne, prawda?). Zwrot akcji nastąpił dopiero po powrocie "Króla" do gry. Cavs odskoczyli jeszcze do przerwy na 10 punktów, by po wznowieniu znów powiększać swoją przewagę i już spokojnie kontrolować wydarzenia na parkiecie. Prowadzenie gości z Cleveland na początku ostatniej 'dwunastki' przekraczało nawet 20 oczek.. a w efekcie swoje pierwsze minuty gry w winno-złotych barwach otrzymał.. Coby Karl.

Drużynie z Cleveland niepotrzebne było triple-double Jamesa czy ponad trzydziestopunktowa zdobycz swojego lidera, które w poprzednich potyczkach i tak nie przekładały się pozytywnie na końcowy rezultat. Aby kończyć spotkanie w lepszym nastroju wystarczyło po prostu lepsze wsparcie ze strony kolegów, a przede wszystkim te z ławki, które dzisiaj wnieśli Big-Z i Daniel Gibson. Świetną robotę wykonał także wreszcie tryskający energią Anderson Varejao. Mała poprawa była widoczna. Piłka zaczęła lepiej krążyć między zawodnikami, ci konstruowali akcje z jakimś pomysłem, co przekładało się na łatwe punkty i jednocześnie ładne dla oka zagrania (jakieś z nich pewnie znajdą się w Top10).

To ekipa trenera Browna w tym starciu przypominała prawdziwe
"wilki" - co widać było w skupionych oczach zawodników, Wolves po zwyciężonym rzutem na taśmie pojedynku z Nets dziś całoksztem nawiązywali zaś do niczego innego jak bezsilnych ofiar. Al Jefferson w drugim meczu po kontuzji kolana wciąż wyglądał na dalekiego od swej optymalnej formy. Al musi zwyczajnie odzyskać swoją pewność, której naturalnie brakuje mu po ciężkim urazie. Dzisiaj, choć bardzo się starał jego rzuty częściej wypadały z kosza a 17 punktów Jonny'ego Flynna to za mało by pokonać Cavsów, nawet w preaseasonowej formie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Orlando Magic wygrali w New Jersey z Nets, 95:85. Dwight Howard zrobił pierwsze double-double-double-double w tym sezonie, czyli 20-22. Vince Carter wrócił do Izod Center i zaczął jak to Carter przeciwko swoim byłym zespołom - 16 pkt. w 15 minut, ale potem skręcił lewą kostkę i nie wrócił już po przerwie. SVG powiedział po meczu, że to nic groźnego.

Charlotte Bobcats wygrali 102-100 z New York Knicks i nie, nie potrzebowali do tego pięciu dogrywek - wystarczyły dwie. Na 2.5 sekundy przed końcem drugiej DJ Augustin trafił dwa decydujące rzuty wolne. Philadelphia 76'ers górą w pierwszym meczu Milwaukee Bucks w tym sezonie, 99:86. Nie lada wyczyn Brandona Jenningsa - 17 punktów, 9 zbiórek, 9 asyst. To może jednak gra w NCAA nie jest wcale wszystkim taka potrzebna? Ostatnim rookie, który w debiucie zaliczył najwięcej punktów/asyst/zbiórek dla swojej drużyny był John Drew ...w 1974 roku.

Washington Wizards mają Gilberta Arenasa, który - to fakt - wrócił. Wystarczyło zobaczyć co robił w pierwszej kwarcie i z jaką łatwością łamał kostki obrońcom. Potem było jednak sporo strat w jego wykonaniu, a bez Carona Butlera w drugiej połowie (stłuczone kolano) i bez Antawna Jamisona nie mógł znaleźć pomocy, by wygrać na ciężkim terenie w Atlancie (89-100). Josh Smith dwa kolejne bardzo dobre mecze w tym sezonie. Jeśli Smith przestanie ufać swoim instynktom a zacznie myśleć i lepiej wybierać to gdzie ma się porsuszać w ataku, to może być game-changerem w drużynie Hawks, która póki co utknęła na miejscach 4-6 Wschodu.

Byron Scott z kolei naprawdę może się pożegnać ze stanowiskiem. Chris Paul zaliczył tylko 4 asysty, dlatego musiał rzucić sam aż 31 punktów, by Hornets pokonali Sacramento Kings, 97-92. Jeszcze na dwie minuty przed końcem przegrywali. Mimo tego, że Kevin Martin zdobył tylko 20 punktów przy 29 rzutach i ANI RAZU nie stanął na linii rzutów wolnych. Niesłychany wynik, jeśli ktoś ma tyle dystansu do swojego wolnego czasu, że decyduje się oglądać Kings (i ma tyle szczęścia, że K-Mart nie jest akurat kontuzjowany).

Raptors wygrali z Cleveland dwa dni temu, a już przegrali minionej nocy z Memphis Grizzlies, którzy jeszcze w środę popełniali morderstwo na koszykówce, przegrywając u siebie z Pistons dwudziestoma punktami. Nie pomogło 37 punktów i 12 zbiórek Chrisa Bosha.

W innych meczach, których nie widziałem - Pacers przegrali u siebie z Miami Heat (2-0), 83:96. Oklahoma City Thunder wygrali w Detroit, 91:83, jadąc na 25 punktach i 12 zbiórkach Kevina Duranta (i jednej asyście w 43 minuty gry). Utah Jazz wygrali z Los Angeles Clippers 111:98 i nawet nie interesuje mnie jak to się stało. Tak jak to, że Phoenix Suns pozwolili Golden State Warriors na tylko 101 punktów (123:101), a Steve Nash zaliczył 20 asyst, z których większość chciałbym akurat pewnie obejrzeć.

Droga NBA - naprawdę fajnie, że wróciłaś.

 

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 31 października 2009 19:22

    dzięki Walker:)

    autor biniu

  • dodano: 31 października 2009 18:40

    Kobe zagral slabiutko, troche obiektywizmu psychofani

    autor coralles

  • dodano: 31 października 2009 18:35

    PANOWIE, a tak z innej bajki... czy ktoś mi powie, gdzie mogę kupić oryginalne koszulki graczy NBA, lub tez inne gadżety związane z NBA, wszystko co się z tym łączy... Z góry dzięki za odp.

    autor Anastazio

  • dodano: 31 października 2009 18:19

    ja wiem czy kot rzeczywiście się zaśmieje..? prędzej pies zawyje:p

    autor yo

  • dodano: 31 października 2009 18:01

    Dobrze prawisz Mario ale hejterzy już szczekają . Lać na nich. Zobaczymy kot będzie się śmiał na koniec sezonu kiedy Kobe zgarnie kolejne MVP finals.

    autor Dario_#24

  • dodano: 31 października 2009 17:57

    biniu słabo szukałeś - http://cgi.ebay.com/NEW-AIR-JORDAN-16-5-TEAM-OG-375387-001-MEN-US-11_W0QQitemZ120485168059QQcmdZViewItemQQptZUS_Men_s_Shoes?hash=item1c0d79c3bb - w team'owych kolorach będą dostępne na dniach

    autor Walker

  • dodano: 31 października 2009 17:50

    loool- kolega KobeMario chyba inny mecz oglądał jak uważa że Kobe zagrał wczoraj dobrze.. albo ten sam, ale to już by musiało być po dużym spożyciu ;)

    autor Ociep

  • dodano: 31 października 2009 17:12

    LAL przegrywa ale nie ma co się martwic to dopiero początek sezonu, za to megaaa dunk Browna , czemu Jax nie puszcza go częściej , Kobe dobrze zagrał ale mogło byc lepiej cóż każdy jest człowiekiem, w niedziele mecz z Atlanta którą pociśniemy i Kobe znów będzie wielki GO LAL !!!

    autor KobeMario

  • dodano: 31 października 2009 17:06

    Pytanie z innej beczki:) Gdzie mogę znaleźć nowe buty Wade`a? najeczki oczywiście. Szukam od 2 dni na internecie i nic.

    autor biniu

  • dodano: 31 października 2009 15:16

    Timdan21 jak zwykle nie grzeszysz wiadomo czym. Jedyne co z tego wychodzi to grafomaństwo. Oto parę faktów. Tak na tym blogu udzielam się od niedawna a to dlatego, że herezje wygłaszane przez Ciebie trzeba jakoś korygować. Nie czepiaj się mojej osoby a jedynie zwracaj uwagę na to co mam do powiedzenia o samej istocie sprawy. Niestety jesteś tylko ujadającym psem (ciągłe problemy małżeńskie ale to akurat nie dziwi) który nie dość, że jest hipokrytą to jeszcze jest jego marnym przypadkiem. Skupmy się na istocie rzeczy. Dasz radę to zrobić? p.s. jak na psa przystało nie pamiętasz, że już bardzo dawno temu wymienialiśmy wrażenia koszykarskie...długo zanim powstał ten blog. Przestań używać żenujących wstawek anglojęzycznych, przestań cytować nic nie wnoszące dyrdymały, przestań robić z siebie idiotę, który udaje, że coś wie. Żaden rys prześmiewczy Ci nie pomoże zacznij być konkretny i doceniać merytoryke. To na tyle...waruj..do nogi!!!

    autor 24life

  • dodano: 31 października 2009 14:28

    o co Ci chodziło mowiac zamknac ryj ?;] Chyba Ci sie troszke pomyliło :), co do błedów, to nie ze nie umie sie przyznac, ale nie ma trenera ktory mógłby mu je wytknąć

    autor damon

  • dodano: 31 października 2009 13:49

    Janekjanek ja Cie proszę....On ma jaja?Jęczy po każdym wejściu pod kosz, że był fauolowany, nosi piłkę i robi mega kroki. Nie potrafi grać tyłem do kosza. Z góry minie każdego, to fakt, ale dajcie se w końcu powiedzieć, że LeBron nie ma pojęcia o grze zespołowej i w najważniejszych momentach nie poda partnerom, tylko będzie się rył pod kosz...Wyszedł mu shot przeciwko Orlando, ale przypomnił sobie ile razy położył mecze w ostatnich 2-3 minut głupimi stratami, decyzjami, etc. Nie przepadam za nim, ale go nie hejtuje, ale jest przereklamowany. Móglby w końcu zamknąć ryj i zacząć wyciągać lepszą grę z partnerów, być motywatorem, przywódcą Cavs, prawdziwym liderem. LeBron nie ma pokory, rzadko kiedy przyznaje się do własnych błędów - to jest wkurwiające. Samozwańczy król bez korony i pierścienia. Śmieszą mnie rozkminki na tym blogu, kto lepszy Kobe czy LBJ? LeCraB jest po prostu gorszy i jeszcze sporo mu brakuje do Bryanta.

    autor woszczu3

  • dodano: 31 października 2009 13:36

    24 coś tam po angielsku. Jeżeli umiem liczyć to popełniłeś tutaj tyle postów ile masz paluszków u lewej bądź prawej dłoni i nie sądzę byś miał tyle co Hannibal Lecter porzed operacyjnym usunięciem szóstego. Jeżeli jako pięciopostowy weteran tego blogu przesyłasz pozdrowienia i wystawiasz stopnie zabierającym tu głos, a także używasz liczby mnogiej my [pluralis maiestatis?] to prawdopodobnie niczym Syzyf pchasz ten kamień pod górę zupełnie bez sensu. Jeżeli twoją misją jest udowodnienie, że wśród fanów Lakers dominują dewianci, to próżny twój trud. To widać na kilometr. Mnie nazywasz psem, niewątpliwie w celach obraźliwych, a następnie podpisujesz się moim nickiem. To coś jakbyś sikał pod silny wiatr lub pluł do góry a następnie postawiał głowę. Słyszałem o wypadku kiedy pewien gentleman wykładał na stół to co zazwyczaj pokazują ekshibicjoniści, a następnie walił w to młotkiem. Pełną satysfakcję odczuwał gdy nie trafił. Byłże byś to ty, czy może ktoś z rodziny? Powiedz mi chłopcze taką rzecz, czy jak tam myjesz te zwłoki, to czy zdarza ci się wystawiać język. Byłaby to czaderska sprawa: oto fan Lakersów naśladuje Kobe Bryanta, który udaje Michaela Jordana naśladującego swego ojca. To od Niego - Taty Michaela wzięło się to tongue-dangling. Miał takie przyzwyczajenie podczas pracy. Nie zadawaj tzw. pre-empive strikes. Pisz co masz do powiedzenia, a nie co myślisz, że za chwilę przyślą inni. By żyło się lepiej. Wszystkim. Nie pozdrawiam i liczę na wzajemność.

    autor timdan21

  • dodano: 31 października 2009 13:20

    PODPISZ ZDJĘCIE: mówisz, że te buty mają radio? nie wierzę daj posłuchać...

    autor darkcore

  • dodano: 31 października 2009 13:16

    heh ludzie dajcie sobie spokój. Jeżeli jutro Boston <3 przegra z 76 to powiecie że ooooooo rutyna w zespole Boston daleko nie zajedzie ? Fakt faktem ze Boston narazie gra wzorowo bez Davisa w dodatku ale poczekajmy na 40 spotkań. Co było w tamtym roku ? Bodajże 29-2 Celtów a potem się stało. Nie srajcie tyle to nie jest PLK gdzie po 5 meczach można już typować bo to 1/3 rundy. Jeszcze osiem razy się wszystko pozmienia więc wiecie.

    autor Rygo

  • dodano: 31 października 2009 12:29

    rozowe wstazki to logo organizacji walczacej z bodajze rakiem szyjki macicy.

    @woszczu

    ja bym w ogole wywalil lebrona do d-leauge,moim zdainem jest za slaby na nba.w zeszlym sezonie nie pokazal,zarowno w regular season jak i w po,ze ma jaja w koncowkach.


    jak na razie powiem dwa slowa-kevin durant.a raczej jego rebounding-typ wreszcie zaczal wykorzystywac wzrost,mimo fatalnego atletyzmu drugi mecz z rzedu robi +10 zbiorek.na to czekalem w jego wykonaniu,ciekawe jak bedzie dalej.lebron z kolei gra na coraz lepszym FG,i mysle ze jest w stanie zrobic 28-9-9 w tym sezonie...

    autor janekjanek

  • dodano: 31 października 2009 12:17

    Thx god 4 Milsap!!! Kto widział ten wie, Clippers obsrali się po pachy w ostatnie kwarcie - czarna dziura, która rzucała piłkami po aucie. Co do Cavs - troche lepiej, ale grali przeciwko ślamazarnej Minnesocie. Nie przegrali bo nie było meczu na styku. Jak się taki zdarzy to zawołajcie LeCrab'a (powinno być LeCrap), żeby położył końcówkę, bo to robi naprawdę dobrze :)

    autor woszczu3

  • dodano: 31 października 2009 12:16

    Chwaląc Nasha trzeba brać pod uwagę, że grali z niebroniącymi Warriors.

    autor bon3s

  • dodano: 31 października 2009 12:09

    shaq - największe roczarowanie 2009/2010?

    autor omgo

  • dodano: 31 października 2009 11:49

    hmmm.. jeszcze niedawno dyskutowałem w komentarzach na temat nieuzasadnionego optymizmu kibiców LA. nie zamierzam się nad nikim pastwić i to ze LAL przegrało nie jest dl amnie powodem do szczęścia, pokazuje tylko że jednak ich łąwka wcale dobrze nie funkcjonuje. Problemem jest też brak Gasola, jednak ten mecz obnażył słabości rotacyjne LAL. Zachwyty fanów SPurs nad grą Duncana też na niewiele się zdadzą, gdyż ostatnio pogromcami Spurs byli Bullsi. Zapraszam do obejrzenia wczorajszego meczu, by zobaczyć jak z Bykami wygrywać. Przyznam się, tez że trochę na wyrost wierzyłem w Spursów. Niestety jak nie dopadną ich kontuzje, to wedrze się rutyna do tego starego zespołu. Są bardzo overrated.

    autor yo

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 351 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u