Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 314 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


NAGRODY PO PIERWSZEJ ĆWIARTCE

wtorek, 15 grudnia 2009 8:46
Skocz do komentarzy




Za nami już 1/4 sezonu, za oknem śnieg, koniec roku tuż-tuż, a sezon trwa tymczasem najlepsze. Zatrzymajmy go na chwilę i rozdajmy nagrody dla najlepszych po pierwszej ćwiartce sezonu 2009/10.



MVP.



RAFAŁ NIEWIADOMSKI: KOBE BRYANT.
Cavaliers LeBrona nie zachwycają tak bardzo jak rok temu. Dwight nie jest takim liderem, jakim myślałem, że będzie. Carmelo w Nuggets również nie jest takim liderem jakim moim zdaniem powinien być MVP, zatem najlepiej by było gdyby o trofeum trafiło ponownie do Black Mamby. Ten w wieku 31 lat pokazał, że wziąć można się rozwijać i ulepszać w danym aspekcie gry, zatem dla mnie jest póki co MVP, tym bardziej że w jedynym zespole mającym porównywalny bilans- Celtics nie wiadomo wciąż do końca kto jest tym MVP.


MACIEJ KWIATKOWSKI: LEBRON JAMES. Jedyny zawodnik w lidze w Top10 punktów (28.8) i asyst (8.0) we względnie wolnej ofensywie Cavaliers. Do tego najwyższy PER w NBA (30.65). Tylko Dwyane Wade dotyka częściej piłki w akcjach swojego zespołu. Zeszłoroczny MVP nie przestaje pracować nad swoją grą. Trafia 2% więcej jump-shotów i o tyle samo lepiej kończy w pomalowanym. I czasem zachowuje się jak pajac, ale zobaczcie grę, zobaczcie statsy i zobaczcie mecz Cavs, i co się dzieje, gdy schodzi z boiska.

MICHAŁ GÓRNY: LEBRON JAMES. Może robi sobie jaja, może tam sobie czasem zatańczy nabijając się z takich chociażby Chicago Bulls, jednak 28,8 punktu, 8 asyst (jak do tej pory nalepsza średnia w karierze Jamesa), 6,9 zbiórek w każdym spotkaniu sprawia, że zapomina się o cieniach „Króla”.  Takich statystyk w lidze nie ma nikt i długo mieć raczej nie będzie. Tuż za nim w kolejce po nagrodę  najbardziej wartościowego zawodnika stoją: Kobe Bryant (lider obecnie najlepszej ekipy na zachodzie), Steve „Nieśmiertelny Bóg Podań” Nash oraz Carmelo Anthony.

PIOTR KOLANOWSKI: KOBE BRYANT. Mimo niesamowitego składu Lakers wciąż jest niekwestionowanym liderem swojej drużyny i jak nikt inny w lidze potrafi zapewnić jej zwycięstwo w decydujących momentach. Ponadto Lakers wykorzystali swój stosunkowo łatwy terminarz w pierwszej części sezonu i walczą obecnie z Celtics o miano najlepszej ekipy w lidze. A przecież nie jest to bez znaczenia, jeżeli mówimy o przyznawaniu komukolwiek MVP rozgrywek.

PIOTR MAKULEC: LEBRON JAMES. Nie wyobrażam sobie co by się stało z Cavaliers gdyby LeBron doznał poważnej kontuzji. On już nie tylko stanowi o sile tego zespołu, nie tylko jest jego mózgiem, on jest one-man-team. Jest zawsze na posterunku, gdy drużyna go potrzebuje, od początku meczu dominuje na parkiecie, jest nie do powstrzymania i te statystyki (blisko 29 punktów, 8 asyst i ok. 7 zbiórek na mecz). Po piętach drepczą mu jednak Carmelo Anthony, Kobe Bryant i Steve Nash.

SEBASTIAN HETMAN: KOBE BRYANT. KB24 gra na niesamowitym poziomie od kilku ładnych lat. Nie darzę go sympatią, ale to gracz kompletny. Tak moi mili - kompletny zawodnik, który w tym momencie wyciąga grę Lakers poziom wyżej, nawet wśród plejady znakomitych nazwisk i solidnych graczy. Popatrzmy chociaż na bilans LA pod nieobecność Gasola...







NAJLEPSZY TRENER.



NIEWIADOMSKI: STAN VAN GUNDY. To, że Magic zaliczają najlepszy start w historii klubu, radząc sobie ponownie bez swojego podstawowego rozgrywającego (Jameera Nelsona) i w 10 spotkaniach bez Rasharda Lewisa, jest większym osiągnięciem niż bilanse Lakers czy Celtic. Jak tak dalej pójdzie, Stan zostanie najlepszym coachem tego sezonu. Inni kandydaci to Alvin Gentry, Scott Skiles, Rick adelman

KWIATKOWSKI: STAN VAN GUNDY. Kontuzjowany Nelson, wykluczony Lewis, sfrustrowany Howard, padający jak mucha Carter - Magic są na Wschodzie drudzy nie pierwsi, i to głównie dlatego, że 34-letni pierwszy playmaker, wznawiający karierę po półtora roku nie miał szans w starciach z dwoma z trzech najlepszych PG w lidze. Nikt nie pracuje na ławce tak intensywnie jak Van Gundy. Nikt nie używa markera tak sprawnie. Nikt nie przyzna się do błędu tak szybko i nie myślałem, że przekona mnie o tym, że jego 4-1 może być bardziej zabójcze niż Kobe & The Lake Show.

GÓRNY: ALVIN GENTRY. Znowu z przyjemnością można oglądać Phoenix Suns. Po pozbyciu Shaqa Gentry postarał się o przyśpieszenie gry. I tak się dzieje. Suns są drugą siłą ofensywną ligi (tuż za Denver Nuggets, którzy wyprzedzają „Słońca” o 0,1 punktu) ze średnią 108,4 punktu na mecz.  Co prawda podopieczni Gentry’ego tracą ponad 105 punktów w każdym spotkaniu (czwarty najgorszy rezultat w lidze), ale to i tak mniej od wyników z zeszłego roku. O przeszło 2 punktu w każdym spotkaniu. Szkoda tylko, że terminarz Suns nie jest najłaskawszy. Stąd ten wynik 16 – 8. W kolejce za trenerem Phoenix stoją: Stan Van Gundy (najlepszy start w historii Magic bez Lewisa i Nelsona to wyczyn), Rick Adelman (Yao i TMac siedzą a Rockets są o kilka oczek ponad .500), Rick Carslie (jeśli Mavs będą dalej tak grali, mogą wreszcie coś osiągnąć w playoffs). No i oczywiście Phil Jackson i Doc Rivers. Gdy ci Panowie są w grze ich nominacje do tej nagrody są niemalże z „automatu”…..

KOLANOWSKI: STAN VAN GUNDY. Stan Van Gundy. Przeciągająca się kara zawieszenia Rasharda Lewisa, (znowu) kontuzja Nelsona, przybycie Cartera oraz odejście Turkoglu wraz z całą plejadą graczy, bez których nie byłoby awansu do finałów w ubiegłym sezonie, a mimo wszystko Orlando Magic wciąż są w ścisłej czołówce NBA. Ten wybór to chyba nie jakaś niespodzianka?

MAKULEC: STAN VAN GUNDY. Jestem pełen podziwu dla trenera Magic, że mimo tak wielu problemów (Lewis) i kontuzji (Nelson) potrafił poustawiać zespół tak, by wygrywał z najsilniejszymi. Van Gundy bardzo dobrze prowadzi zespół z ławki, cały czas jest aktywny przy linii, doradza, poprawia ustawienie. Dużo pracuje także nad zespołem podczas treningów, motywuje i wprowadza bardzo dobrą atmosferę podczas ćwiczeń.  No i co najważniejsze jego ciężka praca w tym sezonie przynosi rezultaty. Jeśli Van Gundy poprawi jeszcze defensywę i Magic będą mieli mniej strat, będzie pewniakiem do tej nagrody. Tuż za nim Doc Rivers, Mike Woodson, Alvin Gentry i George Karl.

HETMAN: STAN VAN GUNDY. Mały grubasek Stan w tym sezonie wniósł coś, czego brakowało mu przez lata. Wniósł charyzmę, dzięki której gracze Magic spoglądają na niego z większym szacunkiem. Potrafił w czasie "ćwiartki" sezonu pogodzić temperamenty znakomitych gwiazd, których w zespole z Florydy nie brakuje.







NAJLEPSZY ROOKIE.



NIEWIADOMSKI: BRANDON JENNINGS, TYREKE EVANS. Prowadzą zespoły skazane także i przez nas na wielką porażkę. W Sacramento i Milwaukee miało nie być niczego a są dwie młode gwiazdy, o których będziemy mówili latami. Póki co, za 55 punktowy występ, o Jennings jest o długość paznokcia bliżej nagrody.

KWIATKOWSKI: TYREKE EVANS. Mój faworyt zanim jeszcze kontuzji nabawił się Blake Griffin. Nie zaskakuje mnie to co robi w NBA. Student gry i największy wszechstronny talent od czasu LeBrona Jamesa. Wie jak wykorzystać warunki fizyczne i całkiem naturalnie staje się liderem jednego z najciekawszych teamów tego sezonu. W kolejnych sezonach będzie jeszcze lepszym strzelcem, bo poprawi technikę rzutu, ale też, bo będzie bestią jeśli chodzi o dostawanie się na linię rzutów wolnych. Nawet Dwyane Wade (5.1) i LeBron James (5.8) w swoich debiutanckich sezonach nie stawali tak często na linii jak "Reke Havoc" (6.1).

GÓRNY: BRANDON JENNINGS, TYREKE EVANS. 55 punktów w spotkaniu to nie jedyny wyznacznik klasy Jenningsa. Zawodnik, który użył luki w przepisach, by nie iść do NCAA pokazuje w tym sezonie, że czas w Europie nie był tak do końca zmarnowany. 21 punktów na mecz, 6 asyst i prawie 4 zbiórki sprawiają, że powoli zapominamy kim był Michael Redd (on sam pewnie powoli zapomina ciągle lecząc swoje kontuzje). W znacznej mierze dzięki takim występom debiutanta Bucks mają 50 % zwycięstw w tym sezonie. Tyreke Evans może nie zdobył 55 oczek w jednym spotkaniu, jednak też jest zawodnikiem, który w okolicach maja 2010 powinien znajdować się w gronie kandydatów do nagrody Debiutanta Roku.  Nie chcący przyczynił się do tego Kevin Martin, którego kontuzja dała szansę na dłuższe wizyty Evansa na parkiecie. Czego rezultatem jest najlepsze efficiency spośród wszystkich debiutantów w tym sezonie. 19 grudnia będziemy mogli obejrzeć  konfrontację obu tych Panów. Kings będą gościć w Bradley Center…

KOLANOWSKI: BRANDON JENNINGS. Po tak dziwnym (nieudanym?) sezonie w Europie zarozumiały chłopak z Compton szybko znalazł się niemalże w elicie NBA i pod nieobecność Michaela Redda stał się liderem Bucks. Pod jego wodzą Milwaukee mają spore szanse na powrót do playoffs, a obok średnich 21 pkt i 6 as. nie można przejść obojętnie. No i oczywiście ten „kosmiczny mecz” przeciwko Golden State…

MAKULEC: BRANDON JENNINGS. Zarówno Tyreke Evans jak i Brandon Jennings trafili do przeciętnych zespołów, w gruncie rzeczy podobnych do siebie. Póki co troszeczkę wyżej stawiam Jenningsa, który gra dobrze niezależnie od tego czy kontuzjowany jest Redd i Bogut, czy też nie. Evans nie grał tak dobrze na początku sezonu, przed kontuzją Kevina Martina, dopiero później przejął całkowicie stary nad drużyną i zaczął dominować. Jest także otoczony bardziej perspektywicznymi zawodnikami, zdolniejszymi (Hawes, Thompson, Casspi, Greene, Rodriguez), więc 100%-owo uwierzę w niego dopiero wtedy, gdy zobaczę jak sobie radzi u boku zdrowych Martina i Garcii. Także... Jennings, Evans i Flynn.

HETMAN: TYREKE EVANS. Dla mnie Evans jest nieco wyżej od Jenningsa i na dzień dzisiejszy to Kings robią nie lada postęp, patrząc oczywiście na ostatnie lata, dość marne lata. Evans z tygodnia na tydzień kręci wyższe cyferki, Kings grają przyzwoicie, zaś Jennings i jego Bucks spadają na dno konferencji Wschodniej.






NAJLEPSZY REZERWOWY:



NIEWIADOMSKI: JAMAL CRAWFORD. Czy to on stoi za tegorocznymi sukcesami Hawks? Prawdopodobnie tak. Jest X-factorem póki co, potrafi nie tylko zdobywać punkty ale i kreować pozycje innym. Mało który zespół ma na niego odpowiedź na swojej ławce. Inni kandydaci? Tradycyjnie Jason Terry, Carl Landry, Lamar Odom, Ty Lawson

KWIATKOWSKI: CARL LANDRY. Wybór drugiej rundy draftu w 2007 roku. Trzeci sezon w lidze. 5 minut więcej niż w ubiegłym sezonie - 7.5 pkt więcej co mecz. 25 minut - 16.5 i 6 zbiórek z ławki, do tego 58% z gry i rewelacyjne 89% z linii rzutów wolnych, gdzie stoi aż 5 razy w meczu. Jeśli gracie w fantasy - nie ma lepszej kombinacji FG i FT w całej lidze. Nie Dirk, nie Pau, nie Melo, nie Steve Nash - Carl Landry. To jest tak niesamowite, że aż absurdalne.

GÓRNY: CARL LANDRY. W tej kategorii nie mogłem się długo zdecydować. Początkowym pickiem miał być Jamaal Crawford z Hawks. Crawford jest motorem napędowym dobrych występów Hawks na starcie sezonu myślę, że bez tych jego kilkunastu minut z ławki Hawks wypadaliby dużo gorzej nawet w tych przegranych spotkaniach. Jednak na szczęście moje szare komórki w końcu Carl Landry może nie jest sprawcą sukcesów Rockets, bo takich nie ma, ale wyciska wszystko z tych ledwie  5 minut więcej spędzonych na parkiecie  w porównaniu z sezonem 08/09. Ponad 16 punktów i 6 zbiórek w każdym spotkaniu sprawia, że Rockets jeszcze mogą powalczyć o ósemkę na Zachodzie. Zgadzam się z Maćkiem to absurdalne, ale piękne. Karolu oby tak dalej!!!

KOLANOWSKI: CARL LANDRY. Back 2 back dla Jasona Terry’ego? Jamal Crawford? Carl Landry? Dla mnie właściwie każdy z nich zasługuje na swój sposób na tę nagrodę. Terry rozgrywa wprawdzie nieco słabszy sezon niż rok temu, ale i tak jest dalej kluczowym graczem Mavs (obok Dirka druga opcja w zespole do rozstrzygania losów meczów). Crawford to z kolei jeden z głównych autorów świetnego sezonu Hawks, a Landry… jest po prostu świetny. To chyba przez ten postrzał w nogę sprzed roku… OK, 6th man award dla niego.

MAKULEC: JAMAL CRAWFORD, JASON TERRY. Zdecydowanie Jason Terry lub Jamal Crawford, W tym wyścigu istnieje tylko ta dwójka. Ja się skłaniam lekko ku Crawfordowi, który jako zmiennik Joe Johnsona potrafi zdobywać średnio 16.5 punktu w 30 minut. Terry w 34.4 minuty ma 17.3 punktu, ale jest zmiennikiem to Rossa, to Beauboisa, więc o wiele słabszych zawodników niż Johnson.

HETMAN: CARL LANDRY. Nie przepadam za Rockets, ale uwielbiam tego gościa. Masa energii z ławki rezerwowych i trzy czynniki, które sprawiają, że Landry to mój rezerwowy numer jeden. Skuteczność, zbiórki i defensywa. W tym momencie każdy team może pozazdrościć Rakietom takiego rezerwowego, który czasem gra nawet fałszywego centra.






NAJLEPSZY DEFENSOR:



NIEWIADOMSKI: RON ARTEST. Być może za mało oglądam innych drużyn niz Lakers ale mój typ w tym momencie to Ron Artest. Nie wiem też do końca na ile poprawa defensywy obrońców tytułu spowodowana jest jego dodaniem do składu, a na ile zdrowym Andrew Bynumem ale Lakers są zaliczani do czołówki ligi pod względem obrony. Najsłabsze % z gry i za trzy rywali mówi samo za siebie. Na "liście Artesta" w tym sezonie znaleźli się już tacy gracze jak Kevin Durant czy Joe Johnson. Inni kandydaci to Dwight Howard, Kevin Garnett, Stephen Jackson, Gerald Wallace(?)i LeBron James

KWIATKOWSKI: GERALD WALLACE. Niektórzy mają w swoim składzie Kobe'go Bryanta czy Rona Artesta. Inni Kevina Garnetta i Paula Pierce'a. A jeszcze inni nie widzieli w tym sezonie ani jednego meczu Charlotte. Tymczasem to Bobcats są jednym z trzech najlepiej broniących zespołów w lidze. Bobcats? Tak, przez miesiąc tracili najmniej punktów na pozycje i nadal są w pierwszej trójce. Wiem, że Gerald Wallace to niepopularny wybór, ale wiecie może, że Dwight Howard, Chris Bosh czy David Lee zbierają od niego półtora-dwie piłki mniej na bronionej desce? Gość ma 201 cm, 1.6 przechwytu, 0.7 bloku, więcej wstrząśnień mózgu niż Isiah Thomas i przez większość spotkań gra jako trójka, gdzie jako jedyny w tym sezonie wygrał bezpośredni match-up z LeBronem Jamesem.

GÓRNY: GERALD WALLACE. Zagadka:  Ile wzrostu ma Dwight Howard ? 211 cm. Ile wzrostu ma Gerald Wallace? 201 cm. Jakie są średnie zbiórek obu zawodników tym sezonie ? TAKIE SAME!! 12.2 zbiórki na mecz. Po raz ostatni ktoś o wzroście 6-7 zbierał 12,2 piłki na sezon jakieś 50 lat temu. Był nim Dolph Schayes (dokładniej w sezonie 1960/61). Wallace w dodatku zbiera więcej piłek z bronionej tablicy.  Charlotte ustępują tylko Celtics w liczbie straconych punktów, z 91,5 „w plecy na mecz”. Duża w tym zasługa obrony Wallace’a. W sumie jak się potrafi zatrzymać Jamesa, to już coś.

KOLANOWSKI: RAJON RONDO. Chyba żaden rozgrywający w NBA nie lubi grać przeciwko niemu. Zadziorny, fantastyczny atleta z niesamowitym zasięgiem ramion i talentem do przechwytów. No właśnie, w tej kategorii Rondo jest liderem ligi z imponująca średnią ponad 2,6 w meczu. Co mi tam, w końcu dawno nie było kogoś małego jako DPOTY (ostatni raz Gary Payton w 1996 r.). 

MAKULEC: GERALD WALLACE. Dwight Howard nie zasługuje (jeszcze) na to wyróżnienie. Nie zasługuje na nie też Chris Paul, który opuścił kilka tygodni z powodu kontuzji. Nie zasługuje na nie ani Ron Artest, ani Kobe Bryant, ani też Emeka Okafor. Więc kto? Zgodzę się tu z Maciejem, że do tej pory największą "niespodzianką defensywną" jest Gerald Wallace z Charlotte Bobcats. Gra jako niski skrzydłowy a zbiera 12.2 piłki, w tym prawie 10 w defensywie. Ma 1.6 przechwytu i 0.7 bloku - bardzo dobrze broni. W ogóle w tym sezonie miło jest popatrzeć na grę Bobcats, którzy wreszcie przyzwoicie bronią i pozwalają zdobywać swoim przeciwnikom zaledwie 91.5 punktu/mecz.

HETMAN: GERALD WALLACE. G-Force w tym sezonie jest najlepszym zbierającym ligi. Obecny rok w jego wykonaniu przypomina mi niegdyś rewelacyjny sezon Shawna Mariona w barwach Słońc, w kórym Matrix nie schodził praktycznie w każdym meczu poniżej 20-10. Wallace gra znakomicie na atakowanej desce, a także broni szczególnie w grze 1 na 1. Dla mnie był niedoceniany juz w poprzednich sezonach jako defensor. No i bloki... o tak!







NAJWIĘKSZY POSTĘP:


NIEWIADOMSKI: MARC GASOL. Chyba mało kto spodziewał się akiego rozwoju środkowego Grizzlies. Mało brakowało, a Lakers zdołaliby go zatrzymać w wymianie, której celem był sarczy brat Marca- Pau. Aż strach pomyśleć jaką siłą dysponowaliby dziś Lakers. Być może postęp statystyczny jaki poczynił nie jest tak duży, jakiego chcieliby ci, korzy nagrodę będą przyznawać ale Marc daje już teraz więcej niż się po nim wszyscy spodziewali. Inni kandydaci: Gerald Wallace, Andrew Bynum, Aaron Brooks, Joakim Noah, Danilo Gallinari

KWIATKOWSKI: MARC GASOL. Powoli zapominam, że na EuroBaskecie widziałem go w tak przeciętnej formie, ale teraz wygląda na to, że potrzebował po prostu czasu, by nauczyć się grać z 6-7 kilogramami mniej. Gasol daje regularną dietę swojej superefektywnej gry pod koszem (14 punktów, 10 zbiórek) i jest najbardziej wartościowym graczem "nowych" Grizzlies.

GÓRNY: CHANNING FRYE. Pojawienie się Frye’a w składzie Phoenix Suns wyszło na dobre obu stronom. Suns zyskali strzelbę zza linii trzech punktów, Frye odkrył swój talent do takich rzutów. W ciągu czterech pierwszych lat swojej kariery Frye oddał 70 rzutów za trzy, trafiając 20. W tym sezonie rzucał 134 razy trafiając 59 rzutów. Daje to skuteczność rzędu 44 % przy średniej ponad 11 punktów na mecz (to aż o 7 punktów więcej w porównaniu z ubiegłum sezoniem). Frye notuje również 5,8 zbiórek (najlepszy rezultat w karierze już raz osiągnięty w sezonie debiutanckim)i 1,5 asysty w każdym spotkaniu. W kolejce stoją: Chris Douglas – Roberts, Marc Gasol, Marrese Speights

KOLANOWSKI: CHRIS DOUGLAS-ROBERTS. Na początku listopada myślałem, że głównym kandydatem do tej nagrody będzie zmartwychwstały Channing Frye. Ostatecznie jednak postawiłem na Chrisa Douglasa-Robertsa z Nets. OK, New Jersey umarli już na początku sezonu i zastanawiam się czy zdołają wygrać chociażby 10 spotkań. Niemniej jednak poprawa z zaledwie 4,9 pkt w zeszłym roku do 16,2 pkt w obecnym sezonie robi wrażenie nawet, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że mówimy przecież o graczu z zespołu z bilansem 2-22 oraz o blisko trzykrotnym wzroście przeciętnej liczby minut spędzanych na boisku. Wbrew pozorom nie każdy potrafi wykorzystać taką okazję i chyba mało kto spodziewał się, że akurat Douglas-Roberts tak dobrze sprawdzi się w roli następcy Vince’a Cartera.

MAKULEC: CHRIS DOUGLAS-ROBERTS, DANILO GALLINARI. Kandydatów do nagrody MIP jest wielu. Jest Marc Gasol, jest Rodney Stuckey, jest Brook Lopez, Andrew Bynum, trójka z Rockets (Carl Landry, Trevor Ariza i Aaron Brooks) czy Channing Frye. Moim zdaniem obecnie najbardziej zasługują na tą nagrodę Danilo Gallinari z Knicks i Chris Douglas-Roberts z Nets, bo to oni uczynili największe postępy. Nie tylko statystycznie, ale głównie na parkiecie.

HETMAN: JOAKIM NOAH. Noah będąc gwiazdą Florida Gators w debiutanckim sezonie nie mógł się odnależć w barwach Bulls. Dzisiaj to solidny i energetyczny środkowy, który udowadnia swoją wartość. Pamiętacie zapewne serię Bulls z Celtics? Noah robił niesamowitą robotę na deskach, "bił" się pod tablicami bez kompleksów. Bulls przeżywają mały kryzys, ale Panie Noah - oby tak dalej.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 15 grudnia 2009 10:30

    No faktycznie. To było kiedy grał jeszcze w ABA.

    autor Zygmunt

  • dodano: 15 grudnia 2009 10:25

    Zygmunt z Juliusem Ervingiem to żart chyba tak ?? On nigdy nie miał średniej powyżej 10 zbiórek ani w sezonie ani PO więc troche spaliłeś

    autor ArcziArczi

  • dodano: 15 grudnia 2009 10:21

    ryba, Rodman był nawet niższy bo miał 1.98 :D

    autor ArcziArczi

  • dodano: 15 grudnia 2009 10:13

    A oprócz Rodmana i Barkleya: Happy Hairston, Wes Unseld, Julius Erving, Truck Robinson, Elgin Baylor...

    autor zygmunt

  • dodano: 15 grudnia 2009 10:05

    SVG najlepszym trenerem??? wtf??? Wciąż pozostaję pod wrażeniem jego wyczynów z zeszłorocznych playoffs: http://slamdumb.com/c44.php

    autor what???

  • dodano: 15 grudnia 2009 10:02

    Zobaczcie klasyfikacje Pkt/Reb/Asts ... Lebron jest pierwszy a kolejny zawodnik CLE jest 59 Mo Williams, o czym to świadczy ? o tym chyba że mają słabą deskę i nie zbyt dobrego rozgrywającego ? w tej klasyfikacji do 59 miejsca jest dwóch zawodników Denver (3 zawodnik Nene jest 62) a zawodników LAL jest 3 ! Moim zdaniem bez LJ, CLE by było taką drużyną jak New Jersey Nets hehe :D

    autor abc

  • dodano: 15 grudnia 2009 9:51

    GÓRNY: "Po raz ostatni ktoś o wzroście 6-7 zbierał 12,2 piłki na sezon jakieś 50 lat temu. Był nim Dolph Schayes (dokładniej w sezonie 1960/61). "

    Ale bzdura od razu przychodzą mi na myśl .. Dennis Rodman 2.03 .. Charles Barkley 198 ...

    autor ryba

  • dodano: 15 grudnia 2009 9:50

    MVP: Steve Nash
    Coach: Mike Woodson
    Rookie: Brandon Jennings
    Sixth Man: Carl Landry
    Defense: Gerald Wallace
    Improved: Marc Gasol

    Luźne typki, szczególnie chciałbym żeby ten pierwszy się zrealizował ;)

    autor D910

  • dodano: 15 grudnia 2009 9:42

    Przy wyborze najlepszego gracza z ławki zdecydowanie brakuje J.R Smitha, jako najlepszego defensora mógłbym także nominowac Josh'a Smitha, wg mnie o niebo lepszy niz tegoroczny Artest...

    autor ArcziArczi

  • dodano: 15 grudnia 2009 9:24

    dobrze ze pacuda sie nie wypowiadal bo koles mi totalnie nie lezy jak slysze co on mowi w jednym wywiadzie ze ktos jest najlepszym graczem w innym tydzien pozniej ze jest kiepski i juz nic z niego nie bedzie no koles niech sie na serio zastanowi co robi bo jak czytam po necie to wiekszasc na niego jedzie i maja racje. Co do typow ok jeszcze za wczesnie na takie typy. Precz z pacodem pacuda pajacem czy jak mu tam

    autor lilahamer

  • dodano: 15 grudnia 2009 9:15

    Noah najwiekszy postep zrobi w WNBA. Zeby cos osiagnac w koszykowce tak jak i w zyciu trzeba miec troche skromnosci.Jemu tego brakuje,za bardzo kaprysna jest ta Francuzka.

    autor Shawn

« 12 

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 351 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u