Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 317 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE TO NIE JEST ICH WINA

czwartek, 31 grudnia 2009 16:21
Skocz do komentarzy

źródła: AP

Maciej Kwiatkowski


(12-18) CHARLOTTE BOBCATS @ (16-17) TORONTO RAPTORS 103:107 boxscore

Starcie dwóch zespołów, z których obydwa technicznie jeszcze do wczoraj były w ósemce play-offs (Raptors nadal są). I jeśli Larry Brown mówił przed tym meczem, że z biegiem czasu środek Konf. Wschodniej powinien zacząć wyglądać coraz lepiej, to to spotkanie od razu pokazało, że miał rację. Oczywiście były błędy, trochę taki 'Dzień Świstaka' dla obu teamów, ale mecz nie tylko utrzymany w szybkim tempie, ale czuć było jakby był to już kwiecień i jedni i drudzy walczyli właśnie o play-offy.

Raptors wykorzystali brak kontuzjowanego Tysona Chandlera i kuriozalne 9 minut, które otrzymał Nazr Mohammed (8 pkt). Mohammed zdobył pierwsze 6 punktów dla Bobcats i choć raczej ciężko było wymagać, by dał sobie radę z Chrisem Boshem (33 pkt, 13 zb), to mógł się przydać w ataku i może chociaż wprawić w kłopoty z faulami duet podkoszowych Raptors.

Larry Brown postanowił przez ponad 20 minut tego meczu grać nisko, z Borisem Diawem (9 pkt, 3 zb) jako centrem i tą przewagę wzrostu Raptors bezczelnie wykorzystywali, m.in. zbierając aż 37% piłek na atakowanej desce. Bosh czy Andrea Bargnani (28 pkt, 4 zb) mieli cały czas przeciwko sobie niższych obrońców i choć Diaw, Gerald Wallace (15 pkt, 16 zb) i Stephen Jackson (30 pkt, 7 strat) to dobrzy lub nawet bardzo dobrzy defensorzy, którzy potrafili już zaleźć w swojej karierze za skórę takim wygom jak - odpowiednio - Tim Duncan, LeBron James czy Dirk Nowitzki, to tym razem Bosh był notoryczny w swojej grze post-up (a nie zawsze jest), a Bargnani był tam częściej niż przez cały swój debiutancki sezon.

Bobcats zaliczyli 22 straty, ale aż 11 po pierwszych 15 minutach meczu. Dopóki tracili piłkę - Raptors uruchamiali kontrataki, efektowne gdy na parkiecie są obok siebie najlepsi kumple, DeMar DeRozan (10 pkt) i Sonny Weems (9 pkt). Aż 39 punktów z szybkich ataków, zdecydowana przewaga w punktach drugiej szansy, więc czemu jeszcze na 1.40 przed końcem goście prowadzili jednym punktem?

Bobcats tracili piłkę, ale nie mieli problemów z dochodzeniem do czystych pozycji, a te tylko sprzyjały im, by nie wyglądać jak jeden z najgorzej rzucających teamów w lidze. Oczywiście - Raptors team-defense, Jarrett Jack (7 pkt, 6 as) nie radzący sobie z quickness Raymonda Feltona (23 pkt, 7 zb, 10/12 z gry) oraz brak dodatkowej ręki, która pojawiłaby się przy koszu, gdy Bobcats zdobywali punkty z pomalowanego. (Mała dygresja: Oglądając jakoś przypadkowo jeden z przedsezonowych meczów Raptors widziałem kontuzję stopy Reggie'ego Evansa, Właśnie ten uraz trzyma go poza parkietem po dwóch miesiącach sezonu. Wierzę, że gdyby Evans mógł być w rotacji, to Raptors wyglądaliby lepiej. Nie dużo lepiej, ale Evans pomógłby i na desce i bardzo dobrze rotując w obronie. W końcu zastępowałby na parkiecie jednego z najgorzej zbierających silnych skrzydłowych ligi, Bargnaniego).

Na 35 sekund przed końcem Bobcats mieli piłkę i punkt straty. No ale właśnie - stracili tą pozycję, po tym jak piłka uciekła w koźle Feltonowi, a zaraz obok pojawił się z pomocy Antoine Wright (18 min, 3 pkt), zastępujący w drugiej połowie Hedo Turkoglu (14 min), który doznał jakiegoś niegroźnego ponoć urazu kolana.

Mimo tych błędów - notorycznie się powtarzających, bo Bobcats to najczęściej tracący piłkę team ligi, a Raptors jeden z dwóch najgorzej broniących - obydwa teamy starały się,  obydwu drużynom ewidentnie zależało. Nawet gdy pojawiały się błędy, to nie było momentów roźluźnienia. I może Raptors faktycznie należy się wejście w 2010 r. z podniesionym czołem, bo choć każda z pięciu wygranych z rzędu była z teamem poniżej 0.500 (NJ,NOR,DETx2,CHA), to nie wygląda to już tak nonszalancko i bezpłciowo jak choćby na przełomie listopada i grudnia.

Poza tym Chris Bosh nadal jest bestią. Naprawdę warto by było go zobaczyć w parze z kimś kto potrafi bronić. Reggie Evans wielu rzutów nie zablokuje i jakąś postacią z pierwszych stron gazet nigdy nie był, ale ile jeden defensor z energią potrafi zmienić w wyrazie ogólnym gry zespołu pokazuje choćby ostatnio Tyrus Thomas.


(16-13) MIAMI HEAT @ (14-16) NEW ORLEANS HORNETS 91:95 boxscore

Nie mogę rozgryźć Miami Heat. Podoba mi się to, że więcej w ich grze drużyny niż w zeszłym sezonie, gdy to wszystko ciągnął Dwyane Wade, ale potrafili przez trzy kwarty grać absolutny piach w ataku, by w czwartej wrócić i prawie wygrać to spotkanie. New Orleans Hornets są bowiem niedorozwinięci (koszykarsko) na każdej pozycji prócz rozgrywającego. Devin Brown (16 pkt, 4/11) ma dni, gdy trafia sześć trójek w połowie, ale Devin Brown nie powinien być starterem w żadnym teamie NBA. Obaj razem z Peją Stojakovicem (6 pkt, 2/11) zajmują pozycje 2/3 w piątce i obaj trafiają z dystansu tylko gdy złapią wiatr w żagle. Nie mówiąc o tym że w repertuarze zagrań jednego i drugiego nie ma czegoś takiego jak mocna penetracja z wymuszeniem faulu. Dalej jest David West (21 pkt, 10 zb) - tak, wiem , w rewelacyjnej formie bo widziałem też wczoraj 44 punkty przeciwko Houston - ale West to power-forward tylko z nazwy. Dobrze, że jest jednym z lepszych ball-handlerów na tej pozycji, bo w innym przypadku ograniczałby się tylko do jumperów z 4-5 metrów. Na koniec Emeka Okafor (15 pkt, 14 zb) - pierwszy gracz na liście tych, którym oddałbym 3-4 cm, by patrzeć jak stają się gwiazdami. Okafor to regularne double-double, dwa bloki na mecz, ale czy można powiedzieć o nim, że jest KIMŚ w obronie pomalowanego? Statystyki w tym wypadku zakłamują trochę sytuacje, bo West zbiera nie dużo lepiej niż Bargnani.

A tak poza tym, to nadal bardzo lubię oglądać New Orleans Hornets. Nie tylko dla highlightów z magii jaką oferuje Chris Paul (18 pkt, 9 as, 4 prz, 7/12 z gry), ale z racji rozsądnego spacingu, dobrego passing-game i ...ok, Chrisa Paula. Ten zespół nie będzie jednak potrafił w obecnym składzie przejść pierwszej rundy play-offów, chyba że będzie mieć troche szczęścia z kontuzjami rywali. Sytuacja finansowa też nie sprzyja temu, by zacząć spekulować o tym kto mógłby im pomóc. Hornets razem z Utah Jazz cierpią na to, że kilkanaście milionów dolarow zżerają im rocznie kontrakty Stojakovica i Andreia Kirilenki.

Ale nadal lubię oglądać ten zespół. I nawet lubię bardziej oglądać Heat niż rok temu (zwłaszcza gdy dobrze gra Mike Beasley - wczoraj był widoczny tylko w 1 kwarcie), ale nie wiem czy satysfakcjonuje Was opis tego meczu. Zapewne nie, ale to nie jest wina graczy, to nie jest wina trenerów, że realnie obydwa teamy nie mogą spojrzeć wyżej niż 5. miejsce w konferencji. To wina wzmocnień potentatów i kilku błędnych decyzji generalnych menedżerów. Chciałbym zobaczyć twarz Dwyane Wade'a (22 pkt, 6 strat), gdyby w 2006 roku ktoś mu powiedział, że za trzy lata jego partnerem na obwodzie będzie Carlos Arroyo (11 pkt).

...całkiem nieźle grającego Arroyo - 1 strata w ostatnich 10 meczach.

Oby Nowy Rok był lepszy.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 stycznia 2010 15:06

    co to znaczy 'był notoryczny'?

    autor Kuba8

  • dodano: 31 grudnia 2009 18:22

    raptors robiac streak w5 na temach ponizej .500 pokazuja ze sa lepsza ekipa niz wszystkie wschodnie druzyny ponizej .500. torono jest 6, grali do tej pory 17 meczow na wyjezdzie (bylo juz w boston, denver, phoenix, dallas, san antonio, orlando z czego wiekszosc w pierwszym miesiacu sezonu). miami jest 5 na wschodzie, gralo do tej pory 11 wyjazdow. obie ekipy maja tyle samo w, ale raptors 4 porazki wiecej. czy przy rownej liczbie wyjazdow nie moglyby miec podobnego bilansu? chyba tak. w toronto bedzie juz tylko lepiej, wierze, ze seedy 6-8 sa w zasiegu reki. krotko mowiac jak wszyscy beda zdrowi i evans wroci, zeby dac kilka(nascie) energetycznych minut, to wierze w p-o w tym roku :)

    autor coralles raptors fan :)

  • dodano: 31 grudnia 2009 17:22

    Jako fan NOH a także MEM muszę przyznać ze to MEM bardziej zasługuje na te PO ( epizod bo więcej niż 1 mecz w 1 rundzie nie ugrają) poza tym pamiętajmy że do przeskoczenia jest jeszcze OKC i ktoś musi wypaść z top8 na zachodzie (niech mi powie ktoś kogo nominuje bo ja nie widzę możliwości). W NOH jest źle wyleciał trener którego BARDZO lubiłem a zostały problemy finansowe (wspomniany Peja). Ostatnie mecze mogą jedynie przysłonić obecna sytuacje i dać złudna nadzieje na PO bo o ile CP3 gra cały czas conajmniej bardzo dobrze i potrafi utrzymać formę przez większość sezonu to West jest zawodnikiem mającym bardzo duże wahania w tej kwestii a ostanie dwa występy to jedne z nielicznych w tym sezonie na + dla tego zawodnika. Ostatnim zawodnikiem o którym tak naprawdę warto napisać jest Emeka choć według mnie gra on na ok. 80% swoich możliwości chodź w obronie widzę lekki postęp względem poprzedniego sezonu to jest blokowany w ofensywie przez brak chemii jak i styl mijający się z grą cp3 (konfrontując ze sobą West'a i Okafor'a widać wielka różnicę na niekorzyść podstawowego C drużyny). Na koniec dwa słowa o ławce która w PO zawsze jest bardzo ważnym elementem. Sorry Posey ale w tej drużynie nie ma ławki na PO o ile na pozycjach 1-3 jako tako to wygląda (tylko dzięki rookies) to na 4 nie mówiąc o 5 jest już przepaść. Podsumowując o PO raczej nie powalczą ( kontuzja kogoś z S5 to będzie tragedia) a jakikolwiek ruch transferowy bez ruszenia kręgosłupa drużyny (CP+West) będzie raczej niemożliwy.

    autor mVp86

  • dodano: 31 grudnia 2009 17:06

    PO dla Hornets to już będzie duzy sukces. Wątpie w to bardzo.

    autor Miguel_Aurigas

  • dodano: 31 grudnia 2009 17:05

    Meczu omawiać nie będę po po co? Słaby w wykonaniu Miami i tyle...Redakcji i odwiedzającym tą stronę życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku:)

    autor HeaT

  • dodano: 31 grudnia 2009 16:50

    Szkoda mi CP3, bo się marnuje dramatycznie, NOH mają fatalny sezon i nie bójmy się słów, tam jest źle, bardzo źle i będzie tylko gorzej. 1 runda PO i do widzenia

    autor robson

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 507 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u