Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 318 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE WRÓCILIŚMY DO 2003 ROKU I NIE ZNALEŹLIŚMY SPURS

wtorek, 09 lutego 2010 16:43
Skocz do komentarzy


Maciej Kwiatkowski

 

NEW ORLEANS 117, ORLANDO 123


Oglądając ten mecz w drugiej kwarcie pomyślałem: hej, kto przeniósł nas do 2003 roku? Vince Carter penetrujący między dwoma obrońcami, Jason Williams rozdający asysty w kontrze, Mo Peterson trafiający trójki czy Peja Stojakovic nie tylko smażący trójki, ale który po pierwszych 7 minutach miał tylko jedną zbiórkę mniej niż całe Orlando Magic.

Druga połowa była epickim przypomnieniem tego co potrafi jeszcze robić Vince Carter. Przejął mecz, w którym Magic nie mogli w pierwszej połowie obronić nic (stracili 70 pkt., najwięcej w sezonie). Carter trafiał trójki z 8 metra, wchodził pod kosz po róznego rodzaju zwodach, ale prócz tego że rzucił 48 punktów nie tylko skupiał się na ich zdobywaniu, ale kilkukrotnie - nawet już w drugiej połowie - odrzucał piłkę na obwód i choć miał tylko 2 asysty, to miał też przynajmniej kolejne 2-3 hokejowe. Jedno czego brakowało to jakiś klasyczny dunk. Carter grał jak najlepszy 45-latek na świecie. James Posey zostawał za nim cały czas o krok.

To już trzeci jego mecz z rzędu, gdy rzucił minimum 20 punktów. Zaliczył aż 9 lay-upów, czyli więcej niż przez wszystkie sześć ostatnich spotkań. Było to łatwiejsze, bo był też to "dzień Emeki Okafora", czyli starcie z Dwightem Howardem, gdzie od kilku lat ląduje twarzą w błocie, a dupą na ławce rezerwowych. Tylko 9 minut, dzięki czemu można było sobie pooglądać jak Sean Marks i ważący chyba ze 140 kg Aaron Gray wyglądają w strojach 'Mardi Gras'. To właśnie przez nie miałem wrażenie jakbym oglądał trzy teamy na raz.

Wobec tego co zrobił wczoraj Carter nie może jednak umknąć znakomita gra Darrena Collisona, który miał 27 punktów i 9 asyst. New Orleans Hornets mają teraz bardzo komfortową sytuację, bo mogą tego lata użyć Collisona w wymianie, w której mogliby się np pozbyć też Davida Westa i sprowadzić do Nowego Orleanu drugą super-gwiazdę albo pakiet z utalentowanym podkoszowym i swing-manem.

Mecz bez obrony, Magic wypuścili powietrze po niedzielnej wygranej w Bostonie, więc można było się spodziewać takiej pierwszej połowy w ich wykonaniu.. Zanim Magic zaczęli rzucać osobiste w ostatniej minucie - Carter rzucił 18 z ostatnich 22 punktów. Peja i Carter nie grali tak od olimpiady w 1972 roku.

Stan Van Gundy: "The only mistake I made was to have J-Will inbound at the end and they'd foul him (Carter) so he could get his 50."



SAN ANTONIO 89, LA LAKERS 101


Bez Kobe'go Bryanta i Andrew Bynuma Spurs zostali załatwieni w Los Angeles przez frontcourt Lakers i swoją nieumiejętność trafiania rzutów z dystansu, nawet tych z czystych pozycji. W pierwszej kwarcie Spurs rzucili 34 punkty, przez kolejne 19 minut meczu - 17. Wynik tego spotkania nie obrazuje róznicy - powinno to się skończyć dwudziestoma. Nawet gdy Lakers prowadzili tylko sześcioma oczkami w czwartej kwarcie byli zespołem, który grał swobodnie, bardziej zespołowo i z łatwością łamał swoje zagrywki - tego swoją drogą bardzo brakowało mi w ich grze w ostatnim miesiącu. Było odrobinę show-time, była walka na tablicach (5 zb. w ataku w jednej akcji), Derek Fisher zastępujący Kobe'go w roli boiskowego lidera, a nawet przyuważony przez mnie jak trzykrotnie grał zagrywki z miejsca Bryanta - dwa razy trafiając po zasłonie na prawym rogu trumny, a raz w izolacji na lewej stronie.

Phil Jackson to całkiem dobry trener i pokazał to w pierwszej połowie. A ta ustawiła ten mecz. Lakers ograniczyli grę przez Duncana, dając od razu więcej miejsca obwodowi Spurs - co ich ugryzło w pierwszej kwarcie - ale w drugiej już zaczęło działać, gdy Spurs nie mogli uruchomić swojej typowej gry przez swoją największa ofensywną siłę pod koszem. Lakers skupili się na obronie środka też i w drugiej połowie, przez co wiele z tych pozycji Spurs na dystansie było w gruncie rzeczy czystych. Co jednak jeśli Spurs trafili 4/12 trójek i zaledwie 5 z 21 rzutów z 5-6 metra. Nie tylko Richard Jefferson (2/9), ale pudłowali i George Hill czy Tony Parker.

Po znakomitej w pierwszej kwarcie grze Parkera i Manu Ginobiliego nie zostało ani śladu w dalszej części meczu - Spurs spudłowali aż 18 z 34 rzutów spod obręczy. Duncan w żadnym momencie meczu nie dominował, a Antonio McDyessowi i DeJuanowi Blairowi brakowało czy to wzrostu, czy dynamiki i skoczności by punktować spod kosza - choć Blair wykończył kilka ładnych dwójkowych akcji w pierwszej połowie i wniósł ożywienie w 2 połowie.

Spurs nie mieli recepty. W dodatku ich 16/34 spod obręczy było niemal identyczne co 15/34 Lakers spoza 5 metra. W taki sposób trudno wygrać mecze w NBA.

Pau Gasol jeszcze nie znalazł formy strzeleckiej od czasu powrotu po kontuzji (8/20), ale jego 8 zbiórek w ataku (19 w meczu) i 5 bloków plus brak w San Antonio kogoś kto zapanowałby nad Lamarem Odomem przesądził o wygranej Lakers. Jeśli Spurs nie mogą poradzić sobie z Lakers bez Bryanta i Bynuma, to niedługo mogą się zacząć martwić o sam awans do play-offs. To brzmi kuriozalnie, ale spójrzcie w tabelę. Hornets bez Chrisa Paula nie są wcale gorszym zespołem, w dodatku match-upują się z nimi zupełnie nieźle. Brzmi jak ponury żart.


DALLAS 127, GOLDEN STATE 117

Jeśli Jason Terry (36 pkt.) i Josh Howard (25 pkt.) zaliczają swoje season-high akurat wczoraj przeciwko Golden State Warriors, to wszystko co powinniście wiedzieć o tym meczu. Mimo wszystko Mavericks poczuli się bezpieczni dopiero na cztery minuty przed końcem, gdy z urazem kolana z parkietu zszedł ich prześladowca Monta Ellis.

Dużo ważniejszy mecz dla Mavericks zostanie rozegrany dziś, gdy zmierza się z Denver Nuggets. To takie małe statement-game dla klubu z Big D, bo ostatnie trzy tygodnie mają wcale nie lepsze niż San Antonio.

 

Wirtualna Polska: Bryant nie zagra w Meczu Gwiazd? | Howard reporterem na mundialu? | Probasket: Koniec sezonu dla Jeffa Fostera | Gibson zamierza pojechać do Dallas | Sport24.pl: Zawirowań wokół Amar'e ciąg dalszy | Jeden punkt - pięć minut | Sport.pl: Gortat czeka na absencję Howarda


Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 09 lutego 2010 23:44

    Właśnie się przymierzam do maratonu z Reggiem Millerem, (a szczególnie meczów z Knicks) w związku z czym poszukam czegoś z serii z Bulls, dzięki za podpowiedź.
    A co do obecnych Lakers - Phil Jackson ma jedno wielkie wyzwanie: Andrew Bynum. Pomijam fakt, że sam Drew musi sporo popracować na siłowni, bo jakby się mocno postarał to nawet Eddy Curry swoją wielką dupą wszedłby sobie w niego bez problemu. Ale najbardziej irytuje mnie w nim to, że jest za bardzo przywiązany do kosza, a nawet jak już sie ruszy żeby komuś pomóc, czy podwoić, to jest spóźniony, juz dawno po wszystkim. Przykładem mógłby dla niego być np Horford, ostatnio zauważyłem u niego progres w tym aspekcie gry.
    Natomiast obrona Lakers na dystansie to już perełka.

    autor PanWojti

  • dodano: 09 lutego 2010 23:39

    Czcibor i jego baśnie z tysiąca i jednej nocy o Pippenie największym graczu w historii.Gościu ty nawet nie widzisz jak się ośmieszasz, twój fanatyzm bije na głowę wszystkich psychofanów Bryanta razem wziętych.Błagam nie opowiadaj bajek o tym jak to pająk miał dostać MVP Finałów w 98 bo gwiazda była wówczas tylko jedna (tak, już wiesz co napiszę - Jordan).Pippen grał zarówno mecze słabe jak i bardzo dobre ale ani przez chwilę nie zagrażał Jordanowi w zdobyciu MVP.A jeżeli już kogoś chcesz wyróżnić za fantastyczną obronę to Rodmana, który wyłączał Malone'a z gry na dobre.Oczywiście Pippen również świetnie bronił, w dużej mierze dzięki temu że sprytnie potrafił zakamuflować obronę strefą ale mówienie że był najlepszy i w ogóle ciągle "naj" to twe pobożne życzenia.Otrząśnij się człowieku, popatrz czasem z boku na to co piszesz.Ja nie kwestionuje wielkiego udziału Pippena w tytułach wywalczonych przez Bulls ale twe ciągłe pisanie o jakichś spiskach, przypadkach i próby udowadniania że to Scottie powinien być główną gwiazdą tej drużyny są żałosne.

    autor dannyboj84

  • dodano: 09 lutego 2010 23:33

    "ja pamiętam Wszystkie te tytuły...to było coś...coś więcej niż Sport..." tak też właśnie czuje k33. to takie wyjątkowe Nasze, Nas którzy przeżyli ten wyjątkowy czas, bo to nie tylko NBA, ale też i świat, to co wokół Nas ogromnie sie zmieniało. Ten mecz z Indianą, nie mam akurat ale krótki 10-minutowy filmik jest na you tubie - http://www.youtube.com/watch?v=dARp3MYkeQM. PanieWojti tak sobie pomyślałem bo wspomniałeś akurat jedyny mecz, ten ostatni z 98roku gdzie Scottie nie był w grze non stop jak podczas wszystkich innych decydujących meczach w mistrzowskich sezonach (tylko 26minut) i nie mogl sie tak przyczynic jak to bywało, praktycznie wszystko zostawiając w rękach i nogach Mika...więc przypomniałemem sobie tak jak Ty mecz finałowy, mecz numer 6 z roku 1992, może gdzieś znajdziesz, podobna sytuacja jak z Utah w 1997roku czyli przed meczem w Chicagi z Portland wynik 3-2 dla Byków i szykuja już fete...Mike nie ma najlepszego dnia, cały zespół ogólnie, może jak 97roku mysleli że tytuł sam sie zdobędzie...no więc Portland ma kilunastopunktową przewage na początku 4kwarty, treneiro Phil ściąga pierwszą piątke, pozostaje tylko Pippen i głebsi rezerwowi, wydaje się, że raczej po sprawie... i to Pip pociągnoł zespół do zrywu, wyrównali, wyszli na prowadzenie, wszedł MJ. tak mi się skojarzyło apropos pojedynczych meczy i wyciagania z nich wniosków. Poza tym była jeszcze taka sprawa jak przejmowanie najgrożniejszych rywali u przeciwników na indywidualne krycie. pomyśl, że były gry i momenty nawiązując ponownie juz do finałów kiedy Pająk skutecznie powstrzymywał taki kaliber zawodnika z innych "większych" pozycji (bo "mniejszych" juz wspominałem) Barkley-rok 1993- czy parokrotnie samego King"Ewinga"Konga. uhm, a popatrz sezon bez Mika, rok 1994, play-offs, uwierz mi że mimo takiej wielkiej dziury po Jordanie powinni dojśc do wielkiego finału, gdyby niesłynny zły gwizdek, który zadecydował że to Chicago przegrało z NowymYorkiem i nie weszło do finału a nieodwrotnie. Inaczej tez mogloby sie potoczyć gdyby Bulls mieli najlepszy bilans w sezonie zasadniczym, a brakło tylko 2-óch więcej zwycięstw -a brakło ich poprzez nieobecność Pipa w 10meczach tego sezonu kiedy zespol osiągnoł bilans 4:6 (z nim 51-21). Wszystko to pisze, żeby pokazać mniej więcej iż nie Jordan sam/tylko wygrywał te tytuły ale raczej gra defensywna zespołu i ogromna IQ Phila i Pippena, którzy nie mniej czynili gre tej Drużyny Mistrzowską. A nade wszystko to mój protest że jak się pisze o tamtym Chicago to ludzie wymieniaja Michael, MJ, Jordan, Air i tak wkółko ... Michael, Air ... to nieuczciwe i nie zgodne z prawdą, faktami.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 23:22

    w jednym z finałowych (niestety przegranych dla Bulls) serii z 90 roku, chyba w 3 meczu też rzucili ~ 40 pkt

    autor ChrisCRS

  • dodano: 09 lutego 2010 23:18

    darokobe haha jaki koszykarz taki kibic widzę. Współczuje innym kibicom takiego współtowarzysza.

    autor Jeloung

  • dodano: 09 lutego 2010 23:00

    do s-s-x sądzę, że autor tego tekstu zupełnie celowo tak napisał ;)

    autor plaster_11

  • dodano: 09 lutego 2010 22:41

    Zdanie "Phil Jackson to całkiem dobry trener " ma tyle samo sensu co zdanie "Michael Jordan to całkiem dobry zawodnik"

    autor s-s-x

  • dodano: 09 lutego 2010 22:24

    Coraz większy szacunek mam do ciebie Czcibor...Respect...ja pamiętam Wszystkie te tytuły...to było coś...coś więcej niż Sport...aleeee Pippen Ultimate Defender Człowiek Pająk...kto pamieta takie mecze gdy on i Majk rzucili oboje ponad 40pkt...niezpaomniane...z Indianą...:D

    autor k33

  • dodano: 09 lutego 2010 22:02

    intensywnośc tej gry do tej pory, do gry obecnych zawodników jest nadal porażająca. a właśnie mam nadzieje i wierze, że Kevin Durant mając równie wielki zasiąg ramion jak Pip z kazdym sezonem będzie intensywniej je wykorzystywał do skuteczniejszej gry w defensywie. Tarantula następca Pająka.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 21:56

    aha, właśnie co do Phila to mówi się, że nikt jak on nie potrafi ustawić równie skutecznie zespołu, który łamałby niedozwoloną grę w strefie, inaczej grał na granicy. tu też śświetnym przykladem zawodnika, ktory potrafił to wcielić w gre był Pip. patrz też na ilość podwojeń, które wykonywał on w trakcie gry i jak to się skutecznie przekładało na ilośc strat rywala, na ilość złych/nieprzygotowanych rzutów rywala, no i dalej sporej ilości szybkich ataków. w zespołach Phila zazwyczaj powinieneś to wypatrzyć.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 21:44

    nie mam monopolu, nie wiem wszystko lepiej od innych. konkretnie finały 1998 - po czwartym meczu przy stanie 3-1, to mówiło się i pisało w USA(przebywałem tam wtedy, mam tam rodzine, mieszkałem w Chicago na stałe do 1993) że tym razem Pip dostanie MVP finałów. przy meczu numer 5 u siebie szykowane fete z okazji tytułu. jednakże mecz przegrali raczej zdecydowanie, a jednym z głównych czynników był brak wsparcia Mika w punktach przez Scottiego właśnie bo miał fatalną skuteczność, no i ogólnie chyba już przed meczem myślał zespoł że ma mistrza. mecz numer 6, tak odnowiła się kontuzja pleców, Pip chodził na leczenie prądem do szatni, ale wracał i zagral w decydukącej kwarcie, robiąc w obronie przynajmiej jakąś robote, rzucil tez 8punktow ledwo chodząc. tak więc, nie przyczynił sie tak jak zazwyczaj do ostatniego zwycięstwa i tu masz słuszność, ale zważ że to tylko jeden zwycięski mecz a biorąc juz pod uwage rok 1998 to było ich w play-offs jeszcze 14 (w samym finale 3), w tym tak zażarta i piekna seria jak z Indianą(4-3, ogólnie polecam Ci tą serie) gdzie kluczowa właśnie była gra Pipa w defensywie przeciwko Jacksonowi jak porównywalnie Pipa przeciwko Magicowi w 1991. natomiast jesli skupiasz sie tylko na finałowych seriach, nie licząc rund zasadniczych to polecam też finały 92 i 93 i jakim mega faktorem był Pip bo może tam bardziej rzuca się w oczy w ofensywie, natomiast gra obronna która mam na myśli masz w kazdej serii finałowej. co do porównanią z grą obronna Lakers, to sam wynik z 96roku z rundy zasadniczej sam mówi za siebie (sprobuj cos obejrzec z tego sezonu)ale jak juz pewnie wiesz tam byli oprocz Pipa i Mika równie tak inteligentni i utalentowani do gry w obronie jak Harper i Denis co sprawiało że przebywając jednocześnie na parkiecie według nie tylko mojej opinii było najlepszym ustawieniem defensywnym ever.
    jak wspomniałem Phil jest przede wszystkim trenerem defensywy i zauważ jakie gro punktów a wręcz lwią ich część zwłaszcza Chicago zdobywało właśnie z kontry, rozegrania szybkich ataków po przejęciu piłki w obronie ... gdzie głownie sterował, czynił to Pip który był arcymistrzem jeśli chodziło o rozegranie szybkiego ataku (w tym elemencie sam Phil ocenił że był lepszy od Mika).
    należy także przypomnieć że w ofensywie to właśnie Pip najczęściej wcielał w zycie słynne trójkąty a jednoczesnie przez całą wspolna grę z Mikiem odciązał go od zdobywania punktów zazwyczaj w 1 i 3 kwarcie co pozwalało zachowa Mj-owi troszku więcej świeżości o czym wielokrotnie wspominał sam Jordan co czytałem na łamach prasy w Chicago w latah 90-tych.
    natomiast co do Lakers napisałeś 2001 więc myslałem że chodziło Ci o sezon 2000/01. miałeś na myśli jednak o sezon dalej, więc zwracam Honor.
    przepraszam jeśli uraziłem swym tonem. fajnie mi odpowiedziałeś, ciesze się że jesteś kibicem kosza.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 20:43

    Bezbłędnie mnie rozszyfrowałeś, niestety nie miałem okazji oglądac NBA w latach 90'. Ale tak się składa że dość niedawno oglądałem 6 mecz finałów z 98 roku, i to MJ go wygrał, Pippen zaliczył 2 wizyty w szatni a jego obecność na boisku to był jeden wielki grymas bólu i oddawanie piłki do Jordana. A z tego co się zorientowałem i we wcześniejszych meczach wielkiej różnicy nie zrobił, ale popraw mnie jeśli się mylę, wszystkich meczów nie widziałem.

    Co do Lakers to masz rację, chodziło mi o sezon 2001/2002 i finał konferencji przeciwko Kings. Był to początek mojego zainteresowania nba, stąd słaba pamięć.

    Uprzejmie odrzucam Twoją prośbę, w miarę możliwości postaram się "odrobic lekcje z poprzednich dekad", i wyrazić swoją opinię wtedy kiedy uznam to za stosowne. Szanuję osoby posiadające wielką wiedzę o nba, interesujące się nią od dawna, ale nie podoba mi się gdy chcą mieć monopol w tych kwestiach, i uważają że wszystko wiedza lepiej od innych. Wszyscy jesteśmy tylko kibicami, więc szanujmy się nawzajem:)

    autor PanWojti

  • dodano: 09 lutego 2010 20:27

    a nade wszystko to MJ, PIP, Kobe, Shaq mieli ogromne szczęście że trafili na Phila Jacksona i to on uczynił ich mistrzami. nutka pewności jest w tym, że każdy z nich tylko w połowie byłby tak wielki gdyby nie Phil. w obronie lepiej przesuwało się Chicago (choc niekoniecznie to schyłkowe z 1998roku o którym wspominasz) właśnie daltego że w osobie numeru 33 miało jednosobową twierdze obronną, która doskonaliła i poprawiała partnerów permanentnie a będąć liderem defensywy pozwalała Mikowi nabrać świeżości do ofensywnych działań.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 20:18

    Tak by the way Carmelo dzisiaj wraca. "Melo expects to play Tuesday night: According to The Denver Post, Carmelo Anthony (ankle) says that he will play Tuesday night against Dallas."

    autor Karol

  • dodano: 09 lutego 2010 20:16

    Timdan, where are you?

    autor kiepski

  • dodano: 09 lutego 2010 20:15

    Panie Wojti najwięcej szczęścia to miał Phil, że trafił mu się Pippen. Phil to przedewszystkim trener defensywy i to Pippen jako mistrz defensywy pozwalał za zdobywanie tytułów Chicago. Rozumiem, że nie zalapałeś się na regularne śledzenie dynastii Byków i stąd takie byki walisz. Druga sprawa, że nowożytne sprawy też żle widzisz gdyż tytuł Lakersów z 2001 roku absolutnie nie był szczęśliwy, to była zdecydowanie najlepsza ekipa w tym roku. Natomiast tytuły z 2000 roku i potem 2002 są przy dużej dozie szczęścia a głównie przychylności sędziowskiej sterowanej przez Sterna o czym wielekrotnie było na tym forum (2002 Kings, 2000 Blazers). Uprzejmie sie prosi tych młodszych z Was, którzy nie odrobili dobrze lekcji z poprzednich dekad i przełomu wieków o niewyrażanie zdania w tym temacie.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 lutego 2010 20:14

    @ Łukasz. Tutaj masz wsady. Możesz zobaczyć wsady w ciągu całego sezonu albo w jeden dzień. Pozdrawiam

    autor Karol

  • dodano: 09 lutego 2010 20:06

    Znalazłem bardzo ciekawy fragment w artykule na stronie Wisły Kraków:

    "Rok 1964 był dla Wisły rokiem szczególnym. Przede wszystkim wiślacy odzyskali tytuł najlepszej drużyny w kraju. Nie wiadomo jednak, czy nie ważniejsze wydarzenie miało miejsce 9 maja tegoż roku... „Oglądaliśmy wspaniały pokaz w wykonaniu prawdziwych wirtuozów koszykówki. To co zaprezentował team amerykańskich »gwiazd« jest niedoścignionym wzorem dla naszych zawodników”.

    Taki komentarz pojawił się na łamach „Tempa” po wizycie na parkiecie przy ulicy Reymonta drużyny „All Stars NBA”. Tak, tak. Poziom prezentowany wówczas przez „Wawelskie Smoki” był tak wysoki, że najlepsi koszykarze świata zdecydowali się rozegrać z nimi towarzyski mecz. Ich trener, legendarny Red Auerbach, opisując w kilku słowach przebieg spotkania powiedział:
    „Jestem zaskoczony w sensie pozytywnym grą najlepszej polskiej drużyny. Brak im jednak m.in. umiejętności ekonomicznego zużywania sił”.

    Trzeba przyznać, że jego spostrzeżenia były jak najbardziej trafne. Do 4 minuty Wisła prowadziła bowiem z „Gwiazdami” bardzo zacięty pojedynek (było wtedy 14:18). Potem jednak przewaga Amerykanów stale rosła, a ostatecznie wiślacy przegrali 70:117."

    Czy ktoś wie więcej na temat tego wydarzenia? Czy w ogóle jeszcze kiedyś takie zespoły gwiazd NBA występowały w Polsce? Myślę, że to ciekawy temat na historyczną notkę.

    autor zstl

  • dodano: 09 lutego 2010 19:55

    Gdzie można gdzieś znaleźć statystykę ile dany zawodnik w meczu skończył akcje luy-opem lub dunkiem ?

    autor Łukasz

  • dodano: 09 lutego 2010 19:24

    Mecz Gwiazd bez Kobe'gO to nie mecz gwiazd yhhh :/ byłaby mega lipa !!!!! Mam nadzieję, ze bedzie czuł się git na treningu i po prostu zagra. Do niedzieli jeszcze 5 dni !

    autor Black[24]Mamba

« 123  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 948 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u