Bloog Wirtualna Polska
Są 938 322 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DALLAS MAVERICKS CZYLI MATCH-UP NIGHTMARE

sobota, 27 lutego 2010 15:52
Skocz do komentarzy

źródło: lukow.ug.gov.pl

Maciej Kwiatkowski


Del Harris: “It’s genius, really.’’


Jason Terry: “The smartest basketball play I've ever seen in my career,’’

Rick Carlisle: "“An all-time great performance,’’

To był szalony mecz i po pierwszej połowie napisałem na twitterze, że raczej nie zobaczę chyba dziś nic lepszego niż druga kwarta Dallas/Atlanta.

Tak, piszę o meczu, o którym pewnie nie pomyśleliście, że warto obejrzeć. W zasadzie rozumiem Was. Było wczoraj 12 spotkań i grały Wasze ulubione teamy. Z drugiej strony - nudna Atlanta ze swoją half-court offense i izolacjami kontra miękkie Dallas z Dirkiem Nowitzkim i Jasonem Terry'm rzucającymi jeden jump-shot na minutę? Eee. Poczekamy aż jedni i drudzy zagrają z kimś ciekawszym, a niekoniecznie ze sobą. Słyszałem to jeszcze przed meczem. No ale ESPN się wczoraj nie pomyliło.

Jeśliby wyjąć z tego meczu dwa krótkie fragmenty, jeden minutowy w końcówce pierwszej kwarty i drugi na 3-5 minut przed końcem czwartej, to łącznie w przeciągu 180 sekund Mavericks zrobili wynik 20-0. 20 punktów w 180 sekund. Najpierw 8-0, potem 12-0. Jest takie słowo 'eksplozja', ono tu pasuje.

Mavs dyktowali warunki meczu w pierwszej kwarcie, ale Joe Johnson rzucił 17 punktów do przerwy, trafiając seryjnie za trzy, Josh Smith miał kilka genialnych minut w swoim bardzo dobrym występie (tylko trzech graczy od 1986 r. zrobiło 14 pkt, 11 zb, 8 as i 7 prz. w meczu), a Mavericks nie mogli trafić trójki przez trzy kwarty (1/14). Tracy McGrady oddawał/oddaje często z dystansu takie bomby, rzuty niewysokim lobem, po których piłka odbija się na 6 metr i jeśli któremuś z rywali uda się uciec do przodu, a drugi zbierze piłkę, to oglądamy kontry bez kozła wyprowadzone w 1.5 sekundy. Zabójstwo. Teatr Josha Smitha. Hawks mieli sporo takich zagrań w pierwszej połowie, albo Smith znajdywał się gdzieś, gdziekolwiek na boisku, by przechwycić piłkę.

Mavs? Większość rzutów Mavs to były czyste pozycje, w drugiej i trzeciej kwarcie przestali niemal zupełnie trafiać - to nie przydarzało im się ostatnio - ale Kidd gwarantował przynajmniej, że piłka dochodziła tam gdzie trzeba. Była ofensywa - brakowało egzekucji.

Mavericks grali drugi raz z rzędu bez Carona "Straw Bandit" Butlera i wobec tej niemocy strzeleckiej tylko Dirk Nowitzki przez cały mecz trafiał swoje rzuty z odchylenia.  A gdy wydawało się w czwartej kwarcie, że wybornie grająca w ofensywie Atlanta odłoży ten mecz do zamrażarki. Jason Kidd niemal samodzielnie wyciągnął Mavs ze straty 79:90. Nie działo się to też bez wpływu Ricka Carlisle, który w połowie czwartej kwarty zaordynował strefę, odcinając tym samym Hawks od kosza. Tzn nie musiało to być wcale intencją Hawks, by nie szukać szansy z pomalowanego, ale ewidentnie Jamal Crawford i Johnson usiłowali trafić 'daggera' - i nie mogli, i nie mogli i nie mogli, aż w końcu mieliśmy remis, dogrywkę, Hawks nadal rzucali, nie trafili nic przez jej pierwsze 4 minuty. Mavs wygrali 111:103.

53% z gry Dallas w Atlancie, gdzie Hawks są w top6 defensywy. 37 punktów Nowitzkiego, wielkie triple-double J-Kidda, 17 "oczek" Terry'ego, J.J. Barea zbierający najwięcej piłek na tablicach w czwartej kwarcie (serio, ok. 5-6 w obronie i to mimo strefy, która jak wiadomo nie ułatwia opanowania swojej deski), Brendan Haywood z kolejnym double-double plus 3 bloki i Shawn Marion nie forsujący nic, ale trafiający wszystko spod obręczy.

I jak napisałem. Mavericks w pewnym momencie przestali po prostu trafiać, ale nadal grali dobrze. Po tym jednak trafili sześć trójek z rzędu i wygrali spotkanie. Można powiedzieć, że po prostu dobili do średniej (36% za 3 w sezonie, 10 m.).

Nowi Mavericks? Robili podobne rzeczy co w środę przeciwko Lakers. Haywood niby robi to samo co Erick Dampier, ale jest bardziej regularny i nie łapie tylu fauli. Jest mobilniejszy i aktywniejszy w obronie, przez co dochodzi do wjazdów, do których Dampier się ledwo ruszał. Do tego może z dwóch-trzech graczy w lidze zbiera tak dobrze na atakowanej tablicy. Do tego - długo o tym myślałem, ale... - DeShawn Stevenson nawet wzmacnia ten team i dodaje w końcu kogoś kto pójdzie w ogień z każdym zawodnikiem tej ligi (choć po prawdzie wczoraj Johnson trafiał nad nim wszystko w 1 poł.). Zresztą, Butler jest równie agresywny na boisku. To buldog. A pomyślcie co będzie teraz, gdy NBA zabroniła mu koić swoje rozkołatane nerwy żuciem słomek?

Ostatnimi dniami po prostu uwielbiam oglądać Dallas. Ekscytujący team, gdzie nawet jak wchodzi ławka to są przynajmniej 2-3 solidne opcje strzeleckie, a przecież nie grali ostatnio w pełnym składzie. Do tego dochodzi świadomość tego co potrafi zrobić Dirk w końcówce i patrzenie na atak Mavs oczami J-Kidda.

Tak jak jednak zawsze brakowało tam tego elementu lekkiej brutalności, o której przecież marzą kibice każdej z drużyn, która chce walczyć o tytuł (bo czy tak nie jest Lakerlandzie? Denver?), tak teraz to zespół już nie tak jednostronny jak kiedyś, a gdy mówi się o wzmocnieniach trzeba też pamiętać o Marionie, który gra tam dopiero pierwszy sezon. Teraz Mavericks mają podstawową rotację, która może match-upować się z każdą drużyną NBA. Pokazują to po All-Star break. Nie będą mieli problemu z Dwightem Howardem czy Shaqiem, bo mają Haywooda i Dampiera. Z tego samego powodu nie będą mieć problemów z Bynumem i prawdopodobnie też z Pau Gasolem, choć ten już niemal nie jest izolowany w ofensywie Lakers. Carmelo? Jest Shawn Marion. LeBron? Kobe? Są Butler, Marion, Stevenson. Deron Williams? Ostatecznie postawią strefę, ale przecież - znowu - jest Marion, Stevenson.


OK, nie sugeruję, że będą w stanie zatrzymywać ludzi w pojedynkę - "ograniczyć" to lepsze słowo - bo to tak jakbym nie doceniał też poprawionej team-defense w tym sezonie.

Z drugiej jednak strony kto u licha zatrzyma Dirka? Nikt. Ani pechowa miłość z szulerką, ani żaden gracz w NBA. Nowitzki jest nie do zatrzymania jeśli dostanie piłkę tam gdzie lubi, a już Carlisle'a i Kidda w tym głowa, by uruchomić odpowiednie ku temu zagrywki.

Play-offy to czas match-upów, a Mavericks zebrali najwięcej talentu w całej swojej historii, co roku dokładając i niewiele tracąc. I są obecnie najgorętszym teamem w lidze. To już nie to samo Dallas utożsamiane z miękkim Dirkiem czy dającym się łatwo mijać Kiddem. Czuje sie, że są w końcu gracze, którzy za nimi staną i to uskrzydla ich od meczu w Orlando. Ofensywa screen&roll nadal działa idealnie pod Terry'ego i Dirka. Hubie Brown mówił zresztą w trakcie meczu, że być może nie ma też w NBA obecnie trenera, który miałby więcej zagrywek ofensywnych w swoim playbooku niż Rick Carlisle, nazywając go ofensywnym geniuszem. Tymczasem od All-Star break Mavericks są też liderem efektywności defensywnej. I jeśli ograli Lakers i wygrali w Atlancie bez Carona Butlera i Ericka Dampiera, to pomyślcie o tym jak mogą być silni, gdy zgrają się jeszcze lepiej. Wcześniej w pełnym składzie pokonali dobre ostatnio Phoenix i wygrali w Orlando. Od razu .

Wiem, że prawdopodobnie nie jesteście przyzwyczajeni do tej myśli, ale mam nadzieję, że oglądacie mecze, a jeśli nie to mamy bloga, by o tym wspomnieć - Mavericks będą w play-offach takim samym kandydatem do tytułu jak Nuggets i Lakers. Tylko to chciałem napisać.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 28 lutego 2010 18:51

    Nie no spoko , ja tez nie twierdze ze Jamison bedzie gral gorzej niz Butler. Chodzi mi o to ze Dallas sie wzmocnilo i wedlug mnie zawsze bedzie i bylo mocnym teamem co moze powalczyc z kazdym. Tak wiec wedlug mnie maja szanse naprawde daleko zajsc. Wezmy pod uwage: Kidd,Butler,Marion,Nowitzki,Dampier a lawka?: Haywood, Terry, Stevenson :P Dla mnie to nie jest team na "tylko" 2 runde po prostu.

    autor pnH

  • dodano: 28 lutego 2010 16:38

    Dziki Jeż Północy - ja też uważam ze tytuł zdobędzie Denver - i co zabronisz mi ?

    autor wierny kibic denver

  • dodano: 28 lutego 2010 16:19

    pnH, mialem wczoraj pisac o tym, do czego nawiazalem, ale mi sie juz zwyczajnie nie chcialo. Jak widac, intuicja mnie nie zawiodla i slusznie przypuszczalem, ze ktos to wylapie. Otoz: po transferach istnieja dwa mozliwe scenariusze dla druzyny: albo powiew swiezosci wprowadzi do jej gry nowe rozwiazania, przez co bedzie niewygodnym, bo malo obliczalnym, przeciwnikiem dla rywali, albo 'nowi' beda mieli problemy z aklimatyzacja i odbije sie to na druzynie w posob negatywny. W praktyce nie ma reguly. Zapewne jest to uwarunkowane specyfika danych graczy: jezeli 'nowi' sa elastyczni, to szybko odnajda sie w nowym zespole i bede efektywnym ogniwem zespolu. Jezeli zas dani zawodnicy maja problemy z odnalezieniem sie w danym schemacie, to proces aklimatyzacji jest mniej lub bardziej czasochlonny. Stad dwie mozliwosci: albo druzyna zaskakuje, bo wprowadza nowe elementy do swojej gry, albo zawodzi, bo poszczegolne czesci ukladanki na dana chwile do siebie nie pasuja. Co nie zmienia jednak faktu, ze pierwsze tygodnie wcale nie sa kluczowe. Zarowno Mavs, jak i Cavs, dokonali zmian z mysla o PO. Jednak to, ze Jamison mial problem z wkomponowaniem sie w zespol Cleveland, nie znaczy, ze na dluzsza mete bedzie funkcjonowal w nim gorzej, niz Butler w Mavs. Nie wiem, co Cie tak uderzylo w tym 'elemencie zaskoczenia'. Jest to, rzecz jasna, metaforyczne okreslenie, bo przeciez Haywood nie wyrasta nagle spod ziemii i nie rozdaje czap w czapce-niewidce. Jednak zespol przy takich roszadach moze zyskacn wlasnie w tej poczatkowej fazie gdy w nowym rosterze. Zauwaz, ze skoro taki Batum jest w stanie analizowac mecze przeciwnikow w wolnych chwilach, to jak musza byc przygotowani ci, ktorzy z tego wlasnie zyja - z analizy gry rywali. A skoro pojawiaja sie nowe match-upy, to i rywal moze miec problemy z odpowiednim dostosowaniem swojej gry.

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 28 lutego 2010 14:31

    UncleBrayCare - wedlug mnie nie bardzo jest prawda to co mowisz :) po 1 grali bez Butlera 2 chyba ostanie mecze. po 2 - to ze wygrali np z Atlanta to geniusz Kidda a inne mecze caly team dobrze gral. po 3 maja bardzo dobry team i w koncu moze zaczna grac na poziomie jakim im przystalo a po 4-element zaskoczenia? czlowieq o czym ty mowisz :) sory ale chyba nie bardzo kazdy team ktory zrobi transfer to wygrywa mecze co? :) raczej bym powiedzial ze wiekszosci w PIERWSZYCH DNIACH transfer nie wychodzi na dobre jak np CAVS ktorzy jeszcze nie sa zgrani z Jamisonem wiec sory...oczywiscie kazdy moze miec swoje zdanie i to szanuje ale troche glupoty piszesz...mimo ze nie lubisz Dallas z czego wnioskuje startaj sie byc obiektywny w ocenie po ten ich streak z takimi teamami to nie jest przypadek :) elo

    autor pnH

  • dodano: 28 lutego 2010 13:49

    @UncleBrayCare pozdro dobrze gadasz

    autor iwczyko

  • dodano: 28 lutego 2010 9:28

    @kocel - W zeszłym sezonie nawet na finał im sił nie starczyło, to w tym sezonie mają wygrać jak się wszyscy poza nimi wzmocnili?

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 27 lutego 2010 23:25

    Z cala - naprawde spora - sympatia, Panie Macku - Dallas nic nie ugra, a na pewno nic wielkiego. Ze pozwole sobie zacytowac klasyk: 'The Mavericks are losers that have never won anything...' :) Niemiec nie ma psychiki, gdy przychodzi do gry o najwyzsza stawke, a Kidd czuje frustracje, gdy tylko seria nie uklada sie po jego mysli. A przestanie sie ukladac - najpozniej w drugiej rundzie. Nie ekscytowalbym sie tak druzyna z Dallas. Prosze zauwazyc, ze gdy w druzynie pojawia sie swiezosc i az trzech nowych graczy (choc we wczorajszym jedynie dwoch), to oczywiste, ze zmieniaja sie tez pewne schematy, w ktorych dotychczas funkcjonowala druzyna i to jest element zaskoczenia dla rywali. Wszyscy dobrze wiemy, ze w NBA sa specjalisci od 'podgladania' konkurentow, ktorzy analizuja kazdy aspekt ich gry. W pewnym momencie Mavs przestana zaskakiwac, zwyczajnie. Niby to wielkie zwyciestwo, bo i Hawks to nie byle kto, ale umowmy sie, ze taki scenariusz w drugim czy trzecim odtworzeniu ostatniego fragmentu meczu, nie powtorzylby sie. Po prostu w kazdym meczu przychodzi taki moment, ze nastepuje przejecie inicjatywy, jezeli po drugiej stronie cos sie zacina. Pan, Panie Macieju, ma nieco drazliwa tendencje do wysuwania przedwczesnych sadow. Pamietam Pana notke przy okazji tego, jak Kings odrobili niebotyczna strate w meczu z Bulls. Rokowal Pan zwolnienie trenera, a tu prosze, wcale tym Bullsom tak zle nie idzie. Jedna jaskolka wiosny nie czyni. Mavericks to druzyna na druga runde - w porywach. Prosze zapamietac moje slowa. :)

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 27 lutego 2010 19:42

    Od razu widziałem ze Dallas- Atlanta będzie meczem dnia i się nie pomyliłem. Od wymiany Dallas są naprawdę mocni i w mojej ocenie stać ich na walkę o mistrzostwo. Oglądałem po meczu gwiazd ich 5 meczy i tylko w starciu z OKC wyglądali słabo- grali za dużo na koźle- ale potem wygrali wszystkie mecze i to nie byle z kim bo Suns, magic. Lakers,Atlanta i maja już serie 6 wygranych wróci Demp i Butler i LAL i Denver mogą się drapać po głowie

    autor BB

  • dodano: 27 lutego 2010 18:24

    Imho ich słaby punkt to wiek ;).

    autor wclw

  • dodano: 27 lutego 2010 18:18

    ten najbardziej po prawej dirk

    autor obi

  • dodano: 27 lutego 2010 17:41

    duzo osob lubi ten klub ktory akurat wygrywa ale tak bylo jest i bedzie :) ja tam mimo milosci do OKC, Kidda (obok Magica, Pennego, najlepszy ever!!!) uwielbiam New York ktory ostatnie lata ma "wybitne" ale co tam :P moze za rok cos pograja w koncu :P oby!!! jak wspomne czasu Ewinga, Johnsona, Houstona, Starksa, Oakleya ahhhh :P

    autor pnH

  • dodano: 27 lutego 2010 17:23

    wkurzające to jest że tam gdzie jakiś głośny trade to od razu mega fchuj kibiców sie robi , jeee dallas graja idą po tytuł , gdzie są Ci kibice któzy byli z tą drużyna gdy przegrała z golden state gdy dawala sie jechać new orleans hornets ? Dirk i Cuban powiedzili dość i mamy dallas (jeszcze lepsze?) jak w 2006 roku , ja finał Widze Lakers/Denver ; Jazz/Dallas , będzie pięknie i zapowiadają sie jedne z ciekawyszch pólfinałowych serii nowej dekady , wschód wiadomo , wielka czwórka pogra między sobą , będzie nieźle. Tak samo autor tekstu, Portland gra dobrze , o jezuu kocham portland za to żę walczą pomimo już widzianych w nich straconego sezonu , o jezu kings mają przebłyski ,kocham kings (chociaz ostatni mecz z jazz im sie udał) to regularnie grają słabo ze swoim zajebistym frontcourtem, chociaz landry moze cos napedzi, a teraz dallas , graja zajebiscie jezuu widze Dallas w finale etc. etc.

    autor Baku

  • dodano: 27 lutego 2010 17:09

    Piekna laurka dla Dallas. Zgadzam sie ze sa na tym samym poziomie co Nuggets, Lakers w mojej opinii sa na chwile obecna ciut nizej. Szwankuje im ofensywa (duzo by o tym pisac), ale byc moze do PO to poprawia. Wracajac do Dallas to z tej analizy by wynikalo ze nie maja slabych punktow, a mi sie wydaje ze jakies maja, ale nie chce mi sie teraz o tym myslec.

    autor bon3s

  • dodano: 27 lutego 2010 16:19

    i tak nuggets beda miec mistrzostwo!<3

    autor kocel

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 705 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u