Bloog Wirtualna Polska
Są 938 322 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


NICOLAS BATUM IS FOR REAL?

niedziela, 28 lutego 2010 11:42
Skocz do komentarzy

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

Już od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem napisania paru słów o Francuzie z Portland Trail Blazers. Cały czas szukałem do tego jakiegoś pretekstu lub punktu zaczepienia. Najpierw miał to być jego powrót po kontuzji. Potem myśl ta pojawiła się po zeszłotygodniowym meczu z Utah, gdy Batum zagrał fantastycznie w pierwszej połowie. Po wczorajszej eksplozji w Minneapolis Nicolas nie pozostawił mi wyboru. 31 punktów, 7 asyst, 7 zbiórek, 3 przechwyty, 11-16 z gry, 5-8 za trzy, 0 strat w 29 minut gry (sic!)

Nie mam zamiaru pisać o tym spotkaniu bo nie taki jest cel tego tekstu. Spodziewałem się, że Batum może w końcu z czymś takim wystrzelić ale powyższa linijka nie oznacza od razu, że Francuz nagle stanie się gwiazdą pierwszej wielkości. Tym tekstem chcę powiedzieć: obejrzyjcie tego chłopaka. Obejrzyjcie bardzo uważnie.

Po prestiżowym turnieju Alberta Schweitzer'a w 2006 roku, którego Batum został MVP, hiszpański analityk i komentator telewizyjny Antonio Rodríguez pisał o nim: Cężko znaleźć  nim jakieś słabości. Jest prawie idealnie ukształtowany. (...) Kiedy jest zmotywowany jest praktycznie idealnym graczem. Jestem przekonany, że w NBA będzie starterem. Ten turniej nie był jedynym sukcesem Batuma, który z reprezentacją Francji zdobył także mistrzostwo Europy do lat 16 w 2004 roku, do lat 18 w 2006 (został MVP tego turnieju) i brązowy medal mistrzostw świata do lat 19 w 2007 roku.

Batum szybko stał się jednym z najgorętszych nazwisk w Europie. Oczywiście musiało zwrócić uwagę za oceanem, gdzie wkrótce obok Danilo Gallinariego i Ricky'ego Rubio stał się najbardziej wyczekiwanym "eksportem" ze Starego Kontynentu. Przed draftem w 2008 roku mówiło się, że powinien zostać wybrany  już w loterii ewentualnie niewiele później. Ostatecznie Francuz zsunął się na 25 miejsce, z którego sięgnęli po niego Houston Rockets szybko jednak wysyłając go do Portland za prawa do Darrella Arthura i Joey'a Dorsey'a. Nicolas spadł o tyle miejsc z dwóch powodów. Po pierwsze, jakkolwiek menadżerowie doceniali jego wszechstronność i atletyzm, obawiali się też czy chudziutki Francuz poradzi sobie fizycznie w lidze. Po drugie, jeszcze z czasów gry w Le Mans szła za nim fama "miękkiego" gracza, który znika  w najważniejszy momentach i nie potrafi być liderem. Pisano o nim, że potrafi dominować na obu krańcach parkietu by po chwili kolejne parę minut przejść koło meczu. Swoją drogą przeczesałem przed chwilą draft 2008 by zobaczyć, gdzie mógłby wylądować Batum, gdyby wybierano go dzisiaj i okazuje się, że niewiele wyżej. Po 1,5 roku można już powiedzieć, że to jeden z najsolidniejszych draftów ostatnich lat, co najważniejsze ze sporą grupą bardzo dobrych "wysokich" (między innymi bracia Lopez, J.J. Hickson, Roy Hibbert, Marresse Speights, czy Anthony Randolph).

Wracając do Batuma. Z perspektywy czasu wydaje się, że lepszej wiadomości niż przejście do Portland nie mógł usłyszeć. Nate McMillan szybko zobaczył, że w młodego Francuza warto inwestować i... już w jego czwartym meczu wpuścił go do pierwszej piątki. Nicolas miał trochę szczęścia bo jego jedyną konkurencją w tym okresie był Travis Outlaw. McMillan uznał, że lepiej będzie dla drużyny, gdy Outlaw zostanie 6th man a młody Batum będzie mógł ogrywać się jako starter. Oczywiście nie mógł liczyć na naprawdę dużo minut (średnio 18 w meczu) ale większość z nich grywał przeciwko podstawowym skrzydłowym przeciwnych zespołów, co miało być dla niego dobrą szkołą.

Bardzo byłem ciekawy jak Batum poradzi sobie w swoim drugim sezonie w lidze. Liczyłem po cichu, że zrobi krok do przodu, przede wszystkim w obronie, gdyż ma potencjał na bycie prawdziwym koszmarem dla rywali. Niestety w październiku okazało się, że z powodu kontuzji barku Francuz zostanie wyłączony z gry nawet na 3-5 miesięcy. Na szczęście nie wszyscy w Portland zrobieni są ze szkła i Batum wrócił na parkiet już 25 stycznia a po miesiącu grania z ławki od paru dni znów pojawia się w pierwszej piątce.

Na wczorajszą eksplozję zapowiadało się przez cały ten miesiąc. Wyglądało to jakby Batum powoli próbował zapuścić silnik, który jednak chwilami gasł. Wbrew wielu opiniom cały ten czas pokazywał, że może być poważną siłą w ofensywie. Oczywiście zagrał dopiero 16 spotkań ale jego dotychczasowe statystyki muszą robić wrażenie: 9,5 punktu, 56,5 % z gry, 44,7% za trzy, 90% z linii rzutów osobistych. Wobec takich liczb nie jest niczym dziwnym, że przewodzi obecnie lidze w offensive rating (130,3) i ma true shooting percentage na poziomie 66%.

Pytanie brzmi, czy Nicolas jest w stanie grać na podobnym poziomie przez dłuższy czas. Jeszcze w czasie gry w Europie zarzucano mu nieregularność. Jego sytuacja w Portland jest jednak trochę inna. Tu nie jest gwiazdą drużyny. W zespole ma przecież zawodników takich jak Brandon Roy, LaMarcus Aldridge czy Andre Miller, na których spoczywa dużo większa presja. Poza tym jeszcze jakiś czas temu zarzucano mu słaby rzut z dystansu. Tymczasem Batum solidnie wykorzystał swoją przerwę w grze i nie jest już jedynie zagrożeniem z pół dystansu. Muszę napisać, że osobiście bardzo bym chciał, żeby był w stanie częściej grać tak jak wczoraj z Timberwolves bo po prostu wtedy staje się dla rywali match-up'em porównywalnym do Kevina Duranta. Umiejętność zdobywania punktów praktycznie z każdej pozycji plus szalone warunki fizyczne (2.24 zasięgu ramion). Oczywiście do Durantuli droga jest jeszcze daleka ale tak jak jakiś czas temu, w którymś Day-to-day zauważył Maciek jeśli Batum będzie w stanie wykorzystywać swój potencjał to z KD mogą stworzyć jeden z najbardziej interesujących match-up'ów na lata.

Sprawa wykorzystywania swojego potencjału w ataku jest dla Batuma wciąż otwarta i czy jego aktualne osiągi to faktyczny postęp dowiemy się dopiero za jakiś czas. Już teraz możemy natomiast powiedzieć, że Nicolas rozwinął się w defensywie. Ze swoimi warunkami fizycznymi, atletyzmem i pracą nóg jest w stanie w grze jeden na jeden bronić spokojnie dwójki i trójki a w szczególnych przypadkach nawet rozgrywających i silnych skrzydłowych rywali. Z jego dotychczasowych występów w tym sezonie warto zwrócić uwagę na mecz z Rockets, gdzie został wystawiony przeciw... Aaronowi Brooksowi i przede wszystkim z Mavericks, gdy w  crunch time zatruł życie Dirkowi Nowitzkiemu. Z tego drugiego spotkania wszyscy zapamiętali przede wszystkim 52 punkty Andre Millera ale defensywa Batuma była równie kluczowa dla zwycięstwa Portland. Jeśli bylibyście bardziej zainteresowani to polecam głębszą analizę 'akcja-po-akcji' pojedynku Batum-Nowitzki. To, co mnie najbardziej zainteresowało to wypowiedź Nicolasa po tym meczu: Oglądałem taśmy i wiedziałem, że to co robi to drybling w lewo, pump-fake i obrót więc po prostu obserwowałem piłkę - na niego wcale nie zwracałem uwagi, patrzyłem tylko na piłkę - a kiedy rzucał po prostu wyciągałem ręce do góry bo i tak nie ma możliwości, żeby go zablokować. (...) Opuściłem 45 spotkań i nie miałem nic do roboty więc oglądałem taśmy. Czy jest jakiś trener, który nie chciałby mieć zawodnika, który, gdy jest kontuzjowany zajmuje się rozgryzaniem przyszłych rywali?

Nie chcę sprawić wrażenie, że po jednym fantastycznym spotkaniu, robię z Batuma od razu wielką gwiazdą. Zdaję sobie sprawę, że przed nim wciąż jeszcze mnóstwo pracy i może minąć sporo czasu zanim doczekamy się (o ile w ogóle) regularnych występów na zbliżonym poziomie. Powtórzę jednak jeszcze raz. Obserwujcie tego chłopaka i nie dawajcie się zawsze zwieść cyferkami w boxscorach. Może nie będzie to nowy Scottie Pippen albo Andrei Kirilenko, czy drugi Rudy Gay ale starczy, żeby był to pierwszy Nicolas Batum.

A tak na marginesie liczę po cichu, że okazję do takiego artykułu da mi niebawem mój drugi ulubieniec z draftu 2008 wybrany tuż przed Batumem Serge Ibaka.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 marca 2010 23:09

    Pisane emocjami, błędy się zdarzają - mnie to nie drażni, a poza tym wiem coś o tym bo sam piszę i też o NBA :). Wszyscy popełniają w pewnym stopniu plagiat - przecież korzystamy z podobnych źródeł ESPN, blogi ,itd. Oskarżenie o plagiat, bo zabrzmiało podobnie? Bez przesady. Widziałem Batuma w Kato i ten gość ma niesamowitą grację w ruchu i miękkość. Poza tym jest dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi. Będzie coraz lepiej, w szczególności jak zacznie więcej wjeżdzać pod kosz i szukać faulu, gry ciałem. Z jego zasięgiem i techniką bardzo ciężki do zatrzymania. A tak przy okazji - gratulacje dla ZP1 - zaraz pęknie 3 mln wejść na licznku :)

    autor woszczu3

  • dodano: 01 marca 2010 10:02

    "Jest prawie idealnie ukształtowany. (...) Kiedy jest zmotywowany jest praktycznie idealnym graczem. Jestem przekonany, że w NBA będzie starterem."

    trochę śmiesznie brzmią te zdania zestawione koło siebie. jest idealny - będzie starterem ;)

    autor MMaI

  • dodano: 28 lutego 2010 21:23

    batum to przyszlosc blazers. On, roy i aldridge to zawodnicy bez ktorych nie wyobrazam sobie tej ekipy. Go! blazers Go!

    autor try1

  • dodano: 28 lutego 2010 20:58

    To mój faworyt z OKC - Sergio Jebaka

    autor koleś git

  • dodano: 28 lutego 2010 20:08

    nikt takiego artu nie bedzie popelnial, bo redaktor prowadzacy jest zielony, dlatego zaloba i artykul o batumie, majacy przykryc temat ;)

    autor coralles

  • dodano: 28 lutego 2010 20:04

    nie chce im sie to nie robia proste. chca to robia nie chca to nie

    autor lmao noby

  • dodano: 28 lutego 2010 19:39

    tak trochę nie na temat ale mógłby ktoś popełnić art pastwiący się nad Celtami...

    autor KCieś

  • dodano: 28 lutego 2010 19:21

    Trole jak wam sie blog nie podoba to wypad na polskikosz

    autor buuuuuu

  • dodano: 28 lutego 2010 18:56

    powiem tylko tyle ze ok artykuly sa ale ostatnio chlopaki kiepsko cos na blogu piszecie malo artykolow nie ma dniowek nie ma nawet top 10 dzis wezcie sie w garsc pozdr

    autor lilahamer

  • dodano: 28 lutego 2010 17:23

    Ja natomiast widzialem go w Katowicach w cwiercinale z Hiszpania. Co prawda, w tamtym meczu nie blyszczal, ale wiedzac, ze ma papiery na gracza swiatowego formatu, bacznie go obserwowalem i rowniez zwrocilem uwage na jego sposob poruszania sie po parkiecie, no i, oczywiscie, skocznosc. Nie sposob bylo rowniez zauwazyc jego smuklej sylwetki, nad ktora powinien popracowac, bo o ile w Europie moglaby byc wystarczajaca, o tyle w NBA na dluzsza mete moze byc to za malo, zwlaszcza z perspektywy ewentualnych kontuzji... Ogolnie dobry gracz i trzymam za niego kciuki.

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 28 lutego 2010 16:06

    No dokładnie. Ja też go widziałem na EUROBASKECIE w Bydgoszczy, w meczu wygranym z Grecją i najbardziej zapamiętałem własnie nie Tony'ego Parker'a nie BOris'a Diaw'a, a własnie Nicolasa Batuma. Świetny defensor grający swietnie na nogach, grający( przynajmniej wtedy;))|) na ogromnym luzie, wykorzystujący świetnie sowje warunki fizyczne. Nie myśli o sobie, a przede wszystkim o zespole, a takich zawodnikow się ceni. Moim zdaniem to bardzo przyszłosciowy gracz, który jeśli bedzie dostawał minuty do gry i ciężko pracował, za 2-3-4 lata będzie dostarczycielem solidnego 20-5-5...

    autor lukis_23

  • dodano: 28 lutego 2010 15:51

    Widziałem go na żywo na eurobaskecie w Bydgoszczy i chłopak porusza sie niczym kot. No i ten niesamowity zasięg ramion. Oby kontuzje go omijały.

    autor Canigia

  • dodano: 28 lutego 2010 15:42

    I to mnie się podoba, artykuł świetny, bardzo mie się podoba. A z tym plagiatem to koleś przegina

    autor ChrisCRS

  • dodano: 28 lutego 2010 15:41

    no widze ze Kujawiński ma takie same poglądy jak ja i gust tez ten sam.

    autor edi

  • dodano: 28 lutego 2010 15:33

    top 10 kazdy se moze obejrzec na nba.com wiec w czym problem?

    autor p-czar

  • dodano: 28 lutego 2010 15:19

    bardzo fajny artykuł, oby tak dalej, tylko gdzie sa dniowk ? Nawet top10 przestaliscie wrzucac.

    autor Purpur aka Melo # 15

  • dodano: 28 lutego 2010 15:17

    @szefunio 84

    Przepraszam obiecuję więcej nie używać słów, których Ty używasz na swoim blogu (czy przyimki i zaimki też się liczą?). A liczby z boxscorów będę dla zmyły wpisywał w zapisie rzymskim, żeby nie pokrywały się z tymi u Ciebie. Nie miałem pojęcia wcześniej o istnieniu Twojego bloga więc jeśli możesz podeślij mi listę słów zakazanych bo nie chciałbym, żeby tu więcej "śmierdziało plagiatem". I uściślij, czy chodzi tylko o słowo pisane, czy powinienem też uważać na to co mówię. Jeśli mogę mieć prywatną prośbę to zostaw mi chociaż słowo "generalnie" bo lubię go nadużywać. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.

    autor sobriquet

  • dodano: 28 lutego 2010 15:15

    Plagiat, <rotflol na ścianie>

    autor Wclw

  • dodano: 28 lutego 2010 15:03

    "Wielka eksplozja Nicolasa Batuma, który uzbierał w swoim dorobku 31 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst w 29 minut. W tym 5/8 za trzy, 6/8 za dwa oraz 4/4 z lini rzutów wolnych"----------- to nie to samo co -------------"Po wczorajszej eksplozji w Minneapolis Nicolas nie pozostawił mi wyboru. 31 punktów, 7 asyst, 7 zbiórek, 3 przechwyty, 11-16 z gry, 5-8 za trzy, 0 strat w 29 minut gry"

    autor obi2100

  • dodano: 28 lutego 2010 14:57

    Witam, cieszę się że wspominacie trochę o zawodnikach Blazers, jednakże zauważyłem coś dziwnego. Zaglądałem jeszcze jakieś pół godziny temu na blog zawszepopierwsze i jeszcze nie widziałem tego artykułu, a tu nagle BUM!, wasz artykuł pojawia się kilka minut temu z poranną godziną przy tytule. W dodatku jeszcze zaczynacie artykuł prawie takimi samymi słowami jak w moim artykule na blogu o BLazers "Po wczorajszej eksplozji w Minneapolis Nicolas nie pozostawił mi wyboru. 31 punktów, 7 asyst, 7 zbiórek, 3 przechwyty, 11-16 z gry, 5-8 za trzy, 0 strat w 29 minut gry (sic!). "

    Sory ale troche mi tu śmierdzi plagiatem.

    autor szefunio_84

    blog: trailblazers.bloog.pl/

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 948 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u