Bloog Wirtualna Polska
Są 938 322 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE MICHAEL MIAŁ ATAK SERCA, A LARRY STRZELIŁ SOBIE W ŁEB

wtorek, 02 marca 2010 7:16
Skocz do komentarzy

Maciej Kwiatkowski


DALLAS 89, CHARLOTTE 84


Było 12 punktów straty do przerwy. Było zmęczenie przylotem do Charlotte o 4 nad ranem. Był nawet Michael Jordan w czerwonej marynarce przypięty do końca ławki Bobcats. A obok niego dwie kobiety, z których żadna nie była jego żoną.


Po drugiej stronie Larry Brown zastanawiał się jak bez gwałtownych ruchów ugryźć się w krawat, starając się też nie sprawiać wrażenia, że zaraz wyjdzie do szatni i sprzeda sobie kulkę w łeb.

W tych dniach Mavericks nie mogą znaleźć sposobu na przegranie meczu. Dirk Nowitzki potrzebował 23 rzutów (12/23), by zdobyć 27 punktów. Jason Kidd (1/7) nie mógł trafić za trzy, a jego release przy rzucie ciągnął się aż od miękkich kolan. Shawn Marion (6 pkt, 5 zb) zaginął gdzieś po pierwszej kwarcie, a Brendan Haywood (33 min, 2/5, 6 zb) zamiast kończyć akcje wsadami, znowu był blokowany albo fatalnie pudłował spod obręczy.

Mavs grają jednak ostatnio jak po sznurku i mając tyle opcji ofensywnych z takim dystrybutorem jak Kidd, naprawdę ciężko jest im przegrać mecz, nawet przeciwko tak atletycznej defensywie. Siłą Charlotte jest obrona 1-na-1 i szybkie zagęszczanie strefy podkoszowej gromadą silnych i skocznych graczy, takich jak Tyrus Thomas (16 pkt, 12 zb), czy Gerald Wallace (11 pkt, 8 zb), czy nawet Boris Diaw (15 pkt), który kuper ma nie mniejszy niż Lindsey Hunter, ale footwork w obronie wcale nie gorszy (o ile zgodzicie się ze mną, że żaden 39-latek nie ma i mieć nie będzie takich szybkich stóp w obronie jak kończący karierę Hunter)

Bobcats mieli Diawa, mieli Stephena Jacksona (20 pkt, 6 strat), mieli też Wallace'a - wszystkich przygotowanych na odparcie gry 1-na-1. Dlatego nazywam ich Quickcats. Zapowiadało się smakowicie, bo siłą Mavs są akurat szybkie izolacje dla Dirka, gdzie jeśli myślisz, że masz Nowitzkiego w ciężkiej pozycji - najlepiej rzucający 7-footer wygina się dodatkowe pół metra do tyłu - to raz, dwa - oddaje rzut z wysokiego punktu, a trzy - co może tutaj najważniejsze - piłka po opuszczeniu nadgarstka już na starcie zmierza, by osiągnąć wysoką parabolę. Tak więc jeśli myślisz, że masz Dirka - on oddaje właśnie jeden ze swoich ulubionch rzutów.

Nowitzki zdobył 10 punktów w trzeciej kwarcie różnego rodzaju fade-away'ami, a potem w czwartej zmienił go Jason Terry (13 z 20 pkt.), który trafiał kosz za koszem. Jedna z różnic między Denver a Dallas? Rick Carlisle przy George'u Karlu wygląda jak ofensywny geniusz. Mavericks nie mieli jakichkolwiek problemów w ustawianiu swoich strzelców w ich ulubionych pozycjach, czyli coś czym Karl zawinił być może wynik meczu w Los Angeles. Screen&roll - Terry przemykający po dwóch zasłonach pod koszem, wychodzący tuż za ostatnią i dostający piłkę w tempo na 45 stopniach, na 5 metrze niczym Rip Hamilton. Albo ten sam Terry podsłaniający Nowitzkiego na prawym skrzydle, tak by ten mógł szybko odskoczyć od stawianej mu zasłony i dostać piłkę w momencie, w którym obrońca robi krok do przodu w jego stronę. Dirk ma tutaj zwykle trzy opcje: albo rzut, albo pump-fake i rzut, albo minięcie od linii. Tu nie ma nic skomplikowanego.

Mimo tego Bobcats byli w pierwszej połowie na dobrym tropie. Wygrywali ten mecz energią i dokładnością, by po przerwie rzucić tylko 29 punktów, popełniając aż 13 ze swoich 19 strat. Do tego w czwartej kwarcie, gdy Mavs nabrali animuszu - choć to raczej generalna tendencja Cats - oddawali rzuty z ciężkich pozycji (40% z gry). Efekt to aż 6 air-balli w czwartej kwarcie (tu wstaw tytuł postu) - to może być jakiś rekord sezonu, choć z tego co wiem taka statystyka nie jest (na szczęście?) prowadzona.

Kluczowa była dobra gra przez całe spotkanie Carona Butlera (22 pkt.), który jako jedyny Maverick miał w pierwszej połowie wymagany poziom aktywności i atletyczności, by przeciwstawić się Cats. Tymczasem coraz bardziej widać w grze Charlotte to, że pozyskanie Thomasa nie było wcale tak jednostronnym transferem. Tytus znowu był jednym z najlepszych graczy na parkiecie, ale Bobcats brakuje z ławki nieoczekiwanych ofensywnych eksplozji Flipa Murray'a. DJ Augustin (15 min, 0/3) niestety zatracił gdzieś pewność gry z pierwszego sezonu.

Mavericks wygrali ósmy mecz z rzędu, tym razem zwyciężając drugą połowę 17 punktami, mimo tego, że to oni a nie Bobcats byli w back-2-back - a Charlotte grali w dodatku u siebie. To był kolejny, inny niż wcześniejsze test dla zespołu, o którym nie umiem powiedzieć inaczej niż najlepiej obecnie grający team ligi. Wobec porażki Nuggets w Phoenix awansowali na drugie miejsce Konferencji Zachodniej i do końca sezonu mają chyba najłatwiejszy terminarz spośród czołówki Zachodu.

Widziałem trzy kwarty imponującego na swoją miarę zwycięstwa San Antonio Spurs w b-2-b przeciwko świetnie prowadzonym New Orleans Hornets. Trochę coraz lepszego Jameera Nelsona i Orlando. Ominęło mnie "Fire Eddie!" w Wachovia Center. Widziałem też drugą połowę tego co Phoenix Suns zrobili u siebie Denver (31-7 run na koniec drugiej kwarty). Była to jednak pierwsza noc tutaj w Szczecinie nad Odrą, gdy czuć było wiosnę i zasłuchałem się w płycie Lindsey'a Buckinghama "Go Insane". Tak więc wybaczcie, ale innym razem.

Przemek Kujawiński

ATLANTA 116, CHICAGO 92

Powoli zaczynam dobierać mój nocny "terminarz" z perspektywy postseason. Z tego powodu dzisiaj dopadło mnie spotkanie Hawks z Bulls. Bardzo możliwe, że oba zespoły trafią na siebie już w pierwszej rundzie (na dzień dzisiejszy tak by się stało). Jeśli faktycznie do tego dojdzie miejcie nadzieję, że Chicago będzie miało szansę przystąpić do tego starcia w pełnym składzie. Dzisiaj bez Joakima Noaha i Luola Denga na parkiecie Byki nie miały po prostu żadnych argumentów by oprzeć się Atlancie.

Hawks wygrali deski 63 do 37. 22 z tych piłek zebrali na atakowanej tablicy. Połowa z nich padła by pewnie łupem Noah. Atlanta prowadziła w tym spotkaniu od początku do końca kontrolując obraz gry. Kolejną wielką noc miał Josh Smith (17 punktów, 18 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty, 2 bloki). Poza nim jeszcze trzech graczy Hawks miało 9 lub więcej zbiórek. To był kompletna dominacja. Cóż jednak zrobić jeśli Bulls solidnej walki na tablicach mogli oczekiwać jedynie od Taja Gibsona (11 punktów, 13 zbiórek).

Jeśli kibicujecie Bulls nie powinniście jeszcze załamywać rąk bo w tej kwestii może być tylko lepiej. Do tego Derrick Rose (24 punkty) ma momenty, gdy gra jak Dwyane Wade. Dzisiaj w pierwszej połowie zderzył się kolanem z Mike'em Bibby i musiał na jakiś czas opuścić boisko. Wrócił w trzeciej kwarcie i nadal lekko kulejąc był w stanie zmienić ten mecz na chwilę w ciekawe widowisko. Rose atakujący kosz z piłką, lub wybiegający zza pleców obrońców wygląda całkiem jak Wade i czasem się zastanawiam, czy nie lepiej grałoby mu się na dwójce.

Bykom energii starczyło jeszcze na początek 4 kwarty, gdy zdołali zbliżyć się na 6 punktów. Od tego miejsca Hawks znów zdominowali strefy podkoszowe i w kolejne 2 minuty zrobili run 9-0, który ostatecznie zniechęcił Chicago. Joe Johnson (14 punktów, 9 zbiórek) nie miał dzisiaj strzelecko dnia. Mecz wygrał podstawowy frontcourt Jastrzębi rzucając 50 punktów i zbierając 37 piłek. Swoje z ławki dołożył oczywiście Jamal Crawford (21 punktów).

Żałuję, że Byki nie mogły zagrać w podstawowym ustawieniu bo ciężko po takim spotkaniu cokolwiek prorokować. Jeśli naprzeciwko atletycznych podkoszowych Hawks stawiamy Brada Millera to wynik wydaje się z góry przesądzony. Jedno jest pewne bez Noah i Denga Bulls nie będą mieli z Hawks najmniejszych szans (i w gruncie rzeczy z nikim). Trzymajmy więc kciuki za zdrowie obu panów bo przy ich obecności mecz ten mógłby wyglądać całkiem inaczej.

Z innych aren warto wspomnieć o zwycięstwie Cavaliers z Knicks... no dobra żartuję nie warto o tym wspominać. 60-31 w zbiórkach a gdyby nie 4 kwarta to Knicks przegraliby 50 punktami. Brandon Roy i Nicolas Batum zasmucili Memphis. Blazers dogonili Grizzlies w trzeciej kwarcie rzucając 41 punktów. 15 z nich było sprawką Roya, 12 dołożył Batum. Z tego spotkania obejrzałem tylko końcówkę ale było warto bo mój ulubiony Francuz zafundował w niej niezłą karuzelę. W ciągu dwóch ostatnich minut zdążył wykonać akcję 2+1, przechwycić piłkę w kluczowym momencie by po chwili źle ją podać (Marcus Camby uratował sytuację), stracić piłkę w kluczowym momencie by po chwili zablokować Mayo twarzą w twarz pod koszem. Na koniec trójką uciszył jeszcze halę w Memphis (Grizzlies przegrywają tam ostatnio wszystko). Utah prawie powtórzyli swój ulubiony scenariusz w starciach z Clippersami, czyli wydarcie zwycięstwa w ostatniej kwarcie ale Deron Williams najpierw spudłował dwa osobiste, które dawałyby Jazz remis na kilkanaście sekund do końca a następnie do spółki z Boozerem stracił piłkę w najważniejszym momencie.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 02 marca 2010 21:13

    Patrzę na te wpisy i dochodzę do wniosku, że ja chyba oglądałem jakieś inne mecze. W moich trochę więcej się działo. Nie było zawałów serca, ale Phoenix pojechali dołujące Bryłki [Nuggets grają jakby chodziło o baryłki i na dodatek w 3/4 opróżnione]. Inaczej wygląda teraz niedzielne zwycięstwo nad nimi marnie grających Lakers. Co innego drugi zespół z LA. Clippers ograli Utah, która od 6 stycznia miała bilans 20:5. Nie gra [ja wiedziałem, że tak będzie] Marcus Camby. Tak się dzieje gdy kumulują sie 2 pechy - drużyny i zawodnika. Poza tym bezproblemowe zwycięstwa Cavs z Knics, Orlando z 76ers, Atlanty z Chicago i Spurs z Hornets, Houston z Toronto i Portland z Memphis. Jedynie zmęczeni Mavs do końca nie mogli być pewni swego z drużyną MJ.

    autor timdan21

  • dodano: 02 marca 2010 19:57

    Guru mial atak serca? shit, nie wiedzialem, oby wyzdrowial! a temat rapu i raperow proponue zostawic, w koncu to blog o koszykowce...

    autor krzych

  • dodano: 02 marca 2010 19:50

    pewnie, ze jezeli mowimy o nawarstwieniu rymow i skillach to byl lepszy, ale ladunek emocjonalny i tematyka kawalkow lamonta, to przy shakurze wypada jak kapiszon przy bombie. a dla mnie rap to troche wiecej, niz pietrzenie rymow w bragga, bo ta konwencja ma raczej krotkie nogi. poza tym... szybciej big pun niz big l. w rite where you stand j-kiss zjada guru spokojnie, zreszta akurat on tak ma, ze jakos wyjatkowo sie spina na goscinne wystepy. co zrobil scarface albo inspectah na trackach z guru, to nie musze mowic. wiadomo, ze cieniasow pokroju lil dapa guru kasuje z miejsca, ale przy lepszych gosciach juz nie blyszczy. a te jazzmatazy, to gdyby nie premier i w zasadzie szczesliwe zrzadenie losu jakim bylo nagranie no more mr. nic guy, to guru nagrywalby solo w piwnicy i uslyszaloby o nich jego 5 sasiadow, a dzis by pewnie rozwozilby pizze i mial 82 znajomych na myspace jak lakim shabazz. celowo przerysowuje, ale chyba jest jasne, ze te plyty gdyby nie to, ze byl tym typem z gang starr prawdopodobnie nigdy by sie nie ukazaly, a na pewno nie z taka mistrzowska obsada gosci. poza tym na jazzmatazz 3, to dilla, preemo i neptunes stanowia o sile tej plyty, zreszta preemo pojawil sie tez na 2. pierwsze dwie odslony tej kompilacji sa genialne, ale genialni sa tez goscie, tam przeciez pojawiaja sie lewis, hubbard, byrd, marsalis, ll smith z takimi ludzmi nie da sie popelnic zlej plyty. guru i cl-a lacza dwie cechy - nie sa wybitnymi raperami i bazuja na talencie swoich producentow jak tylko sie da (a samo gang starr foundation, robi to do szescianu), mimo to, zawsze czekasz na to, ze moze cl nagra jakis track z petem, a guru przyjedzie na koncert z premierem, bo jest w tym jakas chemia. jak wypadaja bez swoich producentow to slychac na ich solowkach produkowanych przez przecietnych producentow takich jak np. solar

    autor coralles

  • dodano: 02 marca 2010 19:06

    Nic nie zrobił bez pomocy Preemo?
    A kto zrobił 4 Jazzmatazy w tym 3 mistrzowskie?
    Gdzie tam masz produkcje Preemo? 2 bity?
    kto zrobił Baldhead Slick & Da Click? chyba nie Preemo.
    Guru nie był niczyim przydupasem zrobił bardzo wiele dla rapu .
    Z tym że goscie zjadali płyty Gang Starru to dowaliłeś tak,że nie wiem,featuringów było mało i jeśli uważasz ,że np Jadakiss zjada Guru to gratuluje gustu.
    2Pac był nijaki ludzie robią z niego świętego.
    Taki chociażby Big L był w cholere lepszy.

    autor Riki

  • dodano: 02 marca 2010 18:33

    Pac > Guru. zawsze, co by sie nie dzialo. Pac nigdy nie byl niczyim przydupasem, Pac zaistnial bez jednego z najwybitniejszych producentow historii, a o Guru bez Preemo nigdy bys nie uslyszal, w koncu Pac praktycznie nigdy nie dawal sie zjadac gosciom na swoich plytach, a Guru praktycznie zawsze byl przez gosci zjadany na plytach GS. No i najwazniejsze - glosy - jeden zamula, drugi ma w glosie mnostwo emocji. Wiadomo, ze do Guru zawsze szacun w koncu to polowa drugiego najwazniejszego w historii duetu producent-mc jak dla mnie. I troche szkoda, ze jednak historii, bo jego ostatnie dokonania, to krotko mowiac kiszka. Lifesaver z Jazzmatazz nuta dnia A na koniec pytanie: Jak tytulowy atak serca Michaela ma sie do ataku serca Keitha Elama ztj Guru? Przeciez to tak, jakbym powiedzial, ze nowy singiel Ostrego "Spij spokojnie" jest dissem na Guru.

    autor coralles

  • dodano: 02 marca 2010 17:58

    Marynarka na zdjęciu raczej nie jest czerwona.

    autor colfante

  • dodano: 02 marca 2010 16:40

    Poprawka jest i było dużo wiecej lepszych raperów niz przereklamowany 2pac

    autor Riki

  • dodano: 02 marca 2010 16:39

    Jest i było dużo więcej raperów niż 2pac, Guru ma wielki wkład w całą kulture hip hop.
    Nie wierzysz sprawdz z kim nagrywał Jazzmatazy zwłaszcza 1

    autor Riki

  • dodano: 02 marca 2010 15:50

    hmmm jakieś 2 packi?? nie dość że nie masz żadnego poczucia humoru człowieku to jeszcze nie szanujesz wkładu Paca- ja tu widzę 2 grzechy ciężkie, lepiej się zastanów 2 razy zanim coś napiszesz heh.

    autor Playa

  • dodano: 02 marca 2010 15:02

    Tak najlepiej ze wszystkiego żartować.
    Śmiejcie się jeszcze ze śmiertelnie chorych.
    Nie wiecie nawet co znaczy Guru dal świata hip hopu , więcej niż jakieś 2packi.
    Oby przeżył.

    autor Riki

  • dodano: 02 marca 2010 13:49

    zartowanie z ataku serca jest nie na miejscu, kiedy tysiace ludzi dziennie przezywa go na swiecie. w ogole moze z niczego nie zartujmy, bo zaraz sie okaze, ze wszystko jest nie na miejscu

    autor coralles

  • dodano: 02 marca 2010 13:29

    wiatrak może zapierniczać ale piernik nie może zawiatraczać.Ale wsad Lebrona robi wrażenie

    autor quaresmen

  • dodano: 02 marca 2010 12:53

    @Boogie - a co ma piernik do wiatraka?

    autor lukostro

  • dodano: 02 marca 2010 12:20

    Żartowanie z ataku serca jest tu bardzo nie na miejscu w chwili gdzie Guru z Gang Starru jest w stanie krytycznym po takim ataku właśnie.

    autor Boogie Down

  • dodano: 02 marca 2010 11:52

    No i miśkom odjeżdżają PO, szkoda :( Fajna ekipa, mają niesamowite przebłyski. Może za rok o ile utrzymają obecny skład, a może jeszcze dokoptują kogoś ciekawego

    autor andre

  • dodano: 02 marca 2010 10:37

    Dzisiaj z nudów wymyśliłem...
    Oczami kibica Hornets...
    Lato 2010...
    W przytulnej knajpce w Cleveland spotykają się LeBron James, Donnie Walsh i Mike D'Antoni... (jakim cudem nie zostali wytropieni przez dziennikarzy?)
    Walsh: Mam dla Ciebie Królu, pozwolisz że tak będę zwracał się do Ciebie, propozycję nie do odrzucenia. Czy chciałbyś łaskawie jej posłuchać?
    Król: Yhmmm...
    Walsh: Nie uwierzysz Królu, ale udało mi się namówić Ala Harringtona, żeby został z nami na następny sezon, zgodził się również na obniżenie zarobków, będzie grał dla nas za śmieszne 30 mln przez najbliższe 3 lata. Nie chcę się chwalić ale przez rok napastował mnie Danny Ainge, żeby zrobić wymianę Davida Lee na Kevina Garnetta, ale jak sam się domyślasz nie dałem się zwieść jego namowom i nie wymieniłem starzejącej się gwiazdy na wschodzącą, której oburęczny atak zatyka dech w piersiach, zresztą na taką wymianę to można było Isiaha wkręcić. Poza tym w konspiracji razem z Mike przygotowywaliśmy w sekrecie przed całym światem eksplozję talentu Danilo Gallinariego, tak więc nie patrz na jego 2 ostatnie lata, on tak grał specjalnie, na naszą prośbę starał się trenować w czasie meczów najtrudniejsze rzuty za 3 punkty, wejść pod kosz mu zabroniliśmy, żeby zaskoczyć rywali od 2010 roku. Mamy specjalnie dla Ciebie kasety z treningów, gdzie na jednej z nich Gallo, nie uwierzysz, ale rzuca za 3 punkty z pola 3 sekund, sami nie wiemy jak on to robi. Jeśli chodzi o Wilsona Chandlera to od 2010 roku będzie grał jak Scottie Pippen, a wiesz dlaczego tak nie grał do tej pory?, ano dlatego, że nic mu o tym nie powiedzieliśmy, to również po to żeby zaskoczyć przeciwników. No i ten fortel z Robinsonem, przecież wymieniliśmy go tylko po to żeby pozyskać House, a od nowego sezonu specjalnie dla Ciebie Nate wraca, dzięki temu fortelowi mamy i House i Robinsona. Tak więc sam widzisz, otoczenie przygotowaliśmy dla Ciebie iście królewskie nieprawdaż?
    Król: Yhmm...
    Walsh: A ponadto przygotowaliśmy dla Ciebie, coś wyjątkowego, ale o tym powie Ci sam Mike.
    D'Antoni: Królu, wymyśliłem nową taktykę, od sezonu 2010 zrezygnujemy wogole z pozycji centra i skrzydłowych. Będziemy grali z jednym rozgrywającym, tutaj widzę w tej roli najbardziej odpowiedzialnego Nate Robinsona i czwórką rzucających obrońców, z których Ty będziesz najważniejszy ma się rozumieć, a obok Ciebie, David Lee, Gallo i Chandler, do tego na ławce Al, House i T-Mac (ma lekkie problemy zdrowotne ale obiecał, że 3-4 minuty powinien sobie poradzić). Z obrony zrezygnujemy wogole, żeby mieć więcej sił na urozmaicony atak, to powinno kompletnie rozbić zwłaszcza zespoły ułożone pod względem ataku pozycyjnego, jak choćby Spurs czy Celtics, nie mówiąc już o trójkątach Phila. Reasumując moja flagowa taktyka 7 or less idzie w zapomnienie, od 2010 wchodzi w życie nowa iście zabójcza N A P I E R D A L A M Y skąd popadnie, czy Ty to czujesz?
    Król: Wchodzę w to!!!
    A potem było lato 2011 i parada mistrzów po ulicach Nowego Jorku...

    autor wobo22

  • dodano: 02 marca 2010 9:52

    w meczu cle-nyk wiecej dobrych paczek niz w ASW

    autor L23lukasz

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 044 948 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u