
Z reguły na weekend daję radę napisać Koszulkę Tygodnia. Niestety, w ten który minął, to mi się nie udało. Z różnych powodów. Brak czasu, brak weny, brak chęci. Wbrew temu co niektórzy wypisują czasami w komentarzach, to co robimy na tym blogu wynika tylko i wyłącznie z naszej miłości do koszykówki, szczególnie jej wersji zza oceanu. Nie robimy tego dla kasy. Bardzo cieszy nas pozycja jaką sobie wypracowaliśmy, cieszą nas Wasze komentarze, to że nas dostrzeżono w Blogu Roku. Ale bez jaj. Większość z nas ma normalną pracę, a pisanie tutaj to czysto społeczne zajęcie. Dlatego... spójrzcie czasem na to wszystko z drugiej strony. Ok., koniec prywaty.
Chciałem napisać KT o Penny'm ale zdając sobie sprawę z tego jaki to ciężar gatunkowy, odkładam to na półkę „gdy będzie odpowiednia wena". Obiecuję, że wkrótce ten temat podejmę ale nie chce tego zrobić na odwal, bo wtedy wielka rzesza jego fanów zje mnie w komentarzach. To jest swoją drogą ewenement ile fanów miał i miał Grosik...
Dzisiejsza Koszulka będzie poświęcona nie graczowi, czy zespołowi tylko... koszulce - jerseyowi. To będzie taki mini poradnik dla tych, którzy zamierzają zakupić sobie wkrótce jakiś jersey, bądź już zakupili albo właśnie kupują.

Wyróżniamy obecnie 3 rodzaje oryginalnych koszulek koszykarskich, na rynku amerykańskim. Bo trzeba rozróżnić jeszcze, że koszulki, które są w oficjalnej sprzedaży w USA to trochę inne koszulki niż te dostępne w Europie, a raczej na zachodzie Europy. A więc: Replica (replika), swingman i authentic (autentyk). Różnica po między tymi 3 rodzajami koszulek jest prosta. Im niższa cena, tym koszulka jest prościej wykonana i mniej przypomina koszulkę, w której grają zawodnicy NBA.
Replika. Replika kosztuje oficjalnie 45$, swingman kosztuje od 65 do 99$ a autentyk +179$. Oczywiście mówimy tu o oficjalnych cenach, na aukcjach internetowych, autentyki można wyrwać nawet po 10$...
Jaka jest różnica po między tymi jerseyami? Oczywiście w wykonaniu. Najtańsze (repliki) są koszulkami robionymi masowo. Kształtem nie przypominają w ogóle koszulek meczowych, mają szerokie ramiączka, numery i nazwiska są naklejane. Jeżeli koszulka jest bardziej skomplikowana, to replika zawiera tylko główne elementy. Jakościowo nie jest źle ale nie jest też fajnie. Ściągacze, siateczkowy materiał czy same naklejki nie są najwyższej jakości. Na zdjęciu widzicie replikę koszulki Andrew Boguta z Bucks.

W zasadzie tylko rodzaj czcionki przypomina tu to co noszą kozły. Wyszywane jest jedynie logo NBA i Adidasa. Sprzedawane są w rozmiarówce s-xxxxl. Trzeba jednak nadmienić, że to nie jedyny rodzaj replik. Na aukcjach internetowych często natraficie na repliki z lat '90, które różnią się od tych dzisiejszych replik tym, że były robione przez Championa i mają tradycyjny wzór koszulki. Oczywiście gdy dana koszulka była bardziej skomplikowana, brakowało jej kilku elementów (np. pasków na koszulkach Magic czy półkola w innym kolorze na koszulkach Sonics z pierwszej połowy lat '90) niemniej tamte koszulki były chyba dużo fajniejsze od tych dzisiejszych. Inna sprawa, że ówczesne stroje były często dużo prostsze od tych dzisiejszych no i były ciut lepiej wykonane. Rozmiarówka na metce tamtych koszulek to 40-52, gdzie 40 to s 44 m, 48 xl a 52 xxl.
Jest jeszcze coś takiego jak europejska replika. To z taką koszulką rozpocząłem moje przygody z jerseyami tak naprawdę. Te jerseye charakteryzowały i charakteryzują się tym, że wszystkie numery, napisy i wzory nie są ani naklejane ani wyszywane tylko... zafarbowane. Materiał w jakiś sposób jest farbowany i dzięki temu te repliki z daleka wyglądały dużo lepiej. Koszulki Magic miały paski, koszulki Hawks, te słynne ze skrzydłami Jastrzębia i zmianą kolorów (na górze czerwone, na dole czarne) a jerseye Sonics miały to półkole, których amerykańskie koszulki już nie miały. Rozmiarówka na metkach była europejska s-xxl, i tylko nieliczne jerseye były pozbawione jakichś szczególików ale generalnie starano się odzwierciedlić jak najlepiej wszystkie koszulki. To tyle apropos replik. Są praktycznie niepodrabiane, więc w tej kwestii nie ma o czym pisać.
Swingman. Swingmany weszły do sprzedaży mniej więcej około roku 2002? Do tego momentu, w sprzedaży były tylko repliki, które robił Champion i autentyki, które robiła firma, z którą podpisany kontrakt miała dana ekipa (np. Puma-Knicks, Champion-Jazz, Nike-Lakers czy Reebok-Rockets). Jako pierwszy wprowadziła swingmany firma Nike. Swingmany miały być czymś po między replikami a autentykami. Uszyte są z dużo lepszych materiałów niż repliki, niemal idealnie odzwierciedlają wzory koszulek, w których grają zawodnicy. Nawet tak skomplikowane koszulki jak dzisiejsze Hawks czy Bucks są dość dobrze zrobione i nie brakuje im żadnych szczególików. To czemu skoro jest tak dobrze jest tak źle? Ano po pierwsze swingmany są wykonane tylko z jednego rodzaju materiału. To jest siateczka, przy czym koszulki meczowe są już robione z Dri-Fitów czy innych ślizgach materiałów. Inaczej są też wyszyte. Koszulki meczowe są w 100% wyszywane. Wszystko jest wyszyte. Jeżeli napis na koszulce składa się np. z 4 różnych kolorów (swego czasu np. Sixers) to wszystko jest wyszyte. W swingmanach naszyta jest płachta, na której namalowane są pozostałe elementy. Namalowane są nawet... nici imitujące wyszycie innych elementów. Z daleka swingman wygląda zatem świetnie ale z bliska już nie jest tak różowo. Swingmany są sprzedawane w rozmiarówce s-xxxxl przy czym niemal zawsze doszyta jest metka „+2 inseam" ma oznaczać przedłużenie koszulki. Koszulki, w których grają zawodnicy są z reguły przedłużane. Po co? Głównie dlatego, że zawodnicy są często wysocy i szczupli, do tego lubią gdy koszulka nie wypada im ze spodenek. Modę na takie większe koszulki wprowadził AI, którego jerseye po wyciągnięciu ze spodenek sięgały często za kolana. Dziś to już jest standard. Co jeszcze o swingmanach? Posiadają wyszyte logo NBA oraz po przeciwnej stronie koszulki, na ramiączku, logo firmy, które wykonała koszulkę. Za czasów Nike, logotyp mieścił się pod znaczkiem NBA. Dzisiejszy swingmany posiadają również wszytą w bok koszulki metkę NBA. Obecnie swingmany produkuje tylko Adidas, który jeszcze przez 9 lat będzie miał wyłączność na produkcję strojów dla całej NBA. Wcześniej przez pewien okres robił je jeszcze Reebok, na aukcjach internetowych można często natrafić na takie koszulki. Tak jak i na podróbki.
Ten wątek zasługuje na osobny rozdział. Ale o tym zaraz. Napiszę jeszcze tylko, że oprócz standardowych swingmanów można jeszcze natrafić na swingmany Soul(Rbk,Adidas), bądź Rewind(Nike) czyli koszulki retro.
Swingmany są podrabiane (także spodenki). Są bardzo często podrabiane i nawet 90% takich koszulek (i spodenek) dostępnych na allegro czy ebayu to podróbki. Z reguły są robione w Chinach i innych azjatyckich krajach. Jeżeli widzicie na aukcji swingmana za 20-30$, bądź za 100-150zł to jest to niemal na 99% podróbka. Jakie są największe grzechy podróbek?
1.Krój koszulki. Poniżej macie przykład dwóch różnych podróbek koszulki Dennisa Rodmana z Lakers. W pierwszej widać jak ramiączka na górze się rozłażą na zewnątrz przez co koszulka dziwnie wygląda. Podobnie jersey po prawej, gdzie ramiączka są strasznie szerokie i choć wokół szyi ściągacz wygląda ok, o tyle zewnętrzny przy ramionach ma kształt księżyca i też zbyt do zew. Wychodzi na górze.

2. Zła czcionka i nieprawidłowe emblematy. Poniżej przyjrzyjcie się tym 2 fotkom. Po lewej stronie napis wygląda świetnie. Problem w tym, że czcionka, jakiej używali wtedy Lakers nie była zaokrąglana. Była kanciasta. Różnicę widać na literkach „R", „O" czy „D", po prawej stronie naszyty jest aktualny logotyp „Lakers", który sprzedawca starał się zatuszować poprzez ułożenie koszulki. Logotyp używany w tamtych koszulkach był bardziej... trójkątny. Wkleiłem wam poniżej dla porównania. Ten retro miał inne zakończenie „L" szczególnie na dole, wchodził wręcz w literę „A". Literka „K" na górze miała trójkątne zakończenia, podobnie jak „L" oraz „S", które oryginalnie było ciut wyżej od reszty. W ogóle cały napis „Lakers" był w koszulkach z lat '80 przkerzywiony. Wyprostowano go dopiero w latach '90. Gdybyśmy mieli się trzymać prawdy, to oryginalny jersey Rodmana z Lakers jest źle zrobiony...

3.Metki. One też dość szybko zdradzają podróbki. O ile papierowe, jeszcze są czasami ok., bardzo ok., o tyle te naszyte już nie zawsze. Zresztą tutaj nawet ta papierowa nie jest ok., bo ktoś nakleił białą naklejkę z ceną/numerem. Jeżeli zobaczycie coś takiego to bankowo jest podróbka, bo takich amerykanie nie używają. Po prawej stronie bardzo słabo wykonane logo Lakersów. Piłka jest pomarańczowa a powinna być żółta, do tego litera „M" w rozmiarówce nie powinna mieć pionowych boków tylko ukośne.

Dla porównania, tak wygląda oryginalny jersey, u sprzedawcy, który ma bankowo oryginalny towar:
To tyle o swingmanach. Moja przygoda zaczęła się i skończyła na jednej koszulce tego typu. Generalnie ich nie polecam. Kosztują nawet na aukcjach całkiem sporo, a przez to, że nie są w całości wyszywane, tak jak autentyki, mają krótszą żywotność. Mnie po pewnym okresie prania zaczęła schodzić farba z napisów. Widziałem też koszulki, gdzie farba wyblakła. Zatem warto zainwestować w swingmana pod jednym warunkiem, że piorąc go będziesz bardzo uważał, choć to się dotyczy również autentyków... Chyba, że kupisz swingmana Celtics albo innego, gdzie naszywane napisy i numery składają się tylko z 1 koloru. A właśnie. W oryginalnych koszulka czy to na metkach papierowych czy naszytych przy logo NBA jest napis „Authentics". Kiedyś był on zarezerwowany tylko dla autentyków, teraz jest dorzucany do swingmanów. Chyba tylko po to by zmylić kupującego.
Authentic. Autentyki są rzadziej podrabiane niż swingmany, ponieważ ich podrobienie wymaga więcej wysiłku. Nie oznacza to jednak, że nie są podrabiane. Dużo łatwiej jest jednak rozpoznać podróbki. Generalnie te koszulki reklamowane były od zawsze, szczególnie przez Nike, jako rzeczy zrobione tak samo, jak te w których grają zawodnicy. O ile w latach '90 faktycznie te koszulki były tak samo wyszyte, o tyle po roku 2000 już nie. Wtedy to kilka ekip głównie od Nike'a (m.in. Lakers, Raptors, Heat,) zmieniło swoje stroje i od tego momentu, autentyki już nie były tak samo wykonane jak meczówki. Głównie dlatego, że zrobienie tych koszulek było bardzo skomplikowane, używano różnych materiałów ale i zmieniono sposób wyszywania. Pisałem o tym apropos Koszulki Tygodnia poświęconej Derikowi Fisherowi swego czasu.
Wciąż jednak można kupić dobrze odzwierciedlone autentyki, jak te Celtics, ale to są już wyjątki. Nie będę rozpisywał z fotkami jak rozpoznać podróbkę, bo w życiu spotkałem tak wiele podróbek, że nie wiedziałbym od czego zacząć. Najważniejsze to rozmiarówka. Autentyki są w rozmiarówce 40-60 gdzie 40 to S a 60 to xxxxl. Rozmiarówka zwiększa się co 4, czyli 40-44-48-52-56-60 i w takiej rozmiarówce możecie kupić jedynie oryginalne autentyki. Jak zobaczycie na aukcjach rozmiary 50 czy 54 to na dzień dobry odrzucacie. Jak zobaczycie w pełni wyszywaną koszulkę a na metce xl to też odpuszczacie. Druga sprawa to niedokładne wyszywania. Bardzo często podróbki wyszyte są niechlujnie, do tego często nie są wyszyte z tych kolorów, z których powinny być. Autentyki nie mają metek „+2 inseam" bądź „+2 lenght", takie metki mają tylko koszulki stricte meczowe bądź tzw. Pro-Cuty ale jest ich bardzo mało na rynku a jak są to idą za dużą kasę. Pro-Cuty to koszulki dostępne w sprzedaży, w rozmiarze, w którym grał dany zawodnik. Produkował je głównie Nike. Można spotkać np. koszulkę Shaqa z Lakers w rozmiarze 56+6 czy Jordana z Bulls i Wizards w rozmiarze... 52+4 bądź 50+4. To jest jeden z niewielu wyjątków, gdzie oryginalna koszulka przeznaczona do sprzedaży ma rozmiar 50. Ale to wyjątek i Pro-Cut...
Autentyki charakteryzują się tym, że logo firmy, która wykonywała koszulka nie jest wyszyte na ramiączku, jak w pozostałych wersjach koszulek. Produkowane były swego czasu także autentyki retro, głównie przez Nike i Reeboka. Adidas w tej kwestii postawił już głównie na swingmany a szkoda... Autentyki polecam wszystkim, bo są dużo trwalsze niż swingmany. Tu Wam nic w praniu nie zejdzie, choć trzeba też uważać przy praniu, żeby nie popsuć tego materiału, z którego zrobiony jest napis. Można go łatwo... „złamać" i wtedy pozostanie na zawsze ślad na numerze/napisie.
Autentyki obecnie szyje Adidas. Ale wcześniej produkowały je także Champion, Nike, Puma, Starter czy Reebok. Champion produkował je przez lata '90. Starter produkował tylko przez pewien okres niektóre koszulku. Po lokaucie umowy z niektórymi klubami podpisała Puma. Następnie większość tych klubów (np. Knicks, Rockers czy Timberwlves) około roku 2002 podpisała umowy z Reebokiem, który w roku 2004 przejął kluby Nike'a (Lakers, Bulls, Celtics, Spurs,Raptors, Pistons). Nike przejął te kluby od Championa w 1997 roku. Tak to mniej więcej wyglądało. Ciężko znaleźć mi materiały źródłowe na ten temat ale wiem to z autopsji, spotykając meczówki różnych klubów z różnych czasów na aukcjach internetowych.
W Europie mamy do czynienia z europejskimi autentykami Championa. Nie polecam ich jednak nikomu. Niby są wyszywane ale bardzo często wyglądają jak chińska podróbka. Generalnie wyłączność Europie na stroje NBA ma wciąż Champion. Nie wiem czemu. Miałem nadzieję, że wraz z podpisaniem umowy z NBA przez Adidasa to ulegnie zmianie. Poza butami z logiem NBA czy pojedynczych klubów próżno jednak szukać ich stuffu u nas i pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pewnego dnia to się jednak zmieni. Choć z drugiej strony mamy ebaya...
Mam nadzieję, że ta lektura trochę Wam pomoże. Kwestię podróbek wśród butów podejmę innym razem. Póki co, tych którzy chcieliby uzyskać jakąś pomoc przy zakupie odsyłam na jedno z koszykarskich forów internetowych, gdzie jest odpowiedni temat poświęcony koszulkom.
Świetny art dużo wiedzy praktycznej. Gratulacje.
autor naimado
blog: poprostubasket.bloog.pl/
a do UK wysylaja z nba store? ma ktos pojecie? I jak wyglada sprawa jakości? Pytanie dotyczy zarowno koszulek jak i butów,
pozdrawiam
autor zrz84
jak bede mial troche czasu w weekend, to napisze jednak troche szerzej o autentykach i koszulkach meczowych. widze, ze temat treningowek tez poruszyliscie, wiec to ez porusze w nastepnej KT. poki co zapraszam do lektury forum. dosc sporo przypadkow zostalo tam przeswietlonych, wiec moze dzieki temu troche zobaczycie co jest ok a co nie.
autor niewiadomski
Świetny artykuł, sam się jakiś czas temu orientowałem w tym, ale generalnie z marnym skutkiem, a następnie świadomie kupiłem używki - podróbki lub i nie, za b. małe pieniądze. Ale mam nadzieje, że moja następna będzie (jeśli będzie ;p) autentykiem i dzięki artykułowi, wiem więcej nt. jej poszukiwań.
@zrz84 - z tego co wiem to z nbastore nie wysyłają do PL, masz zamiar kupować przez kogoś czy jak?
PS Podbijam pytanie o koszulki treningowe?
autor snake61
no to czekam na ten wpis o pennym :D kiedyś dużo wiedziałem o nim i znam prawie cały przebieg kariery jego wyczytane mnóstwo info zobaczymy jak pan to ujmie??
autor railwayman
a można gdziekolwiek kupić treningowe koszulki (training jersey) - marzy mi się taka, bez nazwiska, numeru, tylko z małym logo Miami Heat albo GSW
autor kszyhu
czarne opaska na ramiaczku jezeli sie nie myle symbolizuje cos w stylu czarnej przepaski na rekawku u pilakrzy czyli zalobe, gdy umrze ktos kto mial zaslugi dla organizacji czy to gracz, trener, wlasciciel, dzialacz itp.
autor DaroKobe
Chociaz to chyba jednak fake... Heh. Tak to jest jak sie czlowiek nie zna. ;/
autor UncleBrayCare
fr_v5, zobacz, co znalazlem (co prawda, to juz jersey z okresu gry w Memphis, ale i tak jest wart grzech): http://cgi.ebay.com/jason-williams-memphis-game-used-worn-road-jersey-50-2_W0QQitemZ130368687173QQcmdZViewItemQQptZLH_DefaultDomain_0?hash=item1e5a944c45 W dodatku zdaje sie, ze posiada pewien rodzaj certyfikatu autentycznosci. Koszulka cud-malina, cena zawrotna...
autor UncleBrayCare
a ktoś wie co oznaczało spięte ramiączko czarną przepaską? często kiedyś tak zawodnicy mieli....
autor :)
Ja przebrnalem przez wszystkie dwanascie podstron watku, do ktorego link byl zamieszczony w artykule. Krotko rzecz biorac: Panie Rafale, szok... Istna kopalnia wiedzy na ten temat. Takie zajawki naprawde sie ceni, bo wymagaja setek, albo i tysiecy godzin nakladu czasowego, no i pasja, rzecz jasna. Jestem pelen uznania, a jezeli znajde cos, co mnie interesuje, to nie omieszkam podpytac na wyzej wspomnianym forum. Na te chwile znalazlem to: http://cgi.ebay.com/Chicago-Bulls-JAMAL-CRAWFORD-Game-Used-Worn-Jersey_W0QQitemZ230444616628QQcmdZViewItemQQptZLH_DefaultDomain_0?hash=item35a791cbb4 i to: http://cgi.ebay.com/JAMAL-CRAWFORD-AUTOGRAPHED-MICHIGAN-JERSEY-SIGNED-HAWKS_W0QQitemZ140382741149QQcmdZViewItemQQptZLH_DefaultDomain_0?hash=item20af76a29d Prawde mowiac, poleciala mi slinka, ale o ile ta druga jest w rozsadnej dla mnie cenie, o tyle ta pierwsza to juz duzo za duzo, jak na polskie standardy, niestety... Ale koszulkie piekne.
autor UncleBrayCare
szczerze mowiac zabralem sie do czytania artykulu troche od niechcenia bo jakos nigdy za bardzo nie interesowaly mnie koszulki, ich sposób wykonania itp. Musze przyznac ze z kazdym zdaniem coraz bardziej sie wciagalem i zmienilem zdanie na temat koszulek. Jestem pod wrazeniem wiedzy autora
autor radicus
bq: masz racje z ta rozmiarowka.40=M, 60=4xl tak powinno byc
supafly, pozostaje amerykanski ebay i weryfikacji oryginalnosci koszulki na forum
pepis skontaktuj sie jakos ze mna to ci wyjasnie co i jak z koszulkami polski. generalnie nikt nie ma oryginalnych naklejek do nich. a szkoda...
autor niewiadomski
A i jeszcze pytanie na temat koszulek Polski, wiesz może czy będą dostępne autentyki czy też nie bo mówiono, że najprawdopodobniej po EuroBaskecie będą ale minęło trochę ponad pół-roku i dalej nie ma a ta replika gdyby miała wordmark obsadzony jak autentyk to może bym zamawiał a tak się cały czas zastanawiam
autor Pepis
co za genialny artykuł!
autor koles
Przy metkach zapomniałeś dopisać, że w HWC jest podawany sezon w którym grał zawodnik i w przypadku tej koszulki pisze 1979-1980 (chyba, że jest podawany sezon inauguracji tej koszulki ale wtedy też się nie zgadza bo wg ccsl pierwszy raz był sezon wcześniej), a jak wszyscy wiemy to Robak nie grał wtedy jeszcze w NBA :) A co do podróbek to niestety jest to kopalnia kasy. Jeszcze znalazłem kwiatek na allegro:
http://allegro.pl/item940349802_koszulka_jordan_nba_finals_z_1996_roku.html
Cena przesada wg mnie podróbka, raz to, że loga tak niechlujnie wyszywane, dwa byczek nad nazwiskiem pojawił się dopiero w sezonie 04/05, trzy logo NBA Finals wyglądało inaczej a w prawdziwych koszulkach był w ogóle inny tzw Patch :)
autor Pepis
świetnie się czytało.
autor tejon20
super artykuł, fajnie by było gdyby ktoś podał jakieś sklepy w internecie gdzie można kupić oryginalne jersey'e nba i gdzie jest shipping do Polski bo w store.nba niema Polski wymienionej na liście krajów do których wysyłają niestety :|
autor Supafly
"Ja natomiast od dluzszego juz czasu przymierzam sie do autentycznej, a najlepiej meczowej, czarnej koszulki Jasona Williamsa z okresu gry w Kings. Taki jersey mi sie marzy... Panie Rafale, nie napotkal Pan przypadkiego takowego? ;) Swietny artykul. Pozdrawiam."
To jest nas dwóch ...
autor fr_v5
dobry artykuł - mam jednak pytanie o rozmiarówkę - jesli 60 to 4XL i rozmiary skaczą co 4 to tak trochę brakuje mi rozmiaru (40S, 44M, 48L, 52XL, 56-XXL, 604XL - to gdzie jest XXXL?) z góry thx za odp.
autor QB
Licznik odwiedzin: 17 044 948 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: