
A ja np. ceniłem sobie "piękną" grę NYK na początku lat 90. Ewing może i był spokojny ale czasami przybierał minę godzilli z którym zawsze będzie mi się kojarzył i wtedy było już całkiem swojsko, do tego Oakley, Starks, Mason, Smith, Davis, Ward, Harper - to też była piękna ekipa do zadym.
autor Tazz
dobra,twarda,fizyczna obrona nie równa się używaniu łokci gdzie popadnie.nie wiem czy walenie łokciami dopuszczalne jest w jakiejś bardziej cywilizowanej formie walki.chyba,że dla kobego stworzymy coś specjalnego.takie zagrania to wyłącznie oznaka bezradności.
autor kmn
Kobe pewnie za swoje "unnatural shooting acts" czy coś w ten deseń hehe,to były czasy ;p Generalnie jak to nawet Diesel w tym roku podkreślał dzisiejsza liga jest miękka i pełna ciotek i to co kiedyś było normą teraz jest wręcz atakiem na moralność i etykę gry czy zamachem na zdrowie(także psychiczne),życie przeciwnika-śmiech na sali.A jeszcze apropo wypowiedzi starszego kolegi timdana(również witam heh) to cofając się jeszcze dalej w przeszłość,powiedzmy do czasów wilta ,russella ,westa czy baylora to mecze często zamieniały się w walki wręcz,nawet z użyciem krzeseł haha ;p
ps.Ron Artest dezintegrujei anihiluje przeciwników swoją fizycznością,powiedzieć że jest "dirty" to jak powiedzieć że gra Shaqa albo wjazdy Brona są dirty.Dobra,twarda,fizyczna obrona nie równa się byciu brudnym graczem moim zdaniem.
autor Playa
Zakarish - przyznam,że kilku zagrań kobego z tego filmiku nie widziałem wcześniej.jeden występek gorszy od drugiego.teraz nie mam wątpliwości,że kobe bryant to jedno wielkie ścierwo zawinięte we fioletowo-żółty papierek.cwaniak pier.....y myślał,że nikt tego nie zauważy?!klasę zawodnika ocenia się nie tylko przez pryzmat cyferek.gdyby mój ulubieniec dopuścił się takiego zachowania,to najzwyczajniej przestałby nim być.fanom kobasa to pewnie nie przeszkadza.łokieć sztwa jego mać.nieźle był chłopiec sfrustrowany swojego czasu.problemy z prawem...itp a już wyrabiałem sobie o nim lepsze zdanie.czas przeszły jak najbardziej na miejscu.sory,ale nie toleruje takiego zachowania na boisku.jednak miałem nosa nie darząc go sympatią od początku.kobina ścierwo brajancina.dobra,bo się rozkręcam...
autor kmn
http://www.youtube.com/watch?v=1h1Yt4KUND4
Polecam szczególnie motyw z Battier-em.
autor Zakarish
Hehe AR10 wyjasnij :D Powiem szczerze zapomnilame o tym slynnym kopnieciu Bruce Lee :D Zdecydowanie Bruce Bowen !!
autor JexMenn
http://www.fototube.pl/pix/img1/org/d41d81c931c15c1bbd72a10758737a35.jpg tyle w sprawie zagrań Bowena
autor AR10
pewnie,że manute (literówka),a nawet mamute w gronie znajomych :-)
autor kmn
Manute Bol :) nie manule
Manute co rzucasz trójki jak z katapulty :)
autor kosior
przewinęło się paru mniejszych bądź większych ciasnogłowych.widziałem mecz w którym laimbeer o mało nie zakończył kariery birda.do tego czasu uważałem BL za całkiem niezłego rozbójnika.po tej akcji wszystkie jego pozytywy zamieniły się w jeden wielki syf.o ile pamiętam,to larrego musieli powstrzymywać żeby nie zapier.... głąba billa.prostactwo najwyższych lotów.sam miałem ochotę napluć bilkowi w twarz.u bowena znosiłem wiele,ale nie dam sobie powiedzieć,że nie podchodził specjalnie pod rzucającego żeby ten spadł mu na nogi.vince chciał go kiedyś rozwalić za to.kopnięcie amarego tył łydki stawiam trochę tylko niżej od zagrania billa.za takie coś powinien być strzał ostrzegawczy w tył bańki... kto by tu jeszcze..? denis?? nieeee, to tylko wyśmienity prowokator.mistrz profesji. artest? chory psychicznie człowiek,który musi być na krótkiej smyczy żeby nic głupiego nie strzeliło mu do łba.bardzo dobry gracz,ale niestety ... ciasne ma buty. malone też mnie drażnił swoimi łokciami. ostatnio oglądałem jazz-blazers z playoffs 1999.oczywiście karl sprzedał łokcia brianowi grantowi.david robinson również nie raz poczuł łokcie malona. shaq ma na koncie kilka chamskich fauli. było jeszcze kilku zarozumialców, przede wszystkim manule bol,bo na wszystkich patrzył z góry :-)
autor kmn
moim zdaniem Koby, z tym ze brudne jest gwizdanie pod Kobyego nietykalnego
autor giio
Jeżeli chcecie sobie trochę poszukać informacji o tym dirty boy from Detroit to nie musicie daleko szukać. Na ZPP stosunkowo niedawno poświęcono mu notkę.
http://zawszepopierwsze.bloog.pl/d,,id,4937371,m,sierpnia,r,2009,title,BILL-LAIMBEER-WRACA-DO-NBA,index.html
Aż dziw bierze, że ten koszykarski moron (iq 50-69) wywalczył z Detroit Shocks(już nie istnieją, teraz Tulsa Shock) 3 tytuły mistrzowskie(2003, 2006, 2008) Widocznie z kobietami lepiej się obchodzi albo na starość zmądrzał(człowiek mądrzeje z wiekiem).
Timdan21podziwiam Twoją wiedzę, koszykarska encyklopedia, nie po raz pierwszy widzę tak historyczny wpis. Tak dalej, na blogu powinien powstać specjalny dział special for you np. kartka z historii:)
autor DUNCAN_24
Reggie "zły dotyk" Evans
autor jj1,5g
Jako ciekawostkę napszę, że wg jednego z komentatorów c+ (zgadnijcie którego) Evans wygląda jak MORMON! Łaaach!
autor kolbi
@gogalq kibicuje toronto, ale kobego lubie bo moim zdaniem jest najlepszym graczem dekady a to co pajac wyprawia na boisku to wcale nie jest widowiskowe ;] oczywiscie wiadomo o kogo chodzi
autor wikol94
Bill Laimbeer (dirty boy from Detroit) na pewno był kompletnym idiotą, kamikadze który potrafił wskoczyć przeciwnikowi na plecy kiedyś o mało nie doprowadził Larry Birda do inwalidztwa. Inym typem - zpełnym bandytą był Kermit Washington dosłownie body guard Kareema Abdul-Jabbara, uważany za najsilnieszego człowieka w Lidze. W meczu Lakers:Houston Rockets (9 grudnia 1977) osiłek ten potężnym ciosem pogruchtał kości twarzy Rudy Tomjanovicha. Rudy ledwie przeżył tę przygodę - miał okazję posmakować własnego płynu mózgowego i stracił słuch w jednym uchu. Kermit Washington, zawieszony na 25 spotkań, jeszcze przed końcem roku oddany został do Bostonu, Lakers wyrokiem sądu musieli wypłacić Tomjanovichowi ogromną na owę czasy sumę $3.2m. Zaostrzeniu uległy także przepisy NBA. Bruce Bowen przy wspomnianych dwóch gentlemanach to stateczny mąż i kochający ojciec, który czasem uszczypnął przeciwnika w pupę, lub ripped off Rip's mask. Gołębiego serca gracz z pozycji 2-3, sympatia - nothing indecent - Kobe Bryanta. Nie to co ten brutal z Lakers, który na koniec kariery zawitał w Spurs - Horry, Big Shot Rob. Teraz nie dochodzi już do takich bitew jak mialo to miejsce drzewiej. Nawet słynna zadymka Indiana:Detroit 2004, to więcej teatru niż autentycznej rzezi. Jeszcze w połowie lat 90. dochodziło do niezłych bijatyk pomiędzy Knicks i Miami, a Alonzo Mourning należał do najtęższych zakapiorów, który oprócz blood sweat & tears zostawił sporo zębów na parkiecie. Niezłym zabijaką był również Charlie Ward. Niezwykle mało delikatnie grał John Stockton, jednak nigdy nie posuwał sie do ewidentnego chamstwa. Dennis Rodman był bardziej prowokatorem niż bandytą nie przypominam sobie by komuś wyrządził poważniejszą krzywdę. Sam też obrywał mnósto łokci od Malone bądź Stocktona, czy wcześniej np. od Larry Birda.
autor timdan21
powinien być jeszcze jeden do wyboru - zamiast nazwisk nagroda specjalna... Boston Celtics
autor Bruce Bowen
K-mart
autor iwczyko
Joey Graham chyba za mało gra, żeby wyrobić sobie markę...
autor Sobriquet
Jeśli bierzemy pod uwagę graczy którzy zakończyli karierę, to zdecydowanie Laimbeer!
autor Skaii
Licznik odwiedzin: 17 045 285 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: