Maciej Kwiatkowski
Sędziowie dali dwa gwizdki dla Lakers w końcówce, zupełnie nie zrozumiałe. LAL sa na tyle silną drużyną że na prawdę nie potrzebują pomocy. Wade mimo że ma graczy z d-league prze sobie notuje 14 asyst a Kobe mając przy boku allstarów tylko 4, znamienne.W ataku Miami miało tak zwany dzień konia i w przegranej jeziorowców nie upatrywałbym najmniejszych słabośc, niestety nadal są piekielnie mocni ale tu się przeliczyli myśląc że docisną pedał gazu w 4 kwarcie i wygrają jak chociażby w meczy z 76ers nie tym razem, czekam na miłą niespodzienkę z Charlotte
autor BB
Sędziowie chyba nikomu tak nie pomagają jak LAL. Dla mnie to straszny wstyd dla całej organizacji - mecz przecież rozgrywany w Miami i wypadało kontrowersyjne sytuacje gwizdac dla Heat. Poza tym myślałem że Wade jako zdobywca MVP finałów, MVP maczu gwiazd itd ma status super gwiazdy podbnie jak Kobe. Okazuje się że jednak nie. Sędziowie jakby na siłe chcieli doprowadzić do dogrywki, stworzyc na siłę widowisko. Strasznie mnie to poirytowało, mimo że bardzo lubie Kobiego (jestem haterem Jamesa :P). Każda kontrowersyjna akcja, aut, faul dla Lakers, no i jeszcze ten Goaltending mnie dobił. Wade wchodzi pod kosz, kontakt z dwoma obrońcami - brak gwizdka, kobe po drugiej stronie w żenujący sposób wymusza rzuty osobiste.... Dobrze że na koniec stalo się zadość, offensa nie mogli inaczej odgwizdac:)
autor Krzychu
Informacja dnia: Wielce prawdopodobne, że Bogans nie wystąpi w spotkaniu z Szerszeniami ( zwichnięty serdeczny palec lewej ręki, szkoda, że nie kciuk:( ) Boże dziękuje, modlitwy zostały częściowo wysłuchane, nareszcie...Serdecznie współczuję ;) Hairston dostanie należne mu minuty (5-10 min, chyba, że Popowicz wpadnie na pomysł, że dziś rotację zawężamy do 8 zawodników. Niepewny jest występ cudownie uzdrowionego w spotkaniu z "Słońcami" Dice'a. To mało optymistyczne info równa się z większa ilością minut dla Bonnera.
W gdybanie nie będę się bawił, dotychczasowe wyniki "ostróżek" dostatecznie uprzykrzyły mi tą z zasady miłą, acz w moim przypadku niesamowicie rozczarowującą zabawę. Wspomnę tylko, że gdyby ktoś przed sezonem powiedziałby mi, że do 5 marca najwyższy run SAS to skromniutkie 5W to w najlepszym przypadku dziwnie bym się na niego popatrzył... A zatem poczekamy do pierwszej w tym sezonie passy sześciu zwycięstw z rzędu....i z impetem wrócimy do prognozowania. Nie jest to taka prosta sztuka, w Rosji już grozi się, ze za złe prognozy uderzą po kieszeni.
autor DUNCAN_24
Fideljo, popieram twoją opinię co do opinii bonesa.
autor eM
bon3s popieram twoją opinię co do Artesta
autor Fideljo
Co ja widzę- nieomylny i sławny timdan21 walnął byka sezonu- Nowitzki w Finałach 2006 nie poprowadził Mavs do zwycięstwa ze słabymi bo słabymi fakt, ale nie Orlando tylko Miami Heat :) Wiem że rzadko tutaj piszę ale nie mogłem sobie odmówić poprawy naczelnego korektora ZP-1 ;)
autor Ociep
Jak dla mnie na Zachodzie będą się liczyć Lakers, Mavs, Nuggets i mogą dołączyć Spurs. Mavs nieźle się wzmocnili i pokazują że wymiana jakiej dokonali wyszła im na dobre, Nuggets choć ostatnio zawodzą to mają szanse poprawić wynik z zeszłego roku ale nie sądze aby coś więcej osiągnęli z tego względu że praktycznie nie dokonali żądnych wzmocnień, Spurs mają szanse pod warunkiem że zacznąć grać tak samo dobrze jak wyglądali na papieże przed rozpoczęciem sezonu a Lakers myśle że zaczną w końcu grać mistrzowską koszykówke choć w tym roku będzie im trudniej dostać się do finału niż przed rokiem.
autor Macias
Nie zgodzę się też, że Artest zagrał tylko 1 dobry mecz (z Denver). Myślę, że on gra tak jak miał grać. Otóż po co go sprowadzano? Po to by był lepszą wersją Arizy z poprzedniego sezonu i od czasu do czasu dodawał coś ekstra będąc guy-to-guy (jak vs Nuggets). Trevor dawał trójki, głównie z czystych pozycji (wykorzystując najczęściej podwajanie KB), punkty z kontr i obronę. Artest trójki rzuca na lepszym procencie (38,6%- Ariza 31,8%) mając już teraz więcej trafionych niż Trevor w całym poprzednim sezonie. Do kontr biega nie gorzej (choć w tym sezonie główną bronią przy kontrach jest S.Brown) i broni jeszcze lepiej niż Trevor (choć nie zawsze mu się chce) co pokazał w 3 ostatnich meczach mając 6-6-5 przechwytów grając większość swojego czasu przeciwko Anthonemu, Grangerowi i Wade`owi. Prawdziwą wartość Artest na pewno pokaże w PO które jest "czasem defensywy", gdy razem z Bryantem (obydwaj w top5 dirty players) mogą być zabójczym duetem obrońców na pozycjach 2-3.
Wiem, że wiele osób jest zawiedzionych postawą Artesta ale to głównie Ci którzy liczyli że będzie miał takie statystyki jak w Houston (co przy takiej masie talentu jaka jest w LAL było z założenia niemożliwe). RonRon w mojej opinii jest na plus dla Lakers i na pewno sprawia, że Bryantowi gra się łatwiej.
autor bon3s
@ timdan21, "Gregg Popovich mocno świruje, ale na razie nie stało się w San Antonio nic co eliminowałoby ich z walki." Ja bym powiedział, że na razie nie stało się nic co by dawało nadzieję, że oni do tej walki się włączą. Ty to rozpatrujesz pod kątem albo przeszłości albo potencjału "na papierze". Niestety w praniu wyszło, że ten skład który przed sezonem wyglądał na co najmniej finał konferencji, nadaję się co najwyżej na 2 rundę. Oczywiście główna wina leży po stronie Popa (o czym wielokrotnie także ja pisałem), ale trudno też nie zauważyć słabszego sezonu Jeffersona (który przychodził do SAS jako gracz formatu All Stars) czy braku defensywnego centra pod koszem, który odciążyłby kolana Duncana od bronienia tych wszystkich Bynumów, Howardów itp. Oczywiście może zdarzyć się, że Pop otrzeźwieje, wszyscy będą zdrowi i Spurs zdobędą nawet mistrzostwo, ale pisanie teraz, że Spurs są 2 siła na zachodzie po LAL a przed Mavs i Nuggets godzi w intelekt każdego kto interesuje się NBA. Chciałbym by Spurs byli silni na PO, bo lubię Manu i Duncana a poza tym im silniejsze wszystkie drużyny tym będzie ciekawiej.
autor bon3s
Yo, Finley sam poprosił o zwolnienie. Słyszałem kiedyś, że Stanisław Pyjas sam spadł ze schodów, ale tutaj faktycznie. Michael Finley nie mógł zrozumieć jak w pierwszej piątce może wychodzić - on a regular basis - najgorszy gracz w rosterze - Keith Bogans. Popovich uroił sobie, że zrobi z niego drugiego Bowena. Jedyne co widzę wspólnego pomiędzy Brucem a Bogansem to literka B na początku nazwiska. Z tego samego powodu zgłosił chęć odejścia Roger Mason. Ostatnio Pop zdaje się wyznawać zasadę, że im niższy gracz tym lepszy, dlatego Mason został. Obecnie Spurs maja jeszcze 10 dni na uzupełnienie składu. Musza najprawdopodobniej z D-Lerague ściągnąć jakiegoś kolesia.
autor adamzabo11
Nie zdziwcie się gdy do walki i to nie o Finał Konferencji Zachodniej i Finał NBA tylko o Tytuł włączą się Spurs. Jest w ich składzie kilku graczy z najwyższej półki, którym zdarzały sie już Tytuły Mistrzowskie. Jako jedyni mają dwóch MVP Finałów i wszyscy na razie są zdrowi [no może poza plantar fasciitis Parkera]. Gregg Popovich mocno świruje, ale na razie nie stało się w San Antonio nic co eliminowałoby ich z walki. Wprost przeciwnie po dwóch całkowicie spieprzonych sezonach wrócił do gry Manu Ginobili. Jest to jeden z najlepszych graczy na pozycji nr 2 w Lidze. Kobe to zupełnie odrębna historia. Właściwie wszystko jest w LA podporządkowane jemu. Bryant nie stroni tam od żadnej roboty: pierze, gotuje, sprząta, choć po psie nie lubi, sam decyduje czy ma grać i ile, czy też ma udać się na leczenie, wygrywa, przegrywa, pieprzy najprostsze piłki, zdobywa nieprawdodobne buzzery i pokazuje bajeczne zagrania. I coraz mniej pajacuje. Kilka gier bez niego, however, udowodniło, że Lakers sans Kobe potrafią grać równie skutecznie, choć zupełnie inaczej i nie skupiają na sobie aż takiej uwagi mediów. Kobas to trochę taki od strony medialnej - toutes proportions gardees - Janusz Palikot. Oczywiście Palikot produkuje wyłącznie dużo wiatru i dlatego jest pieszczochem mediów. Wszdzie go pełno. U Kobe, który także jest ulubieńcem kolorowej prasy, trudno oddzielić ile daje 'pure goodness' a ile chrzani. O klasie zawodnika decydują - jakby to ujął agent Bolek "plusy ujemne i plusy dodatnie" - Kobe daje mnóstwo jednego i drugiego. Manu nie potrzebuje tyle piłki dla siebie. Z tego co ma potrafi ulepić naprawdę bardzo dużo. Mniej daje konfitur, ale i mniej zgniłych jabłek. Jest Duncan, jest Parker, DeJuan Blair, Antonio McDyess zaczyna grać Richard Jefferson and last but not least jest George Hill kandydat na MIP sezonu 2009/2010. Są ludzie, którzy widzą tu Kevina Duranta, ale gracz OKC wprawdzie spisuje się rewelacyjnie, jednak nie widać u niego aż takiej różnicy pomiędzy obecnym sezonem a ubiegłym. W Spurs na gwałt potrzebna jest kontuzja Keith Bogansa. Najlepiej do końca sezonu. Oprócz tego SAS muszą jeszcze dokooptować do składu jednego gracza.Mają teraz tylko 12. Bardzo silni będą Dallas Mavericks nie tylko dzięki wzmocnieniom z lutego. Jeżeli czegoś im brakuje to tego co mają Spurs - mentalności zwycięzców. Jason Kidd gra 16. sezon w NBA i nie ma pierścienia. Grał dwukrotnie w Finałach i tyleż razy przegrał. Absolutny lider Mavs Dirk Nowitzki[11 pełnych sezonów w NBA], potrafi wszystko co powinna umieć trójka, ma wzrost centra, a gra na czwórce. Dirk znaczy po szkocku 'dagger', ale jak do tej pory Nowikowi nie udalo się zadać tego decydującego pchnięcia. Najbliżej był w roku 2006. I to właśnie przede wszystkim on nie stanął na wysokości zadania. Nie potrafił poprowadzić swojej drużyny do zwycięstwa z bardzo słabymi Orlando Magic. Denver to raczej czwarta siła na Zachodzie. Kolejna paskudna choroba arcysympatycznego gościa jakim jest George Karl na pewno nie ułatwi Bryłkom zadania.
autor timdan21
Co do PHX, grali oni bez kontuzjowanego od jakiegoś czasu Barbosy a przede wszystkim bez Dragica, który jest niewątpliwie bardzo cennym zmiennikiem Nasha (aczkolwiek nierzadko grają razem na parkiecie). Gdyby jeszcze Lopez był w stanie ustabilizować się na poziomie 10/10/3 (po co komu 30pkt w jednym meczu kiedy potem jest cienizna). Suns powalczą w 1 rundzie a ewentualnie potem, kto wie.
autor ~Qlasty~
timdan21 mam pytanie: co sądzisz o zwolnieniu Finley'a przez Ostrogi? Wydaje mi się że nie był to zbytnio przemyślany ruch, podobnie jak zwolnienie Ratliffa...
autor yo
timdan21 mam pytanie: co sądzisz o zwolnieniu Finley'a przez Ostrogi? Wydaje mi się że nie był to zbytnio przemyślany ruch, podobnie jak zwolnienie Ratliffa...
autor yo
Denver ma bilans 2-1 z LAL w tym sezonie.
autor Vlad
Jak by się Mavs udało spaść na 4 miejsce to 14 spotkań lakersów w 2 seriach może być wyczerpujące jeżeli natomiast się trafi Den-Mavs to to może być z korzyścią dla lakersów. Na wschodzie same niewiadome. Za dużo drużyn ma problemy z wybranymi przeciwnikami żeby się nie zdziwić rozstrzygnięciem.
autor Rygo
Mi się wydaje, że jednak Nuggets to jeszcze nie teraz. W sumie nie potrafię podeprzeć tego jakimiś bardziej sensownymi przemyśleniami, jednak patrząc jak przegrali ostatnio np. z Lakers (i gdyby nie akurat super "dzień konia" Billupsa w poprzednim ich spotkaniu to jak przegraliby także mecze wcześniejszy) nie widzę ich jeszcze w finale NBA. Chociaż jeśli Lakers będą grać tak jak teraz, bez takiej iskry i zawziętości jaka jest konieczna, to może może.
autor l
Ja czekam na konfrontację Lebron-Melo w finale. Kobasa wystarczająco się już naoglądałem ;)
autor JPna50%
@! - dzięki wielkie!
autor DW
OT* i wiem co to znaczy -.- czasami moja szybkosc pisania ma takie własnie skutki
autor Black[24]Mamba
Licznik odwiedzin: 17 045 285 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: