Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 325 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE TO COŚ WIĘCEJ NIŻ TYLKO GRA

sobota, 06 marca 2010 8:14
Skocz do komentarzy

źródło: AP

Maciej Kwiatkowski

 

Rodney Stuckey, rozgrywający Detroit Pistons zasłabł minionej nocy na ławce rezerwowych, został wywieziony na noszach z parkietu do karetki, która zawiozła go do szpitala. Tam odzyskał przytomność. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Sytuacja miała miejsce w trzeciej kwarcie. Stuckey zszedł z parkietu na przerwę w grze i po kilku chwilach siedzenia na krześle stracił przytomność.

Mecz został wstrzymany na 12 minut. Stuckey został przetransportowany na noszach do ambulansu, którym trafił do jednego ze szpitali w Cleveland. Tam doszedł do siebie, ale przez najbliższe kilka dni będzie poddawany testom, by ustalić przyczyny nagłego pogorszenia się stanu jego zdrowia.

@WirtualnaPolska



Nie widziałem tego meczu na żywo, ale ESPN pokazywało później tą sytuację kilkukrotnie. Duży szacunek z mojej strony dla Cleveland Cavaliers. Fakt, że stanowią zgraną grupę, która czasem może bawi się zbyt dobrze nie ma żadnego znaczenia w obliczu tego co zrobili po tym, gdy Rodney Stuckey był wywożony z hali. Cavs stanęli w okręgu, chwycili się za ramiona, spuścili głowy, modląc się za zdrowie Stuckey'a. W tak zatrważającej chwili był to jeden z najlepszych momentów tego sezonu. Po zakończeniu meczu razem z graczami Pistons zrobili to samo na środku boiska. Naprawdę szczególny obrazek i pozostaje życzyć Stuckey'owi oby ta sytuacja nie była oznaką jakiegoś poważniejszego problemu.


LA LAKERS 83, CHARLOTTE 98

Nie było to z pewnością jedno z najładniejszych spotkań, ale Bobcats nie potrafią wygrywać inaczej, choć trzeba im oddać 51% skuteczności, odkąd są na samym dole tej klasyfikacji przez cały sezon. Lakers? To było do przewidzenia. Mecz b-2-b po dogrywce w Miami, wieloletni już problem w match-upie z Charlotte (Quickcats wygrali 7 z 9 ostatnich spotkań) i po prostu więcej energii graczy Larry'ego Browna.

Lakers nie mogli trafić za trzy drugą noc z rzędu i to jest problem, na który już jakiś czas temu starałem się rzucić trochę światła. Potem przyszły lepsze mecze, ale w trakcie dwóch ostatnich spotkań Lakers spudłowali 32 z 41 trójek. Wczoraj 15 z 18, do tego trio podkoszowe trafiło tylko 11 z 29 rzutów (zaledwie 38pkt spod tablicy LAL). Do tego aż 20 strat, 13 w pierwszej połowie, w większości po prostych mentalnych błędach, czy takich sytuacjach jak kłopoty z utrzymaniem piłki w rękach.

Ron Artest 1/9, Derek Fisher 1/5 czy zmagający się z kontuzją kciuka Shannon Brown 2/9. Kobe rzucił 26 punktów, 9/21, ale nie było czuć w żadnym momencie tego meczu, że przejmuje kontrolę w kilkuminutowych sekwencjach.

Bobcats prowadzili już 17-toma punktami na starcie czwartej kwarty.

Pau Gasol wydaje się być w najgorszej formie od czasu, gdy gra w koszulce "Jeziorowców", Tym razem trafił 5 z 14 rzutów, ale przez 21 minut drugiej połowy grał bez punktu. W pewnym momencie czwartej kwarty miał sekwencję, w której dwa razy spudłował pod kosza w jednej z akcji, a w następnej popełnił faul ofensywny. Phil Jackson wziął time-out. Gasol schodził na niego mocno niezadowolony z siebie, usiadł na krzesełku, założył ręce za głowę, oparł się mocno i spojrzał pod kopułę hali lekko się uśmiechając w bezradności. Chyba każdy kto grał miał kiedyś taki moment. Nie wygląda to na powazny kłopot Lakers, ale zrodziła się z tego jak na razie psychiczna bariera Gasola, który w 3 z 4 ostatnich spotkań był fizycznie dominowany pod deskami, mając kłopoty z kończeniem akcji i bardziej przypominał tego gracza z finałów w 2008 roku, niż z ubiegłego sezonu.

"We have no real confidence in what we're doing right now."

Plus dla Lakers, że chcieli pomóc mu się odblokować już od startu. Gasol miał udaną pierwszą kwartę, gdy Lakers grali do niego piłki, wykorzystując mismecze w obronie. Andrew Bynum dominował deski na starcie (4 zb. w ataku w 1q), ale z biegiem czasu bardzo fizyczna gra Bobcats pod tablicami zaczęła męczyć i tak już podmęczonych podkoszowych Lakers.

Bobcats otrzymali kolejny świetny mecz z ławki od Tyrusa Thomasa (14 pkt, 9 zb, 2 blk), który grał z niesamowitą energią w drugiej połowie. Thomas był przynajmniej dwa razy szybszy od podkoszowych Lakers, gdy trzeba było zrobić ruch po piłkę albo zebrać ją z tablicy. Nawet atakując kosz robił to niczym pitbull albo po prostu przeskakiwał rywali. Tyrus Thomas znalazł ewidentnie swoją krainę szczęścia i spokoju w otaczającym go wcześniej złym i parszywym świecie, w którym bliżej mu było do głupiutkiego szczeniaczka niż wartościowego i - co najważniejsze - regularnego gracza.

Poza dobrymi meczami Stephena Jacksona (21 pkt) i Geralda Wallace'a (17 pkt, 10 zb), Quickcats mieli też zaskakującą produkcję z ławki od D.J.'a Augustina (12 pkt, 5 as, 2 prz), którego tak dobrze grającego nie widziałem jeszcze w tym sezonie. Augustin rozdzielał piłki, trafiał rzuty po dryblingu. Grał niczym weteran.

Nice stat: Bobcats wygrali 4 z 6 meczów w tym sezonie przeciwko Lakers i Cavaliers. Mają z nimi bilans +29 w małych punktach. 

Lakers natomiast grają w niedzielę swoje ostatnie spotkanie trzymeczowej trasy wyjazdowej - w Orlando o 20.30.


Theo Ratliff w jednej z akcji zablokował i Gasola i Bynuma. Czy nie tego tak bardzo potrzebowali w San Antonio? Co mecz Ratliff pokazuje ile potrafi. Przeciwko Bostonowi w środę były to np pół-haki, czy rzuty z 4-5 metrów, do tego twarda obrona jak minionej nocy. Jako starter grający po 18-20 minut w San Antonio, czemu to nie wypaliło? Nie rozumiem tego zupełnie.

Tyson Chandler wrócił do gry i zaznaczył swoją obecność, trafiając też dwa rzuty, o które bym go w ogóle nie podejrzewał. Ah ci Quickcats - najlepszy ohydny zespół ostatnich sezonów.


NEW ORLEANS 91, SAN ANTONIO 102

New Orleans Hornets ewidentnie leżą San Antonio Spurs. Patrząc po match-upach, zwłaszcza na to co mają - a raczej czego brak pod koszem - Hornets, jak i Thunder to dwie drużyny bez graczy powyżej 210 cm, z którymi Spurs nie muszą się martwić o możliwość zostania zdominowanymi pod deskami.

"Ostrogi" prowadziły w tym meczu od początku do końca. Zaczęło się od 31-21 w 1q i trafieniu 4 z 5 trójek, a skończyło się na 12/20 z dystansu. Keith Bogans trafił 4 razy, George Hill trzy.

Imponująco grał na starcie meczu Tony Parker (20 pkt, 6 as) i to jego nieznośne wejścia pod tablicę narzuciły rytm. Spurs trafili 53% z gry, grając bez oszczędzanego na dzisiejsze spotkanie z Memphis Antonio McDyessa. Hornets z kolei mieli aż 72 z 91 punktów od trójki graczy (Collison 32, West 22, Thornton 18). Zabrakło zupełnie produkcji strzelców z dystansu Peja Stojakovic i Morris Peterson byli trzymani pod kluczem i oddali tylko TRZY rzuty za 3, pudłując łącznie aż 14 z 16 prób z gry. Byli odcinani od pozycji, nawet gdy podnosili mało efektywne rzuty za dwa z dalekiego półdystansu. Zdaje się, że Mo-Pete trafił jeden taki i był to jego jedyny celny rzut w tym spotkaniu.

Aż siedmiu graczy Spurs miało 10 lub więcej punktów, a kluczowego momentu doszukałem się - bo Hornets byli tylko -5 po 3q - nie uwierzycie w czym, jeśli sami nie widzieliście. Matt Bonner miał trzy akcje z rzędu gdzieś na starcie czwartej kwarty, po których zza linii za trzy (prawa 45'ka), decydował się szukać rozwiązania ...po dryblingu. I trzy razy Spurs mieli z tego korzyści punktowe, wychodząc na prowadzenie 86:75 po dwóch rzutach wolnych Parkera.

W sobotę San Antonio gra z Memphis, a w poniedziałek gości w Cleveland. Przed Popovichem i jego drużyną jeszcze sporo poważnych testów, które pokażą czy Spurs stać jednak na coś więcej niż pierwszą rundę play-offs. Jeszcze dwa razy zmierzą się z Cleveland, Orlando i z Lakers. Póki co wygrali trzy mecze z rzędu i grają najlepszą koszykówkę w tym sezonie.


* POWAŻNY PROBLEM NUGGETS.

Kenyon Martin, podstawowy silny skrzydłowy Denver Nuggets ma częściowo zerwane ścięgno rzepkowe. Nuggets, jedni z faworytów do mistrzostwa NBA rozważają sytuację, w której Martin będzie zmuszony poddać się operacji. Taki zabieg mógłby go wyłączyć z gry minimum do końca sezonu regularnego.

Martin nie zagrał minionej nocy przeciwko Indiana Pacers i w ciągu 48 godzin klub ma podjąć decyzję w jego sprawie. Jeśli Nuggets nie zdecydują się na operację, Martina czeka kilka tygodni odpoczynku i szereg specjalistycznych zastrzyków.

Najlepszy zbierający "Bryłek" już od dwóch miesięcy boryka się z bólami lewego kolana, ale dopiero teraz zdiagnozowano u niego naderwanie ścięgna.

@WirtualnaPolska

To może być fatalna informacja dla Denver Nuggets. Kenyon Martin może nie jest MVP tego teamu, ale to ikona ich atletycznego i nieustępliwego stylu gry. Jego wartość dla Nuggets można myślę, że nawet porównać do tego ile znaczy dla Celtics zdrowy Kevin Garnett. Jeśli lewe kolano faktycznie będzie operowane, to półtora miesiąca przerwy będzie tutaj naprawdę bardzo optymistyczną wersją. Choć nie wiadomo jeszcze jak rozległe jest to naderwanie ścięgna. Nuggets dowiedzieli się o tym dopiero w środę. Póki co poczekajmy na decyzję Denver co z tym zrobić. W dodatku problemy z kolanami ma Chris Andersen, który przyznał nawet w czwartek, że ma takie dni, gdy ledwo co może chodzić.


* BEAUBOIS I DALLAS WYGRYWAJĄ 10-TY RAZ Z RZĘDU

Dallas Mavericks wygrali po raz dziesiąty z rzędu, mając drugi pod rząd fantastyczny mecz od Rodrigue'a Beauboisa. W trakcie transmisji Spurs/Hornets, Jeff Van Gundy przyznał nawet, że nie zdziwi się jeśli Beaubois będzie wykorzystywany częściej w dalszej części sezonu, skoro jest tak produktywny i swoją szaloną aletycznością dodaje Mavericks kolejną broń na obwodzie. Widziałem Beauboisa w akcji tylko kilka razy, bo tych szans nie miał zbyt wiele, ale tutaj występuje casus Danilo Gallinariego z zeszłego sezonu. Zawsze gdy go widzę, gra efektywnie, albo po dryblingu, albo żerując na podaniach Jasona Kidda i kończąc alley-oopy jak minionej nocy..

Beaubois w 24 minuty gry rzucił 22 punkty w zwycięstwie nad Sacramento i był to decydujący wkład w tą wygraną, biorąc pod uwagę fakt, że Dirk Nowitzki (31 pkt.) narzeka na uraz biodra, a Jason Terry miał wczoraj wieczorem operowaną kość oczodołu, po tym jak Corey Brewer zrobił mu w środę kuku. Pierwszy raport o tym ile czasu opuści był szokujący - 7-10 tygodni, ale po tym zeszło to do 10-14 dni. Zresztą sam Terry przyznał, że wróci w przeciągu tygodnia. Nie wie tylko jeszcze w jakiej masce. Nie musi się jednak póki co aż tak spieszyć, bo wydaje się, że Mavericks zaliczyli steal, przechwytując sobie drugiego Terry'ego na długą przyszłość.


Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 06 marca 2010 21:20

    Co Wy tutaj w ogóle analizujecie...? Moim zdaniem zawodnicy zachowali się bardzo poprawnie, zjednoczyli się, to nie musiała być żadna modlitwa, ale zwykłe wsparcie na duchu kolegi z boiska, no bo co mogli więcej zrobić?? Przecież na sali jest wyspecjalizowany zespół medyczny, o którym my w takich sytuacjach moglibyśmy tylko pomarzyć...

    autor amirkhattab

  • dodano: 06 marca 2010 21:10

    @Joda: dobrze prawisz, liczy sie koszykówka a nie ta cała sztuczna, pompowana pod publiczkę otoczka. Prawda?

    autor profesor ciekawski

    blog: www.nie.mama.bloga.pl

  • dodano: 06 marca 2010 21:07

    NIe! lepie,żeby to olali nic nie zrobili, jeszcze na koniec nie podali ręki, a po meczu w wywiadzie powiedzieli, że mają w dupie co jest z R.S. i dobrze mu tak, ze zemdlal bo inaczej by przegrali. Pewni jakby tak bylo byscie sie tez czepiali. A co ja mowie przeciez i tak sie zawsze czepiacie jakby nie bylo... Gowno z was nie kibice... dopatrywać sie wszędzie czegoś złego w najpiekniejszym sporcie świata.

    autor Joda

  • dodano: 06 marca 2010 20:53

    Ludzie im chodzi o reakcję MEDIÓW. Żeście się przyjebali jak pies do patyka.

    autor lol

  • dodano: 06 marca 2010 20:41

    W życiu tak to jest, że im bardziej coś jest na pokaz tym mniej jest szczere. Pomijając fenomen (zwłaszcza w tym sezonie) Króla robiącego kroki, bo przecież nawet nie wiemy CZY TO JEGO POMYSŁ BYŁ BYĆ. Więc w krytyce, słusznej w mojej skromnej opinii, tego show doszukiwanie się krytyki wobec LBJ jest, lekko mówiąc nieuprawnione. Modlitwa ma to do siebie, że powinno się ją przeprowadzać w skupieniu. Czy naprawdę uważacie, że to było wzruszające i godne najwyższych pochwał? Ciekawe czy po meczu odwiedzili go w szpitalu, albo wyprowadzili jego psy na spacer, a może przeszukali internet i twittera i jeszcze facebooka co o nich napisano i czy dobrze na zdjęciach wyszli. Gdybyśmy to wiedzieli dyskusja byłaby niepotrzebna. A tak to przynajmniej podbijamy komenty. Peace.

    autor profesor ciekawski

    blog: www.nie.mam.bloga.pl

  • dodano: 06 marca 2010 20:21

    Jeszcze z czasów e-basketu pamiętam akcję gdzie naczelny skomlący portalu był zbyt luźno puszczany przez żonkę. Widać powraca swawola w domu tima. A tak poza tym to coś długo klei ripostę.

    autor Jeloung

  • dodano: 06 marca 2010 20:17

    @ timdan21, widzę, że stałeś się największym "Jemesofilem"na tym blogu. Przecież nikt poniżej twojego postu nie przyczepił się do gry Jamesa tylko jego zachowania. Trzeba umieć oddzielić grę od tego co jest wokół. Tylko idiota mógłby nie zauważyć, że James gra fantastyczny sezon i jest pewniakiem do nagrody MVP, ale niektórym nie podoba się to co robi na boisku (i w jego okolicach) oprócz zdobywania pts, zbierania, asystowania itp. Mi osobiście "wisi" zachowanie Jamesa, bo byli w tej lidze zawodnicy którzy bardziej pajacowali a dużo gorzej grali. Dla mnie najważniejsza jest gra i na resztę staram się nie patrzeć.
    Tak jeszcze na koniec to być może James na większą przewagę na reszta niż miał Jordan ale dla mnie w żadnym wypadku nie jest zawodnikiem lepszym. Ile jest wart James jako lider i Cavaliers jako drużyna okaże się dopiero w play offach.

    autor bon3s

  • dodano: 06 marca 2010 19:23

    Bukmacherzy znowu dali ciał dając za wygraną Bobcats 2.47 dzięki czemu trochę się wzbogaciłem zawsze mogę liczyć na LAL w starciach z Charlotte i tym razem się nie zawiodłem :)

    autor BB

  • dodano: 06 marca 2010 18:23

    pozerzy

    autor obi

  • dodano: 06 marca 2010 18:07

    Przeciez to zwykly gest. Oczywistym jest, ze nie jest to gleboka modlitwa z rozancem w rece. Zdecydowanie bardziej wyraz wspolczucia i ludzki odruch, chwila zadumy i okazja do drobnej refleksji. Kazdy z nich pewnie odczuwal to na swoj sposob, a polowa to zapewne najzwyklejski w swiecie ateisci. Ten krag mial symbolizowac jednosc ligi i wysoka kulture organizacji. To nie boiska pilkarskie Europy, to NBA i wbrew pozorom nie zawsze jest tutaj na rzeczy show i marketing.

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 06 marca 2010 17:55

    Panowie nauczcie sie czytac. Uwazam LeBrona za fenomen i niegdzie w mojej wypowiedzi niczego mu nie zarzuciłem. Zeby nie zostac o to posadzonym napisałem Cavs i Pistons (jak widze bezskutecznie). Wypowiedz najzwyczajniej uogólniłem, powinienem chyba wspomniec o Pistons zeby nie wywoływac bezsensownej wymiany zdań. Dlaczego robicie z Lebrona słaby punkt?? To nie on stanął w kółko tylko obydiwe druzyny. Nie chodzi mi jego gre i zachowanie, ale o zachowanie wszystkich. Gdyby znalezli sie tam Orlando, denver, LAL i Boston, ale bron Boze SAS :) i podobnie by sie zachowli tez bym tak napisał. Nie rozumiecie mnie doszukujac sie głupich powodów mojej krytyki. Nie jestem jakims ortodoksyjnym mnichem ale uwazam ze modlitwa nie powinna byc elementem show, a to było jawnie pod publike.

    autor Borys

  • dodano: 06 marca 2010 16:55

    gdyby lebron nie zrobil krokow, nie faulowal i nie pajacowal przy modleniu to by bylo ok, a tak to KROL JEST NAGI

    autor obi, co nie gra na gitarze

  • dodano: 06 marca 2010 16:49

    @obi @prawdziwy obi, ja i tak z obich jestem ten najlepszy :D

    autor obi, co nie pisze polskich znakoi

  • dodano: 06 marca 2010 16:20

    @prawdziwy obi

    kto tu sie podszywa? ja pisze pod nickiem obi od dawna i nie tylko tutaj. musisz zrozumiec ze nie jestes jedynym obim na swieceie ;] inna sprawa ze pewnie dla jaj pisze tez tutaj z 5 innych "obich".

    autor obi

  • dodano: 06 marca 2010 16:19

    "Zwykły trep by się podobnie zachował. Przeciętnie wychowany dzieciak by wiedział że należy się zachować w podobny sposób w takiej sytuacji. Co w tym wielkiego jest że tak zrobili ? Nawet szara masa z ciemnych dzielnic NY jak utraci kogoś ze swoich to nie przechodzą obok tego obojętnie"
    Jakoś po faulu na graczu Arsenalu nie widziałem aby piłkarze obu drużyn zebrali się razem i pomodlili za szybkie wyleczenie złamania Ramseya czy Eduardo. Po za tym nikt tutaj nie wypisuje pieśni pochwalnych nad tą sytuacją, po prostu zwracają uwagę na bardzo ładne zachowanie które powinno się promować pokazując że jest coś ważniejszego niż rywalizacja. Wydaje mi się że ludzie krytykujący to zachowanie są albo hejterami Lebrona/Cavsów albo psycho ateistami którzy nie mogą przełkąć że ktoś przerwał im mecz jakąs "głupią" modlitwą.

    autor Ojciec Mateusz

  • dodano: 06 marca 2010 15:55

    @timdan Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ani złego słowa nie powiedziałem na Jamesa, ani jednym słowem nie uznałem tego za show skrytykowałem podniecenie prasy a nie zawodników gdyż zachowali się jak najbardziej odpowiednio. Borys i Darkore poszli dalej mówiąc coś o samym Jamesie na którego ja temat się nie wypowiedziałem (a na temat euforii na blogu na ten temat) więc proszę przypilnuj żonkę bo smycz za bardzo poluzowała.

    autor Rygo

  • dodano: 06 marca 2010 15:41

    Rygo, Edward Dziewoński, zmarły przed 8 laty aktor kabaretowy, miał w swoim repertuarze taki mniej więcej dowcip: Dwóch facetów siedzi w knajpie. W pewnym momencie jeden z nich mówi, przepraszam stary ale mam sprawę do gościa przy barze. Wstaje, podchodzi do baru, mówi coś do faceta, tamten kiwa glową przecząco, a nasz bohater lutuje go na odlew w pysk. Wraca niedbałym krokiem do stolika, a towarzysz pyta - Zaraz, zaraz, co on takiego powiedział, że tak go potraktowałeś? Na to nasz bokser - Spytałem go czy był w Gródku Jagielońskim, a on powiedział, że nie więc musiałem mu przy... . - No a gdyby się okazało że był? - nie dawał za wygraną kolega boksera. - No, gdyby był w Gródku, no ... to dopiero by dostał... Biedny LBJ on już nie wie co zrobić by spodobać się Rygo i jeszcze paru. Grać w basket to się pewnie nie nauczy, to próbuje trochę popajacować. Rygo, Borys i Darkcore. LeBron James jest obecnie far and away the best basketball player on this planet. Cleveland Cavaliers mają w tej chwili najlepszy bilans w Lidze, a LeBron prowadzi wśród najlepszych strzelców 30 ppg, ma najwyższe efficiency 32.70 (bez dzisiejszego meczu 48 pkt) drugi w tym względzie Chris Paul ma 28.03. LeBron zajmuje 6 miejsce w asystach 8.5 apg, a zbiera 7.2 piłki na mecz. Dominacja Króla nad resztą graczy jest dzisiaj bardziej bezdyskusyjna niż ongiś Michaela Jordana. Dlatego pisanie czegokolwiek przeciw LeBronowi ma wartość intelektualną 6 i 1/2 cala zużytego papieru toaletowego. Zatem raczej obciach wystawiać coś takiego na widok publiczny. "Dwelling on downers" to jest bazowanie wyłącznie na wadach czegoś - zjawiska, osoby, rzeczy. Takie podejście rzadko kiedy ma sens, a w przypadku najlepszego gracza najlepszej Ligii Świata nie ma sensu za grosz. LeBronowi zdarza się zachowywać mało poważnie, ale jego gra rekompensuje wszystko z dziesięciokrotną nawiązką. Dzisiejszej nocy Król miał 40 pkt, 13 zb, 6 as, 3 prz, 2 blk, więc nawet jak komuś nie przypadła do gustu modlitwa, to w meczu działo się nieco więcej.

    autor timdan21

  • dodano: 06 marca 2010 15:41

    Rygo - sam jesteś trep, jak nie potrafisz docenić tak ładnego gestu. To, że nie trzeba byc inteligentem by się tak zachować nie ma nic do rzeczy, zrobili coś co było jak najbardziej na miejscu i wg.mnie trzeba takie zachowania pochwalać lub przynamniej siedzieć cicho zamiast krytykować za "sztuczne show" lub mówić - "byle idiota by się tak zachował".

    autor Jj

  • dodano: 06 marca 2010 15:35

    Największe pajace to ci komentujący tutaj, co by Cavs nie zrobili to i tak będziecie uważać to za zachowanie pod publikę. Ogromna szkoda Martina, oby wrócił w pełni sił na play off.

    autor JPna50%

  • dodano: 06 marca 2010 15:31

    jesli, to jest blazen, to reszta ligi nie wiem kim jest, bo ten blazen wlasnie notuje sezon z najwyzszym per w historii tej gry.

    autor coralles

 123  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 285 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u