
Przemek Kujawiński
też kibicuje słońcom od czasów Barkleya, różnie to z nimi bywało ale zawsze szybka efektowna koszykówka. Teraz przychodzi Vince, może i jego podreperują :D
autor Kas
Super artykuł jestem kibicem Suns od 93 r fianły z bulls, hill bardzo poukładamy zawodnik szkoda kontuzji bo pewnie osiagnałby wiele wiecej ale cieszmy sie ze w arizonie go naprawili i gra jak za młodych lat... Pozdro dla kibicow co pamietaja stare dobre czasy szaranowicz-łabedz
autor Phoenix
Ten artykuł wywołał lezke w moim oku.
Swietna robota panie autorze!
A co do hill'a : -hill4ever ;)
autor Htr 1985
Swietna robota Przemek, naprawde Zajeb.. artykul, sam swego czasu uwielbialem Granta no i Pennego Hardawaya, to byly piekne czasy w NBA ! ! !Pozdro i oby wiecej takich artykulow! ! ! !
autor Tedi28
Artykuł klasa sama w sobie jak Hill...
autor KG5
Abdur - Rahim. O tym gosciu takze mozna by napisac jeszcze bardziej tragiczna historie niz o Hillu.
autor fanik
Dołączam się do zwolenników artykułu o Hillu, a najchętniej przeczytałbym podobny o Kempie, w drugiej kolejności o Marburym. Pomysł duetów też bardzo mi się spodobał. Keep up the good work :)
autor damian_kuba
nawet nie myslalem.ze mój wpis tyle namieszac. lata90 to są najlepsze lata koszykowi jakie przecietny kibic moze sobie wyobrazic!!!!!ciesze sie,ze bylo mi danych je zapamiętać!!!!!!!!
autor tomo
Jest moim ulubionym graczem od momentu mojego pierwszego zetknięcia z NBA (tvp2), fajnie że tyle osób pamięta tamte czasy.Nie wiem czy one były takie wyjątkowe, czy to zwykła tęsknota za tym co było i nie wróci???? Chociaż.. czy to ważne
autor ivec1
blog: fajnymecz.bloog.pl
Mimo iż opuścił Orlando to jakos nie potrafie mieć do niego żalu....
Proszę podobny artykuł o Pennym:) bo o ile Hilla zna prawie kazdy o tyle nie jeden mlody kibic nie ma pojecia kim był(a raczej kim BY był gdyby nie kontuzje) Anfernee Hardaway.
autor Ko1
Hill z McGrady'im mieli stworzyc duet na miarę MJ i Pipa, niestety nie wyszło.
autor BB
@kmn najstarszy to jest lindsay hunter (swoja droga z grantem sie dobrze znaja) gra teraz w bulls
autor coralles
BTW... odnośnie artykułu... Czytając komentarze przypomniałem sobie mój wyjazd do stanów i pobyt w Orlando. Znalazłem więc fotki z meczów Orlando na których byłem i odświeżyłem sobie pamięć. W składzie Magic byli wtedy młodziutki Howard (rookie season), Hedo Turkoglu, Steve Francis, Jameer Nelson oraz nie kto inny jak Grant Hill:) Po drugiej stronie boiska zaś wspomniany w artykule Christian Laettner, Eddie Jones, Hasleem, Butler, Dwayne Wade i Shaquille:) Na innym meczu zaś widziałem Orlando vs Raptors jeszcze wtedy z Vincem Carterem. I wiecie co? Przez cały mecz VC nie zrobił jednego dunku:) What are the odd's??? Więc miałem to szczęście widzieć na boisku kilku nieprzeciętnych graczy,nawet zanim stali się nieprzeciętni jak Howard, Nelson, Turkoglu. Kilka supergwiazd jak Wade Shaq, Carter czy Hill. Nadal jednak mam 3 niespełnione koszykarskie marzenia. Zobaczyć Kobiego w Staples w play off, być na meczu w Madison Square Garden i zaliczyć mecz gwiazd. Ktoś się pisze na wspólny wyjazd?? :) Pozdrawia rocznik 81:)
autor Krismaciejewski
Dawid@
"To są nasze czasy.Dla mnie w głębi serca one nigdy nie minęły,żyję nimi codziennie"
Fantastycznie to ująłeś - nic dodać,nic ująć.Szacunek dla Ciebie.
autor Ironman
Rocznik 83 również uronił łezkę. Lata 90te, ufff.... wychowałem się na Kempie, Hillu, Pennym, Reggiem, Starksie,Rayu Allenie,Iversonie, Van Excelu ,M.J.'u i innych. Wspaniale się czyta takie artykuły. To są nasze czasy.Dla mnie w głębi serca one nigdy nie minęły,żyję nimi codziennie. Do dziś począwszy od 1995roku mam prawie wszystkie "Magic'i" i "Probaskety"i z 5 kilo plakatów,nie wspominając o ponad 60ciu VHSach z meczami z samych lat '90tych,które wciąż lubie pooglądać z kumplami i powspominać jak to MJ ścierał sie ze Starksem itp. Jako dzieciaki na boju wszyscy naśladowaliśmy tych panów,urodzonych w latach 60tych i 70tych. Rzucając trójkę czuło się choć przez chwilę,że jest się jak Reggie,a wchodząc pod kosz naśladowało się Pennego czy Granta,nie wspominając o półdyszce MJa z odchylenia. Dziś z zawodników błyszczących w latach 90tych została tylko garstka i dla mnie bezcenne jest ogladanie w akcji Hilla, Shaqa, Stackhousea, J-Willa,Garnetta,Allena i innych "ocalalych" idoli mej młodości. na własne oczy udało mi się zobaczyć jedynie Iversona w Katowicach i wciiąż pozostaje powoli gasnące marzenie by być naocznym świadkiem meczu z udziałem jakiegoś idola z dzieciństwa. Dziękuje Ci Przemku za ten artykuł,który mnie zmotywował do meczyku w naszej małej amatorskiej lidze, oby więcej tak wspaniałych artykułów z serii "I LOVE THIS GAME i Hej Hej Tu NBA" pozdrawiam
autor dawid-majkel@wp.pl
Hill zdecydowanie tak jak Malone zasłużyli na mistrzowskiego ringa.. ale coz. Z checia widzialbym go w przyszlym sezonie np w Denver walczacego o finaly NBA
autor krasin
doskonały artykuł !
autor kosior
(Przemek) Wielkie dzięki panowie. Rozpieściliście mnie tymi komentarzami:) Do artykułu o Pennym zbieram się już kupę czasu ale to jest wyzwanie. Hill to człowiek prawie bez skazy poza "wątpliwym" potraktowaniem Orlando. Kibicuje Magic od kilkunastu lat więc też mnie zabolało to, że odszedł do Suns. Pamiętam do dzisiaj jak się cieszyłem jak podpisywał kontrakt z Magic. Penny to po pierwsze mój idol od dzieciaka. Grałem w koszulce z numerem 1, malowałem niebieskim sprayem napisy Penny po garażach i miałem cały zeszyt wyklejony wycinkami z prasy. Do dzisiaj mam kilkadziesiąt jego kart... dlatego ciężko mi do niego podejść obiektywnie a nie oszukujmy się koleś święty nie był. Ale spróbuję łyknąć temat niebawem:) No chyba, że Rafał mnie uprzedzi bo o ile pamiętam zapowiadał koszulkę tygodnia z Pennym w roli głównej. Artykuł o potyczkach Reggiego z Knicks to świetny pomysł. Jak znajdę czas to też spróbuję to łyknąć. Duety z lat 90 jeszcze bardziej mi się podobają. Wielkie dzięki mam teraz mnóstwo nowych pomysłów na notki:)
A na marginesie właśnie minęliśmy 3 miliony odwiedzin od 1 maja. Jestem pod wrażeniem i wielki respekt dla Maćka i Piotrka, którzy zrobili rzecz w Polsce nie zdarzającą się często. Bez reklamy, bez pieniędzy, stworzyli coś fantastycznego. Jak widać można:) I wielkie dzięki dla was. Bez was nie byłoby to możliwe. Pamiętajcie koszykówka - zawsze po pierwsze:) Ballers for life:)
@ Grzesiek licentia poetica. Dziękuję też, że po przeczytaniu artykułu na kilka stron to był Twoja jedyna refleksja. Na przyszłość jak zobaczysz moje nazwisko w nagłówku to po prostu nie czytaj;)
autor zawszepopierwsze
Dokładnie tak. Takich przyszlych gwiazd, którym kontuzje pokrzyzowaly kariere bylo niestety wiecej jak chociazby Penny. Jak dla mnie to bylo alter ego Hilla w tamtych czasach. Brat blizniak. Niestety Pennemu nie udało sie wykorzytsac drugiej szansy tak jak zrobil to Hill.
autor Mambo
Aj pamiętam go z Pistonsów pan który potrafił wszystko, wszechstronny niczym Pippen wg mnie przyszły Hall Of Famer. Można by gdybać co by było gdyby nie kontuzję, ale mimo wszystko wielki szacunek do jakiego poziomu udało mu się dojść do nich i cieszę się, że dalej gra szczególnie, że pokolenie lat 90'tych coraz bardziej się wykrusza.. Czekam na jakiś artykuł o Pennym któremu kontuzję też zastopowały karierę i to w większym stopniu niż Grantowi
autor Pepis
Licznik odwiedzin: 17 045 285 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: