Rafał Niewiadomski
W ostatniej Koszulce Tygodnia opisałem Wam o co chodzi generalnie w koszulkowym świecie. Napisałem o podziale koszulek oraz o tym, jak odróżnić podróbki swingmanów od oryginalnych jerseyów. Zahaczyłem także o autentyki ale po lekturze komentarzy doszedłem do wniosku, że ten nasz poradnik trzeba rozszerzyć, żeby laik po jego lekturze miał pełne rozeznanie tematu.

No to jedziemy. Jak rozróżnić podróbkę autentyka? Opiszę poniżej kilka najczęściej popełnianych błędów przez podrabiających, głównie naszych skośnookich braci. Najczęściej kopiowane jerseye, to te najlepiej sprzedawane. Lakers, Celtics, Nuggets, Magic itd. Tak jak napisałem w poprzedniej KT, wszelkie koszulki w rozmiarze 50, 54 czy 58 to podróbki. Nie spotkałem oryginalnego jerseya w rozmiarze 46, poza autentykami Startera ale jeżeli wy spotkacie to na 99% będzie to fake. Często jednak się zdarza, że koszulka ma poprawny rozmiar, co wtedy? Wtedy proponuję przyjżeć się metkom.
Najczęściej podrabiane to koszulki Adidasa, Reeboka i Nike czyli te produkowane w ostatnich latach. Można jednak również spotkać podróbki Championa, produkowane w latach '90. Metki Adidasa i Reeboka powinny wyglądać mniej więcej tak.
Najłatwiej po metkach rozpoznać podróbki Rbk. Poniżej macie po lewej stronie oryginalne metki, po prawej fake.

Różnica jest w tym jak wyszyty jest rozmiar „48". W oryginalnych, czwórka nie jest "pisana jednym ruchem". Inaczej wygląda także ósemka, która w oryginalnych koszulkach ma duże wcięcia po bokach. Niech Was nie zmyli logo zespołu, którego nie ma w "złej" metce. W pierwszym sezonie, a może nawet 2 latach, Reebok naszywał metki bez logo zespołu NBA. Dodał je w późniejszym okresie, więc nie skreślajcie jerseya, jeśli nie będzie tego logo. Koszulek Nike'a jest bardzo mało na rynku i z reguły nawet podróbki mają bardzo dobrze zrobione metki. Rozpoznać fake można tylko po tym jak wyszyte jest logo zespołu. Adidas? Looknijcie poniżej.
Metki Adidasa również są bardzo dobrze podrabiane. W oryginalnych numery są bardziej... zakręcone, zaokrąglone.

Zwróćcie uwagę na piątkę. W dobrym jerseyu jest ona mniej kanciata i tak powinna wyglądać. Pamiętajcie, że żaden autentyk nie ma metek „przedłużających", które mają m.in. swingmany. Jak zobaczycie koszulki wyszywane z takimi metkami to będą to albo meczówki albo Pro - Cuty ale o tym nizej będzie.
Ok. Druga sprawa to wyszycie jerseyów. Każdy oryginalny jersey jest w pełni wyszywany. Jakie błędy są w tej kwestii popełniane? Np. jeżeli napis składa się z 2-3 kolorów każda warstwa, kolor powinny być osobnymi płachtami materiału. Bardzo często można spotkac numery czy napisy, gdzie jeden kolor jest w całości wyszyty nitkami. Tak ostatnio było przy okazji jerseya Orlando, który mi podesłano.

Jak widzicie po lewej stronie kolor srebrny (szary) jest wyszyty z nici. Po prawej macie oryginalną koszulkę, w której srebrna warstwa jest materiałem. Raz do czynienia miałem z takim materiałem, przy okazji koszulki Minnesoty. Świetna sprawa, bo gdy poświeci się w ten jersey gdy jest ciemno powinny się mienić srebrne nici w tym materiale. Zresztą one się mienią przy kazdym świetle. Jak już jestesmy przy jerseyach Magic, to trzeba też zwrócić uwagę na paski. Na niebieskich koszulkach powinny być szarawe, nie białe i powinny się rozchodzić z przodu. Do tego koszulka z tyłu nie powinna być półokrągła tylko prosta.
Jedziem dalej z kwestą wyszycia. Bardzo często niektóre zespoły wyszywają numery z materiałów ze strukturą. Tak jest np. w przypadku koszulek Nuggets i Jazz. I jedne i drugie mają strukturę choinki, których bardzo często brakuje w podróbkach.

Widać też pewną małą różnicę w piątce. Ta oryginalna jest mniej kanciata(?). I takie różnice w wyszyciu można znaleźć w większości koszulek. Problemy zaczynają się, gdy mamy do czynienia z dośc prostymi koszulkami i chętnie podrabianymi jak Celtics czy Lakers. W jednym i drugim przypadku wyszycie z reguły jest bardzo dobre. Choć w przypadku Lakers, jeżeli jest ono choć trochę krzywe, tzn. że mamy do czynienia z podróbką. Wystarczy, że na napisie „Lakers" jedna płachta materiału jest krzywo w stosunku do drugiej i od razu wiemy, że to fake. Jeżeli jest dobrze wszystko wyszyte, a tak czasami się zdarza w podróbkach, trzeba zobaczyć na krój koszulki i materiał, z którego jest zrobiona. Odkąd Nike przejął koszulki tych ekip, przestano używać w ich przypadku siateczek. Są robione z Dri-fitów. Do tego ważny jest krój koszulek, o którym wspominałem w poprzedniej Koszulce Tygodnia. Podróbki tych koszulek (autentyków) z reguły zrobione są z innych dziwnych materiałów, jak siateczka (C's) czy coś drifitopodobnego, czasami nawet świecącego (Lakers).
To by było na tyle apropos autentyków. Pamietajcie, że ważne są tez rozpierdaki po bokach koszulek. Każdy autentyk powinien je mieć. Teraz o Pro-cutach.

Pro-cuty, to koszulki dostępne w sprzedaży, autentyki w rozmiarze danego zawodnika. Produkował je głównie Nike. W zasadzie nie trafiłem na Pro-cuty innych firm dopuszczone do sprzedaży. Można było swego czasu kupić koszulkę Jordana z Bulls i Wizards w jego rozmiarze 50+4, bądź 52+2, koszulkę Kobego z Lakers w jego rozmiarze(50-52+2), czy Shaqa(56+6). Od autentyków róznią się tylko tym, że rozmiarówka jest już zwiększana co 2 i są to jerseye przedłużane (+ ileśtam) o kilka... długości (cali), o czym swiadczy dodatkowa metka.
Po wewnętrznej stronie mają także metkę z sezonem. Od koszulek meczowych oprócz wyszycia, różni je to, iż posiadają metkę na karku. Koszulki Nike'a można było kupić tylko w Nike Townach w USA. Jak jest z innymi jerseyami nie wiem, bo na nie nie natrafiłem a przynajmniej nie przypominam sobie tego. Raz w życiu, czy dwa trafiłem na podróbkę Pro-cuta.
Wisienką na torcie są koszulki meczowe. W latach '90 wyłączność na produkcję strojów dla graczy miał Champion. Meczówki Championa wyglądają tak, jak koszulka Penny'ego poniżej:

Jak juz jesteśmy przy tych koszulkach, to muszę napisać, że Adidas źle w tym roku skopiował te stroje, które dostali gracze z Orlando w kilku spotkaniach tego sezonu. O ile w koszulkach Championa niektóre napisy i wzory były farbowane, np. napis "Orlando" (poza gwiazdkami, które były wyszywane) czy wszelkie grafiki w strojach piżdżamowych Rockets czy Sonics, o tyle w tych koszulkach, które dostali teraz gracze Magic wszystko było wyszywane, włącznie z napisem.
Powracając do reszty jerseyów Championa, wszystkie koszulki były wyszywane tak samo jak dostępne w sprzedaży autentyki. Różnica była taka, że w meczówkach brakowało metki na karku, do tego rozmiarówka była co 2 od 40 do 60 np. MJ miał 46+3 a młody Shaq 54+4. Do tego była druga metka naszyta na koszulkę, na której było logo drużyny, dla której jersey został zrobiony, sezon oraz przedłużenie koszulki (body lenght). O ile sezon był wyszywany o tyle przedłużenie było... nabijane coś jakby pieczątką. Niektóre, te drugie metki trochę różniły się od tej widocznej na fotce. Inne miały zespoły Jazz, Sonics czy 76ers.
Meczówki robiły też inne firmy jak Puma czy Starter, jednak robiły je tak krótko, że jest ich bardzo mało. Dość spore zmiany nastapiły w 2000 roku kiedy kilka ekip, głównie Nike'a zmieniło krój strojów. Od tego czasu meczówki inaczej wyszywane są niż dostępne w regularnej sprzedaży autentyki. Chodzi mi tu oczywiście o wyszycie numerów i napisów. Różnice przedstawię na wyszyciu w koszulkach Lakers. Jak widać poniżej, po lewej na meczówce doszywane są obwódki napisów, po prawej w autentyku, do koszulki doszyta jest najpierw większa płachta biała, po czym na to naszyta jest mniejsza fioletowa, dzieki czemu wyszywanie wygląda trochę jak budowanie piramidy, warstwa po warstwie.

Co ważne meczówki produkowane są w USA, i jeżeli wywniemy je na lewą stronę, zobaczymy kolejną małą różnicę dzięki czemu po wywinięciu koszulki nie zobaczycie czegoś takiego w autentykach.
Polecam meczówki wszystkim. Na ebayu można na prawde tanio wyrwać czasami taką koszulkę. Czasami są źle podpisane, czasami źle wstawione do kategorii i sprzedawane jako autentyki, dzięki czemu można za rozsądną cenę kupić kawałek historii. Choć przegladając aukcje jednego ze sprzedawców na ebayu, który posiada masę meczówek, doszedłem do wniosku, że gośc dysponuje nie tylko oryginalnymi koszulkami. Część z jego kolekcji to koszulki zrobione z tych meczowych napisów, numerów i koszulek, które mu pozostały dzięki czemu mamy do czynienia z takimi kwiatkami jak koszulka Kobego z 96 roku w rozmiarze Shaqa z nazwiskiem Kobe na plecach. Dlatego przed zakupem/licytacją danej meczówki trzeba się upewnić czy dany rozmiar był w ogóle noszony przez zawodnika. Meczówki są także podrabiane. Strasznie nieudolnie ale jednak, czego efektem jest taka metka. Pewnie z tego powodu, liga zaczęła niedawno współpracowac z MaiGreyGroup, jedną z wielu firm w USA zajmujących się autoryzacją meczowych rzeczy. Wszystkie koszulki z takich eventów jak All-Star Game, NBA Finals, Latina Notche Night, Hardwood Classic Night itd posiadają odpowiednie dodatkowe metki, które posiadają także wszystkie koszulki m.in. Dallas Mavericks, którzy współpracuja z Mai Grey juz od dluzszego czasu.
Taka sama różnica jest także pomiędzy meczowymi spodenkami a tymi dostępnymi w sprzedaży. Takowe także można spotkać na ebayu, jak i dresy, koszulki rozgrzewkowe czy rzeczy treningowe. O treningówki pytaliście w komentarzach. Oczywiście są i podróbki treningowych koszulek. 2-3 lata temu po raz pierwszy natknąłem się na takie koszulki.
Oryginalne w tym kroju powinny być w serek i produkował je tylko Reebok swego czasu. Tak jak koszulki meczowe, czy te dostepne w sprzedaży, tak i tu można natrafić na treningówki dostępne w sprzedaży jak i te używane przez zawodników. Robiły je różne firmy, głównie te wspomniane wyżej od Championa po Adidasa. Jeżeli szukacie takich koszulek poszukajcie w odpowiednim dziale na ebayu wpisując „practice jersey". A po pomoc w ocenie fake/og zgłoście się na forum.
Tak, 100 zlotych za sztuke to rewelacyjny pomysl. Na tyle rewelacyjny, ze sprzedajacy musialby dokladac do interesu. A przeciez rynek jest przepelniony altruistami, ktorzy prowadza biznesy, by uszczesliwiac innych, nie biorac nic w zamian... Ogarnij sie, Purpurowy Melo. Typ podal nazwe sklepu, do ktorego ma dostep i gdybys raczyl sie pofatygowac, by na nia wejsc, to zorientowalbys sie, ze byle jakie repliki kosztuja w nim 45$. Zapewne wyzwaniem dla Ciebie bedzie ogarniecie kursu dolara, ale gdy juz to zrobisz, to zorientujesz sie, czemu Twoje 100 zlotych nie mialoby racji bytu.
autor UncleBrayCare
100 zł za sztuke ? Ja tyle dałem za swojego autentica (domniemanego) Carmelo ;] Licytowalem tez Lebrona autentic za 130 wylicytowalem, ale zdecywoalem sie na Anthonyego. Jesli wystawialbys takie koszulki to za 100 bym sie zastanowil ;)
autor Purpur aka Melo # 15
mam możliwość ściągania oryginalnych jerseyów z usa (od modells'a) - mam jednak do was pytanie - jaką cenę bylibyście w stanie "zaakceptować" żeby coś takiego kupić? pytam bo widzę trochę narzekań na ceny "australijczyka", który mimo wszystko ma ceny nizsze niż w nba store...
autor KCięś
Kolejny świetny art - dzięki wielkie.
Mam pytanie troche z innej beczki - czy buty Nike Zoom Kobe IV oferowane na Allegro przez sklep stacjonarny powinny byc oryginalne?Drugie pytanko mam - czy takie niskie buty nie powoduja zwiększonej możliwości urazu stawu skokowego podczas gry?Czy też moge je brać i grać bez problemu nie martiwąc się o bezpieczeństwo?
Z góry dzięki za pomoc :)
autor Ironman
Popraw link do "czego efektem jest taka metka." bo zamiast metki to się fryz Artesta ukazuje :). Dobry artykuł można się jeszcze więcej dowiedzieć na temat koszulek. Co do Pumy to kiedyś robiła jeszcze buty Carterowi i tak kiedyś przeglądając e-baya to rzadko kiedy idzie trafić na jakąś rzecz Pumy związaną z nba, a szkoda bo marka porządna :)
autor Pepis
pfff, ja mam podrobki 2 (chyba, wrzuce zdj. i ocenia na forum) i jest bardzo dobry material, obie wyszywane, jedna t-maca z orlando (sprana gwiazda, ale taka juz kupilem, dalem za nia tylko 50zł !), druga Anthony prawie nowka, bede sprzedawal bo za mala na mnie juz, troche krzywo wyszyte jest bodajze N w 'DENVER' ale naprawde dobrze sie trzymaja, wyszywane i w ogole. Takie podrobki mi nie przeszkadzaja ;)
autor Purpur aka Melo # 15
btw. jaki nick na allegro ma ten australijczyk?
autor dzacol92
to na rynku w miescie są autentyki czy swingmany?
autor mr clutch
szukajcie a znajdziecie:)
z ta rozmiarowka to ja dalem ciala. faktycznie S to 36 ale nei wiem czy w ogole jest spotykane. 40=m, 44=l, 48=xl, 52=xxl,56=xxxl a 60=4xl
najwazniejsze jest to, ze nei ma 46,50, czy 54. wiekszosc podrobek na dzien dobry ma ten zly rozmiar. australijczyk ma oryginalny towar w wiekszosci ale zdarzaja mu sie podrobki. nei zmienia fo taktu, ze ma strasznie drogo!
autor niewiadomski
w tym rzecz - ludzie chcieliby oryginalne koszulki nba najlepiej dwa razy taniej niż w nba store... jak dla mnei tak się nie da...
ps. w ostatnim artykule opisano "prawidłową" rozmiarówkę od 40 (S) do 60 (3XL) i mam takie pytenie - na stronie australijczyka z allegro jest podana rozmiarówka od 36 (S) do 56(3XL) i teraz mam mały zgryz - czy one są faktycznie oryginalne??
autor koleś git
czy znacie jakichs sprzedawcow na allegro/ebayu, u ktorych mozna tanio kupic oryginalne koszulki? jak pan zna, panie rafale, prosze niech pan podrzuci. pozdrawiam
autor pansamochodzik
I o to podrabiaczom chodzi, żebyś nie zauważył. Ja do tej pory nie zwracałem uwagi na takie elementy jak logo, metka itd. ale teraz zacząłem. Chodzi przede wszystkim żeby koszulka była trwała i długo nam służyła ;)
autor dzacol92
szczerze powiem ze nie widze zadnej roznicy czy podrobka czy oryginal:)
autor 4r3k
Majchu daj link do allegro, lookne i sie zastanowie ;)
autor Purpur aka Melo # 15
A propo, mam do sprzedania replike Paul Pierce Boston Celtics prosto z NBA SHOP także zainteresowanych zapraszam na gg: 1990620
Oczywiście ORYGINALNA :D nówka nieużywana !!
autor Majchu
Do autora "przyjżeć się" to ortograf jakich mało....
autor sado
Trzeba usuwać ten adres IP i /bmi/ z adresu obrazka...
autor Quester
Potwierdzam, coś nie tak ze zdjęciami ...:(... a w tym przypadku to sól artykułu... więc jeśli to możlwie prosiłbym o poprawne wklejenie
autor yogi
http://statystyczni.pl/poll/view/czy_ogladal_a_bys_mecze_nba_gdyby_byly_pokazywane_w_niekodowanej_polskiej_stacji_tv
autor kollo
połowa zdjęć nie chce się załadować ;/
autor mietu
Licznik odwiedzin: 17 045 285 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: