
WASHINGTON 83, BOSTON 86
PS. UncleBrayCare... O moim zaślepieniu Bryantem... Jestem jego fanem od wtedy gdy LBJ jeszcze nie wiedział co znaczy MVP. Ale nie przeszkadza mi to widzieć jego wad. A skoro twierdzisz, że ty jako wielki fan LBJ może widzieć jego wady to nie masz argumentu by mi nie wierzyć:/ Co do mojego znikania. Widzisz ja naprawdę mam życie osobiste i choć często tu bywam to nie jest moje ani jedyne, ani ulubione zajęcie odpisywanie na różne komentarze. Szczególnie dziś gdy mamy dzień kobiet znalazłem sobie parę ciekawych zajęć. Co do tego, że jestem argumentoodporny, to musiałbyś dookreślić na jakie twoje argumenty konkretnie. Przykłady? Cytaty? Bon3s może Ci pomóc bo widzę, że przyłączył się do twojej opinii.
BTW LBJ nie gra. Szkoda bo tyle się od timdana naczytałem o tym nieziemskim matchupie Bogans LBJ, że chciałbym to zobaczyć na parkiecie... Ale skoro już "król" nie gra to lepiej niech Spurs wygrają bo timdan takiego posta wysmaży Popowi, że ten może tego nie wytrzymać psychicznie.
autor Krismaciejewski
Timdan says: "Jak od RonRona odejmiemy pajacowanie to zostaną przepocone spodenki i chińskie trampki"... Pisanie czegoś takiego o jednym z lepszych obrońców NBA to przesada i wcale nielekka! Czepianie się fryzury to rzeczywiście zarzut nie do zbicia. W końcu to przez taką wspaniałą, konserwatywną fryzurę z lekką łysinką Ginobli zostanie zapamiętany jako świetny gracz. Gasola opisujesz jako gracza słabego fizycznie który w dodatku cytuję "znika w meczach gdzie przeciwnik stawia twarde warunki w obronie". Rozumiem, że takim zespołem wczoraj było Orlando a Pauwedług twojej terminologii "zniknął" zaliczając żenujące 21pkt 11zb i 3 bl grając na skuteczności 61,5%. Dziwi mnie tylko że gdy Gasol gra taki mecz nazywasz go miękkim a mentalnie onanizujesz się na oczach czytelników tego bloga przy każdym wspomnieniu Tima Duncana, który, tak się akurat złożyło właśnie takie statystyki (prawie jota w jotę) ma w przeciągu swojej bogatej kariery. Logika niczym z książeczki trenerskiej Popovicha.
Za każdym razem przy okazji meczu LA nasłuchać się musimy o wieku Dereka Fishera. Ja wiem, że nigdy nie wybaczysz mu, że pogrążył twój ukochany zespół w całe 0,4 sekundy ale jak chcesz być profesjonalny to dowal się do jego skuteczności rzutów, błędnych decyzji w defensywie itp a nie do wpisu w metryce. Rzeczywiście Fisher się starzeje. Dziękujemy, że przypomniałeś nam o tej niezwykle istotnej sprawie jaką jest upływ czasu. Z pewnością jeszcze nie raz odniesiesz się do tego tematu przy okazji meczy swoich ukochanych Spurs i takich młodzian jak McDyess, Ginobli czy twój wszechIDOL Duncan. Może naskrobiesz coś o tym gdy np Pop da im odpocząć parę meczy by zachować świeżość na playoff gdy zaś staruch Fish będzie na parkiecie gonił tych młodszych.
BTW. Przypominam Ci jeszcze, że choć ruchy Popa na boisku z pewnością do najoczywistszych nie należą to na boisku biegają zawodnicy i oni również ponoszą odpowiedzialność za wyniki. A po pobieżnej lekturze statystyk to większość z najlepszych zawodników Spurs w tym sezonie zalicza regres w stosunku do średnich z kariery praktycznie w każdej pozycji. Szczególnym przykładem Jefferson (potem McDyess, Ginobli nawet Duncan choć on bardziej przez okrojone minuty)
Co do Ciebie MTB to powicieneś dostać w "pape" za brak szacunku i nazywanie mnie głupkiem. Prawnicy mają taką zasadę, że nie zadają pytań, na które nie znają odpowiedzi. Przez to nie narażają się na odpowiedź, która może im przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie wiem co chciałeś osiągnąć prowokowaniem mnie do wskazania "grzeszków magików" ale chyba nie to żebym Ci udowodnił jak bardzo nie masz racji. 10sek przed brzydkim faulem Gasola na Howardzie ten jakże sympatyczny młodzian faulował (loose ball foul) gasola, a gdy ten pomimo nieodgwizdanego faulu próbował wrócić do obrony Dwight zatrzymał go ciągnąc za koszulkę. Wszystko oczywiście z uśmiechem na ustach więc się nie liczy (casus Bruce'a Bowena). Barnes np. chciałbym przypomnieć nie tylko przez cały mecz przepychał się z Bryantem (jak dla mnie dobra męska gra) to zabłysnął jeszcze próbą wystraszenia Kobiego przy wznawianiu gry spod kosza, celując mu piłką w twarz i zatrzymując ją na parę cm przed nosem. Nijak mu to wyszło gdyż ten o dziwo nawet nie mrugnął (wczoraj oskary więc może liczył na spóźnioną nominację). Sędziowie oczywiście w ramach, cytuję timdana " Laker-friendly officiating" nie zauważyli incydentu, który wykluczyłby już Barnesa z gry. Tak samo jak nie zauważyli jego chamskiej zasłony na Fisherze... Wszystko oczywiście w ramach autorskiego programu Sterna pt. "LA Threepeat".
A skoro jeszcze nie śpię o tej godzinie to obejrzę sobie te tragiczne (w sensie nieszczęść jakie je spotykają) ostrogi z tymi jakże wspaniałymi (wcale nie pajacującymi zaś gorliwie religijnymi) Cavs.
autor Krismaciejewski
Wchodzcie tu: http://www.igool.tv/ i oddajcie glos na Cavs vs Celtics
autor Fan
bon3s, tak, lubie LBJ-a. Tak, dostrzegam jego wady. Tak, mozna za mna o tym podyskutowac. Byleby byla to dyskusja na poziomie - czyli taka, w ktorej jedna strona jest w stanie przyjac argumenty drugiej.
autor UncleBrayCare
Ahh to żonka wypuściła
autor Rygo
@ timdan21, tyle razy stawałem po Twojej stronie "broniąc" wielu Twoich opinii, że z bólem serca muszę stwierdzić, że tracisz formę w zatrważającym tempie (i przez to coraz częściej się z Tobą nie zgadzam). I co najgorsze kręcisz w "zeznaniach". Raz próbując usprawiedliwić to, że Spurs są jednak słabsi od Lakers piszesz, że w L.A gra przecież 4 lub 5 all starów, a dziś byłeś łaskaw napisać, że LAL to tylko Bryant i Gasol (który na dodatek "wymięka"). Zmieniasz zdanie jak rasowy polityk.
@ UncleBrayCare, każdy kto czyta ten blog od dłuższego czasu widzi także, że Ty jesteś fanboyem niejakiego Jamesa, więc hamuj trochę z wypominaniem innym ich "zaślepienia" i nie zgrywaj się na bezstronnego obserwatora. I nie bronie w tym wypadku Krisa bo też zgadzam się co do opinii, że bywa argumentoodporny.
autor bon3s
Piotr w jakim fragmencie tekstu widzisz uwielbienie LAL, ja w żadnym - -widzę za to rzetelną krytykę ich gry. Uwielbienie jest w stosunku do KG ale ja się nie dziwię bo też uwielbiam motherfuckera.
Orlando cały czas nie wyszli jeszcze z lasu i grają strasznie prymitywną koszykówkę, wygrali,i zgoda ale w serii z LAL nie mają żadnych szans bo Lamersi dzięki Jaxowi taktycznie przeżywają te kaleki o wieki a Orlando z tymi rzutami za 3 to mogą ich skubnąć w jednym meczu ale nie mówmy o o jakiejś rywalizacji
autor BB
Panowie mYslicie ,e Denver albo Dallas wyprzedza Lakers do konca sezonu
autor aaaa
Kazdy, kto bywa tu z pewna regularnoscia zdaje sobie sprawe z faktu, iz krismaciejewski to nie jest zaden kompan do dyskusji na temat NBA. Po pierwsze, jest zaslepiony Bryantem, po drugie, gdy tylko dyskusja wymyka mu sie z rak, znika ze sceny, po trzecie, jest 'argumentoodporny' i nic do niego nie trafia. To przypadek beznadziejny i wszelka polemika z tym dzentelmenem mija sie z celem.
autor UncleBrayCare
Obiektywnie rzecz biorąc timdanek nam się postarzał i demencja bierze górę...nie umie obiektywnie spojrzeć na to co się dzieje...parę faktów: złośliwe komentarze następnie szyderczo przekształcane na temat zawodników Lakers (kompleksy???), już nie pamięta wielu gwizdków dla San Antonio (postępująca skleroza???). Naprawdę nudne jest to, że jego posty posty przypominają wypociny kogoś kto zatrzymał się w rozwoju na oślinionym fartuszku. Czyżby kolejny raz frustracje życiowe miały swój efekt w wypisywaniu bredni na tym blogu??? Jestem kibicem Lakers od 1993r. i również uważam, że Lebron James jest teraz centralną postacią NBA, ale musicie być ślepi jeśli nie widzicie, że w Cleveland grane wszystko jest pod niego, ma talent do zupełnego zdominowania co teraz widać np po Mo, który nijak nie może się odnaleźć kiedy kazali mu kozłować:P Wobec tej sytuacji statystyki imponujące Jamesa są tylko statystykami, ekipę ma coraz lepszą ale jako kolektyw to po prostu żenada. San Antonio to leśne dziadki, które się sypią i Timdanek nie może tego przeżyć stąd ten jad i sarkazm. Przykre to ;(
autor obiektywnie..
Po tym meczu (ORL-LAL) widać tylko jedno, że oba zespoły dzieli przepaść. Przepaść mentalna. Magic mogli odjechać w pewnym momencie w okolice 15-sto punktowej przewagi ale nie potrafili tego zrobić. Po przez swoje straty, po przez brak zimnej krwi, po przez swoją bojaźń. Wszystkie te czynniki były spowodowane jednym czynnikiem: strachem przed LAL, który pojawił się z chwilą PRAWDZIWYCH meczy ubiegłorocznej serii finałowej. Co z tego, że Magic miało przez całe spotkanie kilka punktów więcej, jeśli wystarczyło, że Kobe zagrał to co potrafi przez kilka akcji w ostatnich 12 minutach i spotkanie należało do niego i Lakers. Ta liczba strat też nie pomogła magic ale z czegoś one wynikały. Magic uciekli spod topora i ich radość na koniec jest tego najlepszym dowodem. Nie jestem fanem LAL ale z tych trzech porażek nie robiłbym problemów dla ich fanów. Do tego dochodzi fakt niezadowolonego Gasola i obraz Lakers nie jest tak tragiczny jak co poniektórzy myślą. Wystarczy zbilansować grę na linii KB-Gasol i ten zespół znowu będzie wyznacznikiem norm i zachowań dla pozostałych zespołów na świecie.
Nie wiem jak Wy ale dla mnie Kobe jest najlepszym koszykarzem na ziemi. Jego przejmowanie spotkań w tych najważniejszych chwilach przypomina to jak to robił Jordan na przełomie lat 96-98. Nie ma tam miejsca na nic innego jak na czystą koszykówke a nie na to co pokazuje LeBron - oparte na mięśniach i potwornej sile potwora ponad 2 metrowego.
autor Grzegorz
Krismaciejewski, czy to nie ty pisałeś po meczu BOS vs CHA, gdy Rysie nie rzuciły 60 punktów, że to najsłabszy team w lidze i nawet w Europie miałby problemy?? Fascynujace prawda? Najsłąbszy team w lidze pobił LALki. Wilekie upokorzenie dla LAkersów i i ch kibiców.
autor yo
Says Chris:" po dzisiejszym komentarzu widzę już, że sarkazm, ironia, hiperbole i nieuzasadniona krytyka wszystkiego co ma związek z Lakers biorą górę nad zdrowym rozsądkiem". Rzeczywiście, Chris po prostu miałem zły dzień. Wycofuję wszystkie nieuzasadnione uszczypliwości pod adresem Lakers zawarte w moim poscie. Lakers nie przegrali trzech spotkań z rzędu, tylko wygrali. RonRon jest lepszym graczem od LeBrona Jamesa i nie ufarbował sobie fryzurki. W ostatnich trzech meczach Ron nie miał 7/28 tylko odwrotnie trafił 28 razy oddając 7 rzutów. Derekowi Fisherowi po chamsku wypomniałem wiek i to w dniu kobiet. UNPARDONABLE. Derek jest coraz młodszy, dzisiaj ma 27 lat. Na finały będzie jeszcze 2 lata młodszy. Never in the history of the NBA has any referee favoured Lakers - on the contrary they have been blowing their whistles against the team from the city of angels from time immemorial. Andrew Bynum nie zdobył wczoraj pięciu punktow [1/5 z pola] i nie miał 5 fauli tylko zdobył 38 pkt i mial 1 faul. Pau Gasol nie jest tyczkowatym chudzielcem, który ma problemy z twardo grającymi obrońcami tylko jest to 2.13 m wersja trzydrzwiowej szafy gdańskiej typu Larry Johnson i źle się czuje gdy przeciwnik nie pakuje mu łokci pod żebra i nie stara się wszelkimi siłami wypchnąć go z pomalowanego. Od dziś będę od czasu do czasu pisać prawdę - for You Chris. To co pisałem o Popovichu to też nieprawda. Mając najsilnieszy skład od kiedy prowadzi Spurs nie przegrał z drużyną 24 spotkań częstokroć z zupełnymi leszczami tylko przgrał 8 spotkań i SAS mają najlepszy bilans w Lidze. Nie grał pięcioma małymi tylko zawsze dba by na parkiecie przebywało równiocześnie 2 graczy z pozycji 4/5. Rozumiem, że kochasz Lakers ale czy musi to być kochanie inaczej?
autor timdan21
*Precious, mój błąd - ale nie o to chodzi.
Nie jestem fanem ani orlando ani lakers, szacun ogromny do kobe, za to jakim jest koszykarzem, również za reakcję na zaczepki barnesa.
bardziej chodzi mi o to, że serio lubię czytać ten bloog, doceniam "obsesję" i systematyczność autorów bloogu i ich wiedzę, n oa przede wszystkim to, że mają możliwość oglądać mecze na żywo, a nie skróty, czy "odgrzewane" mecz po kilku dniach z torrenta.
co mi przeszkadza to stronnicze posty (tu przyssałem się do macieja, ale co nie zmienia faktu, że pisze wg mnie dobrze - szczególny szacun za relacjonowanie przed trade-deadline), rozumiem, że bloog jest właśnie po to, by pisać własne opinie i pisać go "po swojemu", ale razi w oczy uwielbieni do lal - za dużo wg mnie tego, nie jestem jakimś (sorry za znowu anglojęzyczny zwrot) "hejterem" lal, ale co za dużo to niezdrowo. ( swego czasu był jeden taki kto kochał spurs i głośno o tym trąbił). Na to chciałem zwrócić uwagę.
a tak poza tym to serdecznie pozdrawiam ;)
autor Piotrek
"A na każdy z nich normalnie (trzeźwo) myślący zjadach ziemniaków znajdzie po jednym grzechu zawodnika Orlando". To wymień te wszystkie grzeszki każdego z Magików! Naprawdę jesteś taki głupi i ślepy czy tylko udajesz ? Widzę, że nadal nie rozumiesz dlaczego LAL mają tylu hejterów. Słaby z ciebie obserwator i zaślepiony lover.
autor MTB
Panie Maćku, nawet z Nelsonem Orlando nie miałoby szans z LA w finałach 2009.
autor marcin841
timdan21 >>> Dobre :)
autor amirkhattab
Nie chciałbym tu wychodzić na "Matkę Teresę" obiektywizmu, ale jak słyszę takie gożkie żale czytelników na temat jakie to LA i Kobe jest be i jak to on okropnie prowokował Barnesa to się tylko szyderczo uśmiecham. Przecież to naprawdę wymaga naprawdę niezłyh klapek na oczach by widzieć tylko grzechy zawodników LA. A na każdy z nich normalnie (trzeźwo) myślący zjadach ziemniaków znajdzie po jednym grzechu zawodnika Orlando. I nie trzeba być geniszem by zrozumieć, że takie mecze tak już będą wyglądać. Zbliża się playoff i wszyscy będą chcieli coś udowodnić. Także nadwornym haterom LA polecam jakąś ziołową herbatkę i troszkę dystansu.
Co do Ciebie Timdan21 to muszę stwierdzić, że coraz częściej czuję się zawiedziony czytając twoje komentarze. Przede wszystkim po fali kilkunastu postów o tym jakim to strasznym trenerem jest Pop powoli zacząłem zapominać, że potrafisz interesująco komentować koszykówkę co zdażało Ci się w przeszłości nierzadko. Jednak po dzisiejszym komentarzu widzę już, że sarkazm, ironia, hiperbole i nieuzasadniona krytyka wszystkiego co ma związek z Lakers biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Przykro patrzeć. Szczególnie, że brakuje mi tu kibiców innych drużyn z którymi można prowadzić konstruktywną dyskusję, w której ich odpowiedź sprowadzała by się do czegoś więcej niż hasła "beat LA". Tak jak do tej pory np. super czyta się kolegę o nicku Heat. Mniej zawiści panowie. Pozdrawiam
autor Krusmaciejewski
Niestety Williams ze 2-3 razy wręcz wrzucił piłkę Gortatiowi w kolana, to były zbyt trudne podania do złapania przez centra. Raz rzucił mu też alleya ale niestety zdecydowanie za mocno (i z bliskiej odległości), cud że Groti zdążył wyskoczyć ale piłki nie opanował.
Kboe natomiast chciał przejąć mecz w ostatnich 2min i zanim trafił 2rzuty odpalił 4cegły z nieciekawych pozycji, zupełnie nie widział kolegów. Niesamowita trójka z rogu uratowała mu twarz i pokazała, że talencik to on posiada.
Co do konf. zachodniej - masakra. Jeśli chodzi o Last10, tylko LAL i POR lekko odstają z czołowej 8 (kolejno 5-5,6-4). Poza tym wszystkie drużyny mają conajmniej 7-3 (PHX 8-2, DAL wręcz 11-0) i nie ma jak odskoczyć/przeskoczyć. To jest już długi finisz i niebywale zażarta walka o rozstawienie, dlatego liczę, że LeBron pomoże dziś nieco Słońcom ogrywająć SAS. ;)
autor ~Qlasty~
Amen.
autor UnlceBrayCare
Licznik odwiedzin: 17 045 285 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: