Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 328 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


ZAMIAST DAY-TO-DAY: GDZIE POPOVICH DOBRZE POŚCIELIŁ

wtorek, 09 marca 2010 17:04
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski


95-92 dla Cleveland, piłka San Antonio, 9 sekund do końca meczu. Kolejna znakomita zagrywka Gregga Popovicha w ostatnich sekundach akcji. Kolejny raz zabrakło wykonania.

Richard Jefferson (zwany nawet i przeze mnie od wczoraj 'Dickiem' za kroki przy ...wsadzie spod kosza, w kontrze, w kluczowym momencie...) wznawia piłkę z prawej strony na wysokości szczytu linii za trzy, George Hill biegnie do dalekiego rogu, Manu Ginobili do tego bliższego, a Roger Mason wydaje się wyskakiwać do góry zza zasłony Tima Duncana po to, by dostać piłkę. Ta jednak idzie do Manu, który ostatecznie nie zbiega do samego rogu, a zostaje na prawym skrzydle. Natomiast Duncan wykonuje nie jedną, a dwie zasłony na Masonie u góry, tak by piłka została odegrana przez Manu do 'Big Shot Roga' (wczoraj 'No Shot Roga'). Zobaczcie tą akcję. Znakomita egzekucja tego zagrania. Problem w tym, że Mason był do tego momentu 0/7 za 3.

Zagrywka była tak dobra, że Mason miał jeszcze możliwość odrzucenia piłki do George'a Hilla, który byłby zupełnie niepilnowany w lewym rogu boiska.

 

ps. Dziś bez Day-to-Day. Zwycięstwo rezerw Cavaliers nad San Antonio No Parkers - mimo wszystko - było najbardziej intrygującym meczem wieczoru...


Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 11 marca 2010 11:37

    Ostatni set play na screenach ze strzałkami. Rozrysowane rewelka, też tym kończenie zlecił Masonowi. Trafienie po 0/7 3FG Masona uważałem za realne niż kolejny dagger, buzzer Manu, który i tak zapierdzielał za pół składu SAS. Nie wpadło znowu, znowu przegrana małą ilością oczek, znowu ta karma, wszystko się odwróci w 1. rundzie PO. 'll see it.

    http://nbaplaybook.com/images/SpursExecuteButMiss/Play1.jpg
    http://nbaplaybook.com/images/SpursExecuteButMiss/Play2.jpg
    http://nbaplaybook.com/images/SpursExecuteButMiss/Play3.jpg
    http://nbaplaybook.com/images/SpursExecuteButMiss/Play4.jpg
    http://nbaplaybook.com/images/SpursExecuteButMiss/Play5.jpg

    autor iminol

  • dodano: 10 marca 2010 21:56

    Krismaciejewski, sędzia Joey Crawford wygrał drużynie the Los Angeles Lakers czwarty mecz rywalizacji Lakers:Spurs w Finale Konferencji Zachodniej 2008 nie gwiżdżąc gdy Derek Fisher faulował Brenta Barry przy rzucie za 3 przy 2 pkt przewagi LA w ostatniej akcji meczu:"28 May 2008 Brent Barry fouled by Derek Fisher on the last play of the game". Przyznał to Phil Jackson. Jeżeli masz w tej sprawie inną wiedzę to serdecznie współczuję. Widziałem pokaźną ilość meczów, których Lakers by nie wygrali bez pomocy sędziów w tym games 2 and 4 zeszłorocznych Finałów. Jeżeli masz inną wiedzę względem ostatnich Finałów to robisz ze swjej pamięci przechowalnię nieprawdy. Kris ja nie jestem nieomylny [vide: kroki Jeffersona] ale na ogół nie piszę zdań-opinii, które później trzeba zmieniać. Jak przystało na Lakers' true blue wykazujesz skłonność do mijania się z prawdą: nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że Duncan jest graczem wszechczasów. Jest najlepszym power forward ever. Nie jest to mój wymysł. Świadczy o tym wszystko. Ja nie krytykuję Ciebie za to, że uparcie powtarzasz iż to Niemcy są sprawcami zbrodni katyńskiej. Więc oczekuję wzajemności. Wszystko co piszę o Lakers jest prawdą. Prawdą jest również i to że Ciebie prawda rani. No cóż taka to już uroda. Z tym się da żyć. Nie zmieniam zdania tylko po to by nie porównywano mnie do krowy. Po prostu nie muszę. Nie mam uprzedzeń do nikogo. Nawet do Popovicha. Gdy Kobe grał jak cymbał i rozdawał łokcie to pisałem że gra jak cymbał i rozdaje łokcie, jak gra genialnie to piszę, że gra genialnie. Ja po prostu nie jestem załgany.

    autor timdan21

  • dodano: 10 marca 2010 0:20

    UncleBrayCare ciiiiiihoooo... Jak słyszysz, że timdan zaczyna zdanie od słów Joey Crawforg albo słowa sędzia we wszelakich odmianach i językach , to nie sil się na argumenty. W dwóch tematach timdan jest jak (no offence) krowa i też nigdy zdania nie zmieni. Pierwszy to oczywiście Duncan jako gracz wszechczasów a drugi to awersja do LA i związane z tą drużyną (po i bezpośrednio) sędziowanie. Swoją drogą to w stanach mają (lub mieli) taki show "celebrity deadmatch". Chciałbym zobaczyć coś takiego w formie publicznej debaty z udziałem timdana i czcibora na temat kto był genialniejszym koszykażem, Duncan czy Pipen. Pozdrawiam

    autor Krismaciejewski

  • dodano: 09 marca 2010 23:26

    znakomita "garnettowska" zaslona timmiego. faul jak nic, ale kto by gwizdal w takiej chwili moving screeny itp ;)

    autor coralles

  • dodano: 09 marca 2010 22:57

    timdan 21, akurat kroki w tamtej akcji byly ewidentne. Jefferson dreptal i dreptal, az doliczyc mozna sie bylo bodajze czterech kroczkow bez ani jednego kozla. Jednym slowem: spieprzyl. Spieprzyl kontre w kluczowym momencie. W ogole z Jeffersona to sredniej klasy go-to-guy...

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 09 marca 2010 22:37

    nie mowie ze nie było tylko że było za mało... Aha jeszcze jedno, poprzyj swoją tezę argumentami bo bez nich takie pisanie nic nie znaczy :)

    autor damon

  • dodano: 09 marca 2010 22:25

    Komentarz damona mnie rozbroił..w czasach dominacji La nie było młodych talentów buhehe. Jaki miernej klasy hejtering buhehe. Timdanku nie rozpaczaj, śmierć czycha za rogiem, max za 1 rundą play off:D By było nam wszystkim lżej.

    autor Obiektywnie...

  • dodano: 09 marca 2010 22:09

    Psina wyje ze wszystkich sił

    autor Jeloung

  • dodano: 09 marca 2010 22:04

    Doc Rivers majac taki skład jaki ma Pop nie doprowadziłby do stanu 92:95 na 9.0 sek do końca. Akcja rozpisana doskonale, pytanie co robił na boisku Mason do tamtego momentu 1/9 z pola i 0/7 zza łuku. 6.41 min przed końcem Ginobili trafił swoją szósta trójkę wieczoru, a grał wówczas 30 minut z małym ułamkiem - Spurs wyszli na prowadzenie 85:80, a Gino... poszedł odpoczywać, jego zaś miejsce zajął Bogans. W niecałą minutę (52 sek) z przewagi ostał się jeno sznur. Nastąpiła zmiana powrotna, w międzyczasie pierwsze 5 minut i 19 sekund IV Q odpoczywał Duncan. Wszedł na parkiet i wyraźnie rozespany popełnił w tej części gry dwie brzemienne w skutki straty. Kroki Jeffersona odgwizdał none other than referee Joey Crawford [pożyczam od p. Maćka do pierwszego kwietnia tego Dicka i rezerwuję go dla Crawforda]. Kroki były problematyczne nawet według poprzednio obowiązujących przepisów. Leszek Miller kładł szczególny nacisk na to jak mężczyzna kończy, nie powiem co kładę na to co mówił LM i przypomnę jak zaczynał wczoraj mężczyzna Pop. Zasłużony ten coach cierpi na acute form of rotational diarrh(o)ea. W pierwszej kwarcie grali, uwaga: Hill, Ginobili, Bogans, McDyess, Duncan, Mahinmi, Bonner, Hairston, Mason, Jefferson i Blair. Manu, [który zaliczył pierwsze 10 pkt nie myląc się ani razu], po latach walki z Popem wypracował sobie właściwe podejście - 'wal się stary capie, mogę grać z ławki, mogę jako starter, a i tak ci pokażę ci jak się gra w basket', podobnie mówi do siebie Tony Parker po francusku i Timmie po wyspowo-dziewiczu. Tima w ogóle trudno wyprowadzić z równowagi. Najlepszy w tym względzie jest właśnie Joey-Piece of Shit-Crawford. Nowi McDyess, Jefferson czy Blair nie zawsze wiedzą o co chodzi. Plącze im to nogi i mąci pod czuprynami. Szczególnie Blair bardziej potrzebuje mentora niż tzw "zjebki' i karnego sadzania na ławce. Wczoraj grał łacznie niecałe 11 minut wchodząc i schodząc zanim jeszcze powąchał prochu. Jest rzeczą chrakterystyczną, że gracze którzy przychodzą do Spurs z innych klubów NBA grają po przyjściu gorzej niż poprzednio, a gracze odchodzący z San Antonio spisują się w nowej drużynie lepiej. Pop uparł się, że zrobi z Bogansa Bruce Bowena. Ciekawa sprawa, że Bowen stał się wielkim obrońcą - defensive stopper, będąc tak jak Keith koło trzydziestki. Teraz jednak zanim Bogans zostanie Bowenem - i to najwyżej 36-letnim - karierę zakończą Duncan i Ginobili. Pop zamiast wykorzystywać to co gracze mają najlepszego, próbuje ich przerabiać. Bogans najlepiej nadaje się do podawania ręczników. Gdyby był Parker - Francuz at his best, Manu taki jak wczoraj + Tim, Georg Hill & DeJuan Blair[nakręcony na zbiórki i punkty spod kosza] to jest zestaw z cyklu śmierć czyha za każdym zaułkiem i wówczas Pop zajmująć się - as usual - degustacją francuskich win nie byłby w stanie tego spieprzyć. Nikt nie potrafi powstrzymać przebywających równocześnie na parkiecie Gino i Tony'ego.

    autor timdan21

  • dodano: 09 marca 2010 19:52

    Doc Rivers mógłby się czegoś nauczyć z tego bo coach Bostonu w tej sytuacji by wymyślił tak- piłka do Pierca i może trafi albo cudem znajdzie Allena wychodzącego zza zasłony

    autor BB

  • dodano: 09 marca 2010 19:23

    mówisz o czasach dominacji LAL gdzie NBA była troche w dołku z powodu braku talentów(młodych)

    autor damon

  • dodano: 09 marca 2010 19:07

    poprawka - "do czasu jego kontuzji mieli 3bilans na zachodzie 43-21 i właśnie jakoś na początku marca złapał kontuzje i reszta sezonu 7-11 bez niego, spadli na 7miejsce"

    autor Czcibor

  • dodano: 09 marca 2010 18:53

    był ostatnio fantastyczny artykuł o Wielkim Hillu, który jednak nie był takim Gigantem jak Ultimate Defender gdyż nie był bardzo dobrym defensorem oraz nie siekał nigdy trójek co ważne na jego pozycji. A propos Ultimate Defendera Ever to jest juz ostatnia część:


    Scottie Pippen: Power and Grace Part III -



    http://www.youtube.com/watch?v=o5mL1L57rtI&annotation_id=annotation_213296&feature=iv.



    Co do 38lat, to Pająk w tym samym czasie, sezon 2002/03 rozgrywał świetny sezon w Portland, do czasu kontuzji mieli 3bilans na zachodzie 43-21 i właśnie jakoś na początku marca złapał kontuzje i reszta sezonu 9-9 bez niego, spadli na 7miejsce. Na 1rundę wrócił niepełnosprawny, na pare minut i 3-4 z Dallas. Statystyki o 1punkt i 1zbiórke mniejsze, ale o 2asysty i 1przechwyt więcej oraz zdecydowanie wiekszy wpływ na zespół.
    Nie kwestionuje Wielkości Granta!!!!!!! Podkreślam Gigantyzm Scottiego.

    autor Czcibor

  • dodano: 09 marca 2010 18:07

    Inna kwestia jest to, czy Jamario Moon nie faulowal Masona przy tym rzucie. Kontrowersyjna sytuacja, ale realizatorzy nie przedstawili jej pod tym katem, wiec ciezko stwierdzic. Z tej perspektywy wydaje sie, ze faul byl, ani Mason, ani lawka Spurs nie protestowali, co pozwala myslec, ze Moon bronil jednak czysto.

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 09 marca 2010 18:01

    Tez zwrocilem uwage na te akcje, ogladajac mecz na zywo. Swietnie rozpisana zagrywka, calkiem niezle wykonanie, szkoda jedynie, ze role egzekutora pelnil jednak Mason, a nie Hill. Co prawda, Hill chwile wczesniej spudlowal z tego samego naroznika wlasnie, ale w calym sezonie ma lepsza skutecznosc niz Mason, a jakby tego bylo malo: zagral wczoraj rewelacyjne zawody, bedac obok Manu jednym z dwoch liderow Spurs - w przeciwienstwie do Predatora vel 1-Na-10-Z-Gry. Mam wrazenie, ze Popowi nie wystarcza juz miano wybitnego szkoleniowca i taktyka - on pragnie byc postrzegany jako genialny, choc ekscentryczny coach, ktory wciaz szuka niekonwencjonalnych rozwiazan. Niestety, Spurs ta przegrana z rezerwami Cavs (brak LBJ-a, Shaqa i Jamisona przez wiekszosc drugiej polowy) 'umocnili sie' na siodmej pozycji na Zachodzie i lada moment ku zwiekszeniu morale zapewne beda mogli organizowac sesje, na ktorych puszczane beda mecze z serii Mavs-Warriors z 2007 roku, zeby nabrac wiary, ze nawet z osmego miejsca po RS nie beda bez szans w pierwszej rundzie... Znakomity mecz Manu - byl nie do zatrzymania, ale gdy budzi sie w nim bestia, to nie ma na niego mocnych w calej lidze. Cavaliers zagrali niezle, aczkolwiek na deskach pozwolili rywalom na zbyt wiele (Spurs zebrali 13 pilek w ofensywie) i w ich grze bylo widac brak jakiegokolwiek nominalnego centra i, rzecz jasna, pierwszego zbierajacego zespolu, LeBrona. Podobal mi sie wczoraj West, ktory jest jednym z moim ulubiencow po stronie Kawalerzystow, bo potrafil wziac ciezar gry na siebie, a w kluczowej dla meczu akcji zaliczyl przechwyt po zlym podaniu malo uwaznego Duncana. Tak czy siak dobry mecz. Szkoda, ze Blair gral tak malo, ale fakt faktem, ze wczoraj jakos mu nie szlo... Natomiast Bogans na swoim stalym juz poziomie - zero punktow.

    autor UncleBrayCare

  • dodano: 09 marca 2010 17:46

    Mason zawalił tym jednym nie potrzebnym rzutem mecz Spursom, mając 0/7 za 3 można co prawda ryzykować rzut za 3 i łudzić się na 1/8, ale trzeba mieć trochę nie po kolei w bani aby zrobić to w ostatnich sekundach szczególnie, że ma się czyściutkiego partnera po swojej lewicy i wystarczyło odegrać a ten by zdobył punkt

    autor brak

  • dodano: 09 marca 2010 17:31

    Epicko to rozegrali, Rogs powinien oddawać do Hill'a na moje.

    autor D910

  • dodano: 09 marca 2010 17:27

    no faktycznie mogl odegrać do Hilla skoro mu caly mecz nie siedzialo, a czasu bylo wystarczająco dużo.

    autor edi

  • dodano: 09 marca 2010 17:27

    Faktycznie spurs są 3 kroki przed Nuggets. Faktycznie :)

    autor Rygo

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 433 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u