Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 328 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


GDZIE KLASA DEBIUTANTÓW NIE MA DNA

czwartek, 11 marca 2010 12:44
Skocz do komentarzy

źródło: GETTY IMAGES

Maciej Kwiatkowski


CHARLOTTE 102, PHILADELPHIA 87


Jak podpowiada strona 82games, Bobcats przeciwko nikomu nie grają tak dobrze co w meczach z drużynami najczęściej tracącymi piłkę. Już w pierwszej kwarcie Cats mieli 5 przechwytów, które zamieniali na łatwe punkty i z 4-10 szybko zrobiło się 31-21 na koniec pierwszej kwarty.


Wydaje się, że gracze Sixers poddali już Eddie'go Jordana i może jeszcze dzisiaj, może jutro, a może dopiero na koniec sezonu Jordan pożegna się z pracą. Ofensywa princeton nie zdała egzaminu i w totalnym skrócie - Sixers z zaciekle broniącego na całym parkiecie zespołu, stali się najgorzej broniącym trójki w lidze (40.1%) - a przecież z obwodu ubył w zasadzie tylko Andre Miller.

Cats prowadzili od pierwszej kwarty zdecydowanie i powiększali przewagę, aż do 85:55 w końcówce 3q. Gerald Wallace (28 pkt) był nie do zatrzymania, trafiając 9 z 10 rzutów (10/11 ft), Stephen Jackson (24 pkt, 10 zb) miał najwięcej zbiórek w meczu, a Cats starali się robić to samo co we wtorek przeciwko Heat, czyli wyprowadzić piłkę jak najszybciej, szukając okazji do łatwych punktów. Zresztą to, że wychodzi im to w tym sezonie lepiej niż rok temu, pokazuje +4% jaki zrobili w eFG w akcjach rozgrywanych przez pierwsze 10 sekund.

Sixers spudłowali 19 z 24 trójek, mieli też 20 strat i niech ten sezon już się dla nich skończy. Rodney Carney rzucił najwięcej punktów, z ławki - 14. Dobra gra Jrue Holiday'a (13 pkt, 8 as) po All-Star Weekend i dawanie mu dużych minut przez Jordana to może być dla "Szóstek" jedyna optymistyczna historia w kontekście przyszłego sezonu. Teraz jeśli uda im się zdobyć Evana Turnera albo chociaż Xaviera Henry'ego na jedno ze skrzydeł. Nadal jednak pozostaną z nieproporcjonalnym do produkcji kontraktem Eltona Branda (11 pkt, 9 zb). To może niestety potrwać kilka lat. Ed Stefanski, podobnie jak i Jordan też może latem zacząć mieć więcej czasu dla siebie.

Nice stat: Elton Brand i Andre Iguodala mają zagwarantowane łącznie 108 mln. dolarów do 2013 roku. Iguodala ma opcję na sezon 2013/14.


MEMPHIS 111, BOSTON 91

Za dużo oglądałem ostatnio Boston Celtics. Muszę zrobić sobie przerwę. Od 10 stycznia Boston wygrał tylko dwa mecze przeciwko drużynom powyżej 0.500 - byli to Lakers bez Kobe'go i  dzień później Portland bez Grega Odena i z Brandonem Roy'em grającym dopiero pierwszy mecz po kontuzji. Celtics po prostu nie zależy, a gdy zacznie im zależeć w okolicach kwietnia - może być już za późno. Jedna wygrana runda w play-offs wygląda coraz bardziej jako max dla zespołu, w którym kolejny raz rezerwowi grali w pierwszej połowie lepiej niż starterzy. Choć cały czas lubię ich ewentualny match-up w play-offach z Orlando.

Ten startujący line-up jest obecnie cieniem piątki, która jeszcze do końca grudnia była najlepsza w lidze. Ray Allen miał nawet wprost pretensje przed meczem do Rajona Rondo o to, że dostał tylko trzy rzuty we wtorek w Milwaukee.

Grizzlies przystępowali do tego meczu jako dopiero 26-ty team w lidze w skut. rzutów za 3 (33.5%). Tymczasem mieli praktycznie same otwarte trójki (9/16), a żaden defensor na obwodzie Celtics nie był w stanie zatrzymać O.J.'a Mayo (17 pkt, 7/8) czy Rudy'ego Gaya (28 pkt, 8 zb, 10/18), gdy Ci mieli ochotę wejść pod kosz. Gay zwłaszcza był zbyt szybki, zbyt atletyczny - do tego dochodzi 206 cm i zasięg ramion Kevina Duranta - by nie kończyć przewag w kontratakach z dopiero wracającym się podkoszowym na plecach.

Grizzlies mieli każdy rzut jaki chcieli przez pierwsze trzy kwarty i przez całą drugą połowę prowadzili nie mniej niż różnicą 17 puntów. 33 punkty w pierwszej połowie było najgorszym wynikiem Bostonu w tym sezonie. 30 punktów w trzeciej kwarcie niewiele zmieniło, bo Grizz nadal egzekwowali to co chcieli plus Gay grał kilka centymetrów wyżej ponad wszystkimi.

A propos grania kilka centymetrów wyżej: Hasheem Thabeet (26 min, 7 pkt, 6 zb) miał w tym meczu wynik +25.

Celtics dostali łomot na deskach (29-48, Randolph i Gasol po 10) w meczu, w którym nie trafili mnóstwo stosunkowo łatwych rzutów  i schodząc do szatni na przerwę zostali po raz pierwszy wybuczeni przez swoją publikę. Dobrą publikę, bo jeszcze na trzy minuty przed końcem drugiej kwarty, gdy byli -18, kibice w TD Garden nadal skandowali 'defense, defense'. Nie było żadnej defensywy, żadnego momentu, w którym mogliby zatrzymać Grizzlies na 3-4 minuty.

"U-G-L-Y! You ain't got no alibi!".


Doc Rivers: "We were awful tonight. I thought the first 7-8 minutes we had great energy. But our lack of offense is affecting how we play defense."

Tymczasem Memphis wygrało siódmy mecz z rzędu na wyjeździe. Oczywiście, że to rekord klubu - z całym szacunkiem dla tamtego teamu Hubie'go Browna z Gasolem, Posey'em, J-Willem i Bonzim. Szkoda, że Ronnie Brewer rozbił się już w pierwszym meczu w koszulce Grizz. Ma wrócić w weekend, ale to może być już za późno, by dogonić Portland na ósmym miejscu.


Nice stat: Celtics w tym sezonie przegrali tyle samo spotkań u siebie, co przez dwa poprzednie.



NEW JERSEY 87, DALLAS 96

Dirk Nowitzki (1/10 jump-shotów, 12 pkt, 5 str) wyglądał jak w pamiętnej serii z Warriors, wypychany agresywnie jak najdalej od kosza, nie było Jasona Terry'ego i Dallas Mavericks potrzebowali trójek Jasona Kidda (20 pkt, 9 as, 4 prz) w drugiej połowie (5/8), by pokonać Nets w meczu, w którym w 1poł przegrywali już nawet 18-toma punktami. Gdyby tylko Nets mieli lepszego trenera, bo na pewno nie są jednym z najgorszych zespołów historii. Mówiąc wprost - niemal nie grają zagrywek (17as/34fg). A mimo tego przegrywali tylko 83-85 na 5 minut przed końcem. Wtedy jednak Jarvis Hayes (11 pkt) postanowił wygrać ten mecz dla New Jersey, oddając trzy rzuty przez ręce w czterech czy pięciu kolejnych akcjach. Ugh.

Terrence Williams (18 pkt, 13 zb, 3 as), rookie z naciąganym 195 cm wzrostu miał więcej zbiórek niż duet Brendan Haywood (11 pkt, 10 zb, 2 blk) - Erick Dampier (1 pkt, 2 zb) i choć Mavs wygrali 13 mecz z rzędu, to było to też ich ósme spotkanie pod rząd, gdy przegrali deski (40-44).

Poza tym, w zasadzie spodziewałem sie tego (dlatego oglądałem ten mecz), że Nets postawią się w Dallas. Devin Harris (21 pkt, 7 as, 6 str) za każdym razem gdy gra z Mavs chce coś udowodnić i tak zaczął, biorąc bezpośredni udział w pierwszych 19 z 25 punktów Nets i nawet po tym szukajac każdej okazji, by upokorzyć Kidda i dostać się pod kosz. W końcówce mógł być jednak wściekły na Hayesa, który trzy razy wykonał typowy 'heat-check' po trafieniu 3/3 za 3, dodając trochę potrzebnego absurdu drużynie, która mimo wszystko ma tyle zwycięstw w tym sezonie co Kobe Bryant trafionych game-winnerów. Wyraźnie jednak gra Nets po ASW przegrywa w walce z tego typu niefortunnymi okolicznościami jak bad-coaching czy dziwne rotacje. Naprawdę nie rozumiem dlaczego Kiki Vandeweghe nadal wystawia w piątce Trentona Hassella, trzymając na końcu ławki sfrustrowanego Chrisa Douglasa-Robertsa.


Wracając do Williamsa - ma za sobą najlepsze dwa tygodnie w NBA i gdyby tylko natura dała mu te 3-4 cm więcej, to mógłby być starterem jako niski skrzydłowy, bo ...gra jak niski skrzydłowy. W Louisville pełnił rolę takiego LeBrona Jamesa, często wyprowadzając piłkę. Dopóki jednak nie będzie trafiał chociaż 1/3 ze swoich jump-shotów, to może przez kilka lat pozostać na ławce jako typowy łatacz dziur na każdej z trzech pozycji na obwodzie. A mimo wszystko oglądając go w akcji, czy oglądając Rodrigue'a Beauboisa (16 pkt, 5 fauli w 4q), który może być najszybszym Francuzem w NBA (paronne-moi Tony Parker), jeszcze raz dochodzę do wniosku jak głęboki był to draft na pozycjach obwodowych.

Pomyślcie o tych wszystkich graczach, którzy błyszczą w drugiej części sezonu, a o których nie było słychać w pierwszych miesiącach. Beaubois, Williams, Jrue Holiday, Darren Collison, Marcus Thornton i choć w dwóch ostatnich recapach meczów Bucks nie wymieniłem nawet Brandona Jenningsa, to właśnie prowadzi do play-offów jeden z najgorętszych teamów ostatniego miesiąca, grając po 30 minut.


Nice stat: 13 zwycięstw z rzędu to wyrównanie najlepszej passy w tym sezonie. Cleveland Cavaliers wygrali tyle spotkań od 10 stycznia do 11 lutego.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 11 marca 2010 21:54

    Pierce gra siano to samo KG dopóki to się nie zmieni a na to się nie zapowiada max to 2 runda. Paul jest wyraźnie wolniejszy przez to nie ma penetracji i łatwych punktów spod kosza, KG za mało gra post up przez to nia ma podwajania, łatwych asyst i pozycji rzutowych jedynie ray gra swoje ale sam z rondo nie pociągnie. Doc przed sezonem chwalił ławkę mówiąc że gra tak dobrze jak starting 5 już wtedy wiedziałem że to nie siła rezerowych ale słabość pierwszej piątki jest tego wynikiem i to się teraz potwierdza, może powinni zaczynać mecze od rezerwowych dla odmiany ?

    autor BB

  • dodano: 11 marca 2010 19:17

    E.Jordan wybitnym grajkiem ani trenerem nigdy nie był. Chociaż w barwach Lakers łyknął pierścionek jako zawodnik. Tak czy inaczej w Phili potrzebne są drastyczne zmiany, żeby wydostała się ona z przysłowiowego dołka. Co do Celtics, to może faktycznie pojawia się już znużenie sezonem. Zresztą sami zawodnicy się do tego przyznają. Jednak mają doświadczenie i kto wie czy nie pokażą pazur dopiero w play-off. Zdaje się to chyba po jednym z finałów powiedział Tomjanovich: "Nigdy nie lekceważcie serca mistrza"

    autor naimado

    blog: poprostubasket.bloog.pl/

  • dodano: 11 marca 2010 17:02

    no to powinno byc napisane naciągane 198 a nie 195 bo tyle on ma bez butów.Mozna sobie zobaczyć na pre-draft measurments

    autor edi

  • dodano: 11 marca 2010 16:03

    Sprzedanie Allena nic nie da.Najpierw trzeba zacząc od sztabu trenerskiego z Riversem na czele.To nie wiek graczy jest głownym problemem,a brak myśli trenerskiej jak grac i jak motywować graczy do bardziej efektywnej gry.Ewidentnie widać,że Rivers nie ma nic do powiedzenia,a błędy jakie popełnia tylko dopełniają obrazu nędzy i rozpaczy .Cały sztab trenerski to 7 osób,które nie potrafiły nic zmienić przez cały sezon i wykorzystać to co wtereani mają jeszcze do zoferowania.

    Dochodzą do tego jeszcze całkowicie nieudane transfery super duper Dannego,który tylko udowadania,że to Kevin stał za transferami KG i Raya.Nie trzeba być wielkim znawcą koszykówki żeby zrozumieć,że Boston nie potrzebował ani Robisnona ani FInleya w tym sezonie.Potrzebowaliśmy gracza,który bedzie walczył o zbiórki.Red Auerbach pewnie się w grobie przewraca jak to widzi.

    Do tego dochodzi Fat Baby - zatłuszczony i wolny zbierający całe 3.9 zbiórki i grający piach.Rondo ceglący za 3 - oddający głupie rzuty w ostatnich akcjach kwart.Sheed,który coś bredzi o pokazaniu swoich niesamowitych zagrań w low post,a który nadal ma wszystko w dupie i ucieka spod kosza.Czy to jedynie świadczy źle o zawodnikach?Nie - to wina trenera,który nie ma pojęcia co zrobić z tym bajzlem do jakiego z czasem dopuścił nie chcąc zmieniac stylu gry.

    Rivers/Ainge do zwolnienia - dopóki Oni będą siedzieć w Bostonie dopóty nic sie nie zmieni.Skoro przez dwa lata nie dokonano żadnego sensownego transferu dlaczego teraz miałoby to się zmienić?

    A mecz z Nets bedzie na lata plamą na honorze dla wszystkich kibiców Celtów i już po nim Rivers powinien wylecieć.Mecz z Memphis tylko to potwierdził.Można przegrać,ale trzeba walczyć,a nie kpić z tradycji i historii Celtów.A tak właśnie teraz jest to odbierane.

    autor Ironman

  • dodano: 11 marca 2010 15:15

    @krismaciejewski oni jeszcze wierzą w tytuł. w Bostonie też jeszcze wierzą w tytuł. najmniej wierzą ich kibice. Nie było nawet dobrych pomysłów jak przehandlować Allena, więc muszą grać tym co mają. I tak w zasadzie zrobili to co mieli zrobić, czyli w tym krótkim "oknie" zdobyli jeden tytuł. @jaaa uraz kolana i do tego bóle pleców.

    autor zawszepopierwsze

    blog: zawszepopierwsze.bloog.pl

  • dodano: 11 marca 2010 15:08

    Jak wiem, że Allen gra ostatnio bardzo dobrze. Jest tylko 1 ale. Nie na tyle dobrze by doprowadzić ich do mistrzostwa (moja opinia) a po sezonie kończy mu się duży kontrakt i można by za niego wyrwać trochę talentu. A tak mogą zostać z niczym. Nie jestem aż tak zorientowany ale są drużyny, którym przydałby się weteran z takimi umiejętnościami strzeleckimi. A Boston potrzebuje odmłodzenia składu jak nikt inny w tej lidze (tak, nawet Spurs).
    Więc pytanie brzmi czy władze klubu mają plan. Bo w tytuł już chyba nawet oni nie wierzą (choć brak trade'u Allena jakby temu przeczy).

    autor Krismaciejewski

  • dodano: 11 marca 2010 15:07

    @KrisMaciejewski Allen problemem nie jest. To Pierce i KG nie są już w stanie efektywnie grać 1-na-1, przez co ofensywa Celtics to w zasadzie Rondo - jego penetracje lub odegrania.

    autor zawszepopierwsze

    blog: zawszepopierwsze.bloog.pl

  • dodano: 11 marca 2010 15:06

    czesc...wie ktos moze dlaczego nie gra od paru meczy Ben Wallace?;/

    autor jaaaa

  • dodano: 11 marca 2010 15:02

    http://www.youtube.com/CapitalOne -buhaha

    autor Walker

  • dodano: 11 marca 2010 14:58

    @Krismaciejewski Allen akurat po ASW gra b.dobrze, rzuca po 20pkt w meczu. poza tym wszyscy piszą że trzeba bylo "opchnąć Allena", ale nikt jeszcze nie napisał jak

    autor zawszepopierwsze

  • dodano: 11 marca 2010 14:55

    @edi to tak jak Charles Barkley mial 198 cm, albo Chuck Hayes.

    autor zawszepopierwsze

  • dodano: 11 marca 2010 13:56

    Wierzy ktoś jeszcze, że Boston może coś jeszcze swoim Big Trio wygrać??? Pytam na serio. Moim zdaniem to już niemożliwe i trzeba było pohandlować kontraktem Allena i odmłodzić skład.

    autor Krismaciejewski

  • dodano: 11 marca 2010 13:36

    co za brednie dot. T-Willa ze ma naciągne 195 cm??!!Naciągane to ma 198cm...bo tyle wlasnie ma w butach.

    autor edi

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 285 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u