Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 330 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


FLASHBACK: JAK TO LARRY ZNISZCZYŁ HAWKS (12 MARCA 1985 R.)

piątek, 12 marca 2010 20:54
Skocz do komentarzy

 

                                                                                                                                  źródło: nba.com


Piotr Kolanowski

Równo ćwierć wieku temu kibice w Nowym Orleanie mieli okazję oglądać być może najlepszy mecz w swoim życiu. W Luizjanie wyjątkowo Atlanta Hawks podejmowali wówczas Boston Celtics oraz ówczesnego MVP ligi Larry'ego Birda.

To co Bird wyczyniał w tym spotkaniu trudno nawet opisać. Od samego początku to był właściwie The Larry Bird Show. W niesamowity sposób rzucił 60 punktów, co do dziś jest rekordem klubowym C's. Żeby bylo śmieszniej poprzedni rekord (56 pkt) został ustanowiony zaledwie 9 dni wcześniej przez Kevina McHale'a w starciu z Detroit Pistons. 

Oglądając ten mecz ma się wrażenie, że im bliżej końca tym Bird jest jeszcze bardziej unbelievable. Po prostu Larry at his best albo jak kto woli, Larry grający w NBA 2K z wpisanym kodem na God mode. Najlepsze jest jednak to, że Bird miał pierwotnie w ogóle nie wystąpić tego dnia! Uskarżał się bowiem na spore bóle w obu kolanach...

Kto nie widział tego meczu niech go szybko ściąg... tzn. obejrzy na youtube. Jest wrzucony w 10 częściach. Poniżej filmik z jego fragmentami. Zwróćcie uwagę na reakcję ławki Hawks po rzutach Birda (mniej więcej od 4:00). Bezcenne i rzadko spotykane w dzisiejszych czasach.

 

 


 

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 14 marca 2010 10:35

    Romec

    Niestety presja wyniku,mediów,kibiców i działaczy robi swoje.Przypomina to węża pożerającego własny ogon i nie wierzę,aby za naszego życia doszło do jakichkolwiek pozytywnych zmian.Nawet jeżeli WADA,MKOL czy inna organizacja prowadzą walkę to i tak jest to walka z wiatrakami co pokazała np afera Balco.Takich laboratoriów sa na świecie dziesiątki - jak nie setki.Bigger,stronger,faster......nieważne jakim kosztem.

    timdan21.

    Ta tematyka jest mi bliska z autopsji.Powiedzmy,że byłem zawodnikiem jednego z większych klubów w naszym kraju i nie było ludzi,którzy by nie brali.LA,podnoszenie ciężarów,piłka nożna,kosz.......różnice były tylko w ilości i czasie przyjmowania odpowiednich specyfików.Tak właśnie wygląda świat profi,gdzie o zwycięstwie często decyduje ułamek sekundy,a który można "urwać" dzięki wspomaganiu.Z drugiej strony nielegalne wspomaganie świetnie sprawdza się przy kontuzjach - krótszy czas rehabilitacji jest pokusą nie do odparcia.I tak się to toczy....

    autor Ironman

  • dodano: 14 marca 2010 3:10

    Ironman, thanks for correcting me. Jedyny doping na jakim się trochę znam to ten kupowany w off-licence [sklepach monopolowych] a i to bardziej od strony praktycznej wziąłem też jeden zastrzyk sterydowy gdy nikotyna niemal zniszczyła mi oskrzela. Obecnie dopinguję się wyłącznie C2H5OH. Głos zabrałem w oczekiwaniu na jakieś sprawozdania z meczów, ale było to jak waiting for Godot...

    autor timdan21

  • dodano: 14 marca 2010 0:49

    Według mnie powinno zwracac sie na to uwage i zabronic zawodnikom stosowania sterydów. Po to by pokazywali na boisku to co zawdzieczaja ciezkiej pracy i talentowi. Tylko to sa nierealne marzenia bo liga buduje sobie na tym szystkim wizerunek i nie przepusci przez palce miliardy dolców.

    autor Romec

  • dodano: 13 marca 2010 23:06

    timdan21

    Niestety,ale mylisz pojęcia i to zasadniczo.EPO nie jest w stanie wyprzeć sterydów,bo ma zupełnie inne działanie niż sterydy anaboliczne.Nikt kto chce być silniejszy i większy nie będzie brał EPO,bo nic mu to nie da.EPO ma zastosowanie tylko i wyłącznie przy sportach typowo wytrzymałościowych - typu biathlon czy kolarstwo.Można czasami stosować podczas cyklu sterydy anaboliczne i EPO,ale nigdy jedno nie zastąpi drugiego.Na EPO wydłużasz czas pracy mięśni,ale nie zwiększysz ich siły ani objętości.

    Druga sprawa w jakiej się mylisz - ilość sterydów jakie stosowano w latach 60 i 70 była śmiesznie niska i dane o śmierci około 60 sportowców z ZSRR są tylko mitem,a nie faktem.Prawdziwy "boom" sterydowo - hormonalny zaczął się właśnie po 1980,gdzie ilość podawanych specyfików zaczęła dramatycznie rosnąć.O ile sterydy w latach 60/70 były coraz bardziej rozpowszechnione o tyle ich ilość była jeszcze "umiarkowana".Ówcześni zawodowcy w kulturystyce brali dokładnie takie dawki jakie dzisiaj biorą 15 letnie szczyle zaczynający pierwszy cykl na siłce.Co do NBA to zwiększony wpływ sterydów można zauważyć na przełomie lat 80/90 i trwa on nieprzerwanie mając tendencję wzrostową.Do tego dochodzą pro-hormony/suplementy,które czasami "dziwnym" trafem zawierają pewne ilości właśnie PH.

    Pytanie ile w tym będzie człowieka za 20 lat,a ile chemii i typowo naukowego podejścia?

    autor Ironman

  • dodano: 13 marca 2010 20:17

    Ej ludziska z innej beczki :) Kim jest anonimowy gosc na zdjeciu z linku??
    Dla podpowiedzi dodam ze nie jest to Dwight Howard :D

    http://cityleaguehoops.tv/noyork.com/wp-content/uploads/2009/05/nfl_lebron_400.jpg

    Tylko nie sugerowac sie nazwą linku :D

    autor Cox

  • dodano: 13 marca 2010 19:58

    Panowie Clutch i Ironman co do zasady to macie rację. Natomiast co do sterydów to były już znane i stosowane w latach 1960.. W Europie taką cezurą były Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce w Budapeszcie w 1966 kiedy to nastąpiła eksplozja sukcesów Niemieckiej Republiki Sportowej [NRD]. Po zbojkotowanych przez większość państw zachodnich Igrzyskach w Moskwie [1980] wskutek przedawkowania sterydów zmarło c.a. 60 [allegedly] reprezentantów Ojczyzny Światowego Proletariatu. Branie dopingu było powszechne po obu stronach Żelaznej Kurtyny, ale w krajach socjalistycznych był to proceder sponsorowany i nadzorowany przez państwo, a na celu miał wykazanie wyższości jednego ustroju nad drugim. Obecnie sterydy jako łatwo wykrywalne ustąpiły pola EPO erytropoethin. Z EPO jest tak jak z Rambo EPO1, EPO2 etc. Robione są sequele, nowsze, dające większego kopa i trudniejsze do wykrycia wersje. Inny popularny środek to human growth hormone.

    autor timdan21

  • dodano: 13 marca 2010 19:05

    Mr.Clutch dokładnie tak jak piszesz......nie ujmując nic Lebronowi to nasuwa sie pytanie - jak on grałby w latach 80 bez tej farmakologii,którą podano mu od początku kariery?Bez gigantycznej ilości suplementów,które go wspomogają?Jakoś go nie widzę.......

    autor Ironman

  • dodano: 13 marca 2010 18:58

    Pytanie do autorów bloga: Jak zamieścić filmik na blogu np jakiś highlite z meczu ?

    autor szefunio_84

    blog: trailblazers.bloog.pl/

  • dodano: 13 marca 2010 18:45

    ale sluchajcie, musze wam powiedziec, ze lebron niedalby rady za 20 lat w nba gdy zawodnicy beda na sterydach wieksi od tych z nfl, silniejsi od ciezarowcow i szybsi od sprinterów, niestety - wszystko idzie do przodu <--- to tak jak mowic ze bird by sobie nie poradzil teraz w nba, bzdura

    autor Mr Clutch

  • dodano: 13 marca 2010 18:35

    taka koszykówka podoba mi się o stokroć od tego co jest teraz, w dzisiejszych czasach bez miesni nie ma grania

    autor Mr Clutch

  • dodano: 13 marca 2010 18:03

    Zgadza się Żbik, pamiętam Larry'ego na Igrzyskach w Barcelonie, wprawdzie więcej leżał poza boiskiem niż grał, ale było to w 1992 roku, natomiast nie wiem z czym się ze mną nie zgadzasz. Napisałem że LBJ może zdetronizować Larry Birda na pozycji najlepszej trójki ever. Nawet jak tak się nie stanie, to trudno kwestionować w ten sposób wyrażoną opinię.

    autor timdan21

  • dodano: 13 marca 2010 17:38

    Śniło mi się, że Atlanta rozgromiła jakąś drużynę - uwaga: 196:96!!! Niestety, były to tylko highlighty... pokonaną drużyną było chyba Portland, ale nie jestem pewien, w każdym razie na parkiecie grały drużyny w ciemnych strojach (przewaga czarnego i trochę jakiegoś wiśniowego czy bordowego). Czyżby jakiś znak... (?!)

    autor Miałem tej nocy dziwny sen...

  • dodano: 13 marca 2010 17:04

    Nie cierpie LeBrona i nie zgadzam sie z opinia TimDana, poniewaz LeBron zniszczyłby Birda w pojedynku 1 na 1. Oczywiscie niczego nie ujmuje legendzie Birda ale były to troche inne czasy, a LeBron poza koszykarskim kunsztem posiada atletyzm, a moze posiada kunszt dzieki atletyzmowi (??). Sezon 89-90 nie był ostatnim sezonem Larrego a 91-92

    autor Żbik

  • dodano: 13 marca 2010 16:53

    Larry Bird najlepszy niski skrzydłowy ever. Nie był zbyt niski 6 foot 9, 206 cm, zbyt szybki i skoczny, trapiony przez kontuzje pleców, ostatnie sezony grał już znacznie mniej, ale jego pozycja w All-Time All-NBA First Team jest niepodważalna. Tak jak Michaela Jordana na 2. 3-krotny Mistrz NBA, 3-krotny MVP RS i dwukrotny Finałów. Jego pojedynki z Magicem Johnsonem poprzedziły erę Jordana i przez cztery kolejne sezony zdominowały NBA. 1983-4 Boston, 1984-5 Lakers, 1985-6 Boston, 1986-7 Lakers. Niesamowita inteligencja Birda szła w parze z taką samą bezczelnością i tupetem. Trzykrotny zwycięzca konkursów za 3 w ASW pytał uczestników przed rozpoczęciem rywalizacji kto reflektuje na drugie miejsce. Przed ważnymi meczami w Lidze zdarzało mu się na sekundy do tip-off podbiegać tanecznym krokiem do ławki przeciwników by wyrazić im współczucie z powodu nieuchronej porażki i zapowiadał +40 ze swojej strony. W sezonie 1987-8 został pierwszym Celtem, który zaliczył 40 & 20. W meczu z Indianą miał 42 pkt i 20 zbiórek. Kiedy w play-offs 1986 Michael Jordan rzucił jego Bostonowi 63 pkt Larry stwierdził, że to Bóg objawił się pod postacią MJ i zdobył wszystkie te punkty. Larry Bird jest prekursorem podania do samego siebie o tablicę zrobił to na długo przed Tracy McGradym i Kobe Bryantem. Jest autorem najsłynniejszego przechwytu w historii. W Game 5 Finału Konferencji Wschodniej na 5 sek do końca i prowadzeniu Detroit 107:106 Larry ukradł podanie Isiah Thomasa i uruchomił natychmiast Dennisa Johnsona, a ten zdobył zwycięskie punkty dla Celtów. Ostatecznie serię wygrał po siedmiu meczach Boston. Rok później Larry zakończył sezon z takim oto urobkiem: 24 ppg, 9.7 rpg i 9.5 apg. W sezonie 1989/90 - ostatnim w karierze Larry coraz bardziej zamagający się z urazami pleców dał radę zaliczyć jeszcze występ z 49 pkt, 14 zb, 12 as i 4 przechw w zakończonym po dwóch dogrywkach meczu z Portland, który Boston wygrał 152:148. Larry Bird w swoich czasach nie miał na trójce przeciwnika, nie mial go jeszcze długo po zakończeniu kariery, aż do przyjścia do Ligii JeBrona Jamesa, który być może zdetronizuje tego genialnego gracza. Larry Bird jest także odpowiedzialny za sposób wyliczania efficiency jaki można znaleźć przy każdym zawodniku na NBA.com.

    autor timdan21

  • dodano: 13 marca 2010 15:03

    jak ktos uwaza ze nie dalby rady teraz to gratuluje. to tak jakby powiedziec,ze Barkley, Jordan i inni by tez nie sprostali. dla mnie Larry 'Budyn' Bird to fenomen.

    autor yuta tabuse

  • dodano: 13 marca 2010 12:05

    Pamiętam, jak przed którymś tam meczem powiedział do swojego znajomego jeszcze z czasów gry ze szkoly wyzszej, ze ma dla niego prezent, a potem gdy tamten siedzial na lawce Larry dostal pilke na przeciwko niego, popatrzyl mu w oczy i rzucil, ze slowami "Merry Christmas", oczywiscie pilka pozniej wpadla do kosza;) swietny gracz, jeden z najlepszych i najinteligentniejszych. Potrafil rzucac na treningu trojki z zamknietymi oczami.:)

    autor Ksero

  • dodano: 13 marca 2010 11:50

    I jego pamiętne rzuty za 3 w konkursie, kiedy to po rzucie od razu się odwrócił i podniósł palec w górę, w geście zwycięstwa, a piłka wpadła dopiero po tym fakcie. Trash talkerem też był niezłym. Dla przykładu wchodzi do szatni przed konkursem rzutów za 3, rozgląda się po niej i mówi "Tak się rozglądam, by sprawdzić kto z was będzie drugi" czy coś w tym guście ;-)

    autor naimado

    blog: poprostubasket.bloog.pl/

  • dodano: 13 marca 2010 10:23

    dziś Kobe 21 pkt./10 zb./8as, LeBron 23 pkt./6 zb./10 as. - chyba zaczęła sie prawdziwa walka, przedsmak PO - i, może, coraz bardziej gra drużynowa.

    autor profesor ciekawski

    blog: www.nie.mam.bloga.pl

  • dodano: 13 marca 2010 10:18

    Jumpman - teraz zgrałby jeszcze lepiej,bo swoim sprytem robiłby wszystkich jak chciał.

    autor Ironman

  • dodano: 13 marca 2010 9:13

    wielki geniusz koszykarski, ja również zachwycam się komentarzem, świetnie to brzmi ;)

    autor fatchris

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 285 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u