Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 331 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE LEPIEJ NIE PRÓBUJ WYGRAĆ MECZU 50 PUNKTAMI

niedziela, 14 marca 2010 5:50
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski

ORLANDO 109, WASHINGTON 95

Dwight Howard (28 pkt, 15 zb, 5 as, 2 blk) na pewno dostanie jeden z moich głosów na miejsce w pierwszej trójce MVP. Z Howardem jest tak jak tylko z LeBronem Jamesem. Obaj nie wybierają meczów, w których mogą wrzucić na luz - po prostu dominują konkurencję. Howard wziął ze sobą do Waszyngtonu swój kostium bestii, Brandon Bass (30 min, 16 pkt, 9 zb) pożyczył od niego drugi zapasowy i obaj zdominowali strefę podkoszową. Nie Andray Blatche i jego 32 punkty.


Magic wygrali ósmy mecz z rzędu i choć pozwolili Wizards na 49% z gry, czy też być może ich najlepszą pierwszą kwartę w tym sezonie (33-20), to jeszcze przed czwartą Wizards mieli na koncie tylko 17 zbiórek. Blatche był rewelacyjny jako go-to-guy w pierwszych 15 minut. Flip Saunders gra nawet jedną zagrywkę, w której Blatche jest podsłaniany aż przez trzech swoich kumpli, by dostać piłkę 4-5 metrów od kosza po przebiegnięciu wzdłuż linii końcowej. Takie rzeczy przechodziły w pierwszej kwarcie, gdy Blatche trafił 7 z 8 rzutów. Wizards prowadzili na początku drugiej nawet 43-30, ale Magic po jednym z time-outów po prostu założyli im kaganiec i zrobili od tego momentu run 39-12 w 2 i 3q. Blatche tymczasem ubrał kostium Davida Westa i jako pierwszy silny skrzydłowy od dwóch lat zaliczył mecz z 32 punktami i tylko 4 zbiórkami.

Oczywiście - mecz toczył się nawet już w pierwszej kwarcie swoim torem dla Howarda. Po 14 minutach miał double-double (14/10), a potem dołączyli do niego inni. Zwłaszcza jeden - wyrastający na jednego z moich ulubionych graczy w lidze.

Kibice w Waszyngtonie prawdopodobnie bardziej niż inni gdziekolwiek nie znoszą uczelni Duke. Gdy JJ Redick (18 pkt, 2/3 za 3) był gwiazdą Blue Devils, fani uczelni Maryland przychodzili na mecze nawet w koszulkach "F*** Duke". Raz udało im się wykraśc numer komórki Redicka, by następnie zaspamować mu skrzynkę odbiorczą sms-ami treści wiadomo jakiej. Gdy Redick zmienił numer, fani Terappins zdobyli numer jego rodziców i zaczęli dręczyć także i nich. Rodzice Redicka też musieli zmienić numer, a gdy Duke gościło w Maryland, gwizdy, buczenie, drwienie i obrażanie były na porządku dziennym.

Tym razem gdy Redick wszedł pierwszy raz na parkiet nie było tak dużo hałasu. Było go jeszcze mniej potem. Redick trafiał trójki, gościł na linii (6/6), trafiał rzuty po screen&rollach. Świetny mecz. Tego lata będzie zastrzeżonym wolnym agentem i Otis Smith może być zmuszony wyrzucić za niego niemałe pieniądze. Choć może nie 6 mln rocznie jak w przypadku Marcina Gortata, ale za 4-5 mln na 4 lata ktoś na pewno zapragnie mieć go u siebie. A wracając do Duke - może gdyby nie był graczem Duke, to poddałby się wcześniej po dwóch pierwszych sezonach przesiedzianych na ławce.

Magic oddali tylko 14 trójek (trafili 8), nie więcej, bo niszczyli Weezies w polu trzech sekund. Blatche nie miał za sobą na zbiórce nikogo kto trzymałby go w asekuracji. JaVale McGeeTree - 22 min., 1/6, 3 zb., wszystkie w ataku) . Alonzo Gee, którego pierwszy raz w życiu widziałem w grze, był liderem Wizards na deskach - całe 5 zbiórek. Gortat miał jedną więcej.

Jedna rzecz jeszcze - Shaun Livingston (31 min, 8/11) miał pierwszy znakomity mecz od kiedy pamiętam. W Thunder rok temu ani razu nie zagrał tak dobrze. Trafił 7 z 10 jump-shotów, grając jako jedynka i za każdym razem gdy trafiał w pierwszych 10 sekundach akcji, gdy była to kontra, czy taka nabiegana pół-kontra - miałem te fleszbeki, które towarzyszyły mi w sezonie 2005/06 Clippers. Na początku tej dekady też marzyłem, by Livingston stał się drugim wcieleniem Penny'ego Hardaway'a. wczoraj miał 18 punktów, 8 asyst w swoim drugim 10-dniowym kontrakcie. I mam nadzieję, że zarówno on, jak i Josh Howard z zerwanym ACL znajdą nowe kontrakty właśnie w Waszyngtonie. To wbrew pozorom dobra i szanująca swoich graczy organizacja.

Al Thornton (15 pkt, 0 as, 6/15) dla mnie, a kto dla Was ma najgorzej wyglądający rzut w lidze?

Taki, że oglądacie mecz, patrzycie jak rzuca i macie ochotę zmienić kanał - podkoszowych nie licząc, Shawn Marion to też zbyt proste. Kevin Martin też. Darren Collison? Pamiętam, że przed debiutanckim sezonem Thornton został w sondzie nba.com wskazany przez innych rookies, jako ten, który jest najbardziej gotowy do gry w NBA. Zrobiłem małą sondę u siebie w pokoju i wyszło mi, że Thornton jest też przygotowany do gry w lidze hiszpańskiej lub greckiej.


DENVER 125, MEMPHIS 108

Marc Gasol (17 pkt, 7 zb, 6 as, 6/8 z gry) z pewnością powinien otrzymać nagrodę MIP. Dla mnie to pewniak. Chyba przełknąłbym tylko nominację dla Russella Westbrooka. W każdym razie Gasol zaczął te swoje postępy od biegania latem po Pirenejach, zrzucenia jakiś dziesięciu kilo, by potem zostawić mnie w totalnym rozczarowaniu, po tym jak widziałem jego bardzo przeciętną grę na EuroBaskecie.

Tymczasem przyszedł training-camp, nadszedł sezon i nowa wersja przystrzyżonego Marca Gasola to jeden z moich ulubionych środkowych. Przyznaję, że trochę nie doceniałem tych postępów z pierwszych miesięcy rozgrywek (czytaj: nie robiłem wszystkiego, by przechwycić go w lidze dynastycznej w fantasy), ale sezon dalej trwa, a Gasol nadal trzyma ten równy poziom. Mimo bardzo długiego lata. Dlatego tutaj ma dla mnie przewagę nad Westbrookiem, który w tym sezonie jest tym kim Don Nelson chciał by został Monta Ellis.

Problem w tym, że Gasol jest jeszcze nadal zbyt grzeczny na boisku. W tym sensie, że mógłby dla Grizz znaczyć więcej, gdyby tylko wiedział jak przy zdobywaniu punktów bezpardonowo wykorzystywać przewagę siły fizycznej i finezyjnych umiejętności. Tymczasem 37 minut gry i zaledwie 8 rzutów.

Nene zagrał bowiem 4 minuty w pierwszej połowie (3 faule). Nie było Kenyona Martina, a Nuggets grali obok Chrisa Andersena Johanem Petro czy Malikem Allenem. Niestety nie robiło to na Gasolu wrażenia typu "Muszę zabić tego gościa". Gdyby tak było - Grizzlies powinni prowadzić do przerwy dużo wyżej niż sześcioma punktami i być może nie zgasliby tak łatwo po przerwie.

Gdy tylko jednak Nuggets poprawili słabą w pierwszej połowie defensywę i gdy tylko - co widać było wyraźnie po energii - wyszli po przerwie jakby ktoś kazał w szatni chodzić im pół minuty po rozżarzonym węglu - stopy ruszały się szybciej na pomocy, stopy ruszały się szybciej w kontrze. A potem J.R. Smith (30 pkt, 7/10 za 3) postanowił zamordować Grizzlies.

Nuggets zdobyli 40 punktów w czwartej kwarcie, a w zasadzie ósmej - bo grali b-2-b (Grizz zresztą też), a Smith miał ten dzień, w którym nie możesz nic zrobić, by go zatrzymać. Wyjdź na 7 metr, to rzuci trójkę z ósmego itd itd. JR Swish trafił siedem trójek i w samej czwartej kwarcie rzucił 19 punktów, gdy Rudy Gay (12 pkt, 38 min) po przerwie nie rzucił ani jednego. Zero. 5/11? Przynajmniej pięć rzutów za mało. Mike Conley (3/10, 2 a) zrobił fatalną robotę w dystrybuowani piłki, OJ Mayo równie znakomitą. Gay stał w rogu i akcje po prostu nie szły przez niego. Mayo miał 25 punktów, ale 1 asystę. Mike Conley 2 asysty. 3 asysty od swojego startującego backcourtu.

Nuggets pokazali jednak w tym meczu, że podobnie jak Orlando mają ten przełącznik ON/OFF, który obecnie posiadają jeszcze chyba tylko Cavaliers. Włączyli go w drugiej połowie i połknęli Grizzlies na starcie czwartej kwarty (12-0 i przewaga +12 po 3 minutach). 58% z gry, 38-30 na deskach przeciwko jednej z najlepiej zbierających drużyn i tylko 8 strat. Bez 60 minut w rotacji Martina i Ty'a Lawsona. Denver Earthquakes, bo tak wyglądają gdy robią "run", fizycznie i szybkościowo dominując mecz w ofensywie.


NEW YORK 128, DALLAS 94

Widziałem ten mecz. Nielegalnym torem, toteż miałem zwyczajny problem ze streamem, który zamrażał mi go co 15-20 sekund na 4-5 kolejnych. Jak dla mnie to Mavericks mieli może z 40 punktów w tym meczu. Nie będę nic pisał konkretnie o grze Knicks, prócz tego, że mieli ten dzień, jeden w miesiącu, gdy trafili 16 z 30 trójek, Toney Douglas (po raz trzeci w piątce) miał 21 punktów i 8 asyst. Bill Walker miał 23 punkty - widziałem może z cztery. Mavericks natomiast trafiali zaledwie 41%, nie przegrali desek, ale byli -27 w rzutach za trzy punkty.

W każdym razie mam taki ciekawy stat. W zasadzie dwa - nie wiem który lepszy. Mavericks jak może pamiętacie pokonali Knicks w Nowym Jorku 50 punktami, by teraz w rewanżu przegrać u siebie -34. Interesujące?

Być może, ale lepsze jest to: każda z czterech drużyn w historii, która przegrała mecz różnicą 50 punktów - wygrała potem kolejny mecz między tymi zespołami.


Tak więc Mavericks nauczyli się, że lepiej nie wygrywać z kimś różnicą 50 punktów. Zwłaszcza u niego w hali. Nueva York - jak mieli na koszulkach Knicks minionej nocy. W zasadzie jestem ciekaw - jak to być kibicem Knicks po takiej krwawej i genialnej uroczystości w wykonaniu graczy Waszej drużyny? Dla Dallas była to pierwsza porażka po 13 zwycięstwach z rzędu.


W piątek nie było day-to-day, bo i Orlando/Chicago było bardziej krwawe dla Bulls niż genialne dla Magic. A Warriors (przegrali z Portland) zwyczajnie w tym sezonie nie mogę oglądać. Stephena Curry'ego w tym sezonie znam prawie tylko z opinii innych i kilku pojedynczych kwart. Z kolei mam nadzieję, że widzieliście Lakers w Phoenix w nocy z piątku na sobotę. Mecz pod napięciem w drugiej połowie. Tyle złego sędziowania dla drużyny gospodarzy nie widziałem już dawno. Suns w zasadzie nie mają tutaj jednak match-upu, co zresztą chyba pisałem po tym jak zostali rozbici dwa razy w Staples Center w pierwszej połowie sezonu. Suns są jednym z tych niewielu dobrych zespołów w tym sezonie, który wyraźnie ma problem z odnalezieniem swojej tożsamości, gdy widzi przed sobą żółty trykot Lakers.

Tymczasem po porażce Memphis można już wstępnie założyć, że na miesiąc przed play-offami będzie się o nie bić tylko 17 drużyn. I to dając jeszcze dosyć iluzoryczne mimo wszystko szanse Bulls, a raczej Bulls-less, bo bez Joakima Noaha, Luola Denga, czy nawet teraz bez Derricka Rose'a to najzwyczajniej zupełnie inny zespół. Czeka nas więc dużo meczów o nic, ale też spotkań pułapek, gdy rzadziej wykorzystywani gracze dostaną swoją szansę i pogrążą jakiegoś faworyta. Tak jak Douglas i Walker zrobili to minionej nocy w Dallas. Miłego dnia.

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 14 marca 2010 21:09

    niektórzy lubią napisać coś ciekawego na forum, a inni za to wolą wyzwać takich od krzykaczy - gusta są różne :/

    TimDan21 - pisz częściej :D ! Jakbyś miał bloga o SA to bym pewnie wbijał codziennie jak na ZP1, mimo tego że nie lubię Spurs, ale fajnie sie czyta te Twoje ciekawostki. Oczywiście nie podniecaj się za bardzo - co za dużo lukru to nie zdrowo :D. pzdr

    autor pieron

  • dodano: 14 marca 2010 21:02

    SPURS
    co?
    JAJCO!:) gdzie gra Scola?

    autor Ko1

  • dodano: 14 marca 2010 17:09

    Wyczyn Scoli robi wrażenie, ale trzeba wziąć poprawkę i spojrzeć na klasę rywala. Rekord kariery w pkt i prawdopodobnie najlepszy występ w sezonie. Spodziewam się następnego świetnego występu w spotkaniu z SAS, któremu zawsze ma coś do uwodnienia... Przeciwko Nets to i żółtodziób Mahinmi błyszczał( 15pkt, 6/6 fg ; 3/4 ft; 9 reb.). Połączyć dwóch Lopezów i mamy centra prawie idealnego( Howard także tyłem do kosza grać nie umie, a i tak to absolutny dominator)
    Houston ma centra na parkiecie?? Nie ma i dlatego są poza play off.
    Jakby na to nie spojrzał i jakby tego nie tłumaczył to duże rozczarowanie. Przegrana Magic z tak osłabionymi Czarodziejami, którzy grali back-to-back-to-back to byłby kandydat nr 1 do największych wtop sezonu. Zaraz potem Celtowie i haniebna domowa porażka z Netsami. Kto nie oglądał Małysza, niech żałuje, dzisiejszy występ przejdzie do historii. Sprawiedliwość prawie zwyciężyła, a matka natura oddała to co zabrała w pierwszym skoku.przy prawie zwyciężyły. Uczucie niedosytu pozostało. Od razu przypominało się słynna brutalna prawda wypowiedziana przez człowieka-maskę Ahonena : "Tepes to idiota". Czasami żałuje, że zarówno Timmie jak i nasz rodzimy Adam są za grzeczni i zbyt poprawni....Sorki za malutki offtop.

    autor DUNCAN_24

  • dodano: 14 marca 2010 14:36

    To co wczoraj zrobil Scola to byla magia. 20/25 z gry! @timdan21 Toronto jest teraz w sporym dolku, wiec pisanie z kim to wygrywali w tym sezonie przy formie jaka obecnie prezentuja i w srodku road tripa po zachodzie jest troche naduzyciem, bo jesli tak dalej bedzie, to zalapia sie do p-o dzieki obsencji Noah, chociaz jako fan licze na to, ze Hedo wroci do przyzwoitej gry, bo CB4 juz sie rozkreca po powrocie.

    autor coralles

  • dodano: 14 marca 2010 14:26

    Scola - WOOOOW !

    autor Black[24]Mamba

  • dodano: 14 marca 2010 14:24

    Cześć Jeloung. A tak czasem sobie coś napiszę bo wiem, że mogę liczyć na Twój błyskotliwy acz wyważony komentarz. Przypuszczam, że gdzieś piszesz albo na kontrakcie, albo jako freelance. Tuszę, że w Gazecie Wyborczej. Tak czy siak pióro, czy raczej klawisz** profesjonalisty widać na milę. Widać i czuć. Ale nie o tym chciałem. Słuchaj stary, nie mógłbyś czasem zrobić remanentu wśród swoich Bakuganów. Obiło mi sie o uszy, że masz już zajewypas kolekcję. Podobno wuj Poldek i babcia Maryla dali Ci z okazji pierwszej komunii te same zestawy. Potrzebuję dla bratanka. Interesują mnie następujące: El Condor, Garganoid, Mantris, Rattleoid i Tigerra. Ile byś był skłonny dać za koszulkę Kobe Bryanta z jego autografem [z nr 8]. ** Gazeta Wyborcza to organ wszystkich klawiszy i byłych TW więc stąd moje przypuszczenia. xxxx Bye, bye. Have a nice Sunday.

    autor timdan21

  • dodano: 14 marca 2010 13:20

    I na co ty to piszesz szczekaczu skoro każdy dobrze widzi że Orlando wygrało 8 raz z rzędu a resztę napisał Maciej ? brawo

    autor Jeloung

  • dodano: 14 marca 2010 13:00

    Jeśli chodzi o Stephena Curry** to dzisiejszej nocy 35 pkt, 6 zbiórek, 10 asyst, 4 przechwyty i 1 blok. Wprawdzie przeciw Toronto, ale drużyna z Kanady wygrała w tym sezonie m.in. z Orlando, Lakers, Spurs, Houston, 2xHeat, NOH, Charlotte i Dallas. Co do tych ostatnich, Mavericks po 13 wygranych trafili na rozszalałych Knicks, którzy poprzednio mieli 0/18 i 2/17 za 3. Tonight zdobyli zza łuku 48 pkt. Denver Nuggets po raz nie wiadomo który snuli sie przez 3/4 meczu by w ostatniej kwarcie zagryźć niezłych w tym sezonie Grzzlies 40:23. Spurs nie mieli problemów z rozbiciem w puch Clippers i był to jeden z nielicznych meczów kiedy to w drużynie z San Antonio cały czas na parkiecie przebywał przynajmniej jeden gracz powyżej 201 cm. Drugi z rzędu, wprawdzie przeciw underdogs, dobry występ Richarda Jeffersona. Ósma wygrana z rzędu Orlando. ** Draft AD 2009 awizowany i uznany, chyba niezbyt sprawiedliwe jako jeden ze słabszych w ostatnich latach. Tymczasem wybrano w nim sporo talentu. Poza pechowym nr 1 Blake Griffin i wymienionym Stehenem Curry, mamy Tyreke Evansa, krytykowanego za nierówności pod sufitem, ale piekielnie zdolnego Brandona Jenningsa, Darrena Collisona, Rodrigue Beaubois, DeJuan Blaira i z tuzin zupełnie przyzwoitych grajków z których kilku wychodzi już w s5 Jrue Holiday, Omri Casspi, DeMar DeRozan, Jonny Flynn.

    autor timdan21

  • dodano: 14 marca 2010 12:52

    to prawda, to już koniec Bulls w tym sezonie. Będą po za PO co daje meijszą atrakcyjność dla super-stara. Szkoda. Mam nadzieje, że Dallas się nie załamią dzisiejszym meczem i będą nadal przeć jak przecinaki do końca sezonu

    autor ChrisCRS

  • dodano: 14 marca 2010 12:30

    panie maćku nic o luisie ,,the dream,, scolii i o jego 44 punktach ? Myślałem że to pana ulubieniec,

    autor playmaker

  • dodano: 14 marca 2010 9:30

    Szkoda, że nie było wczorajszego d2d i opisanego meczu phx-lal, gdzie phx zostali niesprawiedliwie potraktowani... ale cóż - to przecież lakers, im się należy przychylność

    autor alek633

  • dodano: 14 marca 2010 7:40

    Wow, tak pisze wyposzczony redaktor. Znaczy ekspresowo i w dobrym stylu. Wolna sobota dobrze Panu zrobiła....
    Nie dziwię się, że ani słówka o Spurs, bo raz, że wynik przewidywalny, dwa, że to dopiero połówka Marca i od teraz prawie każdy mecz to dlla "ostróg"swoiste gruntowne przetestowanie możliwości tej drużyny, a po trzy- w tym czasie leciało teoretycznie bardziej ciekawsze Dallas, które sromotnie zawiodło. Mimo wszystko głównemu faworytowi ligi nie przystoi zaliczać aż tak wielkich wtop. Nie pobili osiągnięcia Cavs i ich winning streak zakończył się na 13. Denver zaskakuje, bez Martina radzą sobie dobrze. W starciu z mocniejszymi rywalami strata musi być odczuwalna i możliwe, że Denver spadnie na czwarte miejsce. Tego im życzę. Spurs meldują się na pozycji nr 5 i w starciu z Denver mamy z pewnością większe szanse niż z Dallas czy Utah(tu jest znak zapytania, ale ich atut hali i tegoroczny sweep zrobiły swoje).

    autor DUNCAN_24

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 433 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u