Bloog Wirtualna Polska
Są 938 333 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


DAY-TO-DAY: GDZIE RUSSELL WESTBROOK JEST MISTRZEM "PUJIT"

poniedziałek, 15 marca 2010 14:33
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski

BOSTON 93, CLEVELAND 104

Od momentu, gdy LeBron James (30 pkt, 8 zb, 7 as) w końcówce pierwszej kwarty trafił niesamowitą trójkę z lewej strony (coś a'la kiedyś Magic, tylko nie o deskę), nie było tutaj wielkiej rywalizacji czy żadnego meczu odkupienia dla Boston Celtics. To że udało im się doprowadzić do remisu w połowie trzeciej kwarty było tylko wynikiem fatalnej dyspozycji rzutowej Cavs na linii osobistych (31/48) i tego, że Antawn Jamison (15 pkt, 12 zb, 6/17) nie po raz pierwszy wystąpił z impersonacją Rasheeda Wallace'a (Jamison i Sheed mieli po 1/8 w rzutach z wyskoku).


Poza tym Cavaliers zdominowali ofensywną deskę (17), pomagali sobie szybciej w obronie, ścinali lepiej pod kosz, a James mógł sobie do przerwy tylko wybierać ludzi do obsłużenia. Celtics znowu nie mogli zniwelować sił witalnych i quickness jaką demonstrował Anderson Varejao (17 pkt, 10 zb). Varejao był wszędzie: na atakowanej desce, wyprzedzając KG do czystej pozycji w pomalowanym albo pomagając w obronie. Cavaliers mieli aż 25 punktów z ponowienia akcji i aż 48 razy stali na linii osobistych (ich rekord sezonu). Celtics najzwyczajniej nie mogli wybronić akcji, albo faulowali, będąc w podwójnych kłopotach zwłaszcza wtedy, gdy James grał wysokie pick&rolle, absorbując trzech obrońców, a strzelcy w rogach zapewniali spacing.

To był już kolejny mecz, w którym obrona Celtics nie mogła nadążyć za ilością akcji, którymi James pociągał jak za sznurki. Do tego trójki b-2-b Mo Williamsa (14 pkt, 5 zb, 6 as) w pierwszej i w drugiej połowie, i jak powiedział przed meczem Kendrick Perkins (6 pkt, 6 zb), wygrał zespół, który jest obecnie lepszy.

Ray Allen (20 pkt, 6 zb, 5 as, 7/14) i Paul Pierce (18 pkt, 6/14) zaczęli trafiać dopiero w garbage-time, Kevin Garnett (28 min, 18 pkt, 7 zb) miał kłopoty z faulami, Nate Robinson (8 min, 0/3) był bardzo blisko kryty i nieprzydatny, a Wallace pełnił funkcję go-to-guy dla drugiego składu, pudłując różne rzuty z półdystansu czy dystansu, gdy Cavaliers zaliczyli kluczowy run 15-2. Wtedy też Leon Powe (6 pkt, 4 zb) wędrował na linię i trafił wszystkie sześć osobistych. Przez 8 minut na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Celtics trafili 1 z 16 rzutów. Bardzo podobna historia miała miejsce kilka tygodni temu w Bostonie. Defensywa Cavaliers jak to ma w zwyczaju podkręciła tempo w ostatniej części meczu i Celtics byli bezradni, wolniejsi, starsi. Niemal słychać było jak zamknęło się dla nich okno, w trakcie którego i tak udało im się zdobyć jeden tytuł. LeBron James wkracza w Konferencji Wschodniej w erę nr 23 i w roli Detroit Pistons nie wystąpią wcale Celtics, tylko Orlando Magic. Celtics zagrają z kolei rolę samych siebie, gdy Larry Bird, Kevin Mc Hale, Robert Parish nie mieli już nóg, by nadążyć za jednymi i drugimi.

I może czas już skończyć naigrywanie się z Andersona Varejao. To już nie flopper czy kudłata reklama RedBulla, ale znakomity defensor pod koszem, zwłaszcza przy pick&rollach czy pick&popach. Obecnie zabójstwo dla mozolnego tercetu KG-Perkins-Wallace.

Nice stat: Jamison od czasu gry w Cavaliers trafił zaledwie 20 z 46 osobistych.


CHARLOTTE 96, ORLANDO 89

Wielkie zwycięstwo Quickcats. Orlando Magic byli w ostatnich tygodniach najlepszym teamem w lidze, a tymczasem bez Geralda Wallace'a, "Kiciusie" zagrały idealny mecz. Przez cały sezon nawet gdy pokonują Lakers czy Cleveland, to zaraz przypominają o swoich słabościach, ale jeśli w jednym meczu potrafią pozbyć się strat, zagęścić środek obrony i trafiać co jakiś czas rzuty z wyskoku - to wtedy są w stanie pokonać każdy zespół w lidze, a być może nawet - bo teraz już nie pozostawiają innego wyboru - wygrać ciężką sześcio-siedmiomeczową serię w pierwszej rundzie. W Orlando zagrali przecież bez swojego jedynego All-Star, polegając nie tylko na Stephenie Jacksonie (28 pkt, 6 as, 6 zb, 10/20), ale na game-planie, w którym podwajali i potrajali Dwighta Howarda (27 pkt, 16 zb, 12/14, 3/10 ft) bez ustanku. Nawet jeśli Howard nadal potrafił robić swoje.

Quickcats dali szansę Magic pokonać się ich ulubioną bronią (11/32 za 3), ale poza Mickaelem Pietrusem (20 pkt, 5/7 za 3) - nikt w Orlando nie miał dobrego dnia na dystansie, a już zupełnie zaginiony w akcji był Jameer Nelson (2/10), a zwłaszcza - już drugi mecz z rzędu - Rashard Lewis (1/7), wyłączony przez dobry defense Borisa Diawa. Bez kontuzjowanego Matta Barnesa (palec u stopy, wróci być może w środę) zabrakło jeszcze jednego gracza na obwodzie, który mógłby posłużyć za faktor X w tym meczu. Bobcats natomiast wygrywają nie od wczoraj z faworytami, tylko wtedy gdy uda im się spełnić każdy warunek na liście przedmeczowych założeń. Tym razem zrobili to bez swojego najlepszego gracza i to na boisku przeciwnika. To już naprawdę jest imponujące.

Tak jak przeżywający już drugą czy nawet trzecią młodość Theo Ratliff (10 pkt, 9 zb, w tym kluczowa zbiórka w ataku w crunch-time).

S.Jackson:
“You’ve got to credit this first to Theo Ratliff. Even though he had 27 points, Theo made him work for every shot. And we knew Dwight wasn’t going to get 10 assists. He’s not going to pass a whole lot.”

 

Magic przegrali ten mecz na deskach 34-40, a Lewis nie tylko znowu był niewidoczny w ofensywie, ale przez 110 minut gry w minionym tygodniu zebrał zaledwie 11 piłek z tablic.

Nice stat: Bobcats wygrali szósty mecz z rzędu, wyrównując tym samym rekord klubu.


UTAH 111, OKLAHOMA CITY 119

Russell Westbrook (30 pkt) zrobił coś czego poza Deronem Williamsem (27 pkt, 14 as, 8/14) nie dokonał żaden rozgrywający w NBA od 9 lat. Na przestrzeni ostatnich piętnastu sezonów zrobiło to tylko czterech. Westbrook trafił 75% swoich rzutów z gry, miał minimum 15 prób (12/16) i rozdał 11 asyst. Match-up Westbrooka z Williamsem to bez dwóch zdań jeden z najlepszych w lidze nie tylko, gdy chodzi o pozycję jedynki. Obaj wzajemnie nie mogli się zatrzymać (Sefolosha pomagał Westbrookowi kryć Williamsa) i pozostaje w zasadzie pytanie jak wysoko można sklasyfikować Westbrooka na liście najlepszych rozgrywających ligi?

To co zagrali Thunder było jednym z najlepszych ofensywnych pokazów w tym sezonie - 60% z gry to ich rekord. 119 punktów i efektywność aż 129.3 pkt. (na 100 pozycji w ataku) - absolutnie powalające na kolana. Nie chodzi zresztą o liczby, ale o styl w jakim to zrobili, zamazując niedawną porażkę w Denver, gdzie zagrali chyba najgorszy mecz sezonu. Westbrook latał nad parkietem, wyprowadzając często kontry 1-na-3, w stylu w jakim potrafi to robić jeszcze chyba tylko LeBron James. Od debiutanckiego sezonu Westbrook poprawił zdecydowanie kończenie akcji lewą ręką, a umiejętność trafiania tzw PUJIT plus niesamowita szybkość i atletyczność stworzyły z niego w tym sezonie jednoosobowy fast-break. PUJIT to skrót wymyślony przez oklahomański Daily Thunder. PUJIT czyli "Pull Up Jumpers In Transition".

Williams w odpowiedzi był heroiczny. Grając z urazem nadgarstka i z urazem lewego barku, który odnowił mu się w drugiej połowie, ciągnął razem z Wesem Matthewsem (29 pkt - career high, 9/11, 6x3) zespół Jazz bardzo mocno osłabiony brakiem Memo Okura (plecy, być może zagra w poniedziałek) i Andreia Kirilenko (łydka, to niestety może potrwac dłużej). Jazz bez swoich dwóch najlepszych shot-blockerów nie mieli jak zatrzymać Thunder w pomalowanym. Team Scotta Brooksa był skoncentrowany, głodny i gdy oglądam ich w grze naprawdę ciężko jest znaleźć 2-3 drużyny z większym koszykarskim IQ. Wliczając w to najlepsze zespoły w lidze. To dosyć śliskie określenie i być może niegodne tak młodej drużyny, ale ciężko jest naprawdę znaleźć w podstawowej rotacji gracza, któremu zdarzałyby się niezrozumiałe błędy, wybijające z rytmu cały zespół. Nie chcę tu dezawuować z tej przyczyny kilku bardzo dobrych graczy w tych najlepszych drużynach, ale sami pomyślcie, że nawet w Denver, Cleveland czy Lakers są zawodnicy, którym zdarzają się mentalne przestoje.

Pamiętam jak jeszcze w latach 90-tych moja mama czasem przesiadywała po nocach ze mną i z moim ojcem, by pooglądać Chicago Bulls. Miała ten kobiecy zwyczaj mówienia "Ale Jordan teraz strzelił", choć w gruncie rzeczy dosyć dobrze rozumiała koszykówkę. Teraz gdy oglądam w akcji Kevina Duranta (35 pkt, 10/17, 13/13 ft)  widzę, że może w tym subtelnym myleniu określeń miała trochę takiej zupełnie naturalnej racji. Kevin Durant bowiem też strzela. Robił to też Kobe Bryant, ale te kilka lat temu nie miał obok siebie takiego Westbrooka, więc to wrażenie było troszeczkę inne. Thunder trafili 14 (!) rzutów z rzędu na przełomie drugiej i trzeciej kwarty (12 pod rząd na starcie 3q), a Durant po prostu się nie pieścił i "strzelał". Nad każdym, w każdy sposób, bez mrugnięcia okiem. Takim szczytem strzeleckim w jego wykonaniu była trójka trafiona w końcówce z prawego rogu boiska. Durant dostał piłkę na wysokości klatki piersiowej i od razu odpalił rzut. Nie jakiś przypadkowy circus-shot, ale swój klasyczny rzut. Przy takim wzroście jest to po prostu nie do zablokowania.

I tak sobie myślę, że Nenad Krstic już nigdy nie będzie grał 25 minut w meczu w lepszym zespole. OKC Thunder mogą być naprawdę o jednego centra w rodzaju Brendana Haywooda od tego, by rozwinąć się w przeciągu dwóch lat, tak by dotrzeć do samego finału ligi. Już teraz, jeśli uda im się wyprzedzić Utah, mogą znaleźć się w drugiej rundzie. Jeśli zagrają z Jazz, to mają tutaj dobry dla siebie match-up. Nawet z Okurem i Kirilenką, Jazz nie mają na tyle dominującej siły, by zatrzymać Thunder w pomalowanym oraz nie zbierają tak dobrze w ataku, by odciąć Westbrookowi możliwość rozpętania piekła. A warto też zwrócić uwagę, że Oklahoma grała w tym meczu bez Jamesa Hardena.

Przewaga parkietu w tej ewentualnej serii musi być jednak po stronie Oklahomy. Wtedy to może być najlepszy match-up w całej pierwszej rundzie play-offów. Williams vs Westbrook wystarczy samo w sobie.

Nice stat: Kevin Durant trafił już 572 osobiste w tym sezonie i jest to najlepszy rezultat w lidze.


Starałem się jeszcze obejrzeć mecz Portland z Toronto. Trail Blazers byli "on fire" za trzy w pierwszej połowie, trafiając 8/11. LaMarcus Aldridge dominował pod koszem (22 pkt, 12 zb - 16/9 w 1 poł.), potem w drugiej kwarcie Blazers zaczęli festiwal trójek, ale gdzieś uciekło mi to co się działo w drugiej części meczu. W kazdym razie Portland wyraźnie kontrolowali ten mecz, ale Toronto trzymało się blisko. Brandon Roy spudłował 10 rzutów, ale zdobył 20 punktów i jego (w końcu zdrowa) obecność robi definitywną różnicę w tym jak znakomicie gra Portland w ataku w ostatnich dwóch tygodniach. Blazers wygrali cztery mecze z rzędu i 9 z ostatnich 11 spotkań.

Zabawne, że Raptors trafiali 62% z gry do przerwy i przegrywali jedenastoma punktami (49-60). Raptors po raz piąty w tym sezonie trafiali w całym meczu lepiej niż 54% i przegrali. Golden State dokonali tego czterokrotnie. LA Clippers trzy razy. Phoenix i Wizards x2.

Na koniec mam dla Was coś z mojego ulubionego twittera @jose3030. Znakomity dokument, który od czwartku widziałem już trzykrotnie. Wspólna historia Magica Johnsona i Larry'ego Birda. Absolutny must-see dla każdego kibica. Druga rzecz, to wyemitowany minionej nocy w ESPN dokument o rywalizacji Reggie'go Millera i New York Knicks. Ponoć jeszcze lepszy (co ciężko mi sobie wyobrazić) niż ten o Magicu i Birdzie. 

Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 16 marca 2010 12:38

    A jeszcze niedawno po wpisie o Grancie Hillu napisałem, że marzy mi się taki artykuł o rywalizacji Reggiego Millera z NYK... A tu taki przysmak. Dokument świetny. Najbardziej rozbroił mnie moment gdy Reggie z dumą opowiadał siostrze, że zagrał w liceum najlepszy mecz w życiu i rzucił 40pkt a ona na to, że też miała tego dnia dobry mecz. Nie chcę spoilować więc przemilczę co było dalej.

    Dokument o Magicu i Larrym też przecudowny. Łza się w oku kręci.

    PS Na koniec jedna uwaga. Czy jak oglądaliście te filmy to nie trafiło was to samo co mnie? Jak ta liga złagodniała?? Te flagrant faule co teraz gwiżdżą to w porównaniu do tamtych czasów niewinne "macanko". Nie mówiąc już o tych bójkach. Tam się lali jak w Polsce kibole na stadionach piłkarskich. Teraz ledwo ktoś podniesie rękę i ma zawieszenie na kilka meczy. A tam tłukli się wszyscy. Bird, Magic, Jabbar nawet Jordan z Reggiem... Masakra. I te wielkie sportowe rywalizacje. Aż żal, że się człowiek nie urodził w Californii w tamtych latach.

    autor Krismaciejewski

  • dodano: 16 marca 2010 11:39

    "Celtics znowu nie mogli zniwelować sił witalnych i quickness jaką demonstrował Anderson Varejao (17 pkt, 10 zb). "
    jak dla mnie to on jest po prostu zajebiscie podniecony ze moze sie pomacać ze spoconymi facetami i biega od jednego do drugiego! nie ma bardziej wkurwiającego zawodnika w nba jak varejao.

    autor gherkin

  • dodano: 16 marca 2010 9:29

    @bart dlatego zacząłem od millera ;D

    @Playa tu nie chodzi o wznoszenie się ponad podziały a o to, że każdy ma gorsze strony, zagrania a forum jest od tego aby swoje zdanie (w miarę potwierdzone argumentami) wygłaszać :)

    autor lyq

  • dodano: 16 marca 2010 0:25

    do lyg: bo Bron jak dobry(rewelacyjny?)by nie był jest złotym dzieckiem sterna i marketingu ligi więc pewnych rzeczy się nie zmieni heh. Ale tak naprawdę trzeba się wznieść ponad swoje antypatie i podziały i doceniać/cieszyć się nimi wszystkimi Bronem,Melo,Kobe'm,Durantem,wade'm,Dwightem etc.....Nowitzkim..a nie ,on jest niemcem w sumie my bad ;D

    autor Playa

  • dodano: 16 marca 2010 0:22

    EPIC
    Dokument Magic&Bird Couretship for Rivals jest świetny. Naprawdę dużo dowiedziałem się choć sporo już wiedziałem o oby dwu graczach.
    Puenta jest najlepsza - uratowali NBA, bez dwóch zdań, a czytałem książkę "Grać i wygrać..." Halberstam'a.
    Polecam i boję się spojrzeć na dokument o Reggie'm, bo nie może być lepszy (:uśmiech_magica_johnsona) :P

    autor bart

  • dodano: 15 marca 2010 23:02

    dzięki za link ! uratowaliście mi wieczór

    autor joł

  • dodano: 15 marca 2010 23:02

    @profesor ciekawski zgadzam się z Tobą w stu procentach każdy kto ośmieli się wytknąć jakikolwiek błąd czy złe zagranie LBJ`owi od razu jest hejterem, nie zna się na niczym, przemawia przez niego zazdrość, jest dzieckiem neostrady itp itd

    autor lyq

  • dodano: 15 marca 2010 22:50

    Dzięki za film o Magicu i Birdzie, naprawdę warto obejrzeć :). Reggie in progress ;)

    autor sellock

  • dodano: 15 marca 2010 22:48

    wlasnie mialem pisac ze swietny magic larry dokument teraz sie biore za reggiego

    autor gads

  • dodano: 15 marca 2010 21:34

    nikt sie nie wypowie na temat dokumentu o larrym i magicu? dla mnie niesamowita i pieknie przedstawiona historia, polecam

    autor blockhead

  • dodano: 15 marca 2010 21:21

    @ BB: sory, ale jak Gortat dostanie 3 razy więcej minut niż ma obecnie (czyli tyle co Howard) to wtedy się przekonamy. Nie wcześniej. W przeciwnym razie Twoje twierdzenie jest równie idiotyczne. @ timdan21: Jak czytałeś Erazma to wiesz, że pisał też tam: jak głupotę zrobiłem mądrą, tak niedorzeczność rozsądną, a szaleństwo rozumnym. Twoja filozofia również polega na twierdzeniu: Kobe dostał MVP za nic, LeBronowi może buty czyścić. OK, twoje zdanie, ale czy od razu bełkot? @ Friden: Tak przyznaję - NIE LUBIĘ - czy to wyklucza z możliwości oceny, ba obiektywnej oceny? Odoszę wrażenie, że obrońcy Króla i jego dowru sa mniej tolerancyjni dla pozostałych niż sami wymagają od fanów Kobego i całej reszty (dodatku do Króla) ligi.

    autor profesor ciekawski

    blog: www.nie.mam.bloga.ppl

  • dodano: 15 marca 2010 20:54

    Odpieprzcie się od Genrał.. tfu! Profesora!

    autor lbj6

  • dodano: 15 marca 2010 20:33

    Profesor ciekawski Jak można porównywać statsy Gortata do kudłatego mnożąc je przez 2 - paranoja, mnożąc je przez 3 wychodzi że Marcin byłby 2 zbierającym ligi za Howardem czyli skoro jest nie wiele gorszy to DH12 jest przepłacony albo skoro tak mało rzuca a ma dobry procent to jakby mu więcej podawali to byłby czołowym strzelcem , logika na poziomie przygłupiego uczniaka panie profesorze

    autor BB

  • dodano: 15 marca 2010 20:33

    timdan: Co Cię kręci?Dżins?

    autor obi

  • dodano: 15 marca 2010 20:10

    Jeszcze droższy profesorze [c.a. dwa razy] niż w poscie z godz. 16°° Za dwa razy tyle pracy i dwa razy taką produkcję proponujesz pan profesorze Ciekawski te same pieniądze. Ciekawa sprawa. Niemal równo 500 lat temu [Anno Domini1509] niejaki Desiderus Erasmus Roterdamus napisał rozprawę Moriare Encomium [polski tytuł Pochwała głupoty]. Nic nie sugeruję. Ot tak mi się przypomniało. Chyba jesteś pan profesorem Niesamodzielnej Katedry Mniemanologii Stosowanej. Następcą Jana Tadeusza Stanisławskiego. On miał aż do śmierci jeden i ten sam cykl wykładów zatytułowany "O wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy". Pański, panie profesorze to zapewne " Każdemu według potrzeb & Workers of the World Unite". Miałem kiedyś na studiach profesora marksistę, amerykańskiego Żyda z Chicago - wiadomo marksizm to gorsze od dżumy, ale podobnego bełkotu nigdy od niego nie słyszałem. Może dlatego że był od literatury.

    autor timdan21

  • dodano: 15 marca 2010 19:49

    @profesor ciekawski sam przyznałeś że go nie lubisz tylko szkoda że nie potrafisz zachować przynajmniej pozorów obiektywizmu. To świetny defensor, a jego boiskowe cwaniactwo przynosi korzyści drużynie więc jeśli mamy go oceniać jako zawodnika to raczej pozytywnie. Co do kontraktu to miałem wrażenie że dostał kilka baniek więcej bo kumpluje się z LeBronem :) Choć i tak za ten sezon zarobi 6,3 miliona baksów a to suma całkiem znośna jak na tegoroczny poziom gry Brazylijczyka (napisałbym nawet że minimalnie za mała ale boje się haterów).

    autor Friden

  • dodano: 15 marca 2010 18:34

    Może gdyby nie tak wysoki kontrakt Gortata zameldował by się w next sezonie w Oklahomie.

    autor dawid910

  • dodano: 15 marca 2010 18:29

    Mysle o gorsecikach. Lubicie?

    autor obi

  • dodano: 15 marca 2010 18:01

    Kiepski żart słyszałem:
    when KG pumps his chest these days he is just reviving himself from cardiac arrest

    autor kszyhu

  • dodano: 15 marca 2010 17:59

    @ Mr Clutch: NO way! Varejao gra dokładnie dwa razy więcej minut niż Gortat i ma dokładnie dwa razy lepsze staty (w karierze)- Marcin: 12,6 min., 3,6 pkt., 4,2 zb; Mopmen: 24 min., 7 pkt., 6,7 zb. Więc biorąc pod uwagę, że Marcin ma kontrakt na niewiele ponad 30 baniek, a Varejao na 50 - jasne jest, że to on jest bardziej przepłacony niż Marcin. Bardziej o 20 baniek.

    autor profesor ciekawski

    blog: www.nie.mam.bloga.pl

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 045 629 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u