Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 926 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

DAY-TO-DAY: GDZIE NAWET RICKY RUBIO KIBICUJE ORLANDO

piątek, 19 marca 2010 13:22
Skocz do komentarzy



Maciej Kwiatkowski



ORLANDO 108, MIAMI 102 (OT)

Wczoraj rozegrano 16 spotkań w NCAA i nawet Chad Ford z ESPN okrzyknął tą noc najlepszym pierwszym dniem turnieju jaki widział. Widziałem kilka meczów, więcej emocji niż fajnej gry, ale to przecież nadal pierwszy dzień, choć niespodzianek było sporo. Mimo wszystko zastanawiam się czy rozegrano lepsze spotkanie niż to w Miami, w tej lidze braci starszych, o której tutaj pisujemy. Obrona była jak zwykle kluczem, ale dobra obrona czasem nie przeciwstawi się tej najlepszej ofensywie. I gdy takie mecze mają miejsce czuje się tak.


Były trzy znakomite sekwencje w tym meczu. Zacznę od końca. Jameer Nelson (15 pkt, 5 zb, 3 prz), Vince Carter (27 pkt, 6 as, 9/21) i Rashard Lewis (24 pkt, 11 zb, 4/8 za 3) - każdy z nich trafiał rzuty w crunch-time i każdy był lepszy od następnego. Na minutę przed końcem czwartej kwarty Nelson zebrał air-ball Matta Barnesa (40 min, 13 pkt, 5/8, 9 zb) i został sfaulowany, gdy próbował dobić spod samej obręczy. Miał akurat osobiste, nie trafił z faulem, ale to nic, bo tuż po tym miał w sobie tyle energii, że próbował dosłownie przejść przez jednego z graczy Heat, już nie pamiętam dokładnie kogo. To tylko pokazało jak zmieniła się gra Nelsona z biegiem sezonu. Nadal oddał 11 rzutów z wyskoku, ale jakbym zapamiętał z tego meczu tylko jego wjazdy pod kosz. Odzyskał pewność tego, że wchodząc pod obręcz nic mu się nie stanie. Przestał się martwić o swoje ramię, odzyskał pierwszy krok po urazie kolana. Trafił kilka wysokich floaterów nad Jermaine'm O'Nealem (4/13, 5 blk), który nie chciał oddać pola pod koszem w pierwszej połowie, ale też gdy zablokował wsad Dwighta Howarda (31 min, 3/9, 11 zb, 4 blk) w ostatniej minucie czwartej kwarty. Howard miał w całym meczu tylko cztery próby spod kosza, z czego dwie skończył.

Magic dali popis w crunch-time, ale najpierw Heat prowadzeni przez Dwyane'a Wade'a (36 pkt, 12/26, 10 zb, 7 as) odrobili 12 punktów straty z 5 minut przed końcem. Trafiali też Dorell Wright i Mario Chalmers (wielka trójka na 88:88), ale potem brylował już tylko Wade. W jednej z akcji (na 92:92), Wade minął łatwo kryjącego go wczoraj Barnesa, mając zostawioną całą lewą stronę boiska. Niby zwykłe zagranie, ale pod koszem O'Neal już w momencie minięcia Barnesa przez Wade'a postawił delikatną zasłonę na Howardzie. Superman nie miał jak przejść z jednej strony trumny na drugą, by zablokować lub przeszkodzić mu w wykończeniu lay-upu. Wade skończył akcję i wyglądało to na zaplanowane zagranie. Punkty dla Wade'a i Miami, jeśli tak było.

Trzeci moment to większość trzeciej kwarty w wykonaniu Orlando. Z Howardem na ławce (4 faul) i z Marcinem Gortatem wykorzystywanym przy pick&rollach (...i niestety nie łapiącym dwóch piłek pod kosz od Nelsona), Magic uruchamiali extra-passy, robili masę pump-fake'ów i przez dobre 5-6 minut poza znakomitym ruchem piłki akcje kończyli czy to Nelson, czy Carter, czy Barnes, grający przecież z kontuzją palca. Był to taki krótki film instruktażowy o tym jak stworzyć ofensywę na prostych zagraniach i dobrej dystrybucji bez używania gry post-up oraz jak istotny jest pump-fake w NBA (Barnes). Gortat nawet po pick&rollach trochę zbyt mało agresywnie pokazywał się pod koszem, ale jego koledzy w tym czasie nie próżnowali.

Nie było to łatwe zwycięstwo Magic. Przypominany przez Douga Collinsa fakt, że grali w b-2-b niekoniecznie znaczył akurat tak wiele, bo mecz z San Antonio skończył się już w 28 minucie, ale Wade przejmował to spotkanie i tym razem miał trochę wsparcia od reszty zespołu. Nawet Mike Beasley (32 min, 3/11) trafił arcyważny floater w końcówce czwartej kwarty. Potem jednak ci sami koledzy Wade'a popełnili kilka błędów w dogrywce, a Beasley stracił piłkę w koźle czy zagapił się zostawiając Lewisa, który trafił daggera na 108:102. Nie było to dla Magic łatwe zwycięstwo, bo brakowało też Mickaela Pietrusa, a o Howardzie niewiele dobrego możnaby drugi dzień z rzędu powiedzieć.

A jednak znowu: Nelson, Carter i znowu Lewis, drugi dzień z rzędu. Orlando gra coraz lepszą koszykówkę, gdy inne teamy z czołówki dopiero szukają (Lakers, Dallas) albo zaczynają już same nudzić się swoją grą (Denver, Cavaliers), czekając na play-offy i powrót nieobecnych.

To było bardzo dobre 2.5 h z NBA. Jeden z najlepszych meczów, jeśli nie najlepszy w tym miesiącu. Był taki moment w trzeciej kwarcie, gdy między kolejnymi zagraniami - choć wynik był na styku - Barnes i Nelson uśmiechali się do siebie. Grali z wielką pewnością, tak samo Carter, ale tymczasem Heat kolejny raz pokazali, że potrafią grać z kontenderami. Przed nimi jeszcze 8 meczów na wyjeździe i aż 11 z drużynami powyżej 0.500. Jeśli to ma pomóc Beasley'owi wrócić do formy, to pierwsza runda play-offów na Wschodzie powinna być ciekawsza niż rok temu i może wcale nie Bucks czy Bobcats, ale jednak Heat mogą mieć największe szanse, by wyeliminować kogoś z pierwszej czwórki.

Orlando - Charlotte, Boston - Miami, Atlanta - Milwaukee i Cleveland w nagrodę z Toronto. Może być?

Drugi mecz minionej nocy "zaczął się" dopiero w drugiej kwarcie. TNT pokazywało dogrywkę z Miami. Tymczasem już w drugiej kwarcie Denver miało 20 punktów przewagi nad Nowym Orleanem..

Od jutra do przyszłego piątku nie będę raczej w stanie przeszkadzać Wam w surfowaniu po internecie swoją wersją wydarzeń w Day-to-Day'u. Przez tydzień zostanie on w rękach Przemka. W weekend czeka mnie wyjazd do Lublina na Mecz Gwiazd i innych graczy PLK, a od poniedziałku razem z Michałem Górnym będziemy reprezentować Zawszepopierwsze na kolejnych Mistrzostwach Polski Dziennikarzy w kosza, tym razem wyjątkowo w Brennej. W tym roku gramy w ekipie, której nazwy w zasadzie nie znam, ale będą w niej m.in. Wojciech Zeidler z PolskiegoKosza, Krzysiek Srogosz z Eurosportu czy Jakub Nowacki z rozgrywki.pzkosz.pl. Ostatnim razem energii starczyło nam do startu drugiej połowy (2x15min), więc w tym roku definitywnie liczymy na poprawę. Jeśli bylibyście gdzieś w pobliżu to nawet się nie zastanawiajcie - jeśli wolicie niewymuszone straty i spudłowane lay-upy, to lepiej zostańcie w domach, trwa przecież turniej NCAA (do niedzieli - www.mmod.ncaa.com i potem znowu od czwartku do niedzieli).

I czemu Ricky Rubio podaje ręczniki w Orlando (na zdjęciu)

Podziel się:

Komentarze do wpisu

  • dodano: 20 marca 2010 11:25

    Orlando idzie na mistrza :D

    autor DomiN

  • dodano: 20 marca 2010 9:36

    Ricky na testach w Orlando ;p Gortat jako rookie zaczynał biegając po pączki, Ricky będzie podawał ręczniki :) Już trenuje hehe :)

    autor sd

  • dodano: 19 marca 2010 17:34

    Panie Maćku, może ja pomogę w kilku jednak ciepłych słowach o Howardzie. W dogrywce właściwie jego postawa była przesądzająca o wygranej. Nie pamiętam aż tak w chronologii, były spore emocje, ale w dogrywce Dwight zanotował dwie magiczne zbiórki w ataku po rzutach z dystansu (2x 2-3 rywali obstawiało kosz, jakimś cudem Dwight wciskał się z prawej strony, jakimś cudem piłka zamiast lecieć gdziekolwiek w stronę wielu Heat, kończyła w ręce Dwighta), oraz świetna zbiórka w obronie już w drugiej, decydującej fazie dogrywki, gdzie po rzucie z dystansu piłka tak się odbiła od obręczy, że Howard miał coś podobnego do jumpballa z bodajże Beasleyem, tylko że piłka kierowała się bliżej rywala. Dwight oczywiście ją wyjął. Bez tych zagrań nie byłoby niestety tego zwycięstwa moim skromnym zdaniem;)

    autor Mati

  • dodano: 19 marca 2010 16:33

    Świetny mecz w American Airlines Arena, szczerze to w połowie 4q zwątpiłem w Żar ale pokazali, że potrafią walczyć. D-Wade w tej części zdobył 12 pkt, 7 zb i 2 as. Wreszcie był "clutch", szkoda tylko, że nie w ostatniej akcji:) Ale jak zwykle marnie rozpisana zagrywka przez trenera Spo i od razu do Wade'a doskoczyło dwóch zawodników. Marcin Gortat zagrał świetne pierwsze 3 min w których zdobył wszystkie swoje 6 pkt, później już było gorzej z łapaniem piłek. Szkoda, że trener Spo w OT nie korzystał z usług Arroyo, ten facet jest ostatnio w niezłej dyspozycji i dziwiłem się dlaczego nie grał. Tak samo jak Haslem, mimo że nie był to jego najlepszy mecz to wielokrotnie pokazywał że potrafi wziąć ciężar gry na siebie w trudnych momentach. Nie to co Beasley...Ogólnie świetny mecz, heat pokazali że każdy w tej lidze powinien się z nimi liczyć. Tak jak mówi Pat Riley, że to może być lepsza drużyna w postseason niż w regular.Pozdrawiam
    PS.Heat zagrają te 11 meczy z drużynami poniżej(a nie powyżej) 0.500.
    Dwight Howard w 4 meczach przeciwko Heat notował tylko 11,6 pkt, skuteczność 40%...JO is real superman:)Wczoraj 5 bloków na Howardzie. Tak odnośnie ewentualnego spotkania w play off.

    autor HeaT

  • dodano: 19 marca 2010 14:39

    cieszy mnie dobra gra cartera. oby tak do końca. może moje bożyszcze powietrzne zagra w ostatnim meczu sezonu... a "ricky" faktycznie podobny do siebie :-)

    autor kmn

  • dodano: 19 marca 2010 14:18

    Ale opcja:) hehe rozwaliłeś mnie tym Rubio z ręcznikami! a co do takiego rozstawienia spotkań, wygląda fantastycznie, drużyny te miały ze sobą niezłe starcia w sezonie. Jeszcze miesiąc..

    autor Sławek

  • dodano: 19 marca 2010 13:58

    witam, mam pytanie: czy ma ktos patcha do nba 2k10 pc, chodzi mi o piracką wersję...

    autor Mr Clutch

  • dodano: 19 marca 2010 13:55

    "Co do cholery robi Ricky Rubio przy ławce Magic?!"

    Kolego poprawiłeś mi humor :)

    autor ASD

  • dodano: 19 marca 2010 13:50

    Co do cholery robi Ricky Rubio przy ławce Magic?!

    autor Stig

Licznik odwiedzin:  15 103 889