Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 405 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


GDZIE MAVS TO NOWI NUGGETS, LAKERS TO NOWI SPURS, A 30 TO NOWE 20

wtorek, 30 marca 2010 15:19
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski


DENVER 93, DALLAS 109

Jeszcze rok temu to Dallas Mavericks byli tym finezyjnym, miękko grającym zespołem, który po kilku łokciach pod koszem bał się wracać z powrotem. Denver Nuggets byli natomiast tą fizycznie i agresywnie, grającą drużyną, wykorzystującą połączenie siły i quickness w pomalowanym najlepiej w całej lidze.

Minionej nocy obydwa teamy zamieniły się rolami. Dwa tygodnie temu zastanawiałem się tutaj o ile tak naprawdę Nuggets są gorsi bez Kenyona Martina. Zakończona trasa wyjazdowa Denver (1-4) pokazała, że nie powinienem był się nawet nad tym zająknąć. W tym akurat przypadku statystyki, nawet te zaawansowane nie przechodzą tzw. eye-test.

Chyba, że rozwinąłbym wtedy te rozważania o dodatkowy element - o ile lepsi/gorsi są Nuggets, gdy Malik Allen i Johan Petro muszą grać razem przynajmniej po 15-20 minut pod koszem. Podobne spostrzeżenie tyczy się Josha Powella i D.J.'a Mbengi - oni też są 4 i 5 podkoszowym w rotacji swojego teamu. Jeśli jednak - co niestety bardzo prawdopodobne - uraz kolana nie pozwoli wrócić albo mocno uziemi Martina albo Bynum będzie miał problemy z powrotem do formy - zarówno Nuggets, jak i Lakers będą mieć tutaj dużą obniżkę w porównaniu z tym co oferują na dalszych miejscach swojej rotacji Orlando Magic (Anderson, Bass) czy Cleveland Cavaliers (Big Z, Hickson, Powe).

Nuggets byli wczoraj przemęczeni trasą wyjazdową, zwłaszcza niedzielnym meczem w Orlando. Carmelo Anthony (10 pkt, 9 zb) ponownie miał problemy ze znalezieniem sobie pozycji na półdystansie. Kryty agresywnie przez Shawna Mariona (21 pkt, 9/13), podwajany z boków zdobył tylko 3 punkty w pierwszej połowie i podobnie jak w Orlando - musiał wziąć też pod uwagę, że pod koszem czai się dobrze blokujący środkowy (Damp Haywood, to jeden gracz - 14 pkt, 12 zb, 4 zb). Melo zakończył mecz pudłując 13 z 16 rzutów i by dać mu odetchnąć w obronie, Adrian Dantley nie pozwolił kryć mu Mariona, który z kolei raz po raz wykorzystywał przewagi w match-upach (w 1q krył go np Billups), wbijając się pod kosz albo kończąc kontrataki. Świetny mecz Mariona, który wyrasta nie tylko na problem dla Lakers (Kobe), ale będzie też niewygodnym obrońcą w kontekście ewentualnej serii z Denver.

Dirk Nowitzki (34 pkt, 10 zb, 10 as)zaliczył wielkie triple-double, trafiając 4 z 5 trójek, ale może za wyjątkiem ławki rezerwowych Nuggets w drugiej kwarcie (JR Smith 27, Ty Lawson 10), Mavericks mieli ewidentną przewagę przez całe spotkanie. Ponownie pudłował Chauncey Billups (11 pkt, 6 as, 3/14), który w marcu trafia tylko 27% za 3 (1/7 wczoraj) - dla porównania 47% w lutym i 48% w styczniu.

Nuggets przegrywając 4 z 5 ostatnich spotkań spadli już na piąte miejsce Zachodu i mają tylko dwie porażki mniej od San Antonio Spurs, którzy z kolei po - czy tylko dla mnie nieszokującej? - przegranej w New Jersey (bez Manu Ginobiliego) są na ósmej pozycji.

Nie wyciągałbym jednak zbyt wiele z tego meczu jeśli chodzi o grę Mavericks, bo jeśli to oni mieli tutaj przewagę energii i siły fizycznej, to Nuggets bez Kenyona Martina nie będą mieli z nimi najmniejszych szans pod koszami. Tymczasem Martin powiedział wczoraj Marcowi Spearsowi z Yahoo Sports, że realistycznie może już nie wrócić do gry w tym sezonie. Jeśli tak, to Nene jeszcze częściej będzie miał pretensje do Malika Allena, że ten nie ścina pod kosz, ale czeka na 5-6 metrze na oddanie rzutu. W ten sposób Nuggets staną się nowymi Mavericks.


TORONTO 103, CHARLOTTE 101

Bardzo ważne zwycięstwo Toronto Raptors w Charlotte, choć Stephen Jackson miał po meczu - a Michael Jordan w jego trakcie - pretensje do sędziów, że to oni zaważyli na wyniku. Mecz stał jednak na zbyt przeciętnym poziomie, bym się tym jakoś specjalnie interesował, choć w drugiej połowie faktycznie odniosłem wrażenie, że sędziowie... nie faworyzują gospodarzy. To wszystko, nic więcej. Raptors mieli 15 osobistych w 4q, ale Bobcats oddali ich w całym meczu 31, Toronto 24.

Raptors wygrali bardzo ważne spotkanie, uciekając dalej przed goniącymi ich Chicago Bulls w walce o to kto przegra z Cleveland Cavaliers w czterech-pięciu meczach. Raps mają szczęście, że Bulls dotknęło takie piekło kontuzji. Tylko dlatego znajdują się jeszcze pod nad kreską. W każdym razie Trianos wykorzystali brak w Charlotte kontuzjowanych Tyrusa Thomasa i Nazra Mohammeda, i nawet pomimo tego dosyć niespodziewanie nadawali ton pod tablicami, wygrywając deski 38-31, przede wszystkim ograniczając Cats do tylko 4 zb w ataku.

Bobcats, dla których głównym fundamentem jest przecież defensywa, dali sobie natomiast trafiać 51% z gry i po raz pierwszy od 14 meczów rzucić więcej niż 100 punktów. To plus zbiórki, plus dobre mecze Antoine'a Wrighta (17 pkt, 6 zb, 7/11) oraz Hedo Turkoglu (11 pkt, 3/6 za 3) i jego ważne trójki, w tym ta, która wyprowadziła w koncowce Raptors na prowadzenie 95-93 - zaważyło na wyniku.

Chris Bosh (22 pkt, 11 zb, 10/19) nadal nie jest sobą odkąd wrocił po kontuzji, mając problemy w przedostawaniu się na linię osobistych (przez co mogę nie wygrać ostatniej ligi fantasy, w której mam jeszcze szanse na 1sze miejsce...) ale zagrał przyzwoicie. Cats natomiast trafili aż 12 z 24 rzutów za trzy co nie pamiętam kiedy ostatni raz im się przytrafiło. DJ Augustin 3/3, Larry Hughes (!) 2/3, Raymond Felton 4/5. Przeciętny mecz na styku przez 48 minut. Gdyby Cats mieli chociaż Thomasa wynik tutaj mógłby być naprawdę inny, nic nie odbierając Raptors z ich zwycięstwa. Tym bardziej, że w weekend już wszyscy tam spuścili głowy w dół.


LA LAKERS 100, NEW ORLEANS 108

Co jest dla Lakers gorsze od jednego superszybkiego rozgrywającego? Dwóch superszybkich rozgrywających.

Chris Paul (15 pkt, 13 as) rozegrał swoje najlepsze spotkanie po powrocie, a Darren Collison zdobył 17 punktów w 21 minut, i Lakers przegrywali od początku do końca, zbliżając się tylko na trzy punkty w połowie trzeciej kwarty, którą skończyli z 14 punktami straty..

Paul trafił pierwsze trzy rzuty z wyskoku i w końcu zagrał z pewnością parkietowego generała, a Hornets do przerwy znakomicie wywiązywali się z planu, który jest coraz lepszym planem na Lakers w tym sezonie.

Hornets podwajali Kobe'go Bryanta (31 pkt, 6 as, 10/18), gdy ten dostawał piłkę na swoim ulubionym pinch-poście w triangle-offense. Nie od razu, , ale po sekundzie-dwóch, robiąc to w dodatku raz z obwodu (Paul), innym razem od linii końcowej czy od strony pomalowanego (Okafor, West). Bryant w naturalny dla siebie już sposób nie forsował rzutów, rozrzucając piłkę na obwód, gdzie z kolei Derek Fisher (1/7 za 3) i Ron Artest (1/8 za 3) ...spudłowali pierwszych pięć otwartych trójek w tym meczu (<ziewa>).

W połowie drugiej kwarty Hornets mieli 10 punktów przewagi, z czego aż 18 w trójkach (6/10 vs 0/7). Artest w końcu trafił kilka rzutów z półdystansu (14 pkt, 7 zb), ale Fisher nie. W dodatku aż do czwartej kwarty nieskuteczny był Lamar Odom (10 pkt, 8 zb, 4/13), a ławka rezerwowych Lakers zdobyła pierwsze punkty dopiero na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty (Farmar) ! 42-12 dla ławki "Szerszeni".

Pau Gasol (26 pkt, 22 zb) dominował pod tablicami od pierwszych minut, zdobywając pierwsze 12 punkty dla L.A. i bez pomocy Odoma dzieląc i rządząc między podkoszowymi mierzącymi 203 i 206 cm (nuda). Nie był to pierwszy raz, gdy Gasol bestialsko wykorzystywał przewagę wzrostu nad mikrusami. Tutaj wkracza akurat pomysł mojej wymiany dla Hornets.

Zamiast łączyć Collisona z kończącym się kontraktem Peji Stojakovica, można spróbować dokonać dwóch osobnych trejdów i kontrakt Peji zostawić dla kogoś kto będzie mocno spragniony samego zejścia z salary-cap. Natomiast jeśli Larry Bird nie ma nic przeciwko, a że Jim O'Brien bardziej niż centra potrzebuje w końcu mieć w swojej taktyce bardzo dobrego rozgrywającego - Hornets powinni zhandlować Collisona za Roy'a Hibberta. Paul, Thornton, West, Hibbert to wg mnie bardzo dobry trzon ekipy, którą można obudować w kilku strzelców, czyniąc z Okafora jednego z najlepszych zmienników pod tablicami. Jest superplaymaker, jest snajper nie muszący grać z piłką, West jako rzucająca czwórka i wieżowiec blokujący rzuty. Kto pierwszy powinien powiedzieć 'nie', Pacers czy Hornets?

Derek Fisher trafia tylko 38% z gry, najgorzej od sezonu 2003/04 i chyba już nie doczekamy się w tym sezonie regularnym Lakers grających jak faktyczny faworyt, a nie tylko jeden z kontenderów do tytułu. Wczoraj zabiła ich szybkość Paula, Collisona i Marcusa Thorntona (18 pkt) oraz brak... Glena Rice'a.

Lakers nie wrócą już w tym sezonie do bycia tym samym superofensywnym zespołem, którym bywali rok czy dwa lata temu. Naprawdę, zapomnijcie o tym. Brakuje strzelców za trzy i tylko takie słowa jak "wiara" "nadzieja" mogą komuś pozwalać pomyśleć o tym, że nagle Fisher i Artest staną się 45-procentowymi snajperami. To nawet nie byłoby zresztą dość, bo brakuje jeszcze jednego takiego gracza z ławki. Do tego Lakers mieli w meczu z Hornets zaledwie 4 punkty z kontrataków, 17 w ostatnich 3 meczach i szóste miejsce od końca w lidze.

Czy może być lepszy dowód na to jak bardzo zmieniła ten zespół zamiana Trevora Arizy na Rona Artesta?

Ariza trafiał czyste trójki, biegał do kontry. Artest tego nie robi, ale za to teraz z nim w składzie Lakers to przede wszystkim najlepiej broniący team Konferencji Zachodniej, wolniejszy, ale twardszy, który jednak będzie potrzebował też Andrew Bynuma w wysokiej formie, by zdobyć mistrzostwo NBA. Pisałem o tym przed sezonem i już wtedy wróżyłem, że bez Bynuma Lakers nie będą wcale faworytem. Nie w tym sezonie wobec zmian, które nastąpiły nie tylko w samy składzie Lakers (Ariza,Artest), ale wraz ze spodziewanym postępem tych najlepszych drużyn, który ogólnie rzecz biorąc zaistniał (Cleveland, Orlando, Dallas).

Jeśli jednak to defensywa wygrywa tytuły mistrzowskie, a tempo w play-offach jak zwykle zwolni, to kibice Lakers nie mają się też specjalnie o co martwić. Muszą po prostu przestawić się na kibicowanie drużynie, która będzie musiała pracować jeszcze ciężej, by wygrywać mecze. Mam nadzieję, że będzie to oczyszczające doświadczenie dla rzeszy tych fanów Lakers, którzy nie doceniali wcześniej sposobu w jaki San Antonio Spurs zdobyli cztery tytuły mistrzowskie. Jeśli jesteście znudzeni Waszymi Lakers, to dobry znak. Przyzwyczajcie się do tego. Celtics w sezonie 2007/08 byli na swój sposób równie okropni i niedołężni w ataku, by potem zgarnąć pulę w czerwcu.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 31 marca 2010 22:03

    lakersi w ogóle mogą o wszystkim zapomnieć,grają bez pasji,zaangażowania,brakuje zgrania,nie ma egzekucji pomysłów taktycznych....a w czerwcu i tak dostaną pierścień.Yeah i said it.

    autor Playa

  • dodano: 30 marca 2010 23:13

    Lakers mogą zapomnieć o Bynumie w wysokiej formie. Jeśli w ogóle wróci to nie będzie lepszy niż w zeszłorocznych PO.

    autor bon3s

  • dodano: 30 marca 2010 22:44

    Adam Morisson musi grać.

    autor kszyhu

  • dodano: 30 marca 2010 21:56

    Artest miał rację mówiąc że jak LAL nie zdobędą mistrzostwa to będzie jego wina.

    autor yo'

  • dodano: 30 marca 2010 17:29

    to juz bym wolał McGee widzieć w Hornets gdzie Paul zrobilby z niego wymiatacza. Problem w tym ze do Wizards nikogo sie nie opchnie za bardzo

    autor edi

  • dodano: 30 marca 2010 17:14

    bez kenyona martina i, co wazniejsze, Karla

    autor infidel88

  • dodano: 30 marca 2010 16:48

    @Maciek: Zhandlować :) pozdro

    autor szczyp

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 058 735 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u