
dziewucha, świeczki i butelka wina też nie mają za bardzo związku z romantyzem stricte, na ale to już... A z tymi ochraniaczami to juz bez przesady, kiedyś ludzie grali bez, i jak widać nie są kalekami, a niektórzy do tej pory trzymają formę, np Hill, J.Howard, Camby, K.Thomas itd myslę podobnie jak Hill, że i tak będą sie tam okładać na boisku, i tak będą narazeni. Ochraniacze i to wszystko niszczą jakiś tam ideał pure basketball, gdzie ludzie wychodzą na parkiet, z nie cyborgi. Zresztą co tu gadac, niedługo obrońcy bedą wjeżdzac pod kosz i niszczyć, spychac centrów. Zaraz zaraz, centrzy bedą na obwodzie... bleee reasumując, to nie nfl, gdzie nie próbuje się stealować piłki, tylko wali się z całej pary na ciało zawodnika imo
autor ElDe
"karze"? raczej może raczej "każe" :P
autor rav
Z tym atletyzmem graczy to trochę przesada. Jakiś czas temu LAL zagrało parę meczów w strojach vintage z super krótkimi spodenkami i wyglądali komicznie, chudzi jak patyki. Jakby ubrać wszystkich w obcisłe gacie i trampki zamiast masywnych butów to wyglądem nie odbiegaliby bardzo od graczy z 80's. Z tym pakowaniem na siłowni to teraz taka moda, że niby dobry gracz musi mieć dużą łapę. Wątpię żeby to bardzo pomagało, a częściej prowadzi do kontuzji.
autor yo'
Teraz jest więcej wyrachowania w graczach ,mody i blichtru , bo jeśli ktos mi powie że Mason , Oakley czy sir Charles to były popierdulki to ja mu gratuluje.Pamietam wywiad z MJ-em w którym mówil że kiedys po meczu policzył siniaki (swoja drogą jak zobaczyc sinaka na murzynie?? wyszło mu ponad 80 i sporo zadrapań;) .Każda dekada ma swoich bad boys .Jedno co zdecydowanie poszło do przodu to wiedza o urazach, kontuzjach i profilaktyce.Teraz każdy po meczu zakłada kompresy lodowe , kiedys tylko po kontuzji.Trenerzy czy masażyści , mają ta wiedze i żądają od zawodników jej stosowania, tejpowanie stawów to juz standard ,każdy musi bez wyjątków .Do zawodników tez powoli dociera, że jak bardziej o siebie zadbają to może uda im sie pograc sezon czy dwa dłużej, a to juz konkret kasa, to się po prostu opłaca.Choć zawsze będą old fashion co kręcą nosem na nowości jedzą w KFC i dupcza przed meczem ;))
autor pawcio
Oczywiście NBA to nie gra na szkolnym boisku ale te ochraniacze to bardziej przydały by się piłkarzom ręcznym (TO JEST DOPIERO TWARDY SPORT!). Ale jeżeli mu pomagają to niech je nosi.
autor sowa3miasto
news dobry, amare to taki mały gladiator. fizycznie chyba nic mu nie brakuje. wstawki o łokciach kobasa bezcenne :-))) ubaw pierwsza klasa.
autor kmn
Sprawa wygląda następująco:
Wg mnie, kiedys gracze byli duże mniej atletnyczni. Jestem z pokolenia które nie pamięta czasów Birda itp ale patrząc na szereg filmów na youtube i nie tylko napewno dzisiejszi gracze mogą poszczyć się lepszą muskulatura. Większa siła powoduje większe zniszczenia dlatego wg mnie powinny być te ochraniacze... nawet jeśli dają tylko 3% z tego co niby mają pomagać to i tak warto.
autor TERMbest
Ciekawe podejście do romantyzmu.dla mnie romantycznie to dziewucha, świeczki i butelka wina a nie chłopy w przykrótkich spodenkach i przepoconych conversach.
ps. zawsze jak widziałem stocktona w tych jego shortach to zbierało mi się na bełty. dziękuje His Airness, że wyluzował stylówke koszykarzy i niech ktoś teraz powie, że Mike nie jest GOAT.
autor colfante
Ja mam takie pytanko z innej beczki dlaczego jesli druzyna czy trener chca wziasc czas to biegna pod linie boczna? i dopiero wtedy sedziowie przerywaja gre...moglby mi ktos to wytlumaczyc bo jakos nigdy tego nierozumialem...dzieki za odpowiedz...
autor 12345
Jak można ubezpieczyć stopę czy gardło na grube miliony zielonych, to można i założyć dodatkowy ochraniacz. Czemu nie? Po prostu teraz są coraz większe wymogi co do atletyzmu, wytrzymałości i całej reszty. Zawodnicy, jak nigdy dotąd, grają na skraju ludzkich możliwości (zresztą podobnie do całej reszty wyczynowych sportowców) i każdy siniak odbija się mocno na ich możliwościach, więc starają się tego unikać. Inna sprawa to technologia tkanin. Myślę, że jakby ktoś 15 lat temu zaproponował dowolnej czwórce - piątce w lidze wygodne, lekkie i skuteczne ochraniacze, na match-up z Karlem Malonem to by nikt nie odmówił.
P.S. wstawka z "Friends" niesamowita, przypomina lepsze czasy...
autor xliv
Po co dieta, suplementy i sterydy jak można zrobić formę na schabowym z kapustą. A co nie? Chamberlain przecież na kartoflach zrobił 100 punktów. Po co ulepszone i bezpieczne bolidy F1, jak kiedyś była prawdziwa rozrywka dla twardzieli - popełniałeś błąd i mózg na ścianie, wątroba na drzewie. A co nie? Senna przecież był kozakiem. Po co komputery jak są liczydła, długopisy i zeszyty? A co nie? Kopernik komputerów nie potrzebował
autor edek
Licznik odwiedzin: 17 058 914 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: