Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 405 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


GDZIE PHOENIX SUNS SĄ LEPSZYM ZESPOŁEM

środa, 31 marca 2010 17:15
Skocz do komentarzy
Maciej Kwiatkowski

PHOENIX 111, CHICAGO 105


Przez 44 minuty tego meczu Bulls praktycznie wyeliminowali z gry Steve'a Nasha (22 pkt, 10 as, 8/20), wybornie broniąc róznego rodzaju pick&rolle grane oczywiście przez Nasha i Amare Stoudemire'a (21 pkt, 7zb w ataku, 6/15) . Nie wszystkie były skierowane na dwójkową grę, ale rzecz jasna też na otworzenie pozycji dla strzelcow za trzy punkty. Suns trafiali trójki (14/28), ale robili to poza systemem, bo zwyczajnie są lepszym zespołem niż kiedyś byli. W tym sensie, że nie muszą opierać całej swojej gry na Nashu.


Bulls naciskali tempo tego meczu, Taj Gibson (14 pkt, 10 zb) i Joakim Noah (12 pkt, 10 zb) mieli razem około 6-7 wsadów w kontratakach, Flip Murray (23 pkt, 9 zb, 4 as, 4/6) przedostawał się w pomalowane kiedy tylko chciał, a gdy już tam był to nawet zbierał piłkę (4 zb w ataku). Czemu więc Bulls przegrali? W ostatnich 4 minutach Nash i Suns zagrali koncertowo kilka różnych zagrywek, opartych na pick&rollach. Chciałem zrobić wideo, by pokazać jak znakomity jest Nash w szukaniu tego typu rozwiązań i jak dobrze Alvin Gentry rozszerzył schematy w trakcie sezonu, ale jestem już z tym wszystkim dziś i tak za późno. Oczywiście wszystko było skierowane na to, by Stoudemire dostał piłkę w środku - tak bronili to Bulls, dzięki czemu Grant Hill (10 pkt, 8 zb) i Channing Frye (12 pkt, 3/7 za 3) trafili w końcówce rzuty na miarę zwycięstwa.

Ten mecz zupełnie zmienił się w ostatnie 4-5 minut. Obydwa zespoły przestały robić to co robiły wcześniej. Murray grał drugi z rzędu mecz na 23 punkty, ale w ostatnich sześciu minutach nie zdobył ani jednego. Grant Hill plus switching-defense Suns na 4-5 metrze trzymało Derricka Rose'a (23 pkt, 10 as, 7/16) z dala od penetracji, ale w crunch-time w trzech akcjach z rzędu Rose tylko śmignął przez defensywę Suns pod sam kosz, dwukrotnie będąc faulowanym (4/4 ft) i raz kończąc pod obręczą.

Gibson grał jak zwykle równy, dobry mecz, ale zagapił się w kluczowej akcji na 42 sek. przed końcem, zostawiając niepilnowanego Frye'a na wprost kosza za linią za trzy. Oczywiście Gibson też był zaangażowany w bronienie okazjonalnego pick&rolla, ale widać było w powtórce, że już pół sekundy wcześniej był niepotrzebny pod koszem i mógł ruszyć w kierunku Frye'a wcześniej, aniżeli to zrobił.

Najlepszym graczem Suns był jednak Jason Richardson (27 pkt, 6 zb, 4/9 za 3). Niewidoczny w końcówce, gdy piłka nie szła przez niego, ale wobec dobrej defensywy Bulls przez 3.5 kwarty, J-Rich świetnie grał bez piłki, biegał do każdej kontry i trafił kilka niełatwych rzutów. Zdecydowana większość tych punktów padła poza systemem.

Czytałem dziś o tym meczu w jednej z chicagowskich "gazet" (www, znaczy się), w której napisano, że Bulls powinni byli wygrać to spotkanie, chwaląc też Jannero Pargo za to jak bronił Nasha. Nie zgodzę się. Suns nie zrobili nic czego nie zwykli robić w drugiej części tego sezonu. Perfekcyjna egzekucja pick&rolli, zaangażowanie w to całego zespołu, dobry ruch bez piłki - niewiele drużyn w NBA jest w stanie temu zaradzić. Suns zwyczajnie  przełączyli wajchę na ON i wygrali ten mecz, będąc po prostu lepszym zespołem. Dwie penetracje Nasha, jedna z faulem, dunk Amare, rzut za trzy Frye'a czy dunk Hilla - wszystko to miało miejsce w 4 ostatnie minuty meczu, wszystko po pickach.

Oglądając od dwóch miesięcy tych Suns mogę ich postawić w jednym szeregu z Utah Jazz, tuż za Dallas i Denver (o ile wróci Martin) - Lakers to nadal team-to-beat. Spotkałem się z opiniami, że Jazz powinno się postawić obok Dallas i Denver, ale myślę, że koszykarscy bogowie ukarzą "Jazzmenów" za to, że w trakcie sezonu pozbyli się dwóch graczy z rotacji praktycznie za darmo.

Tymczasem Bulls mają już 1.5 meczu straty do Toronto Raptors. To poniedziałkowe zwycięstwo Raps w Charlotte może okazać się doprawdy kluczowe. Poniżej terminarz pozostałych gier i choć Raptors stać na przegranie meczu w Filadelfii czy w Detroit, to jeśli wygrają u siebie z Clippers, Warriors, Knicks, w dodatku pokonując na własnym parkiecie Bulls, to mając w dodatku tie-breaker z Chicago na swoją korzyść - "Bykom" będzie niezwykle ciężko awansować. Jak myślicie?

CHICAGO:

b2b @Was vs Cha
vs Mil
b2b vs Cle @ NJ (3m w 4 dni)
@ Tor
b2b vs Bos @ Cha (3m w 4 dni)

TORONTO:

vs Lac
b2b @Phi vs GS
b2b @Cle vs Bos (4 mecze w 5 dni)
@ Atl
b2b vs Chi @ Det
vs NY (3 mecze w 4 dni)
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 kwietnia 2010 12:08

    Trzeba wspomnieć, że wreszcie dobrze i równo gra Jason Richardson, bez którego nie byłoby tyle wygranych. Jak sobie patrze na statsy jego z ostatnich 5 meczy to ma 22pkt przy około 50% za dwa i za trzy, wiec to nie byle co.Do tego zawsze dołoży jakieś zbiórki, asysty i polepszył się w obronie. Mam nadzieję, że ta forma Suns przełoży się na PlayOff także

    autor Fideljo

  • dodano: 01 kwietnia 2010 10:30

    @Przypominacz - do wczoraj Smugi mialy bilans 8-2. ale dzis rozgromily Knicks i maja serie 9-1. WOW! Tez chcialbym aby wygrali dzisiaj z Nuggets. Wielki szacunek.
    @Masiq - z ta powwtarzalnoscia masz troche racji, ale w tym sezonie na zachodzie jest sporo druzyn, ktore graja w kratke (najczesciej wskutek kontuzji) - Lakers ostatnio slabiutko, Denver tak samo, Mavs tez jakby zlapali mala zadyszke (nie wiem jak Grizzlies mogli to dzisiaj przegrac), Jazz po kilkunastu meczach RS nie lapali sie nawet do PO.
    Niepokoi mnie jednak troche to, ze PHX maja negatywny bilans z wiekszoscia topowych druzyn WC i EC i ciezkie ostatnie mecze w RS - ciekaw jestem czy odpuszcza koncowke czy beda grac wszystkie mecze na maxa :-).

    autor Mario1980

  • dodano: 01 kwietnia 2010 9:58

    Ktoś tu chyba zapomina o Blazers, którzy mają run 9-1 i dziś w nocy pojadą na wyjeździe Denver.

    autor Przypominacz

  • dodano: 01 kwietnia 2010 9:23

    @Mario1980- też jestem fanem PHX ale jednak nie stawiałbym ich tak wysoko. Po prostu nie są powtarzalni. To że teraz prezentują taki poziom, nie znaczy że zagrają równie dobrze w PO. Najlepszy rywal hmmchyba Utah. Nawet jeśli by mieli przegrać to pojedynki Nash,Amare-Deron, Boozer już w zasadniczym były niezwykle ciekawe

    autor Masiq

  • dodano: 01 kwietnia 2010 1:40

    @bon3s: Nie chce wchodzić w offtop ale są chyba jesteś w stanie wyobrazić sobie innych sceptycznie nastawionych do PO ludzi niż "fani radia maryja" i "gardzący polityką od lewa do prawa". Trochę otwartości na poglądy proszę... I nieupolityczniajmy tego bloga, zarówno do Duncana, bon3s jak i do mnie:P

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 01 kwietnia 2010 0:48

    @Mario1980 Dlaczego nie ? Bo nie bronią ;)

    autor adasz

    blog: cavs.e-nba.pl

  • dodano: 01 kwietnia 2010 0:00

    @ timdan21, czytając Twoje wypowiedzi mam pytanie. Jesteś "twardym elektoratem " Pisu, fanem radia maryja i IV RP czy tak ogólnie gardzisz polityką od lewa do prawa?

    autor bon3s

  • dodano: 31 marca 2010 23:32

    Jako zagorzaly fan Suns pewnie nie bede obiektywny, ale uwazam, ze ze wszystkimi zdrowymi graczami Phoenix maja szanse walczyc nawet o mistrzostwo calej ligi. Bo niby dlaczego nie? Na poczatku sezonu byli druzyna z najlepszym bilansem gier, teraz jest tak samo (9-1 na rowni z Cavs). Trzeba zdecydowanie dodac, ze Suns po raz pierwszy od kilku lat maja bardzo wartosciowych zmiennikow, nie graja w 6-7 jak kilka lat temu. Na PG jest utalentowany Dragic, na SG szybki Barbosa, na SF wszechstronny Dudley, na PF waleczny Amundson, na C swietnie rzucajacy Frye. Ja osobiscie stawiam Suns w tej chwili na rowni z Mavs i Jazz i tuz przed Nuggets i Thunder - czyli prawie tak jak w tabeli :-). Nie wiem tylko kto bylby dla Suns najlepszym rywalem w pierwszej rundzie. Ze Spurs nie potrafia wygrywac w PO, z Blazers gra im sie ciezko, Thunder sa nieobliczalni i mocno, Denver ... zawsze moga sie odbudowac.

    autor Mario1980

  • dodano: 31 marca 2010 21:49

    A ja myślę, że jeśli "Mormonów" nie dopadnie "szpital" to zagrają w finale konferencji. Takie przeczucie, częściowo podparte obserwacją ich spotkań. Dla Denver ten sezon od dawna nie układa się po ich myśli. Przeszkadzają kontuzje wielkiej trójki gwiazd i w jakimś stopniu odnowiona choroba trenera. Carmelo po kontuzji już tak nie zachwyca jak czynił to wielokrotnie w pierwszej części sezonu, bez Martina trzymającego defense w ryzach, "Bryłki" nie mają szans na powtórne finały i mogą przedwcześnie udać się na wakacje. Kto wie czy nie pójdą w ślady SAS z tamtego roku... Gdyby koszykarscy bogowie mieliby kogo pokarać to w pierwszej kolejność powinni rozpocząć od Teksasu. POP nie wykorzystał rewelacyjnej formy Timmiego z pierwszej połówki sezonu. Świeżuteńki Duncan imponował formą, grał jak z nut, przez długi czas znajdował się w TOP 5 wartościowej i wiele mówiącej statystyki efficiency. Nie został także wykorzystany bardzo przyjazny kalendarz spotkań, utopijne eksperymenty z formowaniem wielorakich starting five spaliły na panewce. Teoretycznie i wciąż statystycznie najlepsza ligowa ławka rezerwowych nie spowodowała, że najlepsi mocno oszczędzali swoje cenne zdrowie, a wyniki w porównaniu do poprzedniego sezonu uległy jakiejkolwiek poprawie. Stało się wręcz przeciwnie, bo szerokie pole manewru i ogrom możliwości spowodowały u trenera długo nieprzemijający mętlik w głowie, którego skutkiem było ponad 20 różnych pierwszych piątek, a przede wszystkim wprowadziły one na parkiecie chaos i zamęt, którego skutki do dziś dnia są odczuwalne. Chodzi oczywiście o infantylne straty, dzięki którym przegraliśmy masę spotkań, a ostatnio prawie wygrane, dwa ważne, marcowe spotkania z Cavs i Hawks. Ogólnie liczba frajerskich porażek jest zatrważająca, było tego sporo. Dalej oszczędności w dobie kryzysu są nieuniknione, ale pozbycie się Theo z perspektywy czasu to fatalna decyzja. Nie ma obrony, po raz pierwszy od dekady Ostrogi nie są w Top 3 najlepiej broniących drużyn. Rekord 50W w każdym sezonie również jest zagrożony. Obecnie znajdujemy się na ósmym miejscu i enty raz spoglądając na niezwykle wymagający kalendarz, to tak się zastanawiam, czy nie warto sobie w pewnym momencie odpuścić, nawet za cenę rywalizacji z Lakers w pierwszej rundzie Bardzo mocno eksploatowany duet Manu-Tim może zostać zwyczajnie zajechany. Z czołówki ligowej poważne kontuzje dość szerokim łukiem omijają Magic i gdybym miał stawiać jakieś drobne na mistrza 2009/2010 to postawiłbym w drugiej kolejności na nich. Pierwsze miejsce zarezerwowane wiadomo dla kogo, choć racjonalnych przesłanek brakuje. Pozostaje nadzieja na lepsze jutro, podobnie zresztą jak w Polsce, choć u nas w Tuskolandii widzę to w czarnych barwach: bieda i kryzys dopiero przed nami...

    autor DUNCAN_24

  • dodano: 31 marca 2010 20:02

    Bulls mają bardzo małe szanse. Raptors mają lepszy terminarz, a Bulls na dodatek grają bez Denga i z Noahem, który jeszcze nie doszedł do pełni formy i nie jest "TYM" Noahem. Nie wiem czy z Suns to nie było przypadkiem jego pierwsze double-double od powrotu. Z resztą Chicago nastawia się na przyszły sezon. Powinni być bardzo mocni w nowym sezonie.

    autor bon3s

  • dodano: 31 marca 2010 19:36

    Chicago w dniach ok. 10-25 marca stracili szansę na PO... Wtedy mieli chyba z 2-10

    autor FlashWade

  • dodano: 31 marca 2010 19:02

    wszystko się rozstrzygnie w bespośrednim starciu

    autor damon

  • dodano: 31 marca 2010 18:22

    Myślę że dinusie będą w PO. Czas Byków nadejdzie w przyszłym sezonie a Toronto jak odejdzie CB4 będą cieniować.

    autor Kasyx

  • dodano: 31 marca 2010 18:16

    myślę, że Bulls są w wielkim gównie

    autor ChrisCRS

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 058 570 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u