
AI, ty student bałkanistyki powiedz do czego Ci po [powinienem napisać łącznie] trzebna informacja czy myślę, że jestem fajny? Napisz jak jest ręce do góry po słoweńsku chyba, że nie byłeś wtedy na zajęciach jak to przerabialiście, albo jesteś dopiero na pierwszym roku i już wiesz jak nie jest, a jeszcze nie jak jest, a ręce do góry przerabia się na bałkanistyce na drugim roku. Pamiętam, że kiedyś do hali Orbita we Wrocławiu przybył, wówczas jako trener Anvilu Włocławek Andriej Urlep, [a wcześniej wielokrotny mistrz Polski ze Śląskiem] i zatrzymał się w hallu odpowiadając na pytania fanów Śląska. Gdy przytknąłem mu dwa palce do pleców i zagadałem coś podobnie jak we wczesniejszym poscie, natychmiast podniósł ręce do góry, ale nie wyglądał na przerażonego. Odwrócił sie, usmiechnął i powiedział: Fajny jesteś timdan.
autor timdan21
no wracając do ciosów karate KG to miał on liczone ręcznie żeberka przez Howard'a jak pamiętam...całą sytuacją Sasha vs. Goran to był się nie elektryzował - Jax specjalnie "ożywił" Vujacic'a z myślą o takich prowokacjach, wytrącenia z rytmu meczu itp - paradoksalnie mogło to obrócić się przeciwko niemu :]
autor sagamore
Cały cyrk polega na tym że tu sie dwóch rodaków spieło;)) , Dragic nie dość że go objechał to jeszcze sprowokował niesportowe zachowanie SV, to są PO więc wcale mu się nie dziwię .Ani Kobasowi który był na Vujacica wściekły ;)).A co do aktorstwa to jest w LAL paru większych gwiazdorów , Fish zagrał by to duzo lepiej, że o KB24 nie wspomnę ;)).
autor pawcio
Dobra przyznaje sie ! Powiedziałem do niego "ciągnij jana patafianie".
autor Goran Dragic
Sasha ssie. Nigdy nie będzie wielkim graczem, bo jest po prostu cienki, za to Goran ma szansę na to, aby zostać kiedyś jednym z najlepszych PG w NBA. Co do samej sytuacji to dokładnie było tak jak ktoś powiedział. Dragic wracał do obrony, ale Frajerzyna się do niego odwróciła i coś rzuciła, to się Dragic do niego cofnął. Resztę widać.
autor pokwa
Timdan myślisz, że jesteś fajny? Ja student bałkanistyki mogę ci powiedzieć, że 'ręce do góry' to po słoweńsku nie jest wcale tak jak piszesz. Pozdrawiam i życzę więcej rozwagi w pisaniu postów
autor AI
Akcja Vujacića nie była specjalnie brutalna, ale była przeprowadzona specjalnie, była zamierzona. Nieraz przypadkowy faul potrafi wysłać pokrzywdzonego do szpitala, a faul umyślny nie rodzi żadnych ujemnych skutków. Oczywiście faule umyślne wywołują zawsze silne emocje. Liczą się także zdolności aktorskie faulowanego. Jaką zawieruchę spowodował słynny bodycheck Roberta Horry. Steve Nash rozegrał to na Oscara dla roli drugoplanowej [supporting role]. Patrz na YouTube: Letterman - Stupid Pet Tricks: Playing Dead
autor timdan21
w Lakers są same mięczaki i lapety.
autor edi
Trochę tragedia, że od razu tłumaczą się wrzutami na rodzinę.
Swoją drogą dlaczego pisze się tu tylko o takich akcjach w finałach na zachodzie? Dla mnie KG walący dwukrotnie łokciem w rękę Howarda - to było dopiero brutalne. Nie jakieś przypadkowe łokcie, gra aktorska (i kto teraz powinien grać w Hollywood Sasha?! :P), czy inne takie.
autor Piotr Kuśnierzowski
blog: www.nfl24.pl
@mr clutch dzięki za mile słowa. Niestety z powodu braku czasu i lenistwa zaniedbałem go nieco. Za to tutaj zaglądam regularnie z tego samego powodu, co każdy inny :)
Co do całej tej sytuacji, to osobiście traktuję sport jako rozrywkę, emocjonującą ale rozrywkę. Jaki cel ma spinanie się ? Szkoda na to zdrowia, a zamiast zawierania znajomości rodzą się jakieś niepoważne waśnie. Nawet sami zawodnicy mają taką zasadę, aby w wywiadach nie opowiadać o tym co dzieję się w szatni, czy o relacjach personalnych pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Jak przyznają również sami zawodnicy po zakończeniu konfliktów, pykówek tudzież innego trashtalku, że to chleb powszedni i czasami również część wielkiego show, jakim jest NBA. Wszystko to ma na celu podsycać napięcie i całą atmosferę wokół spotkań, które z czasem urastają do miana tych epickich bitew, o których wspomina się później latami. Swoją drogą Vujacic mając niepochlebną prasę w swoim kraju, jak i wśród kolegów z reprezentacji, nie jest im niezbędny do szczęścia. Słoweńcy i tak sobie radzą znakomicie. Ja jednak chciałbym choć raz zobaczyć tę reprezentację z pełnym rosterem graczy NBA, ciekawe ile by wtedy ugrali i czy spisali by się lepiej aniżeli aktualny skład. W końcu mają u siebie całą masę dobrych zawodników, zarówno z przeszłością w NBA (Nachbar), jak i kilku obecnie grających, oprócz Dragica i Vujacica są to dodatkowo Nesterovic, Udrih i Brezec. Spora część reprezentacji to Europejskie gwiazdy (E. Lorbek, Lakovic, Smodis) oraz kilka dogorewających gwiazdek (Jagodnik). Ciekawe jak ludzie zapatrują się na ten cały konflikt w ich kraju. Czy traktują go jako szopkę, show i krwawą batalie ;)
autor naimado
blog: poprostubasket.bloog.pl/
Podobno udało się odczytać zapis czarnej skrzynki rejestrującej przebieg meczu Phoenix:Lakers - mimo szumów słychać jak Dragić mówi do Sashy 'ruki w horu' - co na nasze oznacza 'ręce do góry'. Zaskoczony Vujacić zareagował instynktownie i inadvertently potrącił Gorana, a ten rzeczywiście odegrał teatr jednego aktora. Dragic powinien dostać dwa dachy. Jeden z straszenie wspólrodaka, a drugi za symulowanie.
autor timdan21
haha Dragic zachował się jak włoscy piłkarze
autor xxx
Dragic go sprowokował, a niestety na Sashkę to podziałało....w tym starciu kibicuję LA, ale tacy ludzie przynoszą wstyd Lakerom, tak jak Busquets mojej ukochanej Barcelonie. Sam dobrze wie,że uderzył go specjalnie - lewa ręka poszła wyraźnie szybciej i bardziej zdecydowanie do góry, niż prawa.
autor damian173
ahh ta bałkańska krew ;D
autor hellboy
blog: go LAL!
Apeluje autorów naprawdę chyba o cenzure tych żenujących wpisów.
Weźcie się trochę ogarnijcie dzieciaki.
Co do zajścia- obiektywnie --> Błąd Vujacica ewidetny i tyle. Dragic bystrze, rzucił swoje punkty i to się liczy.
autor Majchu
nie dragic, tylko dragon sosnowski, nie vujacic tylko vitalii klitschko, nie trash talking, tylko poszło normalnie na pięści, na jakiejś salce z zamykanym dachem ...i to chyba gdzieś w bundeslidze :D ps. swoją drogą ciekawe czy kiedyś dożyję trashu w wykonaniu dwóch polskich koszykarzy w NBA? jeszcze w playoffach?! np. Trybański cos mówiący o matce Gortata i ojcu, o farciarskich medalach z lat '60 ;) :D
autor żartowniś
Skoro ktoś nazywał głaskanie tricepsem glacy Fisha przez Lopeza chamskim zagraniem to jak wogóle można bronić tutaj tego zakompleksionego (i słusznie) gościa? *** tak miało być
autor ~Qlasty~
Znowu wcina posty. Niemniej zamiast pierdolić proponuję włączyć recap ze strony nba. Tam w 16/9 w szerszym planie widać, że Goran wracał po udanej akcji do obrony a to Saszka odwrócił do niego głowę szukając zaczepki bo znowu go 'kolega' objechał. Potem oczywiście Dragic zaczął coś gadać ale rozpoczęcie tej, nie oszukujmy się, mini potyczki na słowa, o czym by nie mówili, było zainicjowane przez Lakera. Potem już dał popis głupoty totalnej. Skoro ktoś nazywał głaskanie tricepsem glacy Fisha przez Lopeza to jak wogóle można bronić tutaj tego zakompleksionego (i słusznie) gościa?
autor ~Qlasty~
polowa z was pisze teksty mocno najaranym,czy wy nie widzicie czy moze hejterstwo nakazuje nie dostrzegac tego iz ewidentnie dragic sapal cos do vujaciica, nie wiem co ale po stylu i po tym jak wjebal sie w niego cialem mozna wnioskowac ze nic przyjacielskiego
autor rehus
W G5 ten gówniarz Dragic również coś tam sapał do Vujacica. Frajer, takich załatwiam jednym beknięciem
autor edek
Licznik odwiedzin: 17 059 077 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: