Maciej Kwiatkowski@pawcio - nie che mi sie szukac w necie przeciwnikow w finalach dla bulls, ale tam tez byla 1 opcja w ataku (MJ) + czasami Pippen dla gry w PO, i co? jak wiemy byczki sa slawa owiane na zawsze ;D oczywiscie nie porownuje Kobasa do MJ, a tym bardziej Gasola do Pippena. nic nie znaczy wg mnie czy w jakims zespole zdobywa najwiecej punktow 1 osoba, czasem druga, czy caly zespol na zmaine
autor dvd85
Jeszcze jedno to cytat z innego bloga "supergigant"
ale to chyba kwintesencja tego jaki skład ma Boston i jak ciężko o taktykę która to ogarnie
"Pierce, Allen, Pierce, Rondo, Allen, Rondo, Allen, Garnett, Rondo, Allen, Garnett, Allen, Pierce, Davis, Pierce, Wallace, Pierce. To liderzy strzeleccy Boston Celtics w kolejnych meczach tegorocznych playoffs. A Lakers? Kobe, Kobe, Kobe, Gasol, Gasol, Kobe, Kobe, Kobe, Kobe, Gasol, Kobe, Gasol, Kobe, Kobe, Kobe, Kobe. Celtics są nieprzewidywalni. 6 liderów, z czego żaden dwa razy z rzędu. W Lakers dwóch, z czego jeden dwunastokrotnie, drugi - cztery razy. Lakers są drużyną Kobe Bryanta. Celtics są Drużyną."
Co wy na to fani LAL??
autor pawcio
@pawcio Nie jestem fanem Lakersów. Bynum jest lepszym defensorem na Perka niż był Howard. Wiąże się to tylko z tym jak gra Perk w ataku (jego ruchy, jego brak zwodów). W takich prostych sytuacjach jednak przewagę jaką ma Bynum nad Perkinsem jest na wagę złota. Artest w tej serii będzie miał tylko jedno zadanie - zatrzymać Pierce'a. I nie będzie miało znaczenia co będzie robił w ataku, bo jęsli Pierce nie będzie dostarczał punktów dla C's to brak Artesta w ataku nie będzie odczuwalny. Jak dla mnie te wszystkie oceny Artesta co do jego gry w ataku nie mają znaczenia. On nie będzie rozliczany z tego czy będzie miał średnią na mecz w okolicach 15 pkt/mecz czy 8 pkt/mecz. On będzie rozliczany z tego ile Pierce będzie potrzebował wykonać pracy by zdobyć 20 czy więcej punktów (na jakiej skuteczności, po ilu próbach). Lakers wiedzą, że przeciw Celtics będzie im znacznie trudniej zdobywać punkty więc Artest i jego obrona będą decydujące.
autor True
@True, ok masz prawo jako fan Lejków tak uważać , to oczywiste , jednak twierdzenie że Bynum jest lepszym defensorem niż Howard jest dośc odważne jakoś go w top 5 deffence w żadnej z 3 piątek nie było a Howard nawet dostał figurke;)).
Druga sprawa , Perk ma do pomocy Sheeda 211, może on i stary ale grac umie;)), do tego Davis i jak by trzeba było KG , takich podkoszowych nie ma nikt w tej lidze.Kilka zespołow juz sie o tym w PO przekonało.
Z całym szacunkiem ,ale tylko Gasol jest z tej samej pólki,(Odom to średniak, solidny, ale to nie ta sama liga) a to może byc za mało.Gadajcie co chcecie, ale Ron Ron nie gra tak jak byście chcieli, a w ostatnim meczu gdyby nie super fart (brak zastawienia przez super zbieracza) nikt by mu tej cegły za 3 nie darował, a tak się wycieło;)).Może Ron się ocknie , może Bynam będzie zdrowy cały czas , ale jak nie ,to kim Phil chce ta serie wygrać?? jednym Kobem??
autor pawcio
Jeśli Perk będzie wypychał Bynuma spod kosza to C's będą mieli go (Andrewa) z głowy w dwóch zdarzeniach - Bynum nie będzie dużo punktował, bo gra poza trumną to nie jego gra; - wypchnięcie Bynuma spod kosza wyeliminuje możliwość dawania drugiej szansy Lakersom co jest newralgicznym punktem w tym Finale. Jeśli C's będą grać w obronie tak by dawać tylko jedną szansę zdobycia punktów to Lakers przegrają, bo w pojedynku na obronę to w tej chwili nikt nie ma szans z tą z Bostonu.
autor True
@Kris , Perk robi różnicę, porównywanie statów Bynama który grał przeciw zespołom bez centra, z Perkiem walczącym z Howardem i Shaqiem jest czystym mydleniem oczu.Poza tym miał Sheeda do pomocy, od tego jest sklad żeby nim rotować , jeśli twierdzisz że Sheed grał piach to chyba inne mecze oglądałeś.
Przyznam że irytuje mnie jak wielu fanów basketu tu piszących nie widzi pracy w obronie , rajcuja was wsady , asysty i power bloki , ale umiejętność zastawiania , przekazywania na zaslonie , praca nad pozycja w pomalowanym to dla wielu "nieciekawe".No chyba że ktos dostanie z łokcia ;)
No cóż zdobywanie koszy jest bardziej medialne :))) na szczęscie to defensywą wygrywa się mistrza.Prawda stara jak NBA.
autor pawcio
@pawcio Po serii Celtics vs Magic nie mam wątpliwości że tandem Bynum-Gasol jest znacznie wartościowszy niż Howard-Gortat/Lewis/Bass. Bynum i Gasol to są dwa wielkoludy o dużym zasięgu ramion, który jest większy niż Gortata czy nawet Howarda. Bynum nie będzie musiał nadążać za Rondo, bo to nie będzie jego rolą - on będzie zabierał miejsce pod samym koszem. Perkins też nie będzie miał łatwiej, bo nie będzie miał już Howarda na przeciw siebie. Różnica między nim a Bynumem jest znacznie większa niż przeciw Howardowi. Na te manewry Perka w ataku - odpowiednie ustawienie i wyciągnięte wysoko ręce Andrewa będą znacznie cięższą przeprawą niż skoczność Howarda.
autor True
@ True piszesz "Z Bynumem i Gasolem Lakers mają większą ścianę przed koszem niż Magic i Cavs" , mam tylko jedno pytanie jakie zioło jarasz???
Kontuzjowany Bynam który ma problem ze znalezieniem miejsca nawet nie zdązy za Rondo się obejrzeć ,a Gasol owszem jest doskonałym graczem , szybkim i myslącym ale Rajon o tym wie , a on się dość szybko uczy nie wbijał sie jak widział że nie da rady , ma inne sposoby rzucał sprzed LbJ-a i Howarda sporo wpadało;)).
SvG grał Howardem i Gortatem żeby Rondo nie wchodził w pomalowane a obejżyj top 5 żeby zobaczyc co on z nimi robił;))
Chyba że próbujesz mi wmówic że duet Howard Gortat jest gorszą ścianą niż Bynam Gasol.;)))
autor pawcio
W 2008r Lakersi nie mogli grać Arizą bo ten miał złamaną kość śródstopia, Bynum był świeżo po kontuzji kolana i związanej z tym długiej przerwie. Do tego nie oszukujmy się, że Vujacic robił tam komukolwiek krzywdę. Teraz LA mają Artesta, który z pewnością utruje życie Piercowi a jak pokazała seria z Phx trafiają mu się mecze gdy bryluje w ofensywie. Sam Artest przed sezonem powiedział, że jeśli LA nie zdobędzie tytułu to będzie jego wina, więc raczej motywacji mu nie zabraknie.
Doszedł do zespołu Shannon Brown, który geniuszem może nie jest ale jest bardzo szybkim i atletycznym obrońcą. Całkien niezłym by wypuścić go właśnie na Rondo o czym panowie z ZP1 zdaje się zapomnieli. Oczywiście nie twierdzę, że Brown zatrzyma Rondo ale będzie mógł mu uprzykrzać życie na zmianę z Fishem i zrobi to lepiej niż Farmar. Tego w 2008r nie było.
Bynum pomimo, że nie w pełni sił to jednak w przeciwieństwie do 2008r gra przez całe playoff. W dodatku pomimo słabszej niż normalna dyspozycji nadal pokazuje na boisku więcej niż Perk odpowiednio Bynum 9,1pkt 7,7 zb i 1,7blk zaś Perk 5,6pkt 6,4zb i 1,9blk grając minimalnie dłużej niż Andrew. Dodatkowo postawa Bynuma zależy w dużej mierze od tego czy złapie szybko faule. Dlatego w serii z Phx grał tak słabo. Jednak w Bos nikt z wysokich nie gra tak często penetracji jak Amare więc szanse na sporo minut dla Bynuma są zdecydowanie większe. Nie rozumiem więc tego straszenia Perkinsem. Tak samo zresztą jak straszenie Sheedem. No chyba, że 6,5pkt i 2,2 zbiórki na mecz to dla kogoś rewelacja. Dla mnie nie. Szczególnie, że Sheed ostatnimi czasy pkt zdobywa głównie rzucając za 3 a w bronieniu tego LA są najlepsi w lidze. Trzeba więc również liczyć, że i Allen (Ray) będzie potrzebował oddać więcej rzutów niż normalnie by uzbierać te swoje 17pkt. Bo nie sądzę, że nadal będzie siepał trójki z 40% skutecznością.
Następnie jeśli chodzi o Garneta. Łatwiejszego przeciwnika dla Garneta od Jamisona oraz mającego straszne problemy ze skutecznością za 3pkt i grającego piach w post up Rasharda Levisa, nie ma. Gasol ma świetną grę post up (chyba nawet najlepszą) i będzie tym sprawiał Garnetowi dużo większe problemy niż duo Jamison, Rashard razem do kupy. W dodatku Gasol świetnie podaje (średnia asyst wyższa niż Raya Allena) co w ofensywie trójkątów jest szalenie ważne.
No i na koniec zostaje Kobe, który gra zdecydowanie lepszą koszykówkę niż w 2008r.
Swoim postem nie chciałem nikomu wmawiać, że LA wygrają tę serię ( na co oczywiście liczę) ale zaprezentowanie paru informacji i opinii w kontrze do tych postów twierdzących, że dla Bostonu to będzie spacerek a LA są gorszą drużyną niż w 2008r.
Cóż już niedługo się wszystko wyjaśni.
Showtime:)
Pozdrawiam
autor Krismaciejewski
dzizas ilu tu taktyków ,statystyków i asystentów , a w NBA brakuje fachowców ;)))
Choc mam wrażenie że kilku to by bardziej do kabaretu jakiegos pasowało.
autor pawcio
Dopóki Rondo nie będzie demolował Fischera, dopóty Bryant będzie krył Allena. Pozostawienie Allena i Fischera obok siebie nie jest priorytetem dla Lakers. Mimo wszystko Bryant nie będzie potrzebny do krycia Rondo (na to by móc stać dwa metry przed RR Fischer może wystarczyć - jeśli Bryant miał by tak kryć to jaka korzyść z tego była by dla Lakers?). Z Bynumem i Gasolem Lakers mają większą ścianę przed koszem niż Magic i Cavs. Więc nawet jeśli Rondo w niektórych fragmentach będzie mijał Fischera to już nie będzie miał takiej czystej drogi do kosza jak dotychczas. Zresztą z Magic pod koniec serii Rondo już nie penetrował tak często jak w serii z Cavs czy z pierwszych meczów przeciw Magic i mimo wszystko C's mogli to zakończyć w 4 spotkaniach. Lakers mają Artesta na pozycji nr 3 - i tutaj jest klucz do zwycięstwa w tej serii. Jeśli Pierce nie da się zatrzymać Ronowi to C's mają większą szansę na zwycięstwo. Z kolei jeśli Artestowi uda się ograniczyć Pierce'a to szanse Lakers mocno wzrosną.
autor True
nie zdziwilbym sie jakby bylo krycie, rondo-kb24, allen-artest, fisher-pierce, zobaczcie, ze jak kb wezmie rondo, to allen bedzie miazdzyl fishera swoim bieganiem na zasłonach.
autor Purpur aka Melo # 15
@mi$hu Lakers w tamtym okresie byli na etapie tworzenia nowego zespołu po przybyciu Gasola pod koniec okienka transferowego. Więc od tamtego czasu to już są inni Lakers. Do tego będą mogli wysłać Bynuma na jakieś 20 min. walki co też jest wielkim atutem. Na pozycji małego skrzydłowego była największa luka - Ariza grał w sumie 45 min. przez całe playoffs'08 przez co Walton mógł się cały czas ogrywać co przeniosło się na jego większą pożyteczność. Ale to tutaj (na pozycji nr 3) Boston miał największą przewagę. Z chwilą przybycia Artesta jednak dużo się zmieniło na korzyść Lakers. Przez pryzmat samych składów te Finały dają lepszą pozycję wyjściową Lakersom niż to miało miejsce dwa lata temu.
autor True
@mi$hu Lakers w tamtym okresie byli na etapie tworzenia nowego zespołu po przybyciu Gasola pod koniec okienka transferowego. Więc od tamtego czasu to już są inni Lakers. Do tego będą mogli wysłać Bynuma na jakieś 20 min. walki co też jest wielkim atutem. Na pozycji małego skrzydłowego była największa luka - Ariza grał w sumie 45 min. przez całe playoffs'08 przez co Walton mógł się cały czas ogrywać co przeniosło się na jego większą pożyteczność. Ale to tutaj (na pozycji nr 3) Boston miał największą przewagę. Z chwilą przybycia Artesta jednak dużo się zmieniło na korzyść Lakers. Przez pryzmat samych składów te Finały dają lepszą pozycję wyjściową Lakersom niż to miało miejsce dwa lata temu.
autor True
@True tyle, że artest nie jest przekonywujący, gra za bardzo w kratkę. Rozumiem, że to spory plus w obronie, ale w ataku brakuje mu tej dynamiki którą dawał Ariza. W porównaniu do LAL 2008 zginął też gdzieś w tych PO Luke Walton i Vujacic, którego od dawna nie ma. Jordan Farmar też nie jest eksploatowany. Lakers nie zachwycili mnie w dotychczasowych seriach, a przeciwników mieli generalnie "mniejszych". Boston przeszedł za to 2 najlepsze drużyny RS I D Wade'a.
autor mi$hu
Lakers najlepszym zespołem zbierającym w ataku?ale z kim oni grali w tych PO?thuner prawie wogóle nie mają centra bo nenad jest tragiczny ,nie nadaje sie juz do NBA. Utah tez wysokich nie mieli,hahaha same kontuzje,a suns do tej pory nie bronili.Boston ma wysokich , na każdego z wysokich lakers mają odpowiedź.ławka lakers to porażka,moze nawet najgorsza w lidze.boston ,moze nie miec odpowiedzi na bryanta,ale dwa lata temu pierce wykonał na nim zajebista robotę,kto nie wierzy niech obejrzy jeszcze raz.
autor aaaa
Ten tekst o aborygenach był ironiczny, bo w tym sezonie Rajon tez trafił w jakims meczu 2-3. Ten jego rzut coraz rzadziej mozna podciagac pod wade i sie nim wykrecac, bo coraz czesciej trafia poldystans i tu juz jest grozny, a noikogo nie dziwi jak trafi z dystansu, bo wiadomo, ze od ostatniego roku sie niezle poprawil.
autor Ksero
blog: celtics.e-nba.pl
Ksero, rok temu w PO trafil dwie kapitalne trojki bodajze w meczu nr6 z Orlando. Mow mi aborygen :) Pamietam po drugiej trojce komentarz chyba Breena o postawie Rajona: "Just give me that ball, I'll knock it down". Byl taki moment w tym meczu, ze z Andrzejjjem juz myslelismy, ze jestesmy w finalach konferencji. Ale Orlando "wrocilo" wtedy a jak sie skonczyl 7. mecz - wszyscy wiemy. Generalnie to 95% trojek RR rzuca gdy konczy sie czas 24 sekund. Ale jego rzut wyglada duzo stabilniej - ostatnio nawet Jeff van Gundy to zauwazyl
autor KiTt
@ksero: z tych PO pamiętam jak trafił dwa mid-range w dwóch akcjach pod rząd,ale nie pamiętam w którym meczu ;)
autor mostnewest
@Ko1, zobacz ile on tych rzutow oddaje, najeczescjiej jak juz 24 sekundy uplywaja, to nie jest Ray Allen, ktory oddaje po 4-5 rzutów w meczu tylko Rondo, ktory odda, albo jeden, albo wcale, skrajne przypadki po 2. Starzy Aborygeni mowia, ze raz trafil 2-3 rzuty z dystansu w jednym meczu o podobno jest w tym duze ziarenko prawdy.
autor Ksero
blog: celtics.e-nba.pl
Licznik odwiedzin: 17 059 077 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: