Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 406 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


WRESZCIE COŚ PEWNEGO W SPRAWIE LEBRONA

środa, 30 czerwca 2010 6:21
Skocz do komentarzy

Image and video hosting by TinyPic

LeBron James wróży z talku.

Przemek Kujawiński

Zmęczeni wciąż pojawiającymi się nowymi plotkami na temat losów LeBrona James? Mamy dla was wreszcie coś pewnego w tej sprawie. Ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i postanowił poradzić się sprawdzonych źródeł. Konkretnie Tom Lorenzo i Nado Di Fino z Fanhouse'a.

Panowie wyszli z rozsądnego założenia, że tajemnicze "źródła zbliżone do" wyczerpały już swoją wiarygodność. Wypytali więc o przyszłość LeBrona ludzi, którzy na przyszłości znają się najlepiej: astrologa, eksperta od mowy ciała, eksperta od charakteru pisma, ekspertkę od czytania z fusów i wróżkę. Na koniec zaś udali się do źródła najpewniejszego i porzucali lotkami w mapę Stanów Zjednoczonych. Wyniki są zadziwiające.

 Andrea Mallis - astrolog: "Z łatwością widzę Jamesa idącego to któregoś z klubów z okolic Nowego Jorku. Widzę zmiany, wszędzie w jego przyszłości. Widzę go naprawdę głodnego zmiany."

James jest Koziorożcem, co czyni go ambitnym, poważnym, bezstronnym i materialistą. Jego znak księżycowy to baran, który jest ściśle związany z atletyzmem.

"Jeśli masz planetę w tym znaku, to odczuwasz to jako sprawę osobistą."

Obecny układ planet, a więc jak wszyscy wiemy Jowisz w koniunkcji z Uranem, nie wróży dobrze szansom Cleveland. Układ ten skłoni LeBrona do podążenia za wielkim rynkiem w Nowym Jorku.

Dużych szans Cavs nie wróży też Kevin Hogan - specjalista od mowy ciała, który zaanalizował konferencję prasową po szóstym meczu z Celtics.

"Gdy wspominał "opuszczenie Cleveland"  konsekwentnie pocierał ucho, lub drapał się po nosie. To nie oznacza, że ktoś kłamie, ale często wskazuje, że osoba jest niespokojna z jakiegoś powodu, albo jest tu jakaś niezgodność.  (...) Opierając się na pierwszych 4 minutach nagrania... on nie wróci do Cleveland."

Przy okazji "mowa ciała" LeBrona wskazuje również na to, że tak naprawdę nie jest on przywiązany do miasta, fanów, czy nawet swoich dotychczasowych kolegów z drużyny...

Gwóźdź do trumny Cleveland dobiła Michelle Dresbold - specjalistka od charakteru pisma, która wyczytała dużo z autografu Jamesa.

"Prawie każda odnosząca sukcesy osoba ma wznoszące się pismo. Ludzie, którzy mają dużo energii i są entuzjastyczni mają wznoszące się pismo."

Niezwykle istotne jest "wielkie O", które znajduje się na końcu podpisu. Symbolizuje ono koszykówkę. Nie jest to przypadkiem nawet jeśli James może myśleć, że to po prostu podpis, bo nasz podpis reprezentuje to kim jesteśmy. Przechylenie pisma w prawo sugeruje natomiast, że będą nim kierowały emocje. I wcale nie oznacza to, że skieruje swój wzrok na swój rodzinny stan:

"Ma w sobie tę siłę, która każe mu być największą gwiazdą. Chociaż kieruje się emocjami, pójdzie tam, gdzie ma szansę wywrzeć największy wpływ i być największą gwiazdą."

Odrobinę nadziei do serc kibiców Chicago Bulls sączą natomiast herbaciane fusy. Tanya Lester, która czyta z fusów już od 15 lat i mieszka na wyspie 3 godziny drogi od Vancouver zaznacza, że jest obiektywna, bo nie ma pojęcia ani o LeBronie, ani o koszykówce. Po spożyciu herbatki w kubku jak, nomen omen, byk widnieje dom nad jeziorem Michigan.

Sprawa nie była jednak jasna od samego początku. Na brzegach kubka wyraźnie widać, że LeBron nie chce przesadnie komplikować sobie życia. Po drodze do wnętrza kubka sprawa powoli się jednak wyjaśniała. James ma lubić otwarte przestrzeni, więc nie będzie dobrze czuł się w klaustrofobicznym Nowym Jorku. Wizerunek domu pojawia się dopiero na dnie, co oznacza, że James podejmie decyzję dopiero pod koniec sierpnia. Czeka nas długie lato. Ostatecznym wyborem będzie jednak z pewnością Chicago.

"Jestem bardziej pewna niż kiedykolwiek, że LeBron James zdecyduje się podpisać umowę z Chicago."

Podobne wibracje związane z Chicago odnotowała wróżka Amanda na początku stawiania Tarota. Zadziwiające zważywszy na to, że również nie miała pojęcia kim jest LeBron. Kolejne karty szybko wykluczyły Cleveland. Ostateczny wybór padł na Nowy Jork:

"Zdecydowanie wygląda na to, że będzie myślał o Chicago, ale ostatecznie wyląduje w Nowym Jorku. (...) Jego przeznaczeniem było być tutaj w Nowym Jorku już 5 lat temu, ale wielu ludzi zakłóciło jego życie."

Metoda ostateczna, a więc rzucanie lotkami, przyniosła nieoczekiwane rezultaty. Największe szanse wydają się mieć Thunder i Spurs. Lebron James i Kevin Durant? O tym nie pomyśleliście prawda?

Swoją drogą ciekawe, co na tem temat myślą wróżki w Ohio...
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 01 lipca 2010 15:14

    James to samouwielbienie na poziomie Mount Everstu i umiejętności na poziomie Rysów. Niech idzie do Seatle i reaktywuje tamtejszy zespół. Oczywiście pod dumnie przmiącą nazwą LeBrons.

    autor e319

  • dodano: 01 lipca 2010 12:56

    @kasia: ogladnij sobie sesje terapeutyczna ron rona ,zrozumiesz dlaczego elbidzej nie moglby grac z kobim... ;D

    go lakers

    autor hellboy

    blog: go LAL!

  • dodano: 01 lipca 2010 5:20

    z tym Zniczem Jaroslaw tez cos slyszalem!!

    autor MalyBenek

  • dodano: 30 czerwca 2010 18:29

    @kasia sądze ze fatalnie, ba! sadze ze kobas z "gwiazda" pretendującą do zdetronizowania kobasa (czyli wade - choc to bez sensu bo ta sama pozycja, lbj, durant, ktokolwiek z tych najwiekszych gwiazd) nie moglby grac razem z kobasem poki co. Dlaczego? ano Kobas ma zbyt wysokie egoistyczne ego (co jest z jednej strony dobre, ale tez ma minusy). Dopiero taka gwaizda moglaby z Kobasem zagrac jak bedzie on okolo 35 lat mial, bo wtedy juz zda sobie sprawe ze najlepszy nie jest i juz nie bedzie a tytuly smakuja znakomicie i ktos by musial mu je pomoc zdobyc (a raczej on jako druga opcja komus z tych gwiazd to umozliwi)./ takie dywagacje to moze jestem ciekaw jak by to bylo lbj wade bosh cp3 no i moze amare, basketball fiction ale to ma do siebie ten czas ktory teraz mamy ;D

    autor dvd85

  • dodano: 30 czerwca 2010 17:47

    ciekawe jak wyglądał by duet Kobe i Lebron ????

    autor kasia

  • dodano: 30 czerwca 2010 15:55

    a ja lubie takie artykuły ;) przynajmniej jest co poczytać jedzac ogórki w sezonie na nie :D takie gadanie o dupie marynin jest pozytywne teraz, ale gadanie a nie milczenie zp1 od pofinalowej fety mistrzow do 1 lipca. brawa dla Przemka przynajmniej cos robi

    autor dvd85

  • dodano: 30 czerwca 2010 15:25

    Przecież Lebron przejdzie do Znicza Jarosław. Pewne info od jego manikiurzystki.

    autor Behemot

  • dodano: 30 czerwca 2010 13:40

    Nie no miazga, po 3 linijkach przestałem dalej czytać :)

    autor Majchu

  • dodano: 30 czerwca 2010 10:13

    No to mamy namacalny dowód, że idzie do Clippers.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 30 czerwca 2010 8:02

    Nieeee nieeee nieeeee dajcie spokój przecież 1 lipca to już jutro - mogli byscie się powstrzymać :)

    autor Bronio

  • dodano: 30 czerwca 2010 7:38

    a DNA sprawdzali?
    rzygać się już tym gdybaniem chce :P
    ale sezon ogórkowy trwa i niektórzy się muszą wykazać ;)

    autor loras

  • dodano: 30 czerwca 2010 7:33

    po tym artykule mozna byc jeszcze bardziej zmeczonym.... ;p

    autor hellboy

    blog: go LAL!

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 059 210 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u