Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 412 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


POZNAJCIE TEDA ST. MARTINA

wtorek, 31 sierpnia 2010 12:51
Skocz do komentarzy
Marek Dziuba

Pamiętacie swój życiowy rekord w rzutach osobistych? Myślicie, że to dużo? Pochwalcie się w komentarzach, ale zanim to... poznajcie pewnego pana:

Ted St. Martin.

Być może
już kiedyś to nazwisko obiło Wam się o uszy. Mowa o najlepszym na świecie wykonawcy rzutów osobistych, który jednak nigdy nie grał w NBA i chyba tylko dlatego pozostaje wyjątkowo anonimowy. Zapytacie w takim razie, "co takiego osiągnął?"

Ted piętnastokrotnie bił własny rekord Guinessa pod względem trafionych rzutów osobistych z rzędu. Zaczął w 1972 roku.


Moje oczy niemal wyszły z orbit, a szczęka długo leżała na podłodze, kiedy przeczytałem, że w 1996 roku ustanowił ostatni, ciągle aktualny rekord w tej kategorii. Uwaga. Trafił 5221 osobistych z rzędu. Pięć tysięcy dwieście dwadzieścia jeden rzutów bez pudła! Zajęło mu to ponad siedem godzin! Wyobrażacie to sobie? nie-sa-mo-wi-te!


Ted ma obecnie 75 lat i prowadzi normalne, skromne życie.
Mimo dwóch operacji barków uważa, że wciąż mógłby ograć w pojedynku na osobiste każdego koszykarza z NBA. Chętnie oferuje swoją pomoc - przede wszystkim dzieciom - bo o dziwo nie spotyka się ona z głębszym odzewem graczy z NBA. A jak sądzi, każdemu chętnemu do nauki jest w stanie podźwignąć skuteczność FT do 90%.

Shaq i Ben Wallace powinni pytać o numer telefonu...

Jeśli zainteresowała Was osoba Martina, zachęcam Was więc do zapoznania się z artykułem Tima Povtaka (fanhouse.com).
Warto.

St. Martin: "Od zawsze zaskakiwało mnie to, dlaczego tak dobrzy sportowcy są tak słabymi wykonawcami rzutów osobistych. Zarabiają tyle pieniędzy, ale przegrywają mecze, bo nie potrafią trafiać takich rzutów. Nie wygląda też, aby się tym jakoś szczególnie przejmowali. To źle. Wsady nie wyglądają już dla mnie tak fajnie, kiedy widzę, że koszykarz nie potrafi trafiać osobistych."
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 02 września 2010 2:08

    "a gdzie jest napisane, ze jest to rekord guinessa?"

    -"Ted piętnastokrotnie bił własny rekord Guinessa pod względem trafionych rzutów osobistych z rzędu"

    -brak słów na taką ślepotę. Szacunek dla gościa ^^

    autor biz

  • dodano: 01 września 2010 17:02

    glapa rzuć okien na ten link http://en.wikipedia.org/wiki/Ted_St._Martin tam jest odpowiedź na Twoje pytanie, podobnie jak tutaj http://www.nbsafreethrows.org/records i na kilku innych stronach, to jest komisyjny rekord, bez żadnej ściemy. A najlepiej rzuć okiem na strone tego gościa http://www.sharpshooterfreethrows.com/

    autor naimado

    blog: poprostubasket.bloog.pl

  • dodano: 01 września 2010 16:38

    Fito! a gdzie jest napisane, ze jest to rekord guinessa? w jakim wydaniu jest zapis, bo nie natrafiłem? A to, ze on robi to lepiej ode mnie, coż, moim pocieszeniem jest fakt, ze rownież i od ciebie. A do komuny wróć, cóż ...poprostu taki jest fakt.

    autor glapa

  • dodano: 01 września 2010 11:16

    Wallaceowi i Shakowi już to nie potrzebne - najlepiej jakby takie lekcje brał dzisiaj taki np Rondo

    autor Stanisław

  • dodano: 01 września 2010 6:29

    przecież jest napisane, że ziomek przygotowywał się do tego od 75, czyli bite 20 lat trenował, dzień w dzień

    autor ChrisCRS

  • dodano: 01 września 2010 4:18

    Glapa, rekordy guinessa są komisyjnie bite i zatwierdzane, więc to nie jest żadna ściema. Kiedyś oglądałem na discovery reportaż o nim i są filmy z jego rzutów. Skończ zazdrościć, że ktoś potrafi coś robić lepiej od Ciebie i pogódź się z tymi faktami.

    autor Fito

  • dodano: 01 września 2010 0:34

    Zajebiste jest to, że Shaqowi tafienie takiej samej ilości rzutów zajęło niemal całą karierę!!! :D

    autor engarde

  • dodano: 31 sierpnia 2010 23:32

    niezły kozak ;)

    autor yaro

  • dodano: 31 sierpnia 2010 23:22

    trochę matematyki, przeczytałem na wiki że zajęło mu to 7h 20min, więc: (7 * 60 * 60) + (20 * 60) = 26 400 <--tyle sekund rzucał i trafił 5221 razy, czyli: 26400/5221=5,05650259, czyli raz na 5 sekund oddał rzut... wydaje mi się, że jest to nierealne, chociaż jak tak sobie rzucam na sucho przy zegarku to wychodzi, że jest realne... co wy na to?

    autor matematyk

  • dodano: 31 sierpnia 2010 23:00

    glapa jesteś po prostu kretynem

    autor komuno wróć

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:59

    i chuj mu z tego. nie ma propsow, nigdzie nie gral, nic mu to nie dalo w grze... ahh niech sie cieszy, whatever

    autor jasiek

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:55

    a ja zadam kłam temu żekomemu rekordowi. Juz mowie dlaczego kłam. Po pierwsze taki wyczyn powinien byc uświadczony przez nas chociażby na youtubie, w koncu jest tam taki wyczyn Lebrona jak pierdzi przy brazylijczyku, a nie ma 5200 wolnych pod rząd? kiedy to było? sto lat przed internetem? poza tym to jest niewykonalne, gosc 60 lat i 7 godzin rece uniesione i ciska piłkę przez 5200 ponad razy? nie wierze poprostu.
    nie ma mozliwości,nie ma opcji!

    autor glapa

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:53

    czy tylko ja chciałbym poświęcić swoje życie aby pobić rekord pana Teda ? hehe :)

    autor ftthrower

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:40

    A najlepszym nie jest czasem Fred Newman? Wiem, że do niego należał albo należy nadal rekord w ilości trafionych trójek pod rząd. Tutaj jest o nim tekst: http://www.sport.pl/sport/1,74696,5155898.html

    autor Pepis

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:38

    Wow to się nazywa powtarzalność z uwzględnieniem efektu zmęczenia przez 7 godzin. Dziwie się że gość nie starał się uczyć powtarzalności rzutów i ich modyfikacji uwzględniając zmęczenie. Niektórzy trenerzy w ogóle nie poruszają tych aspektów a szkoda, później jest jak jest. No ale ... brawa dla Teda.

    autor naimado

    blog: poprostubasket.bloog.pl

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:29

    corales! copobiegac 30 minut, jak koleś trafiał po siódmej godziniei to w wieku 60 lat!!! zastanow sie

    autor lukas

  • dodano: 31 sierpnia 2010 22:23

    Litwa pokazała charakter, z zazdrością można patrzeć. Świetny mecz ;]

    autor ChrisCRS

  • dodano: 31 sierpnia 2010 21:57

    49 rzutów. L I T W A !

    autor Wariorrs Legendary

  • dodano: 31 sierpnia 2010 21:37

    Panie Dziuba i spółka - nie ma czegoś takiego jak rzuty osobiste.Są rzuty WOLNE Wstyd i tyle.

    autor Mac

  • dodano: 31 sierpnia 2010 20:51

    rekord 24 z rzedu, ale skutecznosc ogolna ponad 80 % :)

    autor radek3

 123  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 059 507 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u