Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 414 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


BOOZER MIERZY W MISTRZOSTWO

sobota, 04 września 2010 2:09
Skocz do komentarzy

Image and video hosting by TinyPic


Przemek Kujawiński

"Myślę, że mistrzostwo jest dla nas realnym celem."

Kto to powiedział? Wade? Bryant? Garnett? Nic z tych rzeczy. Takie cele dla swojego zespołu wyznacza Carlos Boozer. Nowy nabytek Bulls jest przekonany, że zespół z Chicago będzie w stanie w przyszłym sezonie walczyć o wygranie ligi.

"Z kombinacją tego, co mamy w naszym zespole, ze mną pod koszem, Derrickiem Rose jako rozgrywającym, Joakimem zapełniającym środek, wszechstronnym Luolem Dengiem na skrzydle, myślę, że mamy drużynę, która może mierzyć się z każdym. Jesteśmy w stanie rywalizować z każdym zespołem w tej lidze. (...) Jestem bardzo podekscytowany byciem częścią tej drużyny. Nie mogę się doczekać gry. Nie mogę się tego doczekać widząc jak dobrzy możemy być. Musimy to sobie udowodnić. Myślę, że na papierze wyglądamy fantastycznie. Myślę, że musimy to przełożyć to, co mamy na papierze na parkiet."

Przed sezonem w każdym zespole znajdzie się ktoś, kto postawi poprzeczkę wysoko. Ostatecznie rację ma tylko jeden. Na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić, by Bulls mieli jakąkolwiek szansę na mistrzostwo. Zresztą niespodzianką byłoby zwycięstwo którejkolwiek drużyny spoza grona Lakers, Heat, Celtics. Nie da się jednak ukryć, że Chicago dokonało sporych wzmocnień, które, co ważniejsze, przed sezonem wyglądają na jak najbardziej trafione. W sezonie regularnym powinni być w stanie walczyć o wysokie miejsca na Wschodzie, z pierwszą czwórką włącznie.

Pytanie brzmi, czy Tomowi Thibodeau wystarczy niecały rok, by uczynić z nich coś więcej niż zespół na sezon regularny. Możemy chyba z góry założyć, że będą dużo lepiej bronić. Obecność Boozera z pewnością rozszerzy zakres zagrywek ofensywnych zespołu. Boozer, Noah, Gibson i Deng mają potencjał by być jednym z najlepiej zbierających frontcourtów w lidze. Kyle Korver zapełni lukę na pozycji strzelby z dystansu. Wszystko w tej drużynie musi się jednak zaczynać od Derricka Rose'a. Jeśli Byki mają osiągnąć coś więcej, Rose musi z gwiazdy przekształcić się w supergwiazdę. I musi zrobić to teraz.

Nie było w historii wielu mistrzów, którzy wygrywali nie mając choćby jednego gracza z najwyższej półki. Ostatnimi czasy tylko Detroit w 2004 roku potrafiło dokonać tej sztuki, ale to był wyjątkowy zespół (przez duże Z) i nie wygląda na to, żeby Byki miały podzielić jego los. Dlatego właśnie, jeśli to Chicago ma kiedyś walczyć o pierścienie, to wszystko to leży w jumpshocie i pewności siebie Rose'a. Sky is the limit.
Podziel się:

Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 07 września 2010 11:36

    Po pierwsze: Lee nie został oddany za Alstona, tylko wraz z Alstonem do NJ (poszedł jeszcze Battie a przyszli w zamian Carter i Anderson). Pozornie wymiana atrakcyjna, ale w praktyce żeby móc zatrudnić Cartera trzeba było mieć pieniądze, które poszłyby na nowy kontrakt Turkoglu, więc również Turka można dodać po stronie strat Magic w tej wymianie. Po drugie: Zarówno Turkoglu jak i Carter grają obecnie słabiej niż sezon wcześniej. Czemu? Ano dlatego, że Turkoglu to zadaniowiec, który potrafi być difference makerem w silnym, ułożonym zespole, a Carter to gwiazda i zawodnik potrzebujący oddawać dużo rzutów i posiadać cały czas piłkę w rękach. I właśnie dlatego Hedo gra gorzej poza Orlando, a Carter gra gorzej w Orlando. I właśnie dlatego taki zespół jak Orlando nie powinien był zamieniać Turkoglu na Cartera! Magic bali się podpisać Turkoglu za 10mln za sezon, a wzięli Cartera za 17mln. Po trzecie: nie wiem jaki jest sens w wypisywaniu całego składu Magików, poza zamgleniem sytuacji. Howard, Lewis, Nelson, Pietrus, Reddick, Gortat byli ciągle w składzie i nic oni dla tych rozważań nie zmieniają. Pytanie brzmi czy zmiana: Turkoglu, Barnes, Lee, Alston na Carter, Richardson, Anderon, Bass, Duhon jest zmianą na lepsze, lub staniem w miejscu? Napewno jest regresem defensywnym. Jest utrzymaniem status quo jeśli chodzi o rzuty z dystansu (ale mając Lewisa, Nelsona czy Reddicka nie czuje się aby właśnie ta sfera wymagała poprawy). Jest lekkim wzmocnieniem podkoszowym (bo właśnie wzmocnień podkoszowych posiadające Howarda i Gortata Orlando potrzebuje?). I jest osłabieniem jeśli chodzi o grę pod presją i o stawkę (przede wszystkim Carter zamiast Turkoglu).

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 07 września 2010 0:54

    Turkoglu byl swietny ale w swoim przedostatnim sezonie w barwach Orlando, tesknie za nim ale w formie sprzed 2 sezonów nie obecnej... teraz jest cieniem samego siebie.Za rok/dwa podzieli los Peji.
    Dobrze ze nie podpisano z nim kontraktu.
    Lee w tym sezonie udowadnił że ponad przecietnosc sie nie wybije, poza tym wtedy trzeba było go wytransferowac aby zalatac dziure po kontuzji Nelsona:) wszyscy chwalili Otisa za to w jaki sposob pozyskał Alstona... bez tego transferu nie byloby mowy o finale.
    Nelson/Duhon
    Carter/JJ
    Pitrus/Q
    Osobiscie chcalbym zobaczyc Orlando z Lewisem na trojce i prawdziwym PF ale gruby chyba nie chce:)
    Lewis/Anderson/Bass
    Howard/Gortat
    Orlando nie jest systematycznie osłabiane raczej stoi w miejscu.

    autor Ko1

  • dodano: 06 września 2010 17:07

    @K: Ale Pietrusa i tak się miało wcześniej. Jakkolwiek nie przedstawi się tej zmiany sprowadzi się ona to zamiany Barnesa na Q-Richa. Pietrus nie jest równie dobrym obrońcą, bo gdyby nim był (będąc faktycznie lepszym w ataku) zająłby miejscie Turkoglu w pierwszej piątce, a nie oddał je nowo sprowadzonemu do zespołu Barnesowi. Poza tym nawet uwzględniając, zdolności obronne Francuza oznacza to zamianę z dwóch dobrych obrońców na pozycjach 2-3 na jednego, co w perpektywie pojedynku z Heat czy Celtics, które na tych pozycjach mają skoncentrowaną główną siłę punktującą jest regresem. Takim samym regresem jakim było sprowadzanie w miejsce świetnego w czwartych kwartach oraz wszechstronnego Turkoglu Cartera, który nie miał absolutnie żadnego doświadczenia w walce o najwyższe cele oraz w przyjmowaniu roli trybika w większej maszynie. I efekty było widać. Od czasu finałów ten zespół jest konsekwentnie pogarszany - Turkoglu, Lee, Barnes wpasowywali się dużo lepiej w grę Orlando niż Carter czy Richardson. Jedyne faktyczne dobre posunięcia odbywały się na drugim planie w postaci ściągnięcia Bassa czy Andersona. Ale piątka staje się coraz słabsza. Co więcej, w przeciwieństwie do głównych sił ligi zmiany w ogóle nie wydają się być przeprowadzane pod kątem najsilniejszych rywali, czyli z punktu widzenia Magic, Lakers i Celtics (oraz od niedawna Heat). Podczas gdy Celtics dokupuje dwóch silnych podkoszowych, aby nie bać się ani Howarda, ani walki na tablicach z Gasolem i Bynumem, podczas gdy Lakers ściągają Barnesa, aby w starciu z Heat Kobe nie musiał się spalać w defensywie i Artest miał drugiego zabijakę do krycia jeden na jeden Wade'a i Lebrona, Orlando dokupuje sobie kolejną strzelbę na trzy (mając już Lewisa, Reddicka, Cartera, Nelsona, Pietrusa itd) licząc chyba, że wystrzelają każdego przeciwnika z dystansu, nie oglądając się jaki to przeciwnik i co sobą reprezentuje.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 06 września 2010 16:38

    Jak ma się Pitrusa który może go bez problemu zastąpic, jest lepszy w ataku i przy tym nie jest gorszym obrońcą to tak.
    Bass,Anderson,Barnes,Pietrus,Lewis czy Bass,Anderson,Q,Pietrus,Lewis?
    Kosmetyczna zmiana...

    autor K

  • dodano: 06 września 2010 12:40

    @K: Piszesz, że wymiana Barnes'a za Richardsona to detal. Potem piszesz, że Richardson może się zwyczajnie nie zmieścić do rotacji. Barnes przez cały sezon był starterem i odpowiadał za krycie 1-1 liderów rywali na pozycjach 2-3. Czyli zamiana pierwszopiątkowego zawodnika, głownego obrońcy na zawodnika poza rotacją to detal?

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 05 września 2010 18:57

    Wszystko rozbija się to że dwa pierwsze mecze były naprawdę wyrównane. A w tej lidze każdy zespół tworzy "zagrożenie".
    Pożyjemy zobaczymy.
    Zmiany na gorsze?
    Barnes zmieniony na Richardsona i Williams na Duhona.
    Detale :) Q nigdy nie lubiłem ale w Orlando jest taka rotacja że chłopak może się do nie nawet nie załapac.. wystarczy wrzucic francuza do pierwszej piątki. I dac wkoncu pograc troche Bassowi na czwórce oraz Lewisowi na trójce.
    Choc gruby pewnie da duzo minut Q gdyz ten lubi rzuac za 3

    autor K

  • dodano: 04 września 2010 18:39

    @K: Wygranie dwóch meczów przy stanie 0-3 świadczy w dużo większym stopniu o rozpaczliwym zrywie a nie o wyrównanej rywalizacji. To ile dla tego zespołu znaczy Garnett pokazały dwa ostatnie playoffs - bez niego odpadli z Magic, z nim walczyli do ostatnich minut z wielkimi Lakers o mistrzostwo. W Orlando nie zaszły żadne zmiany na lepsze, na gorsze owszem. W Bostonie pojawił się jeden z najlepiej kryjących Howarda zawodników w lidze. A i bez tych zmian Boston był przez dwa lata lepszym zespołem w PO niż Magic (przegranie dopiero po 7 meczach bez Garnetta uważam właśnie za powód do dumy na Celtów a nie Magików). Miami, Chicago, Milwaukee - uwierzę w zwycięstwo nad Celtami każdego z tych zespołów (to, że uwierzę w zwycięstwo, nie znaczy, że uważam ich za faworyta), uwierzę również w zwycięstwo Magików nad każdym zespołem w konferencji poza Bostonem. Ale w przegraną Bostonu w bezpośredniej konfrontacji z Orlando zwyczajnie nie wierzę i uważam, że ten brak wiary mam podparty solidnymi argumentami.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 04 września 2010 18:30

    Dziki Jeż Północy nie oglądał tegorocznej serii Celtics vs Magic:)
    zapomniał że pierwsze dwie wygrane Celtów(wyjazdowe!) były naprawdę minimalne, a sama seria nie skoczyła sie 4:0 a jednie 4;2.
    Co sie tyczy nie obecnosci Kevina rok wczesniej?
    No coż wazny zawodnik ale nie tak wazny jak kiedys... w tegorocznych PO wylaczyl Lewisa ale sam rowniez niewiele dawal w ataku bodajze 10 punktow na mecz przy 38 % z gry i 66% z osobistych:)
    Boston starzeje sie coraz szybciej a poza tym nie ma tam juz pewnego speca od defensywy.
    Oczwiscie Boston nadal jest faworytem ale stwierdzenie "Magic w tym sezonie nie stanowią dla Celtics żadnego zagrożenia w ewentualnej serii w playoffs: jest nie tylko naiwne ale wręcz głupie i nie na miejscu:)

    autor K

  • dodano: 04 września 2010 17:29

    @Quester - Dlaczego? Magic od sezonu finałowego konsekwentnie pogarszają zespół (za Turkoglu Carter, za Barnessa Richardson), a i w tamtym sezonie Boston bez KG zajął im 7 meczów. W tym roku oprócz składu, którym z łatwością odprawili Magic na ryby dodali do składu Jermaina O'Neala - zobacz wyniki Howarda przeciwko niemu z zeszłego sezonu w derbach Florydy. O masie Shaqa nie wspominając. Magic w tym sezonie nie stanowią dla Celtics żadnego zagrożenia w ewentualnej serii w playoffs, ostatnie 2 serie dobitnie pokazały jak te dwa zespoły mają się do siebie.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 04 września 2010 17:24

    @Warriors Legendary: O jakości Boozera nie świadczą jedynie umiejętności, ale i pozycja w lidze na swojej pozycji. Gdy Garnett i Duncan powoli kończą kariery ilu jest atletycznych PF bezwzględnie lepszych od niego? Gasol, być może Bosh, Amare chyba nie, Josh Smith też raczej nie, Gerald Wallace i Zach Randolph tylko jeśli patrzeć przez pryzmat ostatniego sezonu i wciąż nie uzyska się pewności. Liga zmierza w stronę dominacji na pozycjach PG i SF, na tle czwórek robiący regularne 20/11 Boozer wypada naprawde solidnie, a obrona to chyba najlepsza słaba strona jaką może mieć w perspektywie pracy z Thibodeau. Na chwilę obecną Bulls z Boozerem wydają się znacznie lepsi niż Bulls po przehandlowaniu Boozera (bo i kogo udałoby im się na niego zdobyć?). Oczywiście za 2-3 lata forma może zniknąć, a kontrakt ciążyć. Ale równie prawdopodobne jest, że Bulls zajmą miejsce starzejących się Celtów i stojących w miejscu Magic jako główny rywal Heat, lub w przypadku porażki eksperymentu w Miami jako głowna siła Wschodu.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 04 września 2010 17:18

    Wspominanie o Celtics bez wspominania o Magic - żałosne.

    autor Quester

  • dodano: 04 września 2010 15:29

    Apsik na centrze to jest duża siła, póki co nie widze aby go doceniano.
    Boozer nie jest tak dobry jak powszechnie o nim sie powiada. Rose nie dostał dobrego wzmocnienia niestety. Boozer zdecydowanie przeceniony i Korver też. Brewer nie sięga tej poprzeczki. Jedynie kolejne postępy Noaha i Derricka zrobia z nich faktycznego pretendenta. Póki co nie ma ekipy! Oczywiście jesli trener okaże sie tak dobry jak się zapowiada to po przehandlowaniu Boozera będzie to mistrz.

    autor Wariorrs Legendary

  • dodano: 04 września 2010 11:55

    Celtics? No bez jaj...

    autor are you kidding me?

  • dodano: 04 września 2010 10:57

    @ŁOWCA TALENTÓW: Sęk w tym, że tym składem Utah już trochę grają i wypadają zdecydowanie poniżej oczekiwań (a lyzka na to ujął to bardzo celnie). Drugim powodem była, zdaje się, kasa. Trzecim to, że poza Deronem siła Jazz staje się coraz bardziej symboliczna. Kirilence i Okurowi daleko do AllStarów, którymi byli, a przy ich wieku (odpowednio 29 i 31) ciężko oczekiwać, że z biegiem lat będą lepsi. Bulls natomiast to zespoł absolutnie nowy. Rose dopiero skończy 22 lata, Noah, Gibson i Deng mają po 25, a dodano jeszcze 24letniego Brewera. To jest zespół na lata, który już teraz potrafił wywalczyć playoffs, a z roku na rok powinien być leszcze lepszy. To jaki postęp potrafią robić z sezonu na sezon młode, oparte na drafcie drużyny świetnie pokazują Portland i OKC. Jak dla mnie dochodzi jeszcze kwestia trenera. Jerry Sloan zasługuje na uznanie za swoją wieloletnią pracę w Jazz, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Co osiągnął mając przez 15 lat pod skrzydłami jednocześnie jednego z trzech najlepszych rozgrywających ever i jednego z trzech najlepszych silnych skrzydłowych ever, tworzących ponadto chyba najlepszy duet w historii koszykówki (duet w rozumieniu współpracy, a nie obecności w jednym zespole, bo tutaj Jordan&Pip, czy Shaq&Kobe jednak chyba mają pierwszeństwo)? O ile brak mistrzostw tłumaczy zbieżność karier z Jordanem, to już sytuacji w konferencji Jordanem nie można usprawiedliwiać. A Sloan mając tą idealnie zgraną parę, nia mając dozwolonej strefy (przeciwko, której nie ugra się nic ich firmowym pick'n'rollem), nie przejmując się kontuzjami (tylko w jednym z 15 sezonów zagrali razem w mniej niż 90% z 82 meczów) wszedł do finału ledwo dwa razy. A w Bykach zaczyna przygodę trenerską najbardziej oczekiwany i obiecujący coach od dawna. Może się to skończyć klapą, lub zwykłą przeciętnością, ale nie ma co ukrywać, że nadzieje są spore i na pewno warto spróbować sił u takiego szkoleniowca.

    autor Dziki Jeż Północy

  • dodano: 04 września 2010 10:48

    Bulls mają bardzo dobry skład i może nie w tym roku ale za rok są w stanie być drugą siłą Wschodu obok Heat. Czemu nie Celtics?? Według mnie Celtowie mają jeszcze sezon gry na takim poziomie jak w zeszłym roku po czym znacznie bardziej będzie widoczna starość niektórych graczy co przełoży się na ich kondycje i poziom gry a sam Rondo nie da rady wygrać z Heat czy Bulls. Jedyne czego mi brakuje w Chicago to brak prawdziwego SG.. Brewer, Bogans, Korver to są zawodnicy którzy powinni dać odpowiednie wsparcie z ławki ale brakuje im kogoś takiego jak Hamilton w Pistons 2004. A co do Pistons to bez przesady to była drużyna bez gwiazd, Billups dopiero po mistrzowskim sezonie stał się tak na prawde AS, Hamilton czy Prince zapowiadali się na graczy formatu AS ale ostatecznie nie osiągneli tego poziomu, Ben Wallace pokazał gdy odszedł za pieniędzmi do Bulls że tak na prawde jest graczem jednej drużyny, jednej piątki, jedynie Sheed był jeszcze AS. ps. nie patrzcie na to że 4 graczy Pistons wystąpiło podczas meczu ASG bo to było jedynie docenienie ich wspólnej dobrej roboty jaką wykonywali w Detroit.

    autor Macias

  • dodano: 04 września 2010 10:21

    a ja tu czegoś nie rozumiem czy naprawdę tak źle miał w Utah, czy zespól Bulls jest o wiele lepszy praktycznie przszedł do Bulls ze względu na walczaka NOaha. Rose jest raczej na równi z Deronem a nawet Deron ma większe umiejętności strzeleckie, lepiej ograny zoty medal w Pekinie, na razie na MŚ Rose zawodzi... poza tym obecnie zachód jest słaby walczyli by z LAkers i OKC.. sprowadzili by jakiegoś Sf może kusili by Melo i by mieli większe szanse na tytuł niż na wschodzie

    autor ŁOWCA TALENTÓW

  • dodano: 04 września 2010 9:43

    @rafa to były gwiazdy, ale nie takie typu Wade, James czy Bryant które w pojedynkę byli/są wstanie wygrać mesz, dlatego tak fenomenalnym zespołem byli tamtejsi Detroit. To nie jest tak,że Bullsi nie mają żadnych szans na walkę o tytuł, to dobry wyrównany zespól na każdej pozycji z silną ławką. Jak wszystko zatrybi to mogą nie jedną drożynę w PO wysłać na łyby. A podejście Boozera cieszy i nie dziwi, bo w takim wypadku to może od razu zrezygnujmy z RS i niech w PO powalczą ze 4 zespoły o tytuł. A Bulls w 2008 grali jak równy z równym z Boston fakt, że byli bez Garnetta, ale Chicago też miało wiele dziur i z rookasem na rozgrywaniu i z dziurami pod koszem, teraz ich szanse są wyrównane, i jak Boston stawia się w roli faworytów to Bullsi obecni daleko im nie ustępują, by czasem nie powiedzieć, żę są lepsi.

    autor ChrisCRS

  • dodano: 04 września 2010 9:42

    "Z kombinacją tego, co mamy w naszym zespole, ze mną pod koszem, Deronem Williamsem jako rozgrywającym, Okurem zapełniającym środek, wszechstronnym Andreiem Kirilenko na skrzydle, myślę, że mamy drużynę, która może mierzyć się z każdym. Jesteśmy w stanie rywalizować z każdym zespołem w tej lidze. (...) Jestem bardzo podekscytowany byciem częścią tej drużyny. Nie mogę się doczekać gry. Nie mogę się tego doczekać widząc jak dobrzy możemy być. Musimy to sobie udowodnić. Myślę, że na papierze wyglądamy fantastycznie. Myślę, że musimy to przełożyć to, co mamy na papierze na parkiet."

    autor a lyzka na to

  • dodano: 04 września 2010 9:37

    Do autora tekstu: zawiesic poprzeczke, nie postawic (btw niektorzy komentatorzy sportowi tez mogliby sie nauczyc :)).
    @rafa: Miedzy graczem z najwyzszej polki a tym bardzo dobrym jest naprawde duza roznica :) Taka jak roznica miedzydream teamem, a tym ktorym gra teraz na ms mniej wiecej. No i, jak dla mnie przynajmniej, nie mozna nazwac supergwiazda czlowieka, ktory nigdy w karierze nie rzucal chyba nawet 10 ppg, bo supergwiazda to ktos kto dominuje w ataku i w obronie.

    autor qedaRR

  • dodano: 04 września 2010 9:29

    Skoro rok temu prawie wszyscy zapowiadali że Bucks skończą jako 14 lub 15 team na wschodzie a dorwali się do PO natomiast tacy Wizards prognozowani na 5-6 seed o playoffs mogli pomarzyć to silni Bulls z pewnością mogą mieć chociaż cień nadziei na misia. Owszem, mało prawdopodobne ale za rok czytając ten artykuł być może zauważymy że autor nie docenił postępów Rose i Noaha albo kunsztu trenerskiego Thibodeau ;]

    autor Friden

 12  »

Komentuj z OpenID

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję˝ regulamin i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla celów związanych z zamieszczeniem komentarza w serwisie.

Licznik odwiedzin:  17 059 507 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u