|
[ Copy this | Start New | Full Size ] ![]() Maciej Kwiatkowski Nie umiem pomyśleć o rywalizacji USA z Angolą bez przywołania Charlesa Barkley'a. Jest to niemożliwe, więc zamiast wić się przed uniknięciem tego wróćmy na chwilę do 1992 roku i igrzysk w Barcelonie: "I don't know anything about Angola but Angola is in trouble". Thank you, Charles. Angola naprawdę jest w opałach. Olimpio Cipriano, swingman, najlepszy strzelec Angoli z rundy grupowej (14.8 pkt) doznał kontuzji nogi w końcówce meczu z Niemcami, który jak się okazało bezpośrednio zadecydował o tym, że to właśnie "Kamerun koszykówki", a nie Jan-Hendrik Jagla i jego kompani zmierzą się z Teamem USA. Podziwiam Chrisa Sheridana za rzetelność, bo pisząc o tym, że Cipriano nie zagrałby gdyby mecz był w sobotę lub niedzielę, powołał się na angolańską prasę. W zasadzie od poprzedniego poniedziałku Amerykanie mają przerwę w turnieju - w środę ciężko im się grało z Iranem, dzień później z Tunezją, choć tam rozkręcili się w końcu w drugiej połowie. Starcie z Angolą też nie powinno być niczym więcej niż rywalizacją Ryszarda Łabędzia z aktualną wiedzą o NBA. Poza urazem pachwiny Rudy'ego Gay'a, kadry nie dotykają żadne kontuzje. Coach K zapewniał po niedzielnym treningu, że o ile oszczędzał swoich zawodników w starciach z Iranem i Tunezją - tym tłumacząc brak blowoutów - tak przeciwko Angoli będziemy oglądać pressing na obrońcach od pierwszych minut i częste zmiany. Amerykanie mieli w końcu czas, aby potrenować i zobaczymy jak te dwa dni (w piątek dostali wolne) wpłynęły zwłaszcza na ich grę w ataku pozycyjnym. Oglądając jednym okiem dwa ostatnie mecze grupowe - a nawet jeszcze ten z Brazylią - zastanawiałem się czemu u licha tak rzadko Team USA decyduje się na grę screen/roll. W gruncie rzeczy poza Andre Iguodalą i Russellem Westbrookiem jestem pewien, że każdy obwodowy trafiałby trójki bez problemu, gdyby był bez krycia. A o to łatwiej, by było gdyby zaangażować do picków np Derricka Rose'a lub Chauncey'a Billupsa z Kevinem Love'm, Durantem czy nawet Lamarem Odomem i Tysonem Chandlerem. Druga rzecz to brak cierpliwości albo po prostu nieprzypadkowe problemy z chemią - jutro warto sobie pod nosem liczyć w ilu akcjach ataku pozycyjnego piłka zostanie przerzucona z jednego skrzydła na drugie. Starcie z Angolą będzie też okazją do przetestowania obrony przeciwko grze screen/roll. Nie widziałem Angoli w akcji podczas tego turnieju, ale będący z kadrą w Turcji John Schuhmann z nba.com pisze, że gracze z kraju nazywającego się kiedyś Portugalską Afryką Zachodnią prezentują styl oparty na grze jeden na jednego po dryblingu i zasłonach dla zawodnika z piłką. Najwyższy gracz Angoli ma raptem 203 cm. Starcie USA z Angolą jutro o 17-tej. Później, bo o 20-tej grać będą Rosjanie z Nową Zelandią. To z tej pary wyłoni się rywal - Angola is in trouble - Amerykanów w czwartkowym ćwierćfinale. Bardzo chciałbym aby byli to Rosjanie, trenowani przez znakomitego Davida Blatta, który z pewnością świetnie przygotuje do tego starcia swoich graczy. Oglądałem dwa mecze Rosji w rundzie grupowej i nie widziałem w tym turnieju drużyny używającej tylu kombinacji strefy z obroną każdy swego. Rosjanie mają atletycznych graczy na każdej pozycji i gdyby jeszcze tylko Blatt miał do dyspozycji niekoniecznie Andrei'a Kirilenko, ale jakiegoś jednego-dwóch snajperów, to zacząłbym się poważnie obawiać o szanse Teamu USA. Nie obawiam się natomiast aż tak bardzo Hiszpanii, która wczoraj pokonała Grecję. Wiem, że rok temu Hiszpanie podobnie słabo zaczęli EuroBasket, aby na końcu lać rywali dwudziestoma punktami. Wg mnie jednak mocno niedoceniony - również i przeze mnie - został przed turniejem fakt, że Hiszpanie grają bez swojego zdecydowanie najlepszego gracza. Sam starałem się być ostrożny, ale wystarczy spojrzeć na to jak mało miejsca mają teraz Juan Carlos Navarro i "Pain from Spain" Fernandez, a z jakim luzem mogli grać rok temu w Polsce, gdy Pau Gasol raz po raz punktował nad każdym. Oczywiście to wystarczyło wczoraj na fizycznie grającą Grecję, ale nie jest to wg mnie jeszcze wcale dowód, że Hiszpania będzie peakować w kolejnych rundach jako faworyt tej imprezy. Myślę, że będą mieli ogromne problemy, aby w środę pokonać Serbię, która wcale nie ustępuje Hiszpanom talentem na obwodzie - myślę tak zwłaszcza po tym jak zacząłem oglądać Aleksandra Rasica (12,8 pkt, 3,5 as, 50% za 2, 59% za 3, 94% za 1), a Nenad Krstic i Kosta Perovic (śmiałem się z niego rok temu na EuroBaskecie, ale był rewelacyjny wczoraj z Chorwacją zarówno rolując się do kosza po pickach, jak też i sporadycznie kryjąc Ante Tomica) wsparci Novicą Velickovicem i Milanem Macvanem mogą z powodzeniem bić się z frontcourtem Hiszpanii. +4 dla Serbii. |
Najwyższy gracz Angoli ma chyba 206 - Hermenegildo MBUNGA. A to już poważne zagrożenie pod koszem...
autor zoom100
Mi się podobał też cytat Barkley'a gdy zapytano go, czemu uderzył jednego z rywali łokciem: "Bo on mógł we mnie rzucić dzidą."
autor BartekB_NBA
blog: probasket.pl
Licznik odwiedzin: 17 059 655 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||




Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: