Bloog Wirtualna Polska
Jest 938 418 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS


NO MO? NO PROBLEM. CAVALIERS 93, LAKERS 87

piątek, 22 stycznia 2010 5:16



Maciej Kwiatkowski


Cleveland Cavaliers po raz drugi w tym sezonie pokonali Los Angeles Lakers. Tym razem nie potrzebowali nawet Mo Williamsa, który 25 grudnia zdobył 28 punktów i był ich najlepszym graczem w Staples Center.

LeBron James rzucił 12 ze swoich 37 punktów w czwartej kwarcie po grze 1-na-1 i trafieniom z dystansu lub głębokiego półdystansu. Na 24 sek. przed końcem Pau Gasol nie wykorzystał obydwu rzutów osobistych. Lakers przegrywali 87:89. Faulowany od razu James pomylił się przy drugiej próbie, ale walczący o zbiórkę i kluczowy w czwartej kwarcie Anderson Varejao został złapany pod ramię przez Rona Artesta. Dobry gwizdek. Cavaliers pokonali Lakers, 93:87. Kobe miał 20 punktów do przerwy, 11 w drugiej połowie, ale tylko 4 w czwartej kwarcie.

Gospodarze pozwolili rzucić Lakers zaledwie 50 punktów przez trzy ostatnie kwarty. Zydrunas Ilgauskas był rześki jak po szybkim, wigilijnym na drugą nogę, a Shaquille O'Neal miewał momenty, gdy znowu był Shaqiem z Miami czyszczącym przedpole. W tym wypadku z Andrew Bynuma i przerażając Gasola.

Jeden z najlepszych meczów sezonu.




Podziel się:

komentarze (37) | dodaj komentarz

PIERWSZE PIĄTKI ALL-STAR GAME 2010

piątek, 22 stycznia 2010 0:23

Piotr Makulec

 

źródło: nysportsjournalism.com

 

 

WSCHÓD


LeBron James (Cleveland Cavaliers)

Kevin Garnett (Boston Celtics)

Dwyane Wade (Miami Heat)

Allen Iverson (Philadelphia 76ers)

Dwight Howard (Orlando Magic)


ZACHÓD


Carmelo Anthony (Denver Nuggets)

Tim Duncan (San Antonio Spurs)

Kobe Bryant (Los Angeles Lakers)

Steve Nash (Phoenix Suns)

Amar'e Stoudemire (Phoenix Suns)

 

 

_________________________________________________________________________________________________________


 

 

KONFERENCJA WSCHODNIA



Skrzydłowi: LeBron James (Cle) 2,549,693; Kevin Garnett (Bos) 1,978,116; Chris Bosh (Tor) 1,164,007; Paul Pierce (Bos) 525,677; Josh Smith (Atl) 475,671; Andre Iguodala (Phi) 313,827; Danny Granger (Ind) 309,808; Rashard Lewis (Orl) 302,743; Michael Beasley (Mia) 277,400; Hedo Turkoglu (Tor) 213,369.


Obrońcy: Dwyane Wade (Mia) 2,327,550; Allen Iverson (Phi) 1,269,568; Vince Carter (Orl) 1,048,977; Ray Allen (Bos) 710,045; Derrick Rose (Chi) 571,911; Gilbert Arenas (Was) 545,860; Joe Johnson (Atl) 496,255; Rajon Rondo (Bos) 425,590; Jose Calderon (Tor) 292,909; Mike Bibby (Atl) 223,759.

Środkowi: Dwight Howard (Orl) 2,360,096; Shaquille O'Neal (Cle) 856,056; Al Horford (Atl) 270,532; Andrea Bargnani (Tor) 265,024; Brook Lopez (NJ) 223,246; Andrew Bogut (Mil) 202,072; Jermaine O'Neal (Mia) 159,327; Rasheed Wallace (Bos) 131,084; Brad Miller (Chi) 102,994; Kendrick Perkins (Bos) 90,278.

KONFERENCJA ZACHODNIA


Skrzydłowi: Carmelo Anthony (Den) 2,137,560; Tim Duncan (SA) 1,156,696; Dirk Nowitzki (Dal) 1,093,005; Pau Gasol (LAL) 1,051,784; Kevin Durant (OKC) 870,567; Trevor Ariza (Hou) 645,937; Luis Scola (Hou) 580,243; Ron Artest (LAL) 368,281; Shawn Marion (Dal) 363,516; LaMarcus Aldridge (Por) 309,497.

Obrońcy: Kobe Bryant (LAL) 2,456,224; Steve Nash (Pho) 1,222,235; Chris Paul (NO) 1,055,789; Tracy McGrady (Hou) 1,022,492; Aaron Brooks (Hou) 591,930; Jason Kidd (Dal) 523,708; Manu Ginobili (SA) 465,211; Chauncey Billups (Den) 452,983; Tony Parker (SA) 439,536; Brandon Roy (Por) 422,290.

Środkowi: Amar'e Stoudemire (Pho) 1,824,093; Andrew Bynum (LAL) 981,355; Nene (Den) 364,543; Marc Gasol (Mem) 353,155; Antonio McDyess (SA) 328,717; Al Jefferson (Min) 252,777; Greg Oden (Por) 225,245; Marcus Camby (LAC) 188,240; Emeka Okafor (NO) 182,626; Andris Biedrins (GS) 167,481.


ps. Stroje prezentują się całkiem przywoicie - dop. Marek


                                                                                                                                                                 źródło: nba.com




Podziel się:

komentarze (53) | dodaj komentarz

CLEVELAND TRACĄ WILLIAMSA NA 4-6 TYGODNI

czwartek, 21 stycznia 2010 23:22


Maciej Kwiatkowski

Dopiero co zeszło... Mo Williams opuści od 4 do 6 tygodni z powodu skręcenia lewego stawu ramiennego. Jest to kontuzja, której nabawił się we wtorkowym meczu przeciwko Toronto Raptors. Pech Cavaliers, ale zarazem test dla nich, bo to pierwszy poważniejszy uraz podstawowego gracza od czasu, gdy Williams dołączył do drużyny przed sezonem 2008/09.

Zresztą to i tak szczęście w nieszczęściu dla Cavaliers, gdyż jak informuje niezawodny Brian Windhorst z "Cleveland Plain Dealer", mogło być gorzej i Williams mógł potrzebować nawet operacji i rehabilitować się przez 4 miesiące.




Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

NA PÓŁMETKU SEZONU: NEW JERSEY NETS (3-38)

czwartek, 21 stycznia 2010 20:43

 

Maciej Kwiatkowski

Półmetek sezonu nie jedno ma imię. Dla jednych to moment gdy zespoły zaliczają 41 spotkań sezonu regularnego, dla innych to czas Weekendu Gwiazd. Tak więc, by połączyć jedno z drugim - do czasu All-Star Game zrobimy sobie tutaj mały przegląd.


Jak to się stało? Wiedzieliśmy, że New Jersey Nets nie będą zespołem na play-offy, ale widząc tyle dobrego, młodego talentu chyba nikt nie spodziewał się, że na półmetku sezonu będą celować w najgorszy rezultat w historii ligi (9-72 Philadelphia 76ers z sezonu 72/73).

Okej, ale jak to się stało?


Po porażce w ostatniej sekundzie na starcie sezonu w Minnesocie i po 10-punktowej przegranej u siebie dwa dni później z Orlando Magic, Nets stracili na 10 spotkań Devina Harrisa, którego w piątce zastąpił Rafer Alston. W tym momencie Nets stracili też jakiekolwiek nadzieje na solidny start sezonu, na złapanie jakiegoś momentum, nie mając ani Harrisa, ani też Vince'a Cartera, który choć w tym sezonie gra jakby był zbudowany z żelek czy z żelków, to w poprzednim roku razem z Harrisem dowodził tym teamem na obwodzie.

Nets zostali więc bez 40 punktów z pozycji 1-2, a swój los oddali w ręce Alstona i drugoroczniaka Chrisa Douglasa-Robertsa. W 10 meczach, które opuścił Harris tylko raz przekroczyli granicę 100 punktów, tylko trzy razy byli powyżej 90, a aż 4 razy nie wyszli nawet z 80. To się nazywa zła ofensywa, bo mimo ogromnych problemów w zdobywaniu punktów Nets na koniec listopada byli jeszcze w pierwszej dziesiątce ligi jeśli chodzi o obronę.

Na starcie grudnia, po rozpoczęciu sezonu 0-18 zwolniony został Lawrence Frank, którego zastąpił GM Kiki Vandeweghe i asystujący mu Del Harris. Pod nowym trenerem Nets wygrali od razu pierwszy mecz (97:91 u siebie z Charlotte) oraz jeden z dwóch kolejnych (103:101 w Chicago). Dobry humor opuścił jednak New Jersey tak szybko jak się pojawił. Dzień po zwycięstwie w Chicago przyszła zdecydowana porażka u siebie z Golden State Warriors (-15), następnie -16 w Indianie i 130 punktów stracone w Atlancie. Szybko okazało się, że pozbywając się Franka Nets stracili całkowitą kontrolę nad bronioną stroną boiska, a duet Vandeweghe-Harris nie wiedział i do dziś nie wie jak zbudować ofensywę wokół dwóch podkoszowych go-to-guys z inklinacją do gry przodem do kosza, rozgrywającego ze skłonnościami strzeleckimi i przede wszystkim co ma zrobić z brakiem strzelców na skrzydłach, którzy zapewniliby poprawny spacing.

Gdy oglądałem Nets wczoraj z Phoenix, czy ostatnio z Bostonem rzucał się w oczy, a raczej padał na uszy brak weterana, brak głosu, tak jakby Nets grali mecze ze ściszoną fonia. Widać to zwłaszcza, gdy Nets nie potrafią wracać do spotkań. Gdy przegrywają już 7-10 punktami, to nie ma odwrotu. Mecz jest przegrany i jest to z pewnością efekt presji z jaką zmagają się ci przecież młodzi jeszcze gracze. Tutaj spodziewałem, się że rolę tą odegra Harris, który mocno odgrażał się na temat swojej wartości w off-season (posądziłbym go o megalomanię, ale to niedobry moment) i który nie gra już tak agresywnie, gdy w zeszłym sezonie przejął od Cartera klucze do prowadzenia zespołu. Pamiętacie jeszcze szybko rozwijającą się mid-range game Harrisa z zeszłego sezonu? Teraz rywale zacieśniają defensywę ze skrzydeł, wiedząc, że w rogu nie ma już trafiającego rok temu Cartera czy mającego dobre momenty na dystansie Bobby'ego Simmonsa. Douglas-Roberts to nowy Rip Hamilton i na 5-6 metrach kończy się jego pole rażenia, natomiast Courtney Lee - podobnie jak Trevor Ariza w Houston - uczy się dopiero bycia drugą czy trzecią opcją strzelecką.

Nets zdobywają najmniej punktów w lidze (90.3), rzucają z najgorszą skutecznością (42.0%) i najgorszą skutecznością za trzy (27.8%). Od czasu odejścia Franka ich defensywa spadła z 9 miejsca na 26 i obecnie tylko Warriors pozwalają rywalom trafiać na wyższym procencie (48.3%).

Ciężko doszukać się tu plusów - bez patrzenia w przyszłość - naprawdę. Czy jest nawet sens? 5 miejsce w ilości wymuszanych strat w meczach wyjazdowych i 11 ogółem pokazują, że indywidualnie Harris, Lee czy Douglas-Roberts potwierdzają tylko, że niebezpodstawnie każdy z nich uznawany jest za ruchliwego i nieznośnego defensora. Problem w tym, że za ich plecami Brook Lopez i Yi Jianlian nie potrafią im zapewnić komfortu, gdy mowa o obronie pomalowanego. Dodatkowo Harris i Lee pakują ich w kłopoty, ryzykując wypady po przechwyty, więc w gruncie rzeczy ten mały plus to taka trochę niedźwiedzia przysługa.

Zespół jest też podzielony obecnie na dwa oddziały. Pierwszy to gracze, którzy brani są pod uwagę, gdy mowa o przyszłości klubu i drugi złożony z weteranów z kończącymi się kontraktami. W tej pierwszej grupie są oczywiście: Lopez, Yi, Harris (choć jeśli Nets udałoby się wygrać Johna Walla, to z pewnością spakują go szybko w jakiś trade), Lee, Douglas-Roberts, Terrence Williams i być może Kris Humphries, którego Nets pozyskali tydzień temu z Dallas w wymianie za Eduardo Najerę. Humphries jest zresztą obecnie jedynym graczem Nets trafiającym chociaż połowę swoich rzutów (Lopez jest drugi, 49.5%).

Pozostali gracze czekają natomiast, aż ktoś się po nich zgłosi i zabierze ich w jakąś piękną podróż po mistrzostwo czy chociaż play-offy. Alstonowi już udało się uciec do Miami, a następni w kolejce są Tony Battie i Bobby Simmons, których wysokie i schodzące kontrakty mogą być dla kogoś atrakcyjne.

Nie mówi się o Nets pędzących w stronę niechlubnego rekordu, albo mówi rzadko, bo ten zły sen może się dla New Jersey skończyć, gdy tylko rozegrają ostatni mecz sezonu. Czy Nets tankują? Nie przegrywają meczów specjalnie, ale pod obecnym trenerem, który jest przecież trenerem po raz pierwszy w karierze to zdecydowanie łatwiejsze. W dzień wylosowania kolejności draftu wszystko się dla nich może jednak zmienić. Jeśli Nets znajdą w drafcie Johna Walla i umiejętnie pozbędą się Devina Harrisa, to sezon 2010/11 mogą zacząć piątką składającą się z dwóch All-Star, rozgrywającego, który może być lepszy niż Chris Paul i z młodym centrem, który ma 215 cm, już zdobywa po 20 punktów w meczu, a nadal nie nauczył się robić tego dobrze tyłem do kosza.


To świetlana przyszłość, a póki co jeszcze trzy miesiące, jeszcze tylko trzy miesiące...




Podziel się:

komentarze (24) | dodaj komentarz

TOP 10 ZAGRAŃ: 20 STYCZNIA 2010

czwartek, 21 stycznia 2010 9:52

 



Podziel się:

komentarze (34) | dodaj komentarz

DNIÓWKA: KOLEJNA DUŻA DAWKA SPOTKAŃ

środa, 20 stycznia 2010 23:40

DNIÓWKA: 20 STYCZNIA (środa)


[ Copy this | Start New | Full Size ]









Marek Dziuba


W dzisiejszym menu NBA serwuje:

SACRAMENTO KINGS @ ATLANTA HAWKS (01.00)

Po przerwanej trzymeczowej serii zwycięstw Jastrzębie będą chciały odbić się w starciu z młodą ekipą z Sacramento, która nie wygrała od czterech spotkań a w ostatnich 10 meczach zwycięsko kończyła.. tylko jeden z nich.

MIAMI HEAT @ CHARLOTTE BOBCATS (01.00)

Rysie będą starały się przedłużyć rekordową passę zwycięstw na własnym parkiecie do dziewięciu.
Klub z Charlotte to jedna z największych niespodzianek pierwszej połowy sezonu. m.in dzięki świetnej postawie u siebie (17-4). Duża w tym zasługa wybornie spisującego się Geralda Wallace'a. W poniedziałek Kiciusie' pokonały Kings 105:103 a dzisiaj podejmą Miami, które wczoraj rozgromiło Pacers 113:83. Pierwsze spotkanie obu drużyń - na Florydzie - zakończyło się 10-punktową wygraną Charlotte.

INDIANA PACERS @ ORLANDO MAGIC (01.00)

W Orlando trwa kryzys.. taki, że w minionych trzech tygodniach przeciętni Pacers wygrali o ponad połowę więcej spotkań od Magików. Jedno z tych zwycięstw Indiany przytrafiło się właśnie (niespodziewanie) w potyczce z drużyną prowadzoną przez Stana van Gundy'ego. Magic liczą na rewanż i zarazem uniknięcie 8 porażki w ostatnich 10 meczach. Bez wątpienia to oni są faworytami - Pacers fatalnie spisują się na wyjazdach i są świeżo po wysokiej porażce z Heat.

PORTLAND TRAIL BLAZERS @ PHILADELPHIA 76ERS (01.00)

Absencja Brandona Roy'a nie pomogła i tak już bardzo zdziesiątkowanej ekipie Blazers dobrze rozpocząć czteromeczowej wyjazdowej trasy - porażka w Waszyngtonie 92:97. Lider Smug może jednak powrócić na dzisiejsze starcie z Philadelphią 76ers i to bez wątpienia powinno dużo zmienić. Choć Blazers przegrali dwa poprzednie mecze w Wachovia Center tak Sixers są teamem nieobliczalnym, dla których nie ma przewagi nie do stracenia. W poniedziałek bowiem roztrwonili 20-punktowe prowadzenie i po dogrywce 103:108 ulegli.. Minnesocie.


DALLAS MAVERICKS @ WASHINGTON WIZARDS (01.00)

Liderzy dywizji Southwest będą próbować w Waszyngtonie doprowadzić do remisu w sezonowej serii z miejscowymi Wizards. W poprzednim meczu obu ekip górą byli gracze ze stolicy - 102:91. Czarodzieje z kolei rozglądają się dzisiaj za swoją pierwszą 3-meczową serią zwycięstw od prawie dwóch lat.


BOSTON CELTICS @ DETROIT PISTONS (01.30)

Celtics rozegrają 10. kolejne spotkanie bez Kevina Garnetta, którego jako tako w składzie zastępuje Rasheed Wallace. Sheed wraca do Detroit po raz pierwszy, odkąd to latem opuścił Pistons. Obie drużyny przystąpią do walki po poniedziałkowych porażkach. Tłoki uległy New York Knicks, natomiast Celtowie w starciu z Dallas Mavericks.
Detroit co prawda wygrało swoje dwa poprzednie mecze w Pałacu, ale Boston wyjeżdżał stamtąd zwycięsko pięciokrotnie przy ostatnich 6 wizytach (łącznie z Playoffs)

TORONTO RAPTORS @ MILWUAKEE BUCKS (02.00)

Seria wyjazdowa (1-5) Bucks nie mogła zakończyć się gorzej (porażka po dogrywce z Houston Rockets 98:101), ale Kozły liczą, że powrót do domu - do Bradley Center - z nowym zawodnikiem w składzie pomoże im pozostać w gronie drużyn liczących się w walce o Playoffs. Nowym zawodnikiem? Tak, w barwach Milwaukee ma dzisiaj zadebiutować Jerry Stackhouse. 35-letni obrońca w poniedziałek podpisał kontrakt opiewający na minimum dla weterana i ma w jakimś stopniu załatać dziurę po utracie Michaela Redda (kontuzja kolana). Obie drużyny zmierzą się dwukrotnie w ciągu trzech dni. Raptors przystąpią do gry dzień po przegranej w Cleveland.

Warto dodać, że 9 grudnia 117:95 wygrali podopieczni Scotta Skilesa.

OKLAHOMA CITY THUNDER @ MINNESOTA TIMBERWOLVES (02.00)

Kevin Durant i Thunder zrobili w tym sezonie oszałamiające postępy i nie można zaprzeczyć, że jak najbardziej liczą się w stawce na Zachodzie. Duża w tym zasługa lepszej defensywy prezentowanej przez młody team z Oklahomy, który dzisiaj w Minnesocie będzie starał się ograć miejscowe "Leśne Wilki" i odnieść tym samym wygraną numer 24 - tyle, ile w całym poprzednim sezonie. Minnesoty mimo wszystko nie należy zlekceważyć. Wilki od dwóch spotkań nie przegrały we własnej w hali a w poniedziałek odrobiły 20 oczek straty, pokonując Sixers.


MEMPHIS GRIZZLIES @ NEW ORLEANS HORNETS (02.00)

Któż by się spodziewał, że po tak fatalnym początku rozgrywek (2-8) Niedźwiadki wyjdą na plus (22-18) i będą tak blisko miejsca w Playoffs. Wygrana poza FedEx Forum powinna zbliżyć ich do niego tym bardziej. Osiągnięcie jej nie będzie jednak takie łatwe. Grizz przegrali osiem ostatnich pojedynków na wyjeździe z New Orleans Hornets, ale mimo to będą starali się wygrać piąty mecz z rzędu po raz pierwszy od prawie trzech lat.


NEW JERSEY NETS @ PHOENIX SUNS (03.00)

Phoenix Suns świetnie radzą sobie na swoim parkiecie, o czym świadczy między innymi fakt, że wygrali na nim pierwszych 10 spotkań. Po nieudanej wyjazdowej trasie Słońca na pewno będą wniebowzięte powrotem do Arizony, gdzie czeka na nich najsłabsza ekipa w lidze, Nets. Siatki są już w połowie drogi do osiągnięcia najgorszego bilansu w historii NBA. Klub z Phoenix ma więc znakomitą okazję, aby wstrzymać dziś swoje najdłuższe pasmo porażek w bieżącym sezonie.


UTAH JAZZ @ SAN ANTONIO SPURS (03.00)

Jazz i Spurs spotkają się po raz pierwszy od sześciu tygodniu.. i ostatni raz w tym sezonie zasadniczym. Jednocześnie ekipa pod wodzą Gregga Popovicha rozpoczyna serię sześciu kolejnych spotkań rozgrywanych na własnym parkiecie, ale co ważniejsze będzie starała się uniknąć pierwszego od 16 lat (!) sweepu ze strony Jazzmanów. Rok temu klub z San Antonio wygrał wszystkie trzy spotkania z Utah i przed tymi rozgrywkami wygrał 29 z 35 ostatnich potyczek. Trochę się jednak pozmieniało. Spurs w tym sezonie przegrali już dwukrotnie w Utah a 19 listopada Jazz przerwali swoją niemoc i po raz pierwszy od 20 spotkań (1999 roku) wygrali w hali Ostróg.


DENVER NUGGETS @ GOLDEN STATE WARRIORS (04.30)

Nuggets w Oracle Arena będą rozglądać się za tym, aby
przełamać się na terenie przeciwnika i zarazem przedłużyć swoją serię zwycięstw do czterech spotkań. Drużyna z Kolorado wygrała ogółem trzy minione potyczki i pięć z sześciu ostatnich, tyle, że każdą z nich w Pepsi Center. Na wyjeździe podopieczni George Karla ulegali siedmiokrotnie w ostatnich ośmiu bojach. Pojedynek z Warriors to dobra szansa, aby się odbić, choć nigdy nie wiadomo. Ofiarami Wojowników padli ostatnio Chicago Bulls, choć tych od Denver bez wątpienia dzieli kilka klas.

CHICAGO BULLS @ LOS ANGELES CLIPPERS (04.30)

Po druzgocącej porażce najdłuższy wyjazd Chicago Bulls w tych rozgrywkach nie zapowiada się ciekawie. Nawet Los Angeles Clippers wydają się trudni do pokonania.
Tym bardziej, że do składu LAC powrócił już Chris Kaman. Chicago po wygraniu czterech kolejnych spotkań rozpoczęło siedmiomeczową trasę po Zachodzie od porażki 97:114 z osłabionymi Golden State Warriors. To nie wróży niczego dobrego. Clippers natomiast wygrali siedem z ośmiu poprzednich spotkań u siebie m.in z Bostonem, Portland i Lakers. Jedyna porażka  w trakcie tej serii przytrafiła im się z Cleveland w sobotę, gdy ich czołowy gracz pauzował. Kaman wrócił do gry w poniedziałek i Clippers z miejsca pokonali u siebie 106:95 New Jersey Nets.

Dzisiaj niestety bez szerszych opisów, ale mimo to życzymy "smacznego"!

 

 SMS o treści B00161 (B-zero-zero-161) pod numer 7144


 



Podziel się:

komentarze (2) | dodaj komentarz

MŁODZI GNIEWNI NA ZP-1: Rookie Ranking # 6 (tygodnie 11-12)

środa, 20 stycznia 2010 18:44


Sebastian Hetman

Rookie Ranking - tygodnie 11 i 12. W dzisiejszym wydaniu rankingu notujemy dwa spadki poza ranking Top 10 oraz trzy nowości lub jak kto woli powroty. Zobaczymy Blaira, Thorntona i DeRozana. Mamy też pierwszą sytuację, w której dwaj gracze znaleźli się na tej samej pozycji. Zapraszam do lektury. MŁODZI GNIEWNI NA ZP-1: Rookie Ranking #6 (tygodnie 11-12).


*  średnie podane do dnia 19.01.2010 włącznie (bez meczów z dnia 20.01.10)


Legenda:
na czerwono w statystykach - lider rookies w danej statystyce

MIN
                  minuty średnio spędzane na parkiecie
PKT                  średnia punktów na mecz
ZB                     średnia zbiórek na mecz
AST                  średnia asyst na mecz
PRZ                   średnia przechwytów na mecz
BLK                  średnia bloków na mecz
RZG                  procent rzutów z gry
RZ3P                procent rzutów za 3 punkty
RW                   procent rzutów wolnych

(-)
                     brak miejsca w ubiegłym rankingu


NAJLEPSZY WYSTĘP TYGODNI 11-12:
DeJuan Blair:              13.01.10 vs. Thunder: 31 min., 28 pkt., 21 zb., 2 przech., 2 bloki


TOP 10 ROOKIES:

1. Tyreke Evans - Sacramento Kings              #13  PG/SG                 
College: Memphis (Draft - nr 4 2009)
Wzrost: 198 cm
Waga: 100 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 1
Śr: MIN: 37,4, PKT: 20,8, ZB: 5,0, AST: 5,0 , PRZ: 1,5, BLK: 0,5, RZG: 46%, RZ3P: 25%, RW: 79%

Evans nadal gra na swoim poziomie, zaś Kings nadal przegrywają. Nie pomaga jak do tej pory powrót Kevina Martina, któremu chyba nie służy wspólna gra z Evansem. Ciężko to stwierdzić po zaledwie kilku spotkaniach, ale nie widzę między nimi chemii. Być może wszystko zaskoczy w swoim czasie, ale na dzień dzisiejszy Kings potrzebują zwycięstw. Wygrali jeden mecz z ostatnich dziesięciu spotkań. Aaa i bym zapomniał. Blake Griffin jak doskonale wiecie nie zagra już do końca sezonu. Nie jestem pewien czy jakikolwiek rookie będzie w stanie zagrozić Evansowi. Ale dopiero połowa sezonu za nami, więc nie ma co gdybać...

2. Brandon Jennings - Milwaukee Bucks        #3  PG
College: brak - Oak Hill Academy HS (Draft - nr 10 2009)
Wzrost: 185 cm
Waga: 76,7 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 2
Śr: MIN: 34,4, PKT: 18,0, ZB: 3,6, AST: 6,3 , PRZ: 1,1, BLK: 0,3, RZG: 39%, RZ3P: 39%, RW: 82%

Jeninngs mimo dwóch kiepskich spotkań miał bardzo przyzwoite dwa tygodnie. Średnio 14 punktów i 7 asyst w 7 spotkaniach, co najważniejsze Bucks wygrali chociaż dwa z nich. Jennings przygasł już przy końcówce grudnia, ale myślę, że poradzi sobie w drugiej połowie sezonu. To nadal najlepszy podający wśród debiutantów, więc pozycja numer 2 podobnie jak dwa tygodnie temu.

3. Stephen Curry - Golden State Warriors       #30  PG/SG
College: Davidson (Draft - nr 7 2009)
Wzrost: 191 cm
Waga: 84 kg
Rocznik: 1988
Poprzednio w rankingu: 6
Śr: MIN: 32,9, PKT: 12,9, ZB: 3,9, AST: 4,5, PRZ: 1,8, BLK: 0,3, RZG: 46%, RZ3P: 44%, RW: 85%

Miałem rację twierdząc, że Curry z tygodnia na tydzień będzie się rozkręcał. Mamy połowę sezonu, a Stefanek cichym krokiem wskakuje na miejsce numer 3. W przeciągu ostatnich sześciu spotkań Warriors notują bilans 3-3, a Curry poprawia swoją skuteczność za 3 punkty. Rewelacyjnie zagrał w poniedziałek przeciwko Bulls. 26-10-6, w tym 5-8 za 3 oraz 43 minuty są efektem zaufania Dona Nelsona. Stephen Curry ma przed sobą jeszcze połowę sezonu. Spodziewam się zatem równie dobrej gry jak dotychczas.

4. Omri Casspi - Sacramento Kings               #18  SF
College: brak - Izrael (Draft - nr 23 2009)
Wzrost: 206 cm
Waga: 102 kg
Rocznik: 1988
Poprzednio w rankingu: 3
Śr: MIN: 28,2 PKT: 12,6, ZB: 4,9, AST: 1,4, PRZ: 0,6, BLK: 0,3, RZG: 47%, RZ3P: 42%, RW: 64%

Omriego w tym wydaniu rankingu ratuje przede wszystkim nieustępliwość. Po rewelacyjnych tygodniach 9-10 przyszło po drodze kilka słabszych spotkań i bilans Kings 1-9. Tak czy inaczej Casspi nadal rzuca na bardzo przyzwoitym procencie i walczy na tablicach jak lew. Zanotował dość niski spadek, ale być może jego wpadki związane są z powrotem Kevina Martina. W Kings nie mogą mieć przecież aż trzech liderów..

5. Jonny Flynn - Minnesota Timberwolves     #10  PG
College: Syracuse (Draft - nr 6 2009)
Wzrost: 183 cm
Waga: 84 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 4
Śr: MIN: 29,9, PKT: 14,4, ZB: 2,3, AST: 4,1 , PRZ: 1,2, BLK: 0,1, RZG: 42%, RZ3P: 35%, RW: 82%

Flynn z rankingu na ranking spada o jedno oczko, być może dlatego, że ostatnio gra po prostu w kratkę. Dziesiąty tydzień zaczął naprawdę przyzwoicie, zaś miał także kilka słabych spotkań. W poniedziałek rzucił 29 punktów (9-16 z gry, 2-2 za 3) i rozdał 9 asyst przeciwko 76ers w dzień Martina Luthera Kinga. Można? Można! Tylko czemu nie co wieczór?

6. DeJuan Blair - San Antonio Spurs              #45  PF
College: Pittsburgh (Draft - nr 37 2009)
Wzrost: 201 cm
Waga: 120 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: (-)
Śr: MIN: 17,6, PKT: 7,2, ZB: 6,3, AST: 0,7 , PRZ: 0,5, BLK: 0,6, RZG: 56%, RZ3P: 0%, RW: 52%

Blair zaczął styczeń dość nieprzekonująco, ale ostatnie spotkania to gra na bardzo przyzwoitym poziomie. Od 22 marca 1998 żaden z debiutantów nie wykręcił cyfr typu 20-20. Poprzednio zrobił to Tim „Tiimmmyyy" Duncan (26-21). Kibicie Spurs (i nie tylko) nie zrozumieli mojego uzasadnienia, ale wytłumaczył im to Maciek. Blair do fenomenalnego spotkania z 13 stycznia przeciwko OKC (28-21) miał na swoim koncie 28 punktów i 24 zbiórki w sześciu rozegranych spotkaniach. Od meczu z Thunder gra bardzo przyzwoite minuty (średnio 30) co pokazują także jego osiągnięcia z ostatnich czterech spotkań (średnio 14 punktów i 14 zbiórek). Trzymam kciuki za nowego Malika Rose'a i liczę na to, iż Blair w kampanii po ROY napsuje trochę krwi pozostałym kandydatom. Wrócił na fotel lidera pośród rookies w klasyfikacji zbiórek.

7. James Harden - Oklahoma City Thunder    #13  SG
College: Arizona State (Draft - nr 3 2009)
Wzrost: 196 cm
Waga: 100 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: 8
Śr: MIN: 22,8, PKT: 9,8, ZB: 3,2, AST: 2,1, PRZ: 1,0, BLK: 0,2, RZG: 39%, RZ3P: 37%, RW: 80%

J-Hard gra cały czas na przyzwoitym poziomie. Od stycznia 2010 w każdym spotkaniu Thunder mogą liczyć na 10-12 punktów i 4-5 zbiórek debiutanta z Arizona State. Harden nadal nieźle rzuca za 3 punkty i dostaje coraz więcej minut. Thunder wybierając go z trzecim pickiem naprawdę zainwestowali w "jutro", nawet gdyby musiał pełnić rolę rezerwowego. W przyszłości może być jednym z cichych lub jak kto woli mało widocznych „game changers".

8. Marcus Thornton - New Orleans Hornets    #5  SG
College: LSU (Draft - nr 43 2009)
Wzrost: 193 cm
Waga: 93 kg
Rocznik: 1987
Poprzednio w rankingu: (-)
Śr: MIN: 18,3, PKT: 9,3, ZB: 2,0, AST: 0,9, PRZ: 0,6, BLK: 0,1, RZG: 42%, RZ3P: 36%, RW: 72%

Thornton po wybuchowej końcówce listopada znowu gra na dobrym poziomie. Poza tym dostaje stałe minuty gry od bodajże 6-7 spotkań (ok. 24 na mecz), w których dostarczał około 12 punktów i 5 zbiórek. Jak pisałem wcześniej to świetny strzelec i być może sztab szkoleniowy Hornets powinien pomyśleć o jego roli w pierwszej piątce, hmmm - na stałe? NO są na plusie i cichym krokiem zmierzają do Playoff. Thornton (jeżeli nie zmieści się w s5) będzie na pewno bardzo wartościowym graczem z ławki. Podobnie jak Harden...

9. DeMar DeRozan - Toronto Raptors             #10  SG
College: USC (Draft - nr 9 2009)
Wzrost: 201 cm
Waga: 100 kg
Rocznik: 1989
Poprzednio w rankingu: (-)
Śr: MIN: 20,8, PKT: 8,2, ZB: 2,8, AST: 0,7, PRZ: 0,6, BLK: 0,3, RZG: 47%, RZ3P: 29%, RW: 79%

DeRozan powraca do Top 10 po kilku dobrych spotkaniach w barwach Raptors. Mnie urzekł jednak fakt, iż coraz częściej staje na linii rzutów wolnych. Wymusza więcej fauli, czego Raptors po prostu potrzebują. Jego ciąg na kosz jest uzasadniony atletyzmem, ale DeRozan mógłby poprawić rzut z dystansu, Półdystans ma jak najbardziej opanowany, ale niepokoi fakt, że w styczniu oddał tylko dwa rzuty za 3 punkty! Dwa rzuty! Nie robiłbym z tego afery, ale chwilunia. Gość gra na pozycji numer 2. Bez nawet tych marnych 33% (obecnie 29% za 3) będzie mu ciężko. Chyba, że podąży podobną drogą co Tony Allen i wskoczy do grona slasherów z NBA, tych z dynamiką i kozłem, ale bez rzutu i techniki.

PIERWSZY RAZ W RANKINGU „ex aequo"

10. Taj Gibson - Chicago Bulls                                  #22  PF
College: USC (Draft - nr 26 2009)
Wzrost: 206 cm
Waga: 102 kg
Rocznik: 1985
Poprzednio w rankingu: 9
Śr: MIN: 24,3, PKT: 8,5, ZB: 6,2, AST: 0,6, PRZ: 0,7, BLK: 1,0, RZG: 49,5%, RZ3P: 0%, RW: 59,5%

Gibson nadal gra twardo i blokuje rzuty jak mało kto wśród rookies. Zastanawiałem się nad nim i nad Jerebko, ale obaj wyszarpali miejsce w Top 10 na tej samej pozycji. Gibson ponoć na treningach jest wzorem profesjonalisty i to nadal drugi zbierający debiutant w lidze. Widać to po minutach, a Byki w ostatnich pięciu meczach notują bilans 4-1.

10. Jonas Jerebko - Detroit Pistons                #33  SF
College: brak - Szwecja (Draft - nr 39 2009)
Wzrost: 208 cm
Waga: 104 kg
Rocznik: 1987
Poprzednio w rankingu: 7
Śr: MIN: 27,8, PKT: 8,5, ZB: 5,4, AST: 0,6, PRZ: 0,6, BLK: 0,3, RZG: 47%, RZ3P: 25%, RW: 70%

Jerebko nie jest moim ulubieńcem, ale ma coś co przykuwa uwagę szkoleniowca Pistons. Po słabszym początku stycznia gra stabilnie, na poziomie 11-6, ale zdarzają mu się słabsze spotkania. Więcej minut dostaje także Austin Daye, a Szwed prawdopodobnie w lutym może nie zagościć już w Top 10.



SPADAJĄ:
Ty Lawson (poprzednio pozycja numer 5)
Sam Young (poprzednio pozycja numer 10)

Warto wyróżnić:
A.J. Price - Indiana Pacers
Austin Daye - Detroit Pistons
Wayne Ellington - Minnesota Timberwolves
Sundiata Gaines - Utah Jazz (welcome to NBA!)


Kolejny ranking już za 2 tygodnie!!! Stay tuned!!!



Podziel się:

komentarze (24) | dodaj komentarz

ZRZUT: GDZIE D-WADE WRACA DO WIELKIEJ FORMY

środa, 20 stycznia 2010 15:15

źródło: AP


Maciej Kwiatkowski



MECZ WIECZORU: Cleveland Cavaliers - Toronto Raptors 108:100 Gdy minionego lata Raptors sprowadzali Hedo Turkoglu nie liczyli oczywiście na pomoc w defensywie, ale zgodzili się wydać (minimum) 53 mln. dol, aby mieć kogoś kto pomoże im wygrać kilka spotkań w czwartych kwartach plus wyzwoli to co najlepsze w grze pick&pop z Andreą Bargnanim i Chrisem Boshem. Turkoglu miał kilka niezłych spotkań przez pierwsze dwa miesiąca rozgrywek, ale też żadnego z nich jakimś wielkim rzutem nie wygrał. Wczoraj - jak i przez cały styczeń, gdy rzuca średnio 10 pkt w meczu - przeszedł obok spotkania, złapał w pierwszej kwarcie dwa szybkie faule, a potem techniczny za scysje z arbitrem. Był też zupełnie niewidoczny w końcówce meczu.

Rywalizacja na styku przez pierwszą połowę, pod koniec której Cavs zyskali 4-6 punktów przewagi, z którymi tak sobie spokojnie dojechali do końcowego gwizdka. Przez trzy kwarty dominowała dobra ofensywa z jednej i z drugiej strony, w końcu obydwa teamy to pierwsza szóstka w tym względzie w lidze. Oglądałem i czekałem tylko na 5 minut, gdy Cavaliers zaczną bronić, co pozwoli im wygrać. Nie doczekałem się, choć Raptors rzucili tylko 17 punktów w czwartej kwarcie. Sami jednak strzelali sobie w stopę w kolejnych akcjach końcówki, gdy nie egzekwowali w zasadzie nie wiem czego, bo nie było ani post-upów Chrisa Bosha (tylko dwa air-balle z półdystansu...), nie było gry pick&roll Turkoglu, tylko pudłujący po takich akcjach z półdystansu Jose Calderon - tego wieczora akurat nieefektywny ofensywnie.

Cavaliers nie byli wcale lepsi i przez ostatnie trzy minuty nie trafili ani razu z gry. Najlepszy aktualnie team ligi od kilku spotkań też miewa swoje małe problemy - dokładnie z czwartą kwartą, gdy ofensywa popada w stagnację. Lepiej by to jednak wyglądało, gdyby Cavaliers po prostu trafiali rzuty z dystansu, bo w czwartej kwarcie LeBron James i Mo Williams trafili tylko 2 z 10, a prawie wszystkie punkty gospodarze zdobywali w pomalowanym - czyli tam gdzie najlepiej uderzać, jeśli chce się pokonać Raptors. W pierwszych trzech kwartach LBJ&Mo radzili sobie jednak bez większych problemów, poza lekkim urazem ramienia Williamsa. James otarł się o triple-double, a Williams rzucił 22 punkty i miał 10 asyst. Raptors mieli z kolei produkcję od Chrisa Bosha (21 pkt, 10 zb) i znacznie bardziej widoczną od Andrei Bargnaniego (19 pkt), który staje się powoli wielkim match-up problem w NBA. Shaquille O'Neal rzucił 16 punktów i robił różnicę, gdyż Raptors absolutnie nie mieli kogo na niego wystawić (próbowali nawet Rasho Nesterovica). Mecz trochę bez historii.


KRÓLOWE NOCY: Miami Heat - Indiana Pacers 113:83 Gdy Rafer Alston przyszedł do Miami Heat, Dwyane Wade powiedział mu, że jeśli będzie miał jakiekolwiek pytania o zagrywki, o ofensywę to służy mu pomocą. Alston odparł, że wie o co chodzi - chodzi o "3:30". Wade zapytał się "O co?". "3:30 - czyli dostarczyć piłkę do tego z #3 i #30.

Wade rzucił wczoraj 32 punkty przy 20 rzutach, Michael Beasley dodał 21, trafiając 9 z 15 i Heat bez jakichkolwiek problemów po raz drugi w tym sezonie rozgromili Pacers na własnym parkiecie. To już +64 w tych meczach dla Heat. W samej pierwszej kwarcie Wade rzucił 18 punktów i Pacers nie mogli zrobić nic by go zatrzymać. Defensywa Pacers jest jedną z najgorszych w lidze, ale Wade ewidentnie wrócił do formy, bo dominował grając tak na 60-70% energii - co by się tylko nie zmęczyć. Trafił nawet pierwsze cztery trójki, Heat zdobyli przewagę szybko i powiększyli ją w trzeciej kwarcie. Mecz bez historii. Danny Granger trafił tylko 2 z 16 rzutów, nie mając zupełnie dnia, a gospodarze zagrali bardzo dobrze w obronie, dając Pacers bardzo mało czystych trójek.

Tymczasem trzeba zasygnalizować, że po cichu, bez spektakularnych rzutów czy wielkich zwycięstw Heat, Dwyane Wade wrócił w styczniu do formy i zdobywa średnio 29.9 punktów przy skuteczności aż 52%. Skuteczność Wade'a rośnie zresztą z każdym miesiącem (listopad - 42%, grudzień - 46%).


MVP: Dwyane Wade (MIA) - 31 minut, 32 punkty, 3 asysty, 3 bloki, 2 przechwyty, 1 strata, 12/20 z gry, 4/6 za 3, 4/8 za 1

BESTIA: LeBron James (CLE) - 41 minut, 28 punktów, 11 asyst, 9 zbiórek, 3 bloki, 3 przechwyty, 8/18 z gry, 0/7 za 3, 12/14 z linii - wiem, wiem. Statystycznie James był lepszy, ale to Wade dodatkowo był game-changerem od pierwszych minut w Miami (32 pkt w 31 min).

COUSY: Mo Williams (CLE) - 22 punkty, 10 asyst, 7/15 z gry, 4/8 za 3

FANTASY PICKUP: DeMar DeRozan (TOR) - 14 punktów, 6/10 z gry - w ligach dynastycznych, jeśli macie miejsce na końcu ławki. DeRozan w NBA trafia lepiej z półdystansu niż przez swój cały jeden sezon w USC. Nadal jeszcze brakuje mu siły fizycznej, by wymuszać więcej fauli i lepiej kończyć penetracje, ale 20-latek ma jedną z lepszych mid-range game jaką od lat widziałem u pierwszoroczniaków. I nikt o tym nie mówi.

CIENIAS: Danny Granger (IND) - 8 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 2/16 z gry, 3 straty.

Co dalej w terminarzu:


    01.00        SACRAMENTO @ ATLANTA
    01.00        MIAMI @ CHARLOTTE
    01.00        INDIANA @ ORLANDO
    01.00        PORTLAND @ PHILADELPHIA
    01.00        DALLAS @ WASHINGTON
    01.30        BOSTON @ DETROIT
    02.00        TORONTO @ MILWAUKEE
    02.00        OKLAHOMA CITY @ MINNESOTA
    02.00        MEMPHIS @ NEW ORLEANS
    03.00        NEW JERSEY @ PHOENIX
    03.00        UTAH @ SAN ANTONIO
    04.30        DENVER @ GOLDEN STATE
    04.30        CHICAGO @ LA CLIPPERS



Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

NCAA: JAY BILAS - MIDSEASON ALL-AMERICAN

środa, 20 stycznia 2010 13:57


źródło: blogspot.com


Sebastian Hetman

W tym tygodniu znany chyba wszystkim fanom NCAA Jay Bilas z ESPN przedstawia swoje propozycje dotyczące składu All-American. Jako, iż mamy połowę sezonu NCAA za sobą proponuję przyjrzeć się nieco bliżej pierwszej piątce Division I. Oto midseason All-American wg. Jaya Bilasa. I trudno się z nim nie zgodzić...



MIDSEASON ALL-AMERICAN:

PG: John Wall, Kentucky Wildcats
Wall już w pierwszym spotkaniu pokazał, że może być najlepszym rozgrywającym w USA. Porównywany często do Derricka Rose'a freshman rzeczywiście dysponuje niesamowitym talentem. Potencjał, który w nim drzemie wykorzystuje jak tylko może trener John Calipari. JC „wypuścił" z pod swoich skrzydeł takie picki w Drafcie jak Marcus Camby, Derrick Rose, czy Tyreke Evans. Sam Wall w tym sezonie notuje średnio 17 punktów, 7 asyst i 2 przechwyty na mecz. Gra na poziomie 51% z gry. Jest szybki i atletyczny mimo smukłej budowy ciała. Widziałem go w tym sezonie dokładnie pięć razy i przyznam, że „jaw-dropping" był nieodłączną częścią przeróżnych reakcji w moim wykonaniu. Wildcats mają bilans 18-0, są jedynym niepokonanym zespołem w kraju, zaś Wall jest przypinany do statuetki najlepszego gracza roku. Już teraz Wall jest numerem 1 w wielu mock drafts. Pozostaje tylko czekać. W March Madness będzie miał sporo do udowodnienia.



SG: John Scheyer, Duke Blue Devils
John "Chrzan" Scheyer w tym sezonie ciągnie Niebieskie Diabły i po odejściu Geralda Hendersona szybko przejął rolę lidera. Scheyer co prawda gra także na pozycji numer 1, ale jego rzuty kalają przeciwników w każdym meczu. 20-6-1 w każdym spotkaniu przy skuteczności 41 % za 3. Wolne żarty! „Chrzan" w tym sezonie przypomina kibicom Duke o fenomenie JJ Reddicka, przy tym ma bardzo mało strat. Co ciekawe w mockach nie stoi zbyt wysoko, w większości przypadków nie ma go nawet w pierwszej rundzie. Na dzień dzisiejszy wiem jedno... Scheyer w tym roku może poprowadzić Blue Devils znacznie wyżej niż rok temu.



SF: Wesley Johnson, Syracuse Orange
Najlepszy „all around player" w kraju! Wes Johnson już na początku sezonu pokazał, że potrafi robić wszystko. 17 punktów, 9 zbiórek, 2 bloki i i 2 przechwyty w meczu?!? W Syracuse od dawna nie było tak zbilansowanego gracza po obu stronach parkietu. O Johnsonie pisałem wcześniej i nadal zachwycam się jego wszechstronnością. W Syracuse eksplodował na dobre jego talent, a junior po transferze z Iowa State po prostu prezentuje się znakomicie. Cuse są piątym zespołem w kraju, zaś Johnson na dzień dzisiejszy przymierzany jest do Top 5 Draftu 2010.



PF: Damion James, Texas Longhorns
Najlepszą decyzją w życiu James'a było pozostanie na uczelni. W każdym spotkaniu dostarcza 17 punktów i 10 zbiórek, zaś jego wskaźnik rzutów za 3 punkty jak na pozycję silnego skrzydłowego jest rewelacyjny (37%). Ma na swoim koncie 10 double-doubles na 18 rozegranych spotkań Longhorns. W mockach przed Draftem 2010 jest typowany w pierwszej dwudziestce. Poza tym Texas Longhorns w tym sezonie mają mocną ekipę, sam James również przymierzany jest do NPOTY. Czekamy zatem na Marcowe Szaleństwo.



C: Luke Harangody, Notre Dame Fighting Irish
Biały walczak i jak to mówią "boiskowy psychopata" według oczekiwań nie zawodzi. Harangody już stał się najlepszym graczem w historii Notre Dame, na pewno ma na swoim koncie najwięcej punktów (2292) i zbiórek (1136). W tym sezonie notuje średnio 25 punktów i 9 zbiórek na mecz przy skuteczności 51% z gry. Być może w March Madness zobaczymy drużynę z Notre Dame, czego im na dzień dzisiejszy bardzo życzę. Poza tym „Gooody" mógłby zakończyć swój ostatni sezon w barwach Irish mocnym akcentem. W Drafcie 2010 zapowiadany dopiero na drugą rundę.



Powyższe picki Bilasa są wg. mnie jak najbardziej trafne. NCAA to zlepek około 300 drużyn w samej Division I, więc wybór tych najlepszych jest naprawdę ciężki i czasem dyskusyjny. Ja wybrałbym tak samo, ponieważ na dzień dzisiejszy nie widzę lepszych kandydatów. Na pozycji numer 1 Wall nie ma sobie równych (mimo świetnego sezonu Scottie'ego Reynoldsa), podobnie jak Sheyer. Swoją wszechstronnością oprócz Wesa Johnsona imponuje także Evan Turner z Ohio State, który po kontuzji pleców zaczyna na nowo się rozkręcać. W USA nie ma lepszej i tak dobrze rzucającej z półdystansu czwórki niż Damion James (Gani Lawal ma bardzo dobry sezon, podobnie jak Pattrick Patterson), a Harangody jest klasą samą w sobie. Szkoda, że Greg Monroe gra do tej pory w kratkę. Świetne spotkania przeplata ze słabymi występami. Panie Bilas - gratuluję znakomitych wyborów. Czekamy zatem na March Madness!!!


Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

KOBE, LEBRON i CARTER W KONKURSIE WSADÓW?

środa, 20 stycznia 2010 11:48
Maciej Kwiatkowski

                                                                                                                                         źródło: afrostoshelltoes.com


Maciej Kwiatkowski

Jeśli myślicie, że macie dobre pomysły, to sprawdźcie ten: Shaquille O'Neal chce by w tegorocznym Konkursie Wsadów wzięli udział LeBron James, Kobe Bryant i Vince Carter i aby połowa z zebranych pieniędzy wspomogła fundusze ratujące sytuację panującą w Haiti po zeszłotygodniowym trzęsieniu ziemi.

"As his manager, I will only allow 'Bron to do the dunk contest if Vince Carter comes back out, If Kobe comes back out and if another big name comes back out. If we could get a big prize and have half of the money go to the people of Haiti and the other half to the winner", mówił Shaq po zakończeniu wczorajszego meczu przeciwko Toronto Raptors.

"Vince, we're calling you out.  Kobe, we're calling you out.  Tweet it, facebook it, get it out there,"

Genialne, marketingowo genialny pomysł... Zobaczymy co zrobi Wielki Organizator, Wielki Don King. Czy jesteście podekscytowani? Troszeczkę? Odrobinę?

"The guys that are in it, no disrespect to them, but they really wouldn't be any competition for LeBron."

Shaq dodał też, że czwartym uczestnikiem powinien być inny wielki (w domyśle: popularny) dunker...Big Poppa ma łeb na karku, a my tylko płacimy podatki.

PS. Michael Jordan był wczoraj w talk-show u Jay'a Leno i powiedział, że nadal umie dawać z góry.. HMMMMM





Podziel się:

komentarze (38) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  17 059 801 (wersja testowa)

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031





[ Copy this | Start New | Full Size ]





















Miasto basketu


O nas


Maciej Kwiatkowski

Zaczynał jeszcze na początku lat 90-tych, przenosząc przy pomocy maszyny do pisania wyniki meczów z Przeglądu Sportowego do specjalnych, katalogowanych skoroszytów. Wynalezienie telegazety odmieniło jego życie. Kilkanaście lat później, w 2006 roku - na kilka miesięcy przed wprowadzeniem Twittera - rozpoczął publikowanie na Probasket.pl rubryki z jednozdaniowymi newsami, zakończonymi krótkim komentarzem. W kolejnym roku, już na portalu E-Basket stworzył kolumnę o NBA razem z Piotrem Kolanowskim. Jest współzałożycielem bloga Zawszepopierwsze, który w lipcu 2008 roku rozpoczął z Piotrem Makulcem. Pisze też dla Wirtualnej Polski i Magazynu MVP. Ma za sobą trzy miesiące pracy przy komentowaniu NCAA w SportKlub i nie ukrywa, że chciałby jeszcze do tego wrócić. Kocha spać. twitter


Sebastian Hetman

Od dziecka interesuje się amerykańską koszykówką, a od roku 2005 jest fanem rozgrywek NCAA. Zadebiutował na ZawszePoPierwsze pod koniec 2008 roku, po wygraniu konkursu na "Dniówkę". Obecnie publikuje także na portalu www.koszykowka.net, gdzie posiada swoją rubrykę na temat ligi NCAA i nie tylko. Sporadycznie pojawia się na CollegeHoops.pl. Od stycznia 2011 jest członkiem "MVP Magazyn". Zagląda także na parkiety NBA i prowadzi ranking debiutantów "Młodzi Gniewni Na ZP-1". Jest nadal jednym z nielicznych fanów Minnesota Timberwolves po odejściu Kevina Garnetta i wierzy, że popularna 'Sota kiedyś stanie na równe nogi. Powoli zaczyna wątpić w „dziennikarską misję” oraz „koszykarski światek” pełen absurdów. Dlatego cieszy się każdym obejrzanym meczem koszykówki, który może zrelacjonować, a przy tym stara się jak może. W przyszłości chciałby odwiedzić kampus ulubionego uniwerku Syracuse. Szuka sponsorek, które mogłyby mu zafundować bilet na Final Four. twitter


Przemek Kujawiński

W dzieciństwie zajmował się udawaniem Penny'ego Hardawaya i toczeniem ciężkich bojów z wyimaginowanymi przeciwnikami. Do dziś twierdzi, że niektóre z jego buzzer-beaterów powinny wejść do historii koszykówki. Dziś jest już na sportowej emeryturze i tylko od czasu do czasu przygrywa sobie na gitarze "Everyday" Carly Comando i rzuca kulkami z papieru w stronę kosza na śmieci, by poczuć się jak w reklamówce z serii Where Amazing Happens. Pewnego marcowego dnia 2007 roku uznał, że czas wyjść z podziemia i zacząć dzielić się swoimi przemyśleniami z ludzkością. Od bloga do bloga w styczniu 2010 trafił na ZawszePoPierwsze a w kwietniu tego samego roku przygarnął go Magazyn MVP. Ma nadzieję, że kiedyś będzie mógł spełnić swoje największe sportowe marzenie i wypić butelkę wódki z Vlade Divacem. twitter


Bartosz Tomczak

Od 8 roku życia chciał być jak Jason Williams, choć jego ulubionym graczem już od czasów Total NBA 97 jest Kobe Bryant. Na poważnie najlepszą koszykarską ligę świata zaczął śledzić dopiero w 2006 roku. Z racji pasji dziennikarskiej, nadmiaru wolnego czasu i nałogowego oglądania „Inside The NBA on TNT” w październiku 2008 roku postanowił stworzyć pierwszy w Polsce i póki co jedyny magazyn NBA - „Przerwa na Żądanie”. Od tego też momentu współpracuje z ZP1. Jedyny z całej ekipy, którego częściej możecie usłyszeć niż przeczytać (choć pisze też dla nas o najlepszych komentatorach NBA). kanał na youtube


Michał Górny

Prawdopodobnie jedyny biały syn Michaela Jordana i jedyna osoba która miała odwagę by napisać pracę naukową dotyczącą procesów myślowych Derricka Rose'a i J.J. Hicksona. To 5-stronnicowe dzieło podbiło świat koszykówki naukowej. Od 2001 roku lekkie newsowanie dla e-basketu, dopiero od 2007 roku na łamach bloga Świat Koszykówki straszył w koszykarskim internecie, potem nastąpił wielki transfer do ZP1. I tak już zostało, później doszedł MVP Magazyn. W życiu prywatnym nienawidzi Lakersów prawie jak uwielbia Chicago Bulls. Jest jedynym Polakiem z autografem samego Acie'go Earla. twitter


Marek Dziuba

Kiedyś podobno rzucił 101 punktów w meczu. Niejednokrotnie ogrywał MJ'a, przybijał piątki z graczami Minnesoty i trafiał rzuty sprzed nosa LeBrona Jamesa. Zdarzało mu się podawać w stylu Jasona Kidda, miał nawet pierścień więcej od Charlesa Barkley'a. Pewnego dnia stwierdził jednak, że czas wyłączyć NBA Live. W rzeczywistości kończy z góry niczym Darrell Armstrong w 96’, choć jest szybszy od Zydrunasa Ilgauskasa i trafia osobiste nie gorzej od Shaqa. Ciągle wierzy, że jest dla niego miejsce w lidze, skoro gra w niej Brian Cardinal. W lipcu 2009 przez niezrozumiały brak ofert z NBA, związał się z ZawszePoPierwsze, gdzie aktualnie wciąż występuje na pozycji bloggera. Publikuje także na cavs.blox.pl. O koszykówce pisze od 8 roku życia, często nie do końca poważnie, ale taka już jego natura. Nie każdy jest Timem Duncanem. twitter


Sławek Mróz

Dzieli swoje pasje sportowe pomiędzy koszykówkę i tenis. Po równo. Noo… mniej więcej. Publikowanie też stara się dzielić sprawiedliwie, nie krzywdząc żadnej z dyscyplin, pomiędzy własny blog http://tenisowy.bloog.pl i portal http://www.tenis.net.pl (w charakterze internetowego instruktora) oraz wiadomo_który_blog (gdzie ujście znajduje jego zamiłowanie do fantasy basketu) i wieloletnią obecność na forum pl.rec.sport.koszykowka. Wbrew pozorom – nie do końca zatracony w wirtualnym świecie. Całkiem realnie sympatyzuje z Miami Heat od samych ich początków, kiedy to jedynym wartym oglądania na Florydzie show podczas meczów NBA były występy cheerleaderek. Piłka do koszykówki to jedna z jego ulubionych zabawek, co rzekomo potwierdzać mają złośliwe i oparte na tendencyjnych obserwacjach pojedyncze opinie, jakoby bardzo niechętnie się z nią rozstawał na boisku w sposób inny niż rzut.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Buttony ZP-1

Klasyczny:


Alternatywny:



stat4u